Reklama

2017-02-11 08:00:31

Reklama

Reportaż

Zaczynają się warszawskie ferie. Dzień dobry, jestem z Warszawy

Reklama

Kiedy ratownicy słyszą taki początek rozmowy, wiedzą już, że akcja będzie specyficzna.

Dlaczego szlaki w Tatrach są  nieodśnieżone? Dlaczego nie są posypane? Dlaczego nie ma w Tatrach koszy na śmieci? - to tylko przykłady dziwnych pytań i pretensji, na które muszą ciągle odpowiadać pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego. Turystom nie podoba się błoto w górach, kałuże, a nawet nierówno ułożone szlaki.

Ratownicy z kolei opowiadają o nietypowych wezwaniach: "Proszę nas ratować, bo leje deszcz" - usłyszał niedawno ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR, a ratownicy w Tatrach biegli na pomoc, bo według przerażonej kobiety "Niedźwiedź przed chwilą zeżarł męża". Tak w ogóle to najlepiej, żeby dzikich zwierząt w górach nie było. Tak przynajmniej uważa inny z turystów, który mailował do TPN-u po spotkaniu z niedźwiedzicą i dwoma młodymi w okolicach Hali Kondratowej. Przestrzegał, że takie praktyki mogą "skutecznie zniechęcić turystów do chodzenia po górach" .

Turyści to także skarbnica pomysłów. 

- Mieliśmy maila, którego autor przekonywał, że powinniśmy podświetlić krzyż na Giewoncie, bo to poprawi orientację na szlakach - opowiada Bogumiła Chlipała, starszy specjalista działu udostępniania w TPN.  Ktoś inny zaproponował, żeby w okolicach szlaków wysokogórskich rozmieścić siatki i liny, których spadający turyści mogliby się chwycić. Pracownicy TPN odnotowali nawet pomysł (korespondencja z zagranicy), żeby turystów zupełnie oddzielić od tatrzańskiej przyrody. W Tatry mieliby wyjeżdżać kolejką na Kasprowy Wierch, tam mogliby przejść się tunelami zrobionymi z wysokich płotów i góry oglądać zza takich barier.

Z miłości człowiek głupieje

Wieczór. Na telefon alarmowy TOPR dzwoni kobieta z Polski. Jej mąż jest w Zakopanem, wynajął pokój w pensjonacie. Wyszedł w góry rano i nie wrócił. Kobieta martwi się, mąż był zmęczony pracą, w złym stanie fizycznym. Ratownicy standardowo zaczynają dzwonić na telefon, który podała żona. Mężczyzna rzeczywiście nie odbiera telefonu. Sprawdzają więc wszystkie tatrzańskie schroniska. W jednym z nich znajdują w końcu zaginionego męża. Informują go, że jest poszukiwany przez żonę. Ten prosi tylko, żeby nie informować jej, gdzie został namierzony. Obiecuje, że sam się z nią skontaktuje. Mija kilka godzin, na telefon dyżurny TOPR-u dzwoni mężczyzna, jak się okazuje, z tej samej miejscowości w Polsce. Tym razem dlatego, że zginęła mu żona. 

Pojechała do Zakopanego, żeby trochę odpocząć. Wynajęła pokój w pensjonacie. Rano wyszła w góry, ale nie wróciła na noc. Nie odbiera telefonu. Mąż przekonany jest, że coś jej się stało. Błaga o wszczęcie poszukiwań. Ratownicy sprawdzają, rzeczywiście, nie odbiera swojego telefonu. Wiedzeni intuicją (a może i doświadczeniem) zaczynają sprawdzanie od schroniska, w którym kilka godzin wcześniej znaleźli mężczyznę z tej samej miejscowości w Polsce. Intuicja jest słuszna. Kobieta - cała i zdrowa, choć nieco zakłopotana - znajduje się. 

- To nie był jedyny taki przypadek, że pary "giną" w okolicach Tatr, a zaniepokojeni małżonkowie alarmują TOPR. Nie wnikamy w sprawy męsko-damskie, nie wsypujemy też zagubionych w ten sposób turystów - śmieje się Adam Marasek, ratownik zakopiańskiego TOPR. - Warto jednak informować bliskich w taki sposób, by nie trzeba było wszczynać akcji ratowniczych w górach.

Ratownik to nie taksówka

"Dzień dobry, jestem z Warszawy" - taki początek rozmowy w telefonie nie wróży nic dobrego. Tak przynajmniej twierdzi Łukasz Dunat, ratownik dyżurny Grupy Beskidzkiej GOPR w Szczyrku. - Bo to oznacza, że jak ten ktoś jest z Warszawy, to wymaga, żeby był potraktowany specjalnie - tłumaczy. - A na koniec okazuje się, że ci, którzy tak mówią, tak naprawdę z Warszawą niewiele mają wspólnego - dodaje. Tym razem "pani z Warszawy" informuje, że jest na Skrzycznem, zwichnęła nogę i nie może samodzielnie zejść. Ratownicy jadą jej na ratunek. Na miejscu okazuje się, że pani zasiedziała się w schronisku i nie zdążyła na ostatni kurs kolejki krzesełkowej. 

Jeszcze bardziej zdziwił goprowców strój turystki, szczególnie szpilki na nogach. Ratownicy usztywnili skręconą kończynę, założyli szynę i zwieźli na dół obolałą panią. - Jakie było moje zdziwienie, gdy dwie godziny później, jadąc quadem przez Szczyrk, zauważyłem tę samą panią w tych samych szpilkach podążająca do jednej z restauracji. Już nie była chora - opowiada ratownik. - Niestety, niektórym wydaje się, że 
jesteśmy taksówką - dodaje.

Niedźwiedź zeżarł męża

Apoloniusz Rajwa, przewodnik tatrzański, często opowiada tę historię turystom. Małżeństwo z dwójką nastolatków wybrało się w góry. Wyszli z Ornaku na Przełęcz Iwaniacką i tam postanowili zjeść śniadanie. Rozłożyli na serwecie wiktuały i zaczynali konsumpcję, gdy zobaczyli za swoimi plecami niedźwiedzia z rozłożonymi szeroko łapami. Zaczęli wszyscy uciekać. Chłopcy pierwsi dotarli do schroniska na Ornaku. 

- Wpadli z krzykiem, że ciocię i wujka niedźwiedź chce pożreć. Na ratunek ruszył leśniczy. Po drodze znalazł poobijaną kobietę, od której dowiedział się, że mąż najprawdopodobniej został już przez niedźwiedzia pożarty. Chwilę później leśniczy znalazł mężczyznę, który wspiął się na drzewo i tam cierpliwie czekał na pomoc - wspomina historię sprzed lat Apoloniusz Rajwa. Po wiktuałach nie było już śladu, po niedźwiedziu także.

Także goprowcy z Grupy Beskidzkiej ratują czasem turystów przed zwierzętami. - Dwa lata temu ratowaliśmy rodzinę, którą miały zaatakować dzikie świnie - wspomina Łukasz Dunat. - Ponieważ byli z dziećmi, pojechaliśmy natychmiast - dodaje. Okazało się, że rodzina weszła w watahę z małymi dzikami, starsze zwierzęta nie wyglądały na zadowolone, więc zaczęli uciekać. - Gdy dotarliśmy na miejsce, dzików już nie było. Przestraszonych turystów zwieźliśmy na dół - wspomina ratownik. - Czasem w okresie rykowiska telefonują do nas turyści, którzy są na szlaku, że zapada zmrok, a oni słyszą dziwne ryki - nie wiedzą, czy to niedźwiedź, czy może wilk. Staramy się uspokoić, pomóc przez telefon. Ale bywa też, że osoby są tak spanikowane, że nie chcą zrobić kroku, więc jedziemy po nie i ściągamy je z gór - opowiada Łukasz Dunat.

Góry to nie żarty

Akcja w Tatrach sprzed kilkunastu dni. Początek stycznia. Godz. 17. Pada śnieg, widoczność jest ograniczona. Grupa turystów stojących przed schroniskiem nad Morskim Okiem widzi światło spadające z Masywu Mięguszowieckiego w kierunku Bandziocha. Nie wiadomo, czy to spadł człowiek, czy sama latarka. Ratownik TOPR-u, który jest w schronisku, odnajduje osoby, które powiadomiły TOPR. Jednocześnie ratownicy dowiadują się, że w centrum powiadamiania ratunkowego jest nagranie turysty, który mówi, że jest w Masywie Mięgusza, spadła mu latarka i nie może się ruszyć. Podają ratownikom TOPR-u numer telefonu. Ci nawiązują z nim kontakt. Turysta wybrał się w góry w pojedynkę. Boi się zrobić krok, jest wiatr, stromo. Upiera się, że jest w ścianie Mięguszowieckiego Szczytu. 

- Koledzy poszli, choć im coś nie grało - opowiada Adam Marasek. - Udało się go wypatrzeć, okazało się, że jest w zupełnie innym miejscu - w ścianie pomiędzy Kazalnicą a Przełęczą pod Chłopkiem. Po różnych przygodach, około godz. 3 w nocy zrobili odpowiednie stanowiska, z góry po linach dotarli do niego i dalej przetransportowali go na dno Bandziocha.

Ratownik wylicza listę popełnionych przez turystę błędów: słaba znajomość  topografii i jeszcze samotne wychodzenie w Tatry w tak trudnych warunkach. - Jak wychodzi się w góry, warto w schronisku czy w pensjonacie zostawić dokładną informację, gdzie się idzie. To bardzo przyspiesza poszukiwania - podkreśla Adam Marasek.

- Rośnie liczba turystów, którzy chodzą po Tatrach zimą. Jest coraz więcej kursów zimowej turystyki wysokogórskiej. Takie kursy trwają 2-4 dni, uczą podstaw, chodzenia w rakach. Ludziom wydaje się, że pozjadali wszystkie zimowe rozumy. A tymczasem w górach trzeba znać dobrze topografię, umieć oceniać sytuację - tłumaczy Adam Marasek. I radzi, by planując wypad w góry, dostosowywać go do swoich możliwości kondycyjnych i do aury, która w Tatrach może zmienić się diametralnie z minuty na minutę. Warto też pamiętać o odpowiednim ubiorze, naładowanym telefonie i numerze alarmowym do TOPR, tel. 601 100 300, a także o zainstalowaniu  nowej aplikacji na smartfony o nazwie "Ratunek", która w trakcie zgłoszenia wypadku przez osobę potrzebującą pomocy podaje jej dokładną lokalizację.

Fałszywy alarm

- Dzwoni do nas turysta, że jest z żoną na Hali Miziowej. Żona jest w 3. miesiącu ciąży, przewróciła się, uderzyła głową i leży nieprzytomna. Kontaktowaliśmy się z nim kilkakrotnie. Facet płacze do telefonu, był bardzo wiarygodny. Zaczynają się więc poszukiwania - opowiada Łukasz Dunat, ratownik dyżurny w Szczyrku. W Beskidy rusza ok. 20 ratowników, 3 quady, 2 samochody prywatne. Mimo złych nocnych warunków startuje też śmigłowiec. Goprowcy przeczesują okoliczne szlaki, pary nigdzie nie ma, choć podczas rozmowy telefonicznej mężczyzna mówi, że słyszy w pobliżu szum śmigłowca. Jednocześnie policja namierza mężczyznę, który wzywał pomocy. Znajduje go na jednej z ulic w Bielsku-Białej. - Nie wiem, jak się to skończyło dla tego delikwenta, ale nasza akcja kosztowała ponad 30 tys. zł, a z powodu głupiego żartu spędziliśmy w górach noc - mówi Łukasz Dunat.

O podobnych głupich żartach, czasem telefonach od chorych psychicznie osób opowiada Adam Marasek z TOPR-u. Telefonuje kobieta z informacją, że jej córka z dziećmi wyszła w górną część Chochołowskiej, zgubiła się i nie potrafi wrócić. Ratownicy proszą o numer telefonu córki. Dzwonią. Okazuje się, że kobieta jest w domu z dziećmi. Nie była na żadnej wycieczce, a mama jest osobą chorą psychicznie.

Beata Zalot

Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
miejscowy turysta 2017-02-11 22:29:47
@Maciej Sobczak - brawo :)

Ostro napisane, ale niestety taka jest prawda. Żeby nie Tatry to nawet do Zakopanego bym nie zaglądał, bo coraz bardziej mnie boli co się z tym pięknym niegdyś miejscem dzieje. Kocham to miasteczko, kocham Podhale - ale coraz więcej rzeczy mnie tu wkurza.
Na narty i tak zresztą od paru lat jeżdżę w Alpy, tam w pierwszym lepszym ośrodku narciarskim mam do dyspozycji kilkadziesiąt albo i więcej km porządnych, urozmaiconych tras - i bez kolejek do wyciągów. A do tego są to trasy z prawdziwego zdarzenia, a nie te kilkusetmetrowe ośle łączki jakich najwięcej na Podhalu.

Winter Capital of Poland ... bez Gubałówki, z okrojonym Nosalem i z Kasprowym uzależnionym od tego co spadnie z nieba. Pusty śmiech mnie ogarnia jak widzę to hasło.

Siedzę tu latem, bo uwielbiam Tatry (bez podziału na polskie i słowackie), ale zima to czas na wyjazdy w miejsca gdzie można naprawdę odpocząć.
Villie 2017-02-11 20:07:31
Po raz kolejny popełniam błąd i wdaje się w dyskusje z lewakami... "Żenuą" Pani Beato jest edytowanie swojego komentarza, aby później zdyskredytować komentujących. Nie pozdrawiam.
cyklista 2017-02-11 16:47:56
Beaciu, nie pasi Tygodnik Podhalański, to nie czytaj. Proste, tak jak to, że nie trzeba kończyć studiów wyższych na kilku fakultetach, aby poprowadzić niewielką wypożyczalnię nart.
uorcyk 2017-02-11 16:00:15
Upierdliwych klientów jest sporo i to zewsząd. Zadających FAQ również ale czy to dobry powód aby szykanować mieszkańców Warszawy? Pięknie ich Tygodniczek powitał, GRATULACJE :P
Wilk 2017-02-11 15:00:27
Tragedi nie ma ale to ich ciagle narzekanie że w Zakopanem wszystko jest drogie bardzo męczy mówią to a warszawa przecież jest dużo droższa..... I na koniec jak się nie ma miedzi to się w chalpie siedzi,.....
Do villie 2017-02-11 13:22:39
Z czego to pan wywnioskował? Chyba nie rozumie Pan sensu komentarza p. szczerskiej. On właśnie piętnuje takie szufladkowanie ludzi o jakim jest artykuł!
GRT 2017-02-11 12:04:03
Szkoda że autorka artykułu nie podpytała ratowników i lekarzy SOR- u oraz policjantów, Ci to dopiero mają historyjki z "Warszawiakami" :)
qaz 2017-02-11 11:52:45
@hahahhahah - 10/10. "stara Warszawa" to statystycznie bardzo dobry klient. A tacy co im "słoma z butów" to trafią się z każdego rejonu.
Villie 2017-02-11 09:59:29
Odnośnie komentarza Pani Czerskiej na tablicy z Facebook'a

Przykry jest sam fakt, że uważa Pani za naturalny fakt wywyższania się nad innych przez to, gdzie się mieszka, bądź skąd się twierdzi, że pochodzi, albo z kim się utożsamia... Mogę się mylić, ale dowodzi to małostkowości charakteru. Pani charakteru. Życzę Pani jak najszybszych "awansów społecznych" na drodze, którą Pani obrała. Pozdrawiam, ale nie życzę powodzenia.
mazowszanin 2017-02-11 08:57:22
pani Beato, ja na co dzień mieszkam w Sochaczewie - 40 km od warszawki i też mamy ferie, ale nie WARSZAWSKIE tylko mazowieckie. warszawki, czyli głównie "słoików" aspirujących do miana ludzi wielkomiejskich, też u nas nikt nie lubi. Podobnie myślą moi znajomi z wielu mazowieckich miast ( Radom, Płońsk, Ciechanów, Płock ) . Dlatego bardzo proszę, żeby nas nie podciągano na siłę, tak jak w tym powyższym artykule, pod "warszawkę", bo my jesteśmy normalni ludzie, a nie "słoiki" albo "baranki z mordoru", jak się mówi na tych wszystkich krawaciarzy z warszawskich korporacji. Dziękuję
hahahhahah 2017-02-11 08:43:51
och dobre uśmialam sie fajny artykul choc ja duzo gorszych turystow mialam z krakowa i slaska dolnego . Ludzie swoim zachowaniem sami sobie wystawiaja opinie ...
Fibi 2017-02-11 08:40:57
Stary suchar ten artykuł :)

"Dzwonię z Warszawy" czy jestem z Warszawy" Tak mówiły wieśniaki,którzy jechali godzinę pociągiem do Warszawy. Teraz skoro protestują i nie chcą Metropolii to już żaden warszawski wieśniak tak nie piwinien mówić. Ten artykuł świetnie pokazuje że PiS ma rację, bo chce ich
dowartościować :)
Żaden rodowity Warszawiak tak nie powie " bo ja jestem z Warszawy" tylko "Słoiki " :)
  • PRACA | dam
    Potrzebna dziewczyna z samochodem, praca dorywcza. 572 256 818.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię do pracy w Karczmie w Czorsztynie: kucharkę/a, pomoc kuchenną, kelnerkę/a.
    Tel.: +48509920018
    E-mail: nadzamcze@interia.pl
  • PRACA | dam
    FIRMA JERONIMO MARTINS POLSKA S.A. WŁAŚCICIEL SKLEPÓW BIEDRONKA, POSZUKUJE OSÓB NA STANOWISKA: ZASTĘPCA KIEROWNIKA SKLEPU ORAZ SPRZEDAWCA- KASJER W ZAKOPANEM. TEL. 668 333 831
  • PRACA | dam
    GABINET W ZAKOPANEM ZATRUDNI HIGIENISTKĘ STOMATOLOGICZNĄ.
    Tel.: 793 333 072.
  • PRACA | dam
    "TESKO" Tatrzańska Komunalna Grupa Kapitałowa Spółka z o.o. w Zakopanem zatrudni ELEKTROMECHANIKA SAMOCHODOWEGO, praca stała, na pełen etat, dobre warunki pracy. Nr tel. 695 802 627, 18 20 25 620,
    E-mail: tesko@tesko.pl,
    WWW: www.tesko.pl
  • PRACA | dam
    Firma projektowa zatrudni asystenta projektanta, projektanta, mile widziane doświadczenie w projektowaniu dróg, uli, obiektów kubaturowych
    Tel.: +48696427514
    E-mail: geoart@fr.pl
    WWW: geoart.pl
  • SPRZEDAŻ | maszyny, narzędzia
    Sprzedam ciągnik C-330 M, r.p. 1992 oraz wóz z napędem.
    Tel.: 784470849
  • PRACA | dam
    PRACUJ Z NAMI! Ogólnopolska Firma zleci wykonanie zlecenia sprzątania obiektu rekreacyjnego w Bukowinie. Kontakt telefoniczny: 510014867, 510015820
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy Ratownika WODNEGO na basenie w ZAKOPANEM. Na cały etat, pół etatu, okazjonalnie. Tel.
    Tel.: 607508752
  • PRACA | dam
    Poszukuję hydraulika, praca od zaraz, Zakopane
    Tel.: 722-310-615
  • PRACA | dam
    NIEPALĄCĄ DZIEWCZYNĘ do pomocy w pensjonacie POKOJÓWKA, KELNERKA, POMOC KUCHENNA. Bukowina Tatrzańska - na stałe z zamieszkaniem. 602 74 29 25.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię KUCHARZA do Pensjonatu w Bukowinie Tatrzańskiej
    Tel.: 510-213-878
  • PRACA | dam
    Biuro RACHUNKOWE ZATRUDNI KSIĘGOWEGO ORAZ STAŻYSTĘ, PRACA W BIAŁCE TATRZAŃSKIEJ LUB JABŁONCE TEL. 691888444
  • PRACA | dam
    OPIEKUNKA DO DZIECKA Z ZAMIESZKANIEM W ZAKOPANEM - 691888444
  • MOTORYZACJA | inne
    Serwis Opon Ciężarowych,Przemysłowych,Rolniczych Nowy Targ ul.Ludźmierska 29
    Tel.: 693-632-501
    E-mail: ttspodhale@gmail.com
    WWW: www.ttspodhale.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    DZIAŁKI BUDOWLANE z warunkami zabudowy, z droga dojazdową - Maruszyna. 698 763 641.
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    BUKOWINA TATRZAŃSKA - SPRZEDAM PENSJONAT Z CAŁYM WYPOSAŻENIEM, PO PRZYSTĘPNEJ CENIE. 606 677 311.
  • PRACA | dam
    Kancelaria Doradcy Podatkowego i Biegłego Rewidenta zatrudni: 1. samodzielnego księgowego - pełna księgowość - wymagane doświadczenie; 2. referenta - pełna księgowość - wymagane doświadczenie lub studia licencjackie na kierunku rachunkowość; 3. specjalistę ds. kadr i płac - wymagane doświadczenie. Praca w Zakopanem. Oferty proszę składać do 31 marca 2017 na e-mail:
    E-mail: praca@auditplus.pl
  • USŁUGI | inne
    USŁUGI TARTACZNE TARTAKIEM PRZEWOŹNYM, CIĘCIE DRZEWA DO 10 m - 690 500 277.
  • PRACA | dam
    Nalewki Góralskie zatrudnią sprzedawcę do sklepu w Kościelisku , wysokie wynagrodzenie, umowa o pracę, również co drugi dzień, bafia@interia.pl
    Tel.: 691 166 005
  • TURYSTYKA I WYPOCZYNEK
    GÓRALSKI DOMEK - Zapraszamy do Cichego - spokojnej miejscowości, kilkanaście kilometrów od Zakopanego, gdzie czeka gotowy na Wasz przyjazd góralski domek "z duszą". Do dyspozycji: obszerny salon z tv, w pełni wyposażona kuchnia, 3 sypialnie (jedna 4-osobowa i dwie 2-osobowe, z możliwością dostawki) oraz 2 łazienki. Na miejscu parking.
    Tel.: 507 171188.
    WWW: www.goralskidomek.podhale.pl
2017-03-23 07:00 Groźne miasto deweloperów. Zamknięty dworzec PKS 2017-03-22 19:41 Zakopiańscy policjanci kontrolowali autobusy, busy i ciężarówki 2 2017-03-22 19:24 KIM BYŁA PANI STEFA? 1 2017-03-22 19:08 Blokowanie miejsca dla niepełnosprawnych 5 2017-03-22 18:51 Pomoc dla potrzebujących 2017-03-22 17:43 Bobry w Waksmundzie 2 2017-03-22 17:14 Szansa na dotację 2017-03-22 15:42 Zakopianka rośnie w oczach 1 2017-03-22 15:00 DEPILACJA LASEROWA W MEDICAL CLINIC PODHALE 2017-03-22 14:28 Rzeź pod "Czerwonym Kapturkiem" 13 2017-03-22 14:00 Modowy show na otwarcie salonu 2017-03-22 12:56 Wiosenna kolekcja śmieci 2 2017-03-22 11:45 No Limit Kasprowy 25 marca na Hali Gąsienicowej 2017-03-22 10:53 Na razie śmietnisko, ale będą duże zmiany na Równi Krupowej 7 2017-03-22 10:30 Zadaj pytanie burmistrz Rabki. Wywiad już w piąek 23 2017-03-22 09:57 Alarm Smogowy pisze do Anny Paluch 11 2017-03-22 08:03 Czystka na cmentarzu parafialnym 10 2017-03-21 20:12 Podhale przegrało pierwszy mecz w walce o brąz 2017-03-21 19:00 Najlepszy na świecie laser do depilacji TYLKO W ALLMEDICA! 2017-03-21 18:36 W weekend 68. Memoriał Kornela Makuszyńskiego. Zmiana miejsca 1 2017-03-21 18:12 Nalot na sklep z dopalaczami 3 2017-03-21 17:49 Komendanci na całego 2017-03-21 16:42 Szczawnica w gronie najlepszych 2017-03-21 15:58 Wyszedł z domu i ślad po nim zaginął 2017-03-21 15:50 Wagarowali i biegali 1 2017-03-21 15:13 Spokojnie, to tylko manewry (wideo) 1 2017-03-21 15:01 Dramat w lesie 2017-03-21 14:50 Zmarł doktor Jerzy Muniak, dyrektor szpitala w Zakopanem, prezes TS Wisła 2017-03-21 13:33 Ciąg dalszy dewastacji przyrody Zakopanego 5 2017-03-21 12:45 A my to mamy gdzieś 6 2017-03-21 12:25 Krokusy już kwitną 2017-03-21 12:18 Kluczyki od mercedesa do odebrania 2017-03-21 12:01 Góralskie posiady i promocja książki 2017-03-21 10:52 Ruch wahadłowy tylko okresowo 1 2017-03-21 09:47 Pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. W Tatrach zima 2017-03-21 08:02 Na Strążyskiej też wycięli drzewa 5 2017-03-20 20:23 Galeria handlowa z Krupówek w dziesiątce w plebiscycie "Makabryła roku" 11 2017-03-20 20:04 W Tatrach wzrosło zagrożenie lawinowe 2017-03-20 20:00 Dwa gimnazja wygaszone 1 2017-03-20 19:14 Nowotarscy radni debatowali o smogu i zwierzętach 2 2017-03-20 19:05 Owczarki na rancho 2017-03-20 17:15 Pożar poddasza w Szczawnicy 1 2017-03-20 16:30 Złote gody w Szczawnicy 2017-03-20 16:19 Dzień otwarty u kadetów 2017-03-20 14:56 Wahadłowy ruch na zakopiance. Roboty przy podporach 2017-03-20 14:37 Podhalańscy kolarze zakończyli treningi we Włoszech 2017-03-20 13:20 Stan zdrowia Karoliny Riemen Żerebeckiej nie pogorszył się 1 2017-03-20 11:29 Polskie Koleje Linowe ze standardami ISO 2017-03-20 11:16 Dziś pogrzeb olimpijczyka z Kościeliska 3 2017-03-20 09:40 Wiosenne śmieci na Kotelnicy
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2017-03-23 07:27 1. Znak obowiązuje , mimo braku oznakowania poziomego. Odstępuje się jedynie od nałożenia mandatu. Wstyd pozostaje ...... 2017-03-23 07:02 2. Brak oznakowania poziomego nie oznacza, że wolno tam parkować bez uprawnień. Funkcjonariusz odstępuje od nałożenia mandatu 500 zł i 5 pkt. karnych. Wstyd pozostaje ..... 2017-03-22 23:41 3. A ten rudy piesek, widac ze sie za kiblem rozglado. 2017-03-22 23:09 4. Gabriel Maciejewski dość dokładnie opisał i te postaci, i rozpaczliwą próbę uczynienia z tych ludzi bohaterów dwudziestego wieku.Bzdura. Warto sięgnąć po 'Baśń jak niedźwiedź" Ludzie czytają po dwakroć,podają dalej . Polecam Wydawnictwo-."Klinika języka" Adminie- przejdzie? 2017-03-22 22:30 5. U mojego dziadka w Kasince też tną drzewa na potęgę ale tam nie ma bloków i nasi "kasinioki" tam nie protestują, a jak przyjedziemy na jesień po słoiki to już będzie po sprawie. 2017-03-22 22:09 6. Bez oznakowania poziomego ten znak drogowy nie obowiązuje. 2017-03-22 21:38 7. Ja w tamtym roku zamieniłem ogrzewanie z oleju opałowego na węgiel. Nie wytrzymałem kosztów. Zaczynałem od 70gr za litr bo było mi z tym wygodnie. Powiem szczerze, myślałem, że rządzący zrezygnują z części podatków którymi jest oblożone to paliwo. 2017-03-22 21:10 8. Najwyższy czas nie dać się rozbujać Ściemniaczom Smogowym. Niech się bujają. 2017-03-22 20:57 9. Jacuś ja Ci dam dobro wspólne -Kupiłeś ? sadziłeś?podlewałeś ? nie ? to jakie wspólne ? jak moje drzewo jest wspólne to twoje dajmy na to auto też jest dobrem wspólnym i pasuje? Nareszcie porządek !!!! 2017-03-22 20:53 10. Oj tak to prawda urzednikom wszystko wolno, nietykalni
2017-03-22 10:57 1. uczelniany uczelniany, bo siedzibę ma na uczelni, ale de facto nie jest napisane że "studenci" wiec po co Pan/Pani pisze o studentach, jest wyraźnie napisane chyba... <czytajmy ze zrozumieniem> a druga sprawa często bywa ze zespoły zasilane są nie stricte z danej miejscowości czy siedziby choćby dla porownanai , zespól Regle z Poronina ilu tam poronian przez zespól przeszło multum ludzi z Białego Dunajca, Bukowiny, Zakopanego, kolejny zespół Bartusie z ZAKOPAEGO a ilu tam zokopianow ?? i jeśli by rozumieć Twoje myślenie drogi czytelniku ??? to de facto na podhalu nie mamy strikte zespołu o kokretnej nazwie trzeba by było nazywać zespoł goralski z Podhala <miesanina syckich > a i to by było piekne bo wszyscy jesteśmy wspaniałą dużą rodziną PODHALANSKĄ a zdjęcia piękne brawo dla fotografa M. Ptaka 2017-03-18 09:37 2. Gratulacje ... i o to sie rozchodzi . Jechac w swiat i pokazywac nasza goralska kulture . Zawsze jestem za tym aby inni ludzie widzieli ze jestesmy i mamy swoja kulture folkllr i "Przepiyknom "tradycje . Podzieki dla tych ktorzy chca i pokazuja ta Wielkom Slebode . Jestescie Wspaniali . 2017-03-18 09:35 3. I przepłoszyli Głuszca z jego ostoi. Czy poniesie ktoś za to konsekwencje ? 2017-03-17 12:05 4. UCZELNIANY..... śmieszne, jak połowa osób już dawno po studiach.... 2017-03-10 11:14 5. znowu "zawodnicy" na sprzęcie za parę tys. w kategorii amatorów żeby zgarnąć nagrody...Kopanie się z koniem. 2017-03-04 22:31 6. Halny, to nie wiaterek dla obsewatorow, dosyc mocno dziala na psychike slabeuszy i nie dajcie sie oglupic...szczegolnie w piatki zaliczajac kolejne kielbaski na Kasprowym Wierchu. 2017-03-03 08:24 7. O jakie trzy zespoły Panu chodzi? 2017-03-02 02:11 8. Tylko 3 zespoły?to te wybrane jak zwykle przecież to różnorodność hehehe właśnie widać jako sprawiedliwoś 2017-02-28 14:43 9. Pani Zofia robi bardzo ciekawe, piękne i malownicze zdjęcia z serca gór, z przyjemnością się ogląda. 2017-02-28 00:02 10. @sp - ditto
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Pożegnania

FILMY TP

Bojcorka

Album TP