Reklama

2011-05-10 20:15:32

Reklama

Z Bukowiny do Bukowiny przez Rzym: Motocyklem na beatyfikację

Reklama

Czwórka Podhalan pojechała do Rzymu na motocyklach. Powodem wyprawy była beatyfikacji Jana Pawła II.

Poszukiwanie kompanów: \"Chętnie bym pojechał, ale...\"

Chętnych do wspólnego wyjazdu było wielu, ale im bliżej wyprawy, tym nasza grupa robiła się mniejsza, zamiast się powiększać. Niektórych przerażała liczba kilometrów do pokonania tam i z powrotem, inni nie mogli opuścić domu na tak długi czas, a część śmiałków po wstępnym przeliczeniu kosztów wyprawy uznała, że to nie dla nich. Ostatecznie zostało nas czterech: Staszek Para na endurowatej, leciwej yamaszce Super Tenere 750, Zenek Kowalczyk na klasycznej Hondzie CB 500, Staszek Wojtanek na wydającej piękny, ścigaczowy pomruk yamasze Fazer 600 i ja, niżej podpisany, na nowym, salonowym, kupionym specjalnie na tę podróż BMW G 650 GS.

Przygotowania: Komu w drogę, temu kiełbasa w kufry

Pierwsze i ostatnie spotkanie przed wyjazdem zrobiliśmy w lany poniedziałek. Kosztując pyszne, świąteczne ciasto w domu państwa Parów, ustaliliśmy właściwie tylko tyle, że na pewno jedziemy. W środę o godz. 8 wyjazd. A reszta to będzie czysta improwizacja. Byle przed sobotą zajechać do Rzymu. \"Weźmy namioty, ale może znajdziemy jakiś niedrogi dach nad głową. Trzeba wziąć konserwy, ale pewnie coś gdzieś zjemy ciepłego. Przyda się kuchenka gazowa i kubki, ale pewnie kawę czy herbatę na stacji kupimy.\" I tak, wiedząc wszystko i nic, uzbrojeni w mapy Włoch, Austrii i Słowacji, wspomagani przez GPS (wciąż zastanawiam się po co to, skoro ponoć wszystkie drogi i tak prowadzą do Rzymu) oraz wyposażeni w zapas pysznej, swojskiej kiełbaski na kilka następnych dni w środę 27 kwietnia wyruszaliśmy na podbój słonecznej Italii.

Dzień pierwszy: Austriackie landszafty za 40 ojro

Wyruszaliśmy szybko i sprawnie, bo bardzo byliśmy już spragnieni pierwszych kilometrów. Jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć, wywiad dla Telewizyjnych Wiadomości Tygodnika Podhalańskiego, parę serdecznych uścisków i w drogę. Pogoda dopisywała. W Jurgowie przekroczyliśmy granicę polsko-słowacką. Pilotem grupy został Staszek Wojtanek, który dzielnie i bezbłędnie prowadził nas prawie przez całą podróż. Przejazd przez Wysokie i Niżne Tatry dostarczył pierwszych wrażeń. Tak samo, jak pierwsze tankowanie. Cena benzyny - w przeliczeniu z euro na złotówki - prawie po 6,5 zł za litr przekonała nas, że od dziś trzeba przestać przeliczać \"na nasze\", bo ze stresu daleko nie zajedziemy.Unikaliśmy autostrad, żeby zobaczyć \"coś więcej\". Jazda bocznymi drogami ma swój urok. Niesamowity widok ciągnących się po horyzont jaskrawo-żółtych pół i zapach kwitnącego rzepaku towarzyszył nam aż do samej Austrii. Tam powitały nas ogromne wiatraki i niezwykły porządek - nawet polne dróżki były odpowiednio zorganizowane i wysprzątane. Przed Wiedniem zjechaliśmy z autostrady w boczną drogę, prowadzącą w kierunku wyższych partii gór. Chcieliśmy nadrobić trochę kilometrów i przez Alpy dojechać do Villach. Tak jadąc przez jedną z niewielkich miejscowości, natknęliśmy się na policjanta, który niczym kameleon wtopił się w otoczenie. Uznał, że przekroczyliśmy prędkość i musimy zapłacić. Najpierw chciał po 25 euro od każdego. Nie pomagały tłumaczenia, że oglądamy landszafty, że nie zauważyliśmy wskazań licznika, że to niewielkie przekroczenie (nie jechaliśmy więcej, niż 56 na 50-tce, naprawdę!). Ostatecznie zadowolił się kwotą po 10€ \"od kasku\" i nas puścił. Przy okazji pokierował na dobrą drogę, bo się okazało, że troszkę pobłądziliśmy. Nastroje troszkę się zepsuły. Podobnie zresztą, jak pogoda. Około 18 zaczęło padać, więc nie było sensu dalej jechać tego dnia. Dobry i w miarę tani nocleg pomógł nam znaleźć przypadkowo napotkany burmistrz jednej z miejscowości, do której właśnie zajechaliśmy. Obdzwonił kogo trzeba i po kilku minutach byliśmy w pokojach przytulnego pensjonatu w wiosce Murzchofen za 29€ od osoby. Za nami pierwsze 600 km podróży.

Dzień drugi: Podziemne kilometry, czyli alpejskich tuneli czar


Pobudka o 6 rano. Na dworze siąpiło, a wszelkie pagórki zakrywała gęsta mgła. Myśl o dalszym \"podbijaniu Alp\" szybko zniknęła. Pojawiła się za to następna: \"byle na południe, tam na pewno jest cieplej i ładniej\". Z tym optymistycznym podejściem do przebiegu dalszej trasy wialiśmy z gór, byle niżej i bliżej słonecznej Italii. Jadąc autostradami w kierunku granicy austriacko-włoskiej, podziwialiśmy tunele wykute pod mniejszymi i większymi górami. Długość niektórych sięgała kilku kilometrów, a ułożony w nich idealnie równy asfalt sprawiał, że motory, na które zaczęły działać o wiele słabsze, niż w otwartym terenie podmuchy wiatru, dosłownie płynęły wewnątrz wielkich, betonowych \"rur\". Do Włoch dotarliśmy około południa. Zdecydowaliśmy się na jazdę wzdłuż wybrzeża Adriatyku, drogą prowadzącą przez nadmorskie kurorty - Cesenatico, Ravennę, Rimini i niezliczone w tym rejonie turystyczne wioski ze słowem \"Lido\" w nazwie. Potężne tiry na wszelkich możliwych europejskich numerach rejestracyjnych, aby zaoszczędzić na opłatach za autostradę, leniwie wlokły się tą samą drogą co my, więc kilometry uciekały strasznie powoli. Można było za to popatrzeć trochę na włoskie miejscowości. W porównaniu z Austrią w Italii zupełnie nie dba się o porządek. Wszędzie zalegają śmieci i jakoś nikomu zbytnio to nie przeszkadza.

I ta ich kultura jazdy, a raczej jej brak. Kierowcy spychają motocykle, żeby tylko się wcisnąć pomiędzy nie. Trąbią, nerwowo wymachują rękoma.

Nocleg znaleźliśmy w nadmorskiej miejscowości Cervia. Bardzo ładny hotel z trzema gwiazdkami, dosłownie 50 m od plaży, poza sezonem za 30 € od osoby. Jak się okazało, byliśmy sami w obiekcie, który spokojnie pomieści kilkuset gości. Wieczorem spacer po miasteczku, wizyta w pizzerri i zaślubiny nocne z Adriatykiem. Dystans przejechany tego dnia to kolejne 600 km.

Dzień trzeci: Od morza do morza w poprzek włoskiego buta

Dzień zaczęliśmy od smacznego śniadanka i wizyty na plaży. Pogoda od samego rana dopisywała. Na niebie od czasu do czasu pojawiały się ciemne chmury, ale jakoś szczęśliwie cały czas ich droga nie pokrywała się z naszą, więc do samego Rzymu jechaliśmy w słońcu. Jeszcze spory kawałek wzdłuż wybrzeża, a później ucieczka wgłąb lądu, przez górskie pasmo Apeninów, w kierunku Wiecznego Miasta. Widoki zapierały dech w piersiach. Mijaliśmy bajkowo osadzone na zboczach górskich miasteczka i wsie, liczne kościoły i zameczki zbudowane na skalistych szczytach. Droga z wieloma tunelami prowadziła czasami w niewiarygodnie pięknym terenie - tak, jakby ktoś puścił po 2 pasy w każdą stronę przez naszą Dolinę Kościeliską albo Pięć Stawów. Zachwyciło nas niewielkie, stare miasteczko Narni w regionie Umbria. Położone na skalistym wzniesieniu, dominującym nad wybrzeżem Nera i równiną Termi, z fortyfikacją obronną pochodzącą z XIV wieku. Ale jeszcze ciekawiej było \"od wewnątrz\". Wąska jezdnia wiła się zakrętami od dolnej części miasta, przez \"starówkę\" z bardzo ciasno postawionymi kamienicami, licznymi bramami i wieżyczkami, które zapewne pochodziły z lat budowy Narni, czyli z XIII wieku, do części górnej, skąd rozpościerał się piękny widok na okoliczne doliny i wzniesienia. Do Rzymu, a w zasadzie jego turystycznej części Lido di Ostia, dojechaliśmy od strony malowniczego jeziora Bracciano. W Ostii mieliśmy upatrzone pole namiotowe 50 metrów od plaży Morza Śródziemnego, ale okazało się, że w dobrej cenie można wynająć drewniany bungalow, bo pomimo informacji, że wszystko w czasie beatyfikacji będzie zajęte - miejsc jest pod dostatkiem. 100 euro za domek, więc po 25€ od osoby. Tego dnia przejechaliśmy ok. 580 km. Trasa z Bukowiny do Rzymu wyniosła więc prawie 1800 km. Można było krócej, ale czy byłoby tak malowniczo?

Dzień czwarty: Buenvenuti a Roma!

Do centrum Rzymu w pierwszym dniu wybraliśmy się metrem. Jazda zajęła nam prawie godzinę, wliczając w to kilka przesiadek. Wszędzie napotykaliśmy tłumy Polaków, którzy już od sobotniego ranka szykowali się do wieczornego czuwania modlitewnego i przejścia na plac św. Piotra. Rzuciliśmy okiem na Koloseum (kolejka do środka na ponad 2 godziny czekania), przeszliśmy w kierunku antycznego Forum Romanum (niestety, ze względów bezpieczeństwa zamknięte na czas uroczystości beatyfikacyjnych) i Circo Massimo, gdzie już od południa zbierali się wierni z całego świata. Na każdym skrzyżowaniu stała policja, karabinierzy i wolontariusze, którzy chętnie pomagali zdezorientowanym pielgrzymom.

Tego dnia jeszcze raz przyjechałem do centrum Rzymu, bo o 20 rozpoczynało się modlitewne czuwanie w Circo Massimo. Tym razem na motocyklu i pierwszy raz miałem do czynienia z rzymskim młynem drogowym. Na czuwaniu pojawiły się dziesiątki tysięcy wiernych z całego świata, radosny nastrój udzielał się każdemu. Głównym językiem był oczywiście polski, bo Polaków było najwięcej. Najlepiej natomiast bawili się Hiszpanie i Portugalczycy. Uzbrojeni w gitary, bębny, akordeony i wszelkie możliwe instrumenty wydające dźwięk, zachęcali wszystkich do tańca w rytm pieśni wychwalających Boga i sławiących Jana Pawła II. Po zmroku zapłonęły tysiące lampionów. Zgromadzeni wysłuchali świadectwa osób opowiadających o cudownych uzdrowieniach za wstawiennictwem Jana Pawła II.

Dzień piąty: Miliony w dzień, tysiące w nocy


Nadeszła niedziela, dzień beatyfikacji naszego Ojca Świętego. Wstaliśmy wcześnie rano, łudziliśmy się, że uda nam się podejść w pobliże placu św. Piotra lub chociaż do jednego z telebimów. Okazało się, że nasz autobus rano nie jeździł, więc do stacji metra, prawie 3 km, musieliśmy dojść piechotą. Po wyjściu z metra zobaczyliśmy ogromne tłumy ludzi, którzy tłoczyli się w bocznych uliczkach. Zastanawiało nas, co oni tu robią, skoro do Watykanu jeszcze taki kawał. Jak się później okazało, plac św. Piotra wypełnił się wiernymi już ok. 5.30 rano (na plac weszło 350 tys osób!). Pozostali pielgrzymi, prawie 1,3 miliona osób, znaleźli się właśnie w uliczkach prowadzących do Watykanu. Służby odpowiedzialne za porządek nie bardzo radziły sobie z takim tłumem. Panował ogólny ścisk, ambulanse utykały pośród ludzi, wiele osób traciło przytomność. Do telebimów nie udało nam się dopchać. Podjęliśmy decyzję o powrocie na camping, gdzie uroczystość obejrzeliśmy we włoskiej telewizji (która nie omieszkała przerwać Mszy św. i wtrącić kilka reklam i telezakupów). Tego samego dnia wróciliśmy na plac św. Piotra, ale już po zmroku. Wiernych nadal było dużo, ale bez porównania mniej, niż rano. Formowała się kolejka do trumny błogosławionego Ojca Świętego, która została wystawiona w bazylice watykańskiej. Służby porządkowe sprzątały plac, wywożąc tony śmieci. Maltańska służba medyczna, pomimo późnych godzin wieczornych, nadal czuwała nad zdrowiem pielgrzymów. Nas nogi poniosły w kierunku pięknie oświetlonych nocą rzymskich zabytków. Zobaczyliśmy Pantheon, plac Wenecki czy fontannę di Trevi. Zmęczeni, ale szczęśliwi, dotarliśmy na camping grubo po północy.

Dzień szósty: Dziękczynne wzruszenie


W poniedziałkowy poranek wybraliśmy się na Mszę Świętą dziękczynną za beatyfikację Jana Pawła II. Wstaliśmy wcześniej, aby tym razem wejść na plac św. Piotra. Pojechaliśmy motorami, żeby było szybciej. Droga z Ostii, gdzie mieszkaliśmy, do centrum praktycznie zajęła nam grubo ponad godzinę, a to z powodu poniedziałkowego, porannego szczytu komunikacyjnego. Rzymianie po weekendzie tłumnie ruszyli do pracy, skutecznie korkując nawet 5-pasmowe odcinki drogi. Na szczęście jazda jednośladem po stolicy Włoch wygląda inaczej, niż w Polsce. Tam kierowcy chętniej ustępują miejsca motocyklom i skuterom, których są tam tysiące. Zostawiają tyle miejsca, że jednoślad z powodzeniem przeciśnie się pomiędzy pojazdami. I choć na pierwszy rzut oka wygląda to na totalny drogowy chaos - każdy wie, gdzie jechać, a jedyną zasadą jest ta, która obowiązuje na stokach narciarskich - patrz, co robi ten przed tobą i dostosuj się do niego, żeby nie spowodować kolizji. Na placu św. Piotra było tłoczno, ale bez porównania z niedzielnym. Powiewało wiele polskich flag. Msza dziękczynna była piękna, a homilia wygłoszona przez kardynała Tarcisio Bertone, mówiąca o życiu Papieża Polaka naznaczonym cierpieniem, chwytała za serce. Duchowo spełnieni, z suwenirami w kieszeni, wróciliśmy na camping. Po południu pakowanie, omawianie trasy powrotnej i wczesne pójście spać. Przed nami było ponad półtora tysiąca kilometrów do domu.

Dzień siódmy: Tysiąc kilometrów motocyklowego szczęścia

Pobudka o 3:45. Ale nikt nie narzekał, tak bardzo chciało nam się już jechać. Nastroje trochę zepsuła poranna deszczowa pogoda, ale cóż, taki urok motocyklowych wojaży. Szybkie dopakowanie i wyjazd jeszcze po ciemku sprawiły, że kilometry tego dnia uciekały nam bardzo szybko. Tym razem drogą szybkiego ruchu w kierunku na miejscowość L`Aquila w otulonych poranną mgłą Apeninach (znów, bo piękne są te góry!), a później słynną Autostrada Adriatica, ciągnącą się wzdłuż brzegu morza. Po drodze przejeżdżaliśmy przez jeden z najdłuższych apenińskich tuneli. Długi na ponad 10 km, położony wysoko w górach, sprawił, że wjeżdżając do niego podziwialiśmy widoki i cieszyliśmy się słońcem, a po wyjechaniu na drugim końcu zastał nas ulewny deszcz, który towarzyszył nam przez następne kilkadziesiąt kilometrów. Później na szczęście wyszło słonko, które umilało nam podróż aż do samej Austrii. Tam, w miejscowości Griffen, pod skałą, na której majestatycznie wznosił się stary zamek, znaleźliśmy wolne pokoje. Tego dnia zrobiliśmy ponad tysiąc kilometrów, ale nie czuliśmy zmęczenia. A jeśli nawet trochę, to wrażenia były zdecydowanie bardziej pozytywne. W ciągu jednego dnia zobaczyć 2 morza: Śródziemne i Adriatyk oraz przejechać przez 2 pasma górskie: Apeniny i Alpy - bezcenne.

Dzień ósmy: Motocyklistus hibernatus

Ostatni dzień i te kilka... no, prawie 700 km do domu wydawało się już pestką. Poranne promienie słońca obudziły nas ok. szóstej. Z kraju dochodziły SMS-y o śnieżycach i ujemnych temperaturach, które atakują południe Polski. U nas zimno było rzeczywiście, rano 3 kreski poniżej zera, ale słoneczko dawało złudne poczucie ciepła. I chyba tylko to słońce trzymało nas przy życiu, bo przez całą drogę zimno było sakramencko. Przez cały dzień temperatura nie podniosła się powyżej 6 stopni, a odczucie chłodu czasami wręcz paraliżowało. Częstsze, niż dzień wcześniej, postoje pozwalały się troszkę ogrzać. Nawet na pamiątkowe zdjęcie nie bardzo chciało nam się zatrzymywać. Chłodne powitanie zgotowały nam też tatrzańskie, ośnieżone szczyty, więc czym prędzej pędziliśmy na ciepłą herbatkę do Bukowiny. Do domów dotarliśmy około 17. Liczniki przejechanych kilometrów wskazywały około 3,8 tys.

Suma sumarum: Motocyklicznie, fotograficznie, duchowo

To był naprawdę piękny czas. Osiem dni spędzonych z fajnymi ludźmi, połączonymi wspólną pasją i miłością do dwóch kółek. Nie zawiodły nas maszyny, obyło się bez przykrych i niebezpiecznych sytuacji na drodze. Choć pewnie każdy z nas miał inny, głębszy cel tego wyjazdu - wspólnie pokonaliśmy kawał drogi, żeby w tych ważnych dla Polaków i katolików dniach uczestniczyć w beatyfikacyjnym święcie naszego Papieża Pielgrzyma, który tak bardzo ukochał podróże i poznawanie świata. Zrobiliśmy kilkaset zdjęć, ale one tylko w malutkim stopniu oddadzą to, co zobaczyliśmy. Tysiące obrazów, które widziały nasze oczy, uzupełnione o dodatkowe odczucia, jakie daje jazda na motorze - to są właśnie te bezcenne wrażenia, których nam nikt nie odbierze, a o których możemy opowiadać teraz i w przyszłości. Dziękuję Staszkom i Zenkowi za wspólne podróżowanie, a czytelnikom wydania internetowego Tygodnika Podhalańskiego za miłe słowa, kibicowanie i modlitwę podczas podróży.

Adran Gładecki
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • PRACA | dam
    Poszukujemy opiekunki dla dwuletniego chłopca. Praca w centrum Zakopanego, pełen etat, bardzo dobre warunki finansowe.
    Tel.: 530602603;530610330
    E-mail: ania-kazmierczyk@wp.pl
  • PRACA | dam
    Spółka POLSKIE TATRY S.A zatrudni PRACOWNIKA OBSŁUGI SPRZĄTAJĄCEJ do Aqua Parku Z-ne. Tel. 1820 63730 lub 602 263 516. Szczegółowe informacje na stronie:
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Spółka POLSKIE TATRY S.A zatrudni: PRACOWNIKA OBSŁUGI PUNKTU GASTRONOMICZNEGO-SPRZEDAŻ LODÓW. Tel. 1820 63730. Szczegółowe informacje na stronie:
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Spółka POLSKIE TATRY S.A zatrudni: - PRACOWNIKA OBSŁUGI GRILLA, - KELNERA-BARMANA do Zajazdu Górskiego Kuźnice. Tel. 1820 63730 lub 601 268 550. Szczegółowe informacje na stronie:
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Spółka POLSKIE TATRY S.A zatrudni KELNERA/KĘ do Zespołu Pensjonatów "Dolina Białego". Tel. 1820 63730 lub 603 750 122. Szczegółowe informacje na stronie:
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Pensjonat ADRIA*** w Zakopanem poszukuje osoby do pracy na recepcji. Praca zmianowa, umowa o pracę, 12 zł/ godz + premie. Miła atmosfera, przyjazny personel, bezpłatne posiłki. Informacje pod nr tel. 795 890 175
  • SPRZEDAŻ | różne
    ODDAM SIANO.
    Tel.: 666 255 553
  • USŁUGI | budowlane
    POKRYCIA DACHOWE, RYNNY, OBRÓBKI, PODBITKI, MALOWANIE DACHÓW, WYKOŃCZENIA WNĘTRZ, FASADY, ELEWACJE, OCIEPLENIA, KOMINY, MONTAŻ OKIEN DACHOWYCH. 531 001 608.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA KOMFORTOWE, NOWE, UMEBLOWANE MIESZKANIE 50m2, CENTRUM NOWY TARG ul. Krzywa. 698 559 040
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    WYNAJMĘ POWIERZCHNIE HANDLOWĄ, SUPER LOKALIZACJA DEPTAK-KRZYWA NOWY TARG przy Salonie gier. Idealne pod kawiarnię, gastronomię, klub muzyczny. 608 806 408
  • POŻYCZKI
    JUŻ WIOSENNA PROMOCJA !!! BANK NIE CHCE UDZIELIĆ CI KREDYTU ? POŻYCZKA NA DOWÓD MINIMUM FORMALNOŚCI BEZ ZAŚWIADCZEŃ I NAWET DO 25 000 ZŁ ZADZWOŃ T- 18 542 40 56.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Wynajmę mieszkanie w Zakopanem - Centrum. Osiedle Orkana, 44 m2, dwa pokoje, kuchnia, łazienka, piwnica. Mieszkanie po remoncie, do zamieszkania, najem długoterminowy.
    Tel.: 608626163
  • PRACA | dam
    Zatrudnię MURARZA oraz POMOCNIKA.
    Tel.: 604131899
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Uniwersytet Warszawski jako właściciel nieruchomości położonej w Kościelisku, ul. Kiry 36, zaprasza do udziału w postępowaniu ofertowym na wydzierżawienie w/w nieruchomości. Pełna treść ogłoszenia znajduje się pod adresem internetowym https://www.uw.edu.pl/wynajem-sal-i-inne-uslugi/ oraz można się zapoznać bezpośrednio w DPTiW Wrzos pod wskazanym powyżej adresem". 18 20 70 213
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    Kupię Owce na mięso.
    Tel.: 888613332
  • USŁUGI | budowlane
    Budowa domów jedno i wielorodzinnych, pensjonatów , roboty zbrojarskie i żelbetowe.
    Tel.: 609075091
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI: POMOC KELNERSKĄ weekendy, święta, wakacje (z możliwością noclegu). 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI: KELNERKĘ, praca stała z możliwością noclegu. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    PIZZERIA DA ADAMO, Zakopane Nowotarska 10 D zatrudni KELNERÓW/-KI, PIZZERÓW praca stała, dobre wynagrodzenie. 18 20 128 54, 606 951 331
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy w Karczmie oraz Pensjonacie w Czorsztynie: kucharza/kę, pomoc kuchenną, kelnera/kę.
    Tel.: +48509920018
    E-mail: nadzamcze@interia.pl
  • PRACA | dam
    BIURO RACHUNKOWE w Poroninie zatrudni KSIĘGOWEGO, tel. 607863893
  • PRACA | dam
    Firma transportowa zatrudni KIEROWCÓW C E na trasy międzynarodowe z doświadczeniem lub z możliwością przyuczenia do zawodu. Nie są to przerzuty
    Tel.: 504230930
  • PRACA | dam
    SPYTKOWICE: FIRMA DREW-DOM zatrudni pracowników: stolarzy, cieśli, obsługę tartaku. Praca od zaraz.
    Tel.: tel. 605048933; 182688067
    E-mail: dziur@drew-dom.eu
    WWW: www.drew-dom.eu
  • PRACA | dam
    Restauracja przy Krupówkach zatrudni na sezon letni KELNERA/-KĘ.
    Tel.: 660473269
    WWW: hotelkasprowy.com
  • PRACA | dam
    KUCHARZ Bukowina Tatrzańska, praca CAŁOROCZNA, możliwośc zakwaterowania
    Tel.: 510-213-878
  • USŁUGI | budowlane
    Usługi budowlane na terenie Podhala. Wykonam: chodniki, podjazdy, kanalizację, gabiony lub inne prace ziemne. 505021357
    Tel.: 505021357
    E-mail: staszel.anna@gmail.com
  • IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE
    Restauracja Przy KominQ Zakopane
    Tel.: +48 500 352 220
    WWW: https://www.goldhotel.eu/restauracja
  • USŁUGI | budowlane
    Wyburzenia, rozbiórki budynków, kruszenie gruzu budowlanego.
    Tel.: 605061314
    E-mail: tomaszsledz80@gmail.com
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki Maszynowe, Wykończenia wnętrz
    Tel.: Tel: 516 175 182
  • PRACA | dam
    PENSJONAT 10-POKOJOWY ZATRUDNI z zakwaterowaniem (sprzątanie, przygotowanie śniadań), tel.691888444
  • PRACA | dam
    Norwegia/Tynkarze.Praca całoroczna.Chłopaki z Podhala.Zarobki w przeliczeniu; od 17-25 Euro/godz.Zjazdy do kraju,wg.własnego uznania,średnio co 2-3 tyg.Języki obce NIE wymagane.Tel;
    Tel.: 699 559 329
2019-04-19 00:00 Świąteczne zakupy w Sklepie Młotek 2019-04-18 22:28 Rozpoczęło się Triduum Paschalne 2019-04-18 21:40 Niedokończony Radisson wyprzedał już wszystkie pokoje na Sylwestra (WIDEO) 1 2019-04-18 21:20 Rzeźba i rysunek w nowotarskich „Jatkach” 2019-04-18 20:53 Droga tylko dla naszych 1 2019-04-18 19:46 Testowanie ścieżki. Po co komu ta kostka? 6 2019-04-18 18:59 Nierentowna nekropolia 2019-04-18 18:24 Na Krupówkach wielu turystów jeszcze nie widać 2019-04-18 17:29 Wrak już nie straszy w centrum Zakopanego 2019-04-18 16:51 WIELKA NOC, WIELKA MOC: WIARA 2019-04-18 16:31 Kompromitacja w miejskim parku w Zakopanem. Dziesiątki niedopałków 1 2019-04-18 15:54 Wiosenne porządki w Aeroklubie w Nowym Targu (WIDEO) 2019-04-18 15:40 IV Zakopiańska Mila Konstytucyjna 2019-04-18 15:21 Jak działają rybki i inne poklatkowe nagrody 2019-04-18 14:42 Gigantyczna pisanka 2019-04-18 13:42 Spartan Race rozpocznie sezon 2019 na stoku Kotelnicy Białczańskiej 2019-04-18 13:39 Czyn (przed)majowy 2019-04-18 13:32 Landszaft z padliną 5 2019-04-18 13:10 1% na [dzikie] zwierzęta Podhala? 3 2019-04-18 13:04 Konkurs na tradycyjny koszyczek wielkanocny 1 2019-04-18 12:52 Zakopane zanurzone w jazzowych nutach 2019-04-18 12:43 Świąteczny prezent od drogowców. Dwukierunkowy ruch w Białym Dunajcu 2 2019-04-18 11:57 Wróciła piękna wiosna. Tak cudownie będzie do niedzieli 2019-04-18 11:36 Korek w okolicach Doliny Kościeliskiej 2019-04-18 10:58 Oszuści poszli na rekord 4 2019-04-18 10:45 Czy Zakopane jest znane na świecie 2019-04-18 10:06 Gaz dla mieszkańców Szczawnicy 2019-04-18 09:57 Przed świętami rośnie napięcie. 10 domowych interwencji na dobę 6 2019-04-18 08:38 Bezpieczny szczęśliwy senior 2019-04-18 07:00 Diamentowa galeria przy dworcu PKP (WIDEO) 2019-04-18 01:00 Powiało egzotyką w Nowym Targu 2019-04-17 22:19 Dług taki długi 2019-04-17 21:25 Trzy samochody zderzyły się na zakopiance (WIDEO) 2019-04-17 21:08 W końcu mają zasięg 4 2019-04-17 20:59 Zmień pan kocioł 2019-04-17 19:59 Wiktoria Kusztal z Zubrzycy laureatką konkursu Śladami niezłomnych 2019-04-17 19:37 Smutny finał wielomiesięcznych poszukiwań 2019-04-17 19:12 Narciarze niezłomni 1 2019-04-17 17:47 Pierwsze ogródki na Krupówkach, ale na razie chłodno 2019-04-17 16:24 Lody z oscypka i dzikiej pokrzywy (WIDEO) 4 2019-04-17 15:18 Armia dla Janka 2019-04-17 14:40 W Wielki Piątek urząd czynny krócej 7 2019-04-17 14:20 Łanie przychodzą na śniadanie 3 2019-04-17 13:02 Karolina Riemen Żerebecka zakończyła karierę sportową 2019-04-17 12:28 Zaginęły dwa labradory. Jeden czarny, drugi biały 2019-04-17 12:17 Bratobójczy pojedynek w konkursie Dziennikarzy Małopolski 2019-04-17 11:57 Letnie zawody w skokach wrócą do Zakopanego. Puchar Świata bez zmian 2019-04-17 10:31 Gruz i śmieci nad Dunajcem 1 2019-04-17 10:00 Problemy z telefonami w komisariacie w Bukowinie 2019-04-17 09:21 W Tatrach sypie śnieg
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Bojcorka

Album TP

FILMY TP

Pożegnania