Reklama

2011-05-10 20:15:32

Reklama

Z Bukowiny do Bukowiny przez Rzym: Motocyklem na beatyfikację

Reklama

Reklama

Czwórka Podhalan pojechała do Rzymu na motocyklach. Powodem wyprawy była beatyfikacji Jana Pawła II.

Poszukiwanie kompanów: \"Chętnie bym pojechał, ale...\"

Chętnych do wspólnego wyjazdu było wielu, ale im bliżej wyprawy, tym nasza grupa robiła się mniejsza, zamiast się powiększać. Niektórych przerażała liczba kilometrów do pokonania tam i z powrotem, inni nie mogli opuścić domu na tak długi czas, a część śmiałków po wstępnym przeliczeniu kosztów wyprawy uznała, że to nie dla nich. Ostatecznie zostało nas czterech: Staszek Para na endurowatej, leciwej yamaszce Super Tenere 750, Zenek Kowalczyk na klasycznej Hondzie CB 500, Staszek Wojtanek na wydającej piękny, ścigaczowy pomruk yamasze Fazer 600 i ja, niżej podpisany, na nowym, salonowym, kupionym specjalnie na tę podróż BMW G 650 GS.

Przygotowania: Komu w drogę, temu kiełbasa w kufry

Pierwsze i ostatnie spotkanie przed wyjazdem zrobiliśmy w lany poniedziałek. Kosztując pyszne, świąteczne ciasto w domu państwa Parów, ustaliliśmy właściwie tylko tyle, że na pewno jedziemy. W środę o godz. 8 wyjazd. A reszta to będzie czysta improwizacja. Byle przed sobotą zajechać do Rzymu. \"Weźmy namioty, ale może znajdziemy jakiś niedrogi dach nad głową. Trzeba wziąć konserwy, ale pewnie coś gdzieś zjemy ciepłego. Przyda się kuchenka gazowa i kubki, ale pewnie kawę czy herbatę na stacji kupimy.\" I tak, wiedząc wszystko i nic, uzbrojeni w mapy Włoch, Austrii i Słowacji, wspomagani przez GPS (wciąż zastanawiam się po co to, skoro ponoć wszystkie drogi i tak prowadzą do Rzymu) oraz wyposażeni w zapas pysznej, swojskiej kiełbaski na kilka następnych dni w środę 27 kwietnia wyruszaliśmy na podbój słonecznej Italii.

Dzień pierwszy: Austriackie landszafty za 40 ojro

Wyruszaliśmy szybko i sprawnie, bo bardzo byliśmy już spragnieni pierwszych kilometrów. Jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć, wywiad dla Telewizyjnych Wiadomości Tygodnika Podhalańskiego, parę serdecznych uścisków i w drogę. Pogoda dopisywała. W Jurgowie przekroczyliśmy granicę polsko-słowacką. Pilotem grupy został Staszek Wojtanek, który dzielnie i bezbłędnie prowadził nas prawie przez całą podróż. Przejazd przez Wysokie i Niżne Tatry dostarczył pierwszych wrażeń. Tak samo, jak pierwsze tankowanie. Cena benzyny - w przeliczeniu z euro na złotówki - prawie po 6,5 zł za litr przekonała nas, że od dziś trzeba przestać przeliczać \"na nasze\", bo ze stresu daleko nie zajedziemy.Unikaliśmy autostrad, żeby zobaczyć \"coś więcej\". Jazda bocznymi drogami ma swój urok. Niesamowity widok ciągnących się po horyzont jaskrawo-żółtych pół i zapach kwitnącego rzepaku towarzyszył nam aż do samej Austrii. Tam powitały nas ogromne wiatraki i niezwykły porządek - nawet polne dróżki były odpowiednio zorganizowane i wysprzątane. Przed Wiedniem zjechaliśmy z autostrady w boczną drogę, prowadzącą w kierunku wyższych partii gór. Chcieliśmy nadrobić trochę kilometrów i przez Alpy dojechać do Villach. Tak jadąc przez jedną z niewielkich miejscowości, natknęliśmy się na policjanta, który niczym kameleon wtopił się w otoczenie. Uznał, że przekroczyliśmy prędkość i musimy zapłacić. Najpierw chciał po 25 euro od każdego. Nie pomagały tłumaczenia, że oglądamy landszafty, że nie zauważyliśmy wskazań licznika, że to niewielkie przekroczenie (nie jechaliśmy więcej, niż 56 na 50-tce, naprawdę!). Ostatecznie zadowolił się kwotą po 10€ \"od kasku\" i nas puścił. Przy okazji pokierował na dobrą drogę, bo się okazało, że troszkę pobłądziliśmy. Nastroje troszkę się zepsuły. Podobnie zresztą, jak pogoda. Około 18 zaczęło padać, więc nie było sensu dalej jechać tego dnia. Dobry i w miarę tani nocleg pomógł nam znaleźć przypadkowo napotkany burmistrz jednej z miejscowości, do której właśnie zajechaliśmy. Obdzwonił kogo trzeba i po kilku minutach byliśmy w pokojach przytulnego pensjonatu w wiosce Murzchofen za 29€ od osoby. Za nami pierwsze 600 km podróży.

Dzień drugi: Podziemne kilometry, czyli alpejskich tuneli czar


Pobudka o 6 rano. Na dworze siąpiło, a wszelkie pagórki zakrywała gęsta mgła. Myśl o dalszym \"podbijaniu Alp\" szybko zniknęła. Pojawiła się za to następna: \"byle na południe, tam na pewno jest cieplej i ładniej\". Z tym optymistycznym podejściem do przebiegu dalszej trasy wialiśmy z gór, byle niżej i bliżej słonecznej Italii. Jadąc autostradami w kierunku granicy austriacko-włoskiej, podziwialiśmy tunele wykute pod mniejszymi i większymi górami. Długość niektórych sięgała kilku kilometrów, a ułożony w nich idealnie równy asfalt sprawiał, że motory, na które zaczęły działać o wiele słabsze, niż w otwartym terenie podmuchy wiatru, dosłownie płynęły wewnątrz wielkich, betonowych \"rur\". Do Włoch dotarliśmy około południa. Zdecydowaliśmy się na jazdę wzdłuż wybrzeża Adriatyku, drogą prowadzącą przez nadmorskie kurorty - Cesenatico, Ravennę, Rimini i niezliczone w tym rejonie turystyczne wioski ze słowem \"Lido\" w nazwie. Potężne tiry na wszelkich możliwych europejskich numerach rejestracyjnych, aby zaoszczędzić na opłatach za autostradę, leniwie wlokły się tą samą drogą co my, więc kilometry uciekały strasznie powoli. Można było za to popatrzeć trochę na włoskie miejscowości. W porównaniu z Austrią w Italii zupełnie nie dba się o porządek. Wszędzie zalegają śmieci i jakoś nikomu zbytnio to nie przeszkadza.

I ta ich kultura jazdy, a raczej jej brak. Kierowcy spychają motocykle, żeby tylko się wcisnąć pomiędzy nie. Trąbią, nerwowo wymachują rękoma.

Nocleg znaleźliśmy w nadmorskiej miejscowości Cervia. Bardzo ładny hotel z trzema gwiazdkami, dosłownie 50 m od plaży, poza sezonem za 30 € od osoby. Jak się okazało, byliśmy sami w obiekcie, który spokojnie pomieści kilkuset gości. Wieczorem spacer po miasteczku, wizyta w pizzerri i zaślubiny nocne z Adriatykiem. Dystans przejechany tego dnia to kolejne 600 km.

Dzień trzeci: Od morza do morza w poprzek włoskiego buta

Dzień zaczęliśmy od smacznego śniadanka i wizyty na plaży. Pogoda od samego rana dopisywała. Na niebie od czasu do czasu pojawiały się ciemne chmury, ale jakoś szczęśliwie cały czas ich droga nie pokrywała się z naszą, więc do samego Rzymu jechaliśmy w słońcu. Jeszcze spory kawałek wzdłuż wybrzeża, a później ucieczka wgłąb lądu, przez górskie pasmo Apeninów, w kierunku Wiecznego Miasta. Widoki zapierały dech w piersiach. Mijaliśmy bajkowo osadzone na zboczach górskich miasteczka i wsie, liczne kościoły i zameczki zbudowane na skalistych szczytach. Droga z wieloma tunelami prowadziła czasami w niewiarygodnie pięknym terenie - tak, jakby ktoś puścił po 2 pasy w każdą stronę przez naszą Dolinę Kościeliską albo Pięć Stawów. Zachwyciło nas niewielkie, stare miasteczko Narni w regionie Umbria. Położone na skalistym wzniesieniu, dominującym nad wybrzeżem Nera i równiną Termi, z fortyfikacją obronną pochodzącą z XIV wieku. Ale jeszcze ciekawiej było \"od wewnątrz\". Wąska jezdnia wiła się zakrętami od dolnej części miasta, przez \"starówkę\" z bardzo ciasno postawionymi kamienicami, licznymi bramami i wieżyczkami, które zapewne pochodziły z lat budowy Narni, czyli z XIII wieku, do części górnej, skąd rozpościerał się piękny widok na okoliczne doliny i wzniesienia. Do Rzymu, a w zasadzie jego turystycznej części Lido di Ostia, dojechaliśmy od strony malowniczego jeziora Bracciano. W Ostii mieliśmy upatrzone pole namiotowe 50 metrów od plaży Morza Śródziemnego, ale okazało się, że w dobrej cenie można wynająć drewniany bungalow, bo pomimo informacji, że wszystko w czasie beatyfikacji będzie zajęte - miejsc jest pod dostatkiem. 100 euro za domek, więc po 25€ od osoby. Tego dnia przejechaliśmy ok. 580 km. Trasa z Bukowiny do Rzymu wyniosła więc prawie 1800 km. Można było krócej, ale czy byłoby tak malowniczo?

Dzień czwarty: Buenvenuti a Roma!

Do centrum Rzymu w pierwszym dniu wybraliśmy się metrem. Jazda zajęła nam prawie godzinę, wliczając w to kilka przesiadek. Wszędzie napotykaliśmy tłumy Polaków, którzy już od sobotniego ranka szykowali się do wieczornego czuwania modlitewnego i przejścia na plac św. Piotra. Rzuciliśmy okiem na Koloseum (kolejka do środka na ponad 2 godziny czekania), przeszliśmy w kierunku antycznego Forum Romanum (niestety, ze względów bezpieczeństwa zamknięte na czas uroczystości beatyfikacyjnych) i Circo Massimo, gdzie już od południa zbierali się wierni z całego świata. Na każdym skrzyżowaniu stała policja, karabinierzy i wolontariusze, którzy chętnie pomagali zdezorientowanym pielgrzymom.

Tego dnia jeszcze raz przyjechałem do centrum Rzymu, bo o 20 rozpoczynało się modlitewne czuwanie w Circo Massimo. Tym razem na motocyklu i pierwszy raz miałem do czynienia z rzymskim młynem drogowym. Na czuwaniu pojawiły się dziesiątki tysięcy wiernych z całego świata, radosny nastrój udzielał się każdemu. Głównym językiem był oczywiście polski, bo Polaków było najwięcej. Najlepiej natomiast bawili się Hiszpanie i Portugalczycy. Uzbrojeni w gitary, bębny, akordeony i wszelkie możliwe instrumenty wydające dźwięk, zachęcali wszystkich do tańca w rytm pieśni wychwalających Boga i sławiących Jana Pawła II. Po zmroku zapłonęły tysiące lampionów. Zgromadzeni wysłuchali świadectwa osób opowiadających o cudownych uzdrowieniach za wstawiennictwem Jana Pawła II.

Dzień piąty: Miliony w dzień, tysiące w nocy


Nadeszła niedziela, dzień beatyfikacji naszego Ojca Świętego. Wstaliśmy wcześnie rano, łudziliśmy się, że uda nam się podejść w pobliże placu św. Piotra lub chociaż do jednego z telebimów. Okazało się, że nasz autobus rano nie jeździł, więc do stacji metra, prawie 3 km, musieliśmy dojść piechotą. Po wyjściu z metra zobaczyliśmy ogromne tłumy ludzi, którzy tłoczyli się w bocznych uliczkach. Zastanawiało nas, co oni tu robią, skoro do Watykanu jeszcze taki kawał. Jak się później okazało, plac św. Piotra wypełnił się wiernymi już ok. 5.30 rano (na plac weszło 350 tys osób!). Pozostali pielgrzymi, prawie 1,3 miliona osób, znaleźli się właśnie w uliczkach prowadzących do Watykanu. Służby odpowiedzialne za porządek nie bardzo radziły sobie z takim tłumem. Panował ogólny ścisk, ambulanse utykały pośród ludzi, wiele osób traciło przytomność. Do telebimów nie udało nam się dopchać. Podjęliśmy decyzję o powrocie na camping, gdzie uroczystość obejrzeliśmy we włoskiej telewizji (która nie omieszkała przerwać Mszy św. i wtrącić kilka reklam i telezakupów). Tego samego dnia wróciliśmy na plac św. Piotra, ale już po zmroku. Wiernych nadal było dużo, ale bez porównania mniej, niż rano. Formowała się kolejka do trumny błogosławionego Ojca Świętego, która została wystawiona w bazylice watykańskiej. Służby porządkowe sprzątały plac, wywożąc tony śmieci. Maltańska służba medyczna, pomimo późnych godzin wieczornych, nadal czuwała nad zdrowiem pielgrzymów. Nas nogi poniosły w kierunku pięknie oświetlonych nocą rzymskich zabytków. Zobaczyliśmy Pantheon, plac Wenecki czy fontannę di Trevi. Zmęczeni, ale szczęśliwi, dotarliśmy na camping grubo po północy.

Dzień szósty: Dziękczynne wzruszenie


W poniedziałkowy poranek wybraliśmy się na Mszę Świętą dziękczynną za beatyfikację Jana Pawła II. Wstaliśmy wcześniej, aby tym razem wejść na plac św. Piotra. Pojechaliśmy motorami, żeby było szybciej. Droga z Ostii, gdzie mieszkaliśmy, do centrum praktycznie zajęła nam grubo ponad godzinę, a to z powodu poniedziałkowego, porannego szczytu komunikacyjnego. Rzymianie po weekendzie tłumnie ruszyli do pracy, skutecznie korkując nawet 5-pasmowe odcinki drogi. Na szczęście jazda jednośladem po stolicy Włoch wygląda inaczej, niż w Polsce. Tam kierowcy chętniej ustępują miejsca motocyklom i skuterom, których są tam tysiące. Zostawiają tyle miejsca, że jednoślad z powodzeniem przeciśnie się pomiędzy pojazdami. I choć na pierwszy rzut oka wygląda to na totalny drogowy chaos - każdy wie, gdzie jechać, a jedyną zasadą jest ta, która obowiązuje na stokach narciarskich - patrz, co robi ten przed tobą i dostosuj się do niego, żeby nie spowodować kolizji. Na placu św. Piotra było tłoczno, ale bez porównania z niedzielnym. Powiewało wiele polskich flag. Msza dziękczynna była piękna, a homilia wygłoszona przez kardynała Tarcisio Bertone, mówiąca o życiu Papieża Polaka naznaczonym cierpieniem, chwytała za serce. Duchowo spełnieni, z suwenirami w kieszeni, wróciliśmy na camping. Po południu pakowanie, omawianie trasy powrotnej i wczesne pójście spać. Przed nami było ponad półtora tysiąca kilometrów do domu.

Dzień siódmy: Tysiąc kilometrów motocyklowego szczęścia

Pobudka o 3:45. Ale nikt nie narzekał, tak bardzo chciało nam się już jechać. Nastroje trochę zepsuła poranna deszczowa pogoda, ale cóż, taki urok motocyklowych wojaży. Szybkie dopakowanie i wyjazd jeszcze po ciemku sprawiły, że kilometry tego dnia uciekały nam bardzo szybko. Tym razem drogą szybkiego ruchu w kierunku na miejscowość L`Aquila w otulonych poranną mgłą Apeninach (znów, bo piękne są te góry!), a później słynną Autostrada Adriatica, ciągnącą się wzdłuż brzegu morza. Po drodze przejeżdżaliśmy przez jeden z najdłuższych apenińskich tuneli. Długi na ponad 10 km, położony wysoko w górach, sprawił, że wjeżdżając do niego podziwialiśmy widoki i cieszyliśmy się słońcem, a po wyjechaniu na drugim końcu zastał nas ulewny deszcz, który towarzyszył nam przez następne kilkadziesiąt kilometrów. Później na szczęście wyszło słonko, które umilało nam podróż aż do samej Austrii. Tam, w miejscowości Griffen, pod skałą, na której majestatycznie wznosił się stary zamek, znaleźliśmy wolne pokoje. Tego dnia zrobiliśmy ponad tysiąc kilometrów, ale nie czuliśmy zmęczenia. A jeśli nawet trochę, to wrażenia były zdecydowanie bardziej pozytywne. W ciągu jednego dnia zobaczyć 2 morza: Śródziemne i Adriatyk oraz przejechać przez 2 pasma górskie: Apeniny i Alpy - bezcenne.

Dzień ósmy: Motocyklistus hibernatus

Ostatni dzień i te kilka... no, prawie 700 km do domu wydawało się już pestką. Poranne promienie słońca obudziły nas ok. szóstej. Z kraju dochodziły SMS-y o śnieżycach i ujemnych temperaturach, które atakują południe Polski. U nas zimno było rzeczywiście, rano 3 kreski poniżej zera, ale słoneczko dawało złudne poczucie ciepła. I chyba tylko to słońce trzymało nas przy życiu, bo przez całą drogę zimno było sakramencko. Przez cały dzień temperatura nie podniosła się powyżej 6 stopni, a odczucie chłodu czasami wręcz paraliżowało. Częstsze, niż dzień wcześniej, postoje pozwalały się troszkę ogrzać. Nawet na pamiątkowe zdjęcie nie bardzo chciało nam się zatrzymywać. Chłodne powitanie zgotowały nam też tatrzańskie, ośnieżone szczyty, więc czym prędzej pędziliśmy na ciepłą herbatkę do Bukowiny. Do domów dotarliśmy około 17. Liczniki przejechanych kilometrów wskazywały około 3,8 tys.

Suma sumarum: Motocyklicznie, fotograficznie, duchowo

To był naprawdę piękny czas. Osiem dni spędzonych z fajnymi ludźmi, połączonymi wspólną pasją i miłością do dwóch kółek. Nie zawiodły nas maszyny, obyło się bez przykrych i niebezpiecznych sytuacji na drodze. Choć pewnie każdy z nas miał inny, głębszy cel tego wyjazdu - wspólnie pokonaliśmy kawał drogi, żeby w tych ważnych dla Polaków i katolików dniach uczestniczyć w beatyfikacyjnym święcie naszego Papieża Pielgrzyma, który tak bardzo ukochał podróże i poznawanie świata. Zrobiliśmy kilkaset zdjęć, ale one tylko w malutkim stopniu oddadzą to, co zobaczyliśmy. Tysiące obrazów, które widziały nasze oczy, uzupełnione o dodatkowe odczucia, jakie daje jazda na motorze - to są właśnie te bezcenne wrażenia, których nam nikt nie odbierze, a o których możemy opowiadać teraz i w przyszłości. Dziękuję Staszkom i Zenkowi za wspólne podróżowanie, a czytelnikom wydania internetowego Tygodnika Podhalańskiego za miłe słowa, kibicowanie i modlitwę podczas podróży.

Adran Gładecki
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • SPRZEDAŻ | różne
    MEBLE do butiku sklepu odziezowego sprzedam stan idealny kompletny zestaw piekny. Meble wystawione sa na Krupówkach 29, Pasaz Handlowy
    Tel.: 505272202
    E-mail: sklep.glam@gmail.com
  • PRACA | dam
    Przyjmę osobę do stolarni w Skrzypnem. Mile widziane doświadczenie.
    Tel.: 790537408
  • USŁUGI | budowlane
    Wylewki Maszynowe!
    Tel.: 573035958
    E-mail: adriantoczek24@gmail.com
  • PRACA | dam
    PIEKARNIA ZARĘBA POSZUKUJE PIECOWEGO, OD ZARAZ, PRACA NA PEŁNY ETAT, Z MOŻLIWOŚCIĄ PRZYUCZENIA 602 759 709
  • PRACA | dam
    Restauracja WIDOK w Hotelu Harnaś poszukuje:kucharz/cukiernik/piekarz/pomoc kuchenna/zmywak
    Tel.: tel.:669444000 ??
    E-mail: marcin.gruszka@hotelharnas.com
  • PRACA | dam
    Małopolska Manufaktura Automobilowa w Zakopanem zatrudni na stanowisku blacharz, mechanik samochodowy.
    Tel.: 602357646
  • PRACA | dam
    BIURO RACHUNKOWE w Zakopanem zatrudni KSIĘGOWEGO/Ą LUB STUDENTÓW ZAOCZNYCH UNIWERSYTETU EKONOMICZNEGO - 3, 4 lub 5 roku do prac pomocniczych księgowych oraz sprawdzania wydruków komputerowych. Praca ok 3 tygodnie w miesiącu, od poniedziałku do piątku w godz. 8-16. Mile widziane doświadczenie. W perspektywie stała praca w miłej atmosferze z możliwością rozwoju osobistego.
    E-mail: biuropodatkowe1@interia.pl
  • ZDROWIE I URODA
    MAREK HANDZLIK - SPECJALISTA UROLOG. USG układu moczowego. Przyjmuje co drugą środę. ZMIANA ADRESU: Ul. Orkana 6d (NZOZ "Medicatio"). Rejestracja pn.-pt. 8-18: 18 20 644 15.
  • PRACA | dam
    Biuro Rachunkowe w Zakopanem zatrudni księgową (księgowego) Tel.600 035 101
    Tel.: 600 035 101
    E-mail: m.pierz@trip.pl
  • PRACA | dam
    PRZYJMĘ DO PRACY BUFETOWĄ, DO BARU W ZAKOPANEM. Praca stała, bardzo dobre wynagrodzenie.
    Tel.: 502 271 486
  • PRACA | dam
    Hotel Mercure Kasprowy zatrudni: MAGAZYNIER, KELNER, SZEF DZIAŁU TECHNICZNEGO i TECHNIK. Oferujemy: umowę o pracę, atrakcyjne wynagrodzenie. Czekamy na Ciebie! Wyślij swoje CV na adres: kstopka@kasprowy.pl, 18 202 40 61
  • PRACA | dam
    Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, ul. Zamoyskiego 42 zatrudni: RECEPCJONISTKĘ/-TE (bez nocek), KELNER/KA. Praca w systemie zmianowym, co 2 dzień. 660 41 00 46
  • SPRZEDAŻ | maszyny, narzędzia
    MAGIEL ELEKTRYCZNY - 3 szt. Cena 100 zł za szt.
    Tel.: 660 410 046
  • PRACA | dam
    Ośrodek w Zakopanem zatrudni: RECEPCJONISTKĘ / RECEPCJONISTĘ i KONSERWATORA. Kontakt: zakopane.marketing@geovita.pl, tel. 885350848
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Właściciel wynajmie hotel robotniczy w Krakowie 19 miejsc noclegowych, kuchnia, jadalnia, 3 łazienki
    Tel.: 798073301
    E-mail: paluckab@gmail.com
    WWW: Osieczany 564
    GG: 32-400 Myślenice
    Inne: Bozena
  • PRACA | dam
    Pensjonat w centrum Zakopanego zatrudni recepcjonistkę/te. W razie jakichkolwiek pytań oraz zgłoszenia CV prosimy przesyłać na adres mailowy.
    E-mail: agatapartament@gmail.com
  • PRACA | dam
    Sklep Multibrandowy MONT BRAND(z markami Guess, Tommy Hilfiger, Calvin Klein) w Galerii Handlowej Krupówki 40 , poszukuje Panią na STANOWISKO SPRZEDAWCY . Wymagania; komunikatywność, wysoka kultura osobista, zaangażowanie, zainteresowanie modą. Wysokie wynagrodzenie, prowizja od sprzedaży, praca na pełen etat.Telefon;
    Tel.: 660719519,
    E-mail: budzuu@wp.pl
  • TURYSTYKA I WYPOCZYNEK
    GÓRALSKI DOMEK - Zapraszamy do Cichego - spokojnej miejscowości, kilkanaście kilometrów od Zakopanego, gdzie czeka gotowy na Wasz przyjazd góralski domek "z duszą". Do dyspozycji: obszerny salon z tv, w pełni wyposażona kuchnia, 3 sypialnie (jedna 4-osobowa i dwie 2-osobowe, z możliwością dostawki) oraz 2 łazienki. Na miejscu parking.
    Tel.: 507 171188.
    WWW: www.goralskidomek.podhale.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Małżeństwo po studiach SZUKA DOMU DO WYNAJĘCIA - Ludźmierz, Szaflary i okolice (do 10 km). Tel. 510 061 921.
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ DO SKLEPU SPOŻYWCZEGO W KOŚCIELISKU - możliwość zakwaterowania,
    Tel.: 664 367 806
  • PRACA | dam
    Restauracja i pensjonat w Bukowinie Tatrzańskiej zatrudni kelnerkę. Praca stała, elastyczny grafik, umowa o pracę.
    Tel.: 605229259
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIMY PANIĄ NA ZMYWAK. RESTAURACJA "MAŁA SZWAJCARIA" - ZAKOPANE.
    Tel.: 600 076 107.
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    BMW 318i kombi 2001r
    Tel.: 660741653
    E-mail: trepek@gmail.com
    Inne: - Zakopane
  • PRACA | dam
    PENSJONAT 10-POKOJOWY ZATRUDNI z zakwaterowaniem (sprzątanie, przygotowanie śniadań), tel.691888444
  • PRACA | dam
    BIURO RACHUNKOWE w Białce Tatrzańskiej zatrudni KSIĘGOWEGO, tel. 691888444
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ SPRZEDAWCZYNIE DO SKLEPU SPOŻYWCZEGO, na stałe - SUCHE, BIAŁY DUNAJEC -
    Tel.: 606 751 351.
  • USŁUGI | budowlane
    POKRYCIA DACHOWE, RYNNY, OBRÓBKI, PODBITKI, WYKOŃCZENIA WNĘTRZ, FASADY, OCIEPLENIA, KOMINY, MONTAŻ OKIEN DACHOWYCH. 531 001 608.
  • POŻYCZKI
    PROVIDENT - DYSKRECJA. 609 820 345.
  • PRACA | dam
    FIRMA JERONIMO MARTINS POLSKA S.A. WŁAŚCICIEL SKLEPÓW BIEDRONKA, POSZUKUJE OSÓB NA STANOWISKA: KASJER, SPRZEDAWCA- KASJER I PRACOWNIK SKLEPU W ZAKOPANEM TEL. 668 333 831
  • USŁUGI | budowlane
    Firma remontowo budowlana z wieloletnim doświadczeniem w Niemczech szuka zleceń. Wykonujemy kompleksowe remonty domów mieszkań i biur .
    Tel.: 880823102
    E-mail: firmafilas@gmail.com
  • PRACA | dam
    Norwegia/Tynkarze.Praca całoroczna.Chłopaki z Podhala.Zarobki w przeliczeniu; od 17-25 Euro/godz.Zjazdy do kraju,wg.własnego uznania,średnio co 2-3 tyg.Języki obce NIE wymagane.Tel;
    Tel.: 699 559 329
2019-02-17 20:30 Dla górskiego rowerzysty nie ma złych warunków 2019-02-17 20:00 Route 66 - w poszukiwaniu górali 2019-02-17 19:38 Kierowca "pod wpływem" spowodował poważny wypadek 1 2019-02-17 19:00 Utworzyć własne wysypisko, a może zbudować nowoczesną spalarnię 1 2019-02-17 18:00 Fotoradarem w piratów 2 2019-02-17 17:45 Graniczna pamięć 2019-02-17 17:35 Strażacy najlepsi w tańcu zbójnickim 2019-02-17 17:29 Na Kasprowym jak na Lipkach 2019-02-17 17:27 Jaka Polska po PiS-ie czyli dzielenie skóry na niedźwiedziu 3 2019-02-17 17:18 Weekendowi turyści opuszczają Podhale 2019-02-17 17:04 Gubałówka dziś też oblężona 1 2019-02-17 16:58 Ledwo wzrosła temperatura, a już wypadek motocyklisty 2019-02-17 16:50 Nagroda główna dla kolędników z Juszczyna (wyniki konkursu) 2019-02-17 16:33 Konkurs tańca zbójnickiego i popisy par tanecznych (wyniki) 2019-02-17 16:30 Charytatywne balowanie pod Tatrami 1 2019-02-17 16:00 Walentynkowa miłość pod Giewontem 2019-02-17 15:30 Saneczkarze w szoku - stoi skrzynka na stoku 16 2019-02-17 15:17 Paradne kumoterki na start 2019-02-17 15:01 W Goszczu mówią świetnie po włosku 2019-02-17 14:46 Walentynka i Walentyn na nartach 2019-02-17 14:30 Wyjazdowy tydzień przedszkolaków 2019-02-17 14:00 Po górach na skiturach 1 2019-02-17 13:45 Korek-gigant w sercu miasta 5 2019-02-17 13:35 Drogowo-parkingowe przepełnienie 1 2019-02-17 13:30 Olimpiada trzeciego wieku 2019-02-17 13:00 Parking dla mieszkańców, a nie oblewających egzaminatorów 2019-02-17 12:45 Łażą łanie po potoku 1 2019-02-17 12:38 Noc Poetów 2019-02-17 12:00 Otwarcie dla "Szarotek": kluczowe 4 minuty 2019-02-17 11:59 Łyżwy jak na plaży 2019-02-17 11:25 Walentynki z windą w tle 2019-02-17 11:00 Pogodowe szaleństwo pod Tatrami (WIDEO) 2019-02-17 10:18 Matka i dwójka dzieci ucierpieli w wczorajszym wypadku w Chochołowie 1 2019-02-17 09:46 Sucho w kranach na Olczy 9 2019-02-17 09:01 Słońce i tłumy w Morskim Oku 3 2019-02-17 08:00 Przyszliśmy tu po kolędzie 2019-02-16 23:10 Rudigier i Stojak najlepsi w Pucharze Europy FIS Big Air 2019-02-16 22:00 Skoki pod słońce 1 2019-02-16 20:46 Mała znajda na Stasikówce 2019-02-16 19:58 Takiej kolejki nie pamiętają najstarsi górale (WIDEO) 11 2019-02-16 19:30 Siłowe rozwiązania w autobusie (WIDEO) 12 2019-02-16 18:56 Krupówki pełne ludzi 6 2019-02-16 18:38 Wielka Krokiew - drogowa blokada 3 2019-02-16 18:18 Elektrotankowanie pod Giewontem 3 2019-02-16 18:16 Stoch znowu na pudle 2019-02-16 18:00 VIII Puchar Misia Stramusia (WIDEO) 2019-02-16 17:25 Zimowy spływ Krutynią (WIDEO) 2 2019-02-16 17:12 Poszukiwania na Torfowiskach 2019-02-16 17:03 Karambol w Czarnym Dunajcu 2019-02-16 16:55 Zderzenie w Skomielnej Białej
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2019-02-17 20:27 1. Łodzianin a po co tu ludzi ściągać?wytłumacz mi ,Zakopane pęka w szwach jest was ceprów o 50 % za dużo ,w tym mieście najwyższy czas zacząć ograniczać liczbę przyjezdnych!! ,prze was tylko korki smog i wszędobylskie chamstwo... 2019-02-17 20:19 2. Kacperek tylko żeby Ci fotoradar zdjęcia nie zrobił jak będziesz plakat konkurencji wyborczej zasłaniał. Życzyłbym sobie żeby radny z Krośnicy zajął się np. intensyfikacją działań nad budową wyciągu w przerwie stawiania tych fotoradarów. 2019-02-17 20:15 3. Tam był kiedyś super stok do nauki,najlepszy pod Nosalem ,fajni instruktorzy i obsługa ,pewnie teraz coś tam pobudują ,szkoda... 2019-02-17 20:13 4. Pani Katarzyno a kto Pani pozwolił tam jeździć na sankach?? to teren prywatny, czy jak Pani dziecko rozwali łeb na tej skrzynce to czy będzie Pani skarżyć właściciela działki??tam są prywatne działki i nie są to działki klanu Stramów bo gdyby były to by pani dawno słono zapłaciła za jazde na sankach... 2019-02-17 20:12 5. Mam nadzieję,że nikt z TPNu nie wpadnie na pomysł odstrzelenia tych łani.Ciekawa jestem też co stało się z tym niedźwiadkiem który nie mógł wyjść z potoku a parkowcy go gdzieś wywieźli.Czy też zakończył życie tak jak ten miś odłowiony przez TPN na Kasprowym Wierchu?W USA zwierzęta chodzą między ludźmi i jakoś nikomu to nie przeszkadza a u nas "chłop żywemu nie przepuści". 2019-02-17 20:09 6. Król miast i wsi KeNTaki 2019-02-17 19:20 7. Do Stramus co mają plany miejscowe i kultura do ogrodzenia prywatnej działki nie rozumiem? Proszę o odpowiedź. 2019-02-17 19:17 8. Wy tak średnio co 20 lat wymyślacie co zrobić ze śmieciami.Ja pamiętam kto i co miało być w tym miejscu gdzie jest obecnie sortownia. 2019-02-17 19:15 9. Jak to co będzie, olimpiady w Krakowie i takie tam jak za czasów PO: "Jagna Marczułajtis-Walczak rezygnuje ze stanowiska Przewodniczącej Komitetu Konkursowego Kraków 2022. Jak pisze w specjalnym oświadczeniu, czyni to "ze względu na dobro projektu Zimowe Igrzyska Olimpijskie Kraków 2022" oraz "w związku z atakami na jej osobę". Bezpośrednim powodem rezygnacji Marczułajtis-Walczak, posłanki PO, jest ujawniona przed kilkoma dniami próba przekupstwa dziennikarzy w zamian za pozytywne materiały na temat kandydatury Krakowa do igrzysk. Miał jej się dopuścić mąż przewodniczącej komitetu - Andrzej Walczak. " 2019-02-17 18:59 10. Kierowca volkswagena próbował skręcić w lewo, w kierunku Dzienisza,
2019-02-17 10:40 1. Przepiękne przedmioty, piękni ludzie wspaniała kultura i tradycja 2019-02-06 10:53 2. Ładne zdjęcia 2019-01-16 10:07 3. Aleeee !!!!!!!!!!!!!! Widok z Łomnicy to coś niesamowitego... Byłam tam nie tak dawno - też zimą. Śniegu było trochę mniej, a na niebie czysty błękit, ani jednej chmury, zero wiatru . Powietrze kryształ, a panorama Tatr - od Bielskich po koniec Zachodnich . Wrażenia nie do opisania. Z wielkim sentymentem obejrzałam te cudowne zdjęcia. Dziękuję !!! 2019-01-14 20:02 4. Fakt,takich pięknych widoków już dawno na Podhalu nie było. 2019-01-10 18:46 5. Bardzo piękne anioły i tak miło się je podziwia,mimo że widze o oglądam je w internecie 2019-01-08 16:59 6. Święta rodzina wspaniała, dzieciątko cudowne. Szyk i elegancja, oto co cechuje tę rodzinę. Kochani, życzę Wam samych szczęśliwych dni. Czętochowianka 2019-01-05 17:00 7. O rany, kilka centymetrów śniegu i już armagedon. Rozum to element zapomniany. Nie wyjeżdżać z domów. Na prawdę tragefia z myśleniem. Śniegu nie ma, to źle, jak jest to też źle. Nawet najwyższy nie jest w stanie im dogodzić. W górach mieszkają nie od wczoraj. Ale raczej nie nauczyli się niczego, a raczej zapomnieli wręcz. Najlepiej jakby śnieg im padał tylko na stoki. A drogi były czyste i suche. A jak już pisałem wcześniej, odrobina rozumu wystarczy. 2019-01-04 23:46 8. Książka taka sobie,jak zresztą inna tej autorki,,Zakopane odkopane".Najlepsza pozycja o Tatrach,ratownictwie jaką czytalem to bez watpienia,,Góry mojej mlodosci"Jerzego Hajdukiewicza. 2019-01-03 14:30 9. polecam zobaczyć na żywo oraz można sobie coś wybrać i kupić 2018-12-27 09:27 10. Jakoś dziwnie przypomina okładkę i szatę graficzną i treść książki Jagiełły... Nie podoba mis ie to, tak sie nie robi!
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Bojcorka

Pożegnania

Album TP

FILMY TP