Reklama

2019-04-23 12:20:00

Blog

Słowo o systemie edukacji

Reklama

Reklama

Rozgrzana do czerwoności atmosfera w oświacie skłania do głębszej refleksji na temat systemu edukacji. Daje to rówież pole do rozważań na temat przyszłości edukacji w Polsce. Jaką drogę wybierzemy?

Nadrzędnym celem edukacji jest przygotowanie dzieci do samodzielnego życia w społeczeństwie. Ten cel nie jest rzetelnie realizowany ani w obecnym systemie edukacji, ani w żadnym innym III RP. Po zakończeniu edukacji na którymkolwiek szczeblu dziecko nie jest przygotowywane do brania odpowiedzialności na własne barki, do krytycznej oceny rzeczywistości, a w wielu przypadkach nie ma pomysłu na siebie i nie wie co w życiu robić. Szkoły nie uczą podstaw ekonomii, rozliczania się z podatków, zakładania własnych działalności, planowania i przewidywania skutków swoich decyzji. Nadal mamy społeczeństwo, które ślepo wybiera kierunki studiów, żeby „mieć papier”. Często nie idą za tym konkretne umiejętności czy wiedza. 


Na szczęście żyjąc w erze boom’u technologicznego i niedostatku rąk do pracy, większość osób kończących edukacje znajduje prace w firmach, które w ostatnich czasach przyjmują również osoby bez doświadczenia, chcąc wyszkolić swoich przyszłych pracowników, biorąc ten koszt czasowy na siebie. O ile lepiej rozwijałaby się gospodarka mająca wykwalifikowaną, zróżnicowaną rzeszę osób kończących swój cykl edukacji. Do tego potrzeba gruntownej zmiany w systemie i ta zmiana jest nieuchronna.


Polityka wszędzie

Centralnie planowany system edukacji nie może już zaspokoić potrzeb każdego dziecka i rodzica. Centralizacja edukacji w państwie nieuchronnie prowadzi do konfliktów politycznych. Te konflikty dotyczą wieku, w jakim dzieci powinny rozpocząć edukację, jaki powinien być program nauczania, ile lekcji religii czy wychowania seksualnego powinien ten program zawierać, oraz jakiego jedzenia nie należy podawać w stołówce czy sklepiku szkolnym.

Faktem jest, że obie główne partie polityczne przyjmują centralną kontrolę nad edukacją jako oczywistość. Przez takie podejście nie mamy w Polsce dyskusji jak ten model powinien ewoluować, aby pozbyć się dzisiejszych problemów, jakimi również są ostatino pensje nauczycieli.

Centralizacja i upolitycznienie edukacji jest zakorzenione w idei, że edukacja jest prawem, które musi zapewnić rząd, a nie dobrem, które jednostki mogą uzyskać na rynku. Oddzielanie szkoły od państwa pozwoliłoby rodzicom znaleźć system edukacji, który zaspokajałby potrzeby ich dzieci.

Proponowana przez moją formację zmiana w systemie edukacji, jaką jest bon oświatowy, rozwiązałaby większość problemów politycznych i przywróciłaby wolność wyboru rodzicom. Na czym polega więc wdrożenie bonu oświatowego?

 

Obecny System

Szkoły nie są darmowe. Każdy z nas płacąc podatki takie jak akcyza w paliwie, VAT w towarach i usługach czy podatek dochodowy (i wiele, wiele innych) składa się na budżet państwa. Z tego budżetu część jest przeznaczana na resort edukacji. Wuproszczeniu, po opłaceniu wszystkich urzędników administracji państwowej, zostaje nam kwota, która jest dzielona przez ilość uczniów i przekazywana placówkom szkolnym jako subwencja oświatowa. Uzależniona jest ona od liczby uczniów oraz  zastosowane są zróżnicowane wagi dla wybranych kategorii uczniów, typów i rodzajów szkół oraz wskaźnika korygującego, uwzględniającego stopnie awansu zawodowego nauczycieli. Kształcenie obowiązkowe w Polsce trwa co najmniej 10 lat. Każda placówka jest zobowiązana do realizacji jednego, takiego samego programu nauczania, a pensje nauczycieli oraz ich stopnie są z góry zdefiniowane.

 

Bon Oświatowy

W systemach na świecie, gdzie funkcjonuje bon oświatowy, pieniądze nie są przyznawane do placówek automatycznie „z góry”. Każdy rodzic dostaje od państwa papierowy (bądź elektroniczny) bon, który następnie jest wymieniany na pieniądze dla szkoły przez dyrektora placówki. Rodzic, otrzymując do ręki bon, otrzymuje również wybór, w jakiej placówce zamierza go zrealizować. Placówkę wybiera sam, bazując na preferencjach swoich i swojego dziecka. Szkoły w tym systemie nie mają narzuconych programów nauczania przez Ministra Edukacji. W każdej placówce z osobna, dyrektor wraz z radą pedagogiczną oraz radą rodziców, ustala program nauczania danej szkoły. Te małe rady same dobierają ilość i tematykę lektur szkolnych, ilość godzin każdego przedmiotu i różnorodność zajęć. Od razu zniknąłby problem tego, czy w danej placówce powinny być 4 lekcje religii tygodniowo, czy nie powinno być ich wcale. Każda placówka, mając zdefiniowany własny program nauczania dawałaby rodzicom możliwośc zróżnicowanego wyboru zgodną z własnymi przekonywaniami. W dłuższej perspektywie czasowej wprowadzenie czynników rynkowych i konkurencji o uczniów przez wszystkie placówki przyczyniłoby się do jeszcze większej różnorodności szkół i profili, a w konsekwencji do podniesienia poziomu nauczania w całym kraju i na arenie międzynarodowej.

Wprowadzając bon oświatowy musiałaby zniknąć również karta nauczyciela. Stawiając ten krok w reformie edukacji, dyrektorzy placówek dostaliby możliwość różnicowania płac nauczycieli, tak samo, jak jest to w każdej firmie sektora prywatnego. Lepsi, bardziej zaangażowani nauczyciele zarabialiby więcej, a ci, którym nie chce pracować się z zaangażowaniem proponowano by stawki odpowiadające ich wynikom. Wprowadzenie rynkowości wynagrodzeń pozwoliłoby w dłuższej perspektywie czasowej na podniesienie poziomu nauczania, w której system motywacyjny i wyniki osiągane przez uczniów stanowiłyby ważny czynnik, z bezpośrednim przełożeniem na kieszenie nauczycieli.

Jednym z najsilniejszych argumentów przemawiających za wolnym wyborem szkoły jest zwiększenie autonomii, różnorodności i konkurencji w systemie edukacji. Stworzy to silne podwaliny do innowacji. Innowacyjna zmiana nie ma miejsca w hierarchicznych i biurokratycznych strukturach, które nagradzają tylko zgodność z zasadami i przepisami. Autonomia szkół, profesjonalizacja nauczycieli i wolny wybór szkoły dla rodziców nie gwarantują wprost innowacji, ale stwarzają idealne warunki dla jej rozwoju.

Sam wybór szkoły ani nie zapewnia, ani nie podważa jakości edukacji jako takiej. Wprowadzenie i rozszerzenie wyboru szkoły wymaga inteligentnych strategii, które zapewnią maksymalizację korzyści, a jednocześnie zminimalizowanie ryzyka. Wolny wybór szkoły przyniesie oczekiwane korzyści tylko wtedy, gdy jest on rzeczywisty, odpowiedni i znaczący, tj. gdy rodzice mogą wybrać ważny aspekt edukacji swojego dziecka, taki jak podejście pedagogiczne stosowane do ich nauczania.

 

Homeschooling

Poza zmianą systemu szkolnictwa, rodzice powinni również zbadać alternatywne formy edukacji, takie jak Homeschooling. Rodzice prowadzący naukę w domu mają swobodę kształtowania każdego aspektu edukacji - od programu nauczania i długości dnia szkolnego, do tego, co ich dzieci mają na obiad. W trybie kształcenia domowego bardzo istotna jest współpraca rodziców ze szkołą. Szkoły takie określane są mianem „umbrella”– parasolowe, ze względu na otaczanie swoją formalną pomocą i służenie rodzinom w edukacji domowej. W Polsce jest już ponad 10 tysięcy dzieci uczonych w tym systemie.

Andrzej Skupień

Kandydat do Parlamentu Europejskiego

Konfederacja - Korwin Braun Liroy Narodowcy

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl