2017-04-16 19:19:54

Pod Giewontem

Los klezmera w nocnym barze

Reklama
Reklama

W zakopiańskich knajpach grali muzycy nie byle jacy. Na parkietach bawili się goście różnej proweniencji. - "Watra" była najbardziej wytwornym lokalem dancingowym - wspomina Czesław Jałowiecki, rzeźbiarz i saksofonista.

Reklama

Goście przybywali pod Tatry nie tylko dla podreperowania zdrowia, wytchnienia, atrakcji turystycznych i sportowych, ale także w poszukiwaniu rozrywki i dla smakowania uroków życia.

Niegdyś ludzie chętnie się spotykali, choćby na potańcówkach. Z czasem tradycja zabaw zanikła, nie mówiąc o hucznych karnawałach z biesiadami do samego rana. Pod Giewontem było niemało takich miejsc. "Kawiarnie i restauracje, przeważnie z dansingami, w pewnych godzinach stale są przepełnione" - donosił w 1931 r. w "Liście z Zakopanego" Ferdynand Hoesick. W okresie międzywojennym dancing w Jaszczurówce słynął z doskonałej orkiestry - do tańca grywał zespół Szymona Kataszki i Zygmunta Karasińskiego.  Był to pierwszy w Polsce jazzowy zespół popularyzujący dixieland i improwizację. Swoje dancingi polecał hotel "Morskie Oko". W Ilustrowanym Kurierze Codziennym tak się reklamował: "(...) dwie orkiestry na dwóch salach dancingowych popołudniu i w nocy". 

Podobne bale odbywały się też w hotelu "Stamary", gdzie otworzono kawiarnię z muzyką. Gdy Franciszek Trzaska odkupił od Przanowskiego Cukiernię i Restaurację Zakopiańską, wkrótce na jej miejscu powstał najsłynniejszy lokal pod Giewontem. Zbierał się tu świat artystyczny. Odbywały się zabawy towarzyskie, ale przede wszystkim dancingi. Do tańca przygrywały słynne zespoły muzyczne, m.in. Petersburskiego, Karasińskiego i Alfreda Melodysty, niezbyt lubianego przez bardziej wymagających słuchaczy wirtuoza gry na pile. Goście bawili się na dancingu, który odbywał się codziennie, niezależnie od pogody. Przybywali tu, gdy była kurniawa, słota, wył halny wiatr i waliły pioruny.

Przywilej wejścia na dancing

Wystarczy cofnąć się do lat 50., 60. czy 70. ub. wieku. Dancingi były powszechną rozrywką. Restauracje i lokale pękały w szwach, a do wejścia ustawiały się długie kolejki. Czasem wykidajły puszczali na potańcówkę za dodatkową opłatą. Przy okazji wieczorku tanecznego można było dobrze zjeść. Co trafiało na talerz takiego dancingowicza? Prócz nieśmiertelnego schabowego, sznycel po wiedeńsku, dewolaj i rumsztyk, barszczyk z krokietem, tatar, śledź. Wszystko zakropione wódeczką lub popite oranżadą.

W latach 50. i 60. bardzo popularne i modne, zwłaszcza wśród młodych, były fajfy, popołudniowe spotkania taneczne. Odbywały się zwykle po siedemnastej w różnych zakopiańskich lokalach i trwały gdzieś do godz. 19 lub 20, a potem już zaczynały się dancingi. Na popołudniowe potańcówki w "Jędrusiu" przychodziła nie tylko zakopiańska młodzież, ale też starsi i sporo turystów. Do "Morskiego Oka" z Gronika przyjeżdżali potańczyć lotnicy. Fajfy odbywały się też w kawiarni na Gubałówce, "Murowanej Piwnicy" w Orbisie oraz w Domu Turysty.

Pod Giewontem najbardziej znane były wieczorno-nocne potańcówki w "Jędrusiu" i "Watrze", gdzie jeszcze przed  wojną kawiarnię z  dancingiem otworzyła Aniela Dobrowolska.

- "Watra" była najbardziej wytwornym lokalem dancingowym. Tam nie wpuszczali mężczyzn bez garnituru i krawata. Kobiety musiały być ubranie w ładne suknie. Wejściówkę trzeba było sobie zamawiać dużo wcześniej - wspomina Czesław Jałowiecki, znany zakopiański artysta rzeźbiarz, ale też saksofonista, który w latach 50. grał w dętej orkiestrze klimatycznej, założonej przez dyrektora zakopiańskiej szkoły muzycznej Tadeusza Głodzińskiego. Aby zarobić na naukę, przystał też do zakopiańskich klezmerów, bo wtedy tak nazywano knajpianych grajków, którzy niejednokrotnie byli świetnymi zawodowymi muzykami. Po studiach znów zarabiał jako saksofonista w zakopiańskich lokalach. 

Na kilka lat związał się z zespołem "Filipiaki", działającym przy Domu Turysty. - Miałem tu zapewniony etat - tłumaczy. - Określenie "klezmerzy" może miało wydźwięk trochę lekceważący, ale w Zakopanem grywali po knajpach muzycy nie byle jacy, którzy w ten sposób zarabiali na chleb - przekonuje Czesław Jałowiecki.

Znanym lokalem, również dość wytwornym, do którego - zwłaszcza w soboty i niedziele - trudno się było dostać, był "Jędruś". - To był lokal 
dostępny dla wszystkich - przekonuje saksofonista. Mimo to trzeba było poczynić wiele zabiegów, aby otrzymać przywilej wejścia tu na dancing.

Z ponad 120-letnią historią  "Morskie Oko" to kolejne miejsce, w którym odbywały się dancingi. Tutaj nawet kilka razy w tygodniu tańczyło się do rana. Przed II wojną światową znane były też spotkania five o`clock. "(...) pierwszorzędna orkiestra w porze obiadowej, dwie orkiestry na dwóch salach dancingowych popołudniu i w nocy, sala bridżowa i koncertowa tworzą z hotelu tego centrum rozrywek i życia towarzyskiego" - głosił  anons w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". A po okupacji - wzorem lat przedwojennych - bawili się tu, oprócz dystyngowanego towarzystwa, również narciarze w sportowych strojach i butach narciarskich. Przychodzili prosto ze spaceru na Krupówkach. - Po wojnie lokal, w którym odbywały się zabawy, był niewielki. Co prawda weranda była duża, ale znaczną część zajmowała restauracja - przypomina sobie Czesław Jałowiecki.

Gustek i Orland

Do tej trójki najbardziej znanych lokali dołączył Orbis, dawna kawiarnia Trzaski, oraz w latach 60. również Dom Turysty PTTK, gdzie podczas większych imprez, m.in. sylwestrowych, powiększano lokal. Wtedy w dwóch salach grały dwie orkiestry.

Pod Giewontem można też było potańczyć w mniejszych salach, m.in. w "Romie" u wylotu Doliny Strążyskiej. Chociaż położona pod Reglami, pod lasem, była  bardzo uczęszczanym lokalem. Grali w niej Cyganie. Tutaj wirtuozerię pokazywał Gustek Kamiński, który wyjechał później do Ameryki. - Był taki zapomniany już mały lokalik "Gong" naprzeciwko "Watry", a powyżej sklepu "Turysta". Zabawy odbywały się tam sezonowo, raczej dla młodzieży - przypomina saksofonista. W sezonowe weekendy dancingi odbywały się również w restauracji na Gubałówce.

Niepowtarzalną atmosferę miały też kawiarnie. Po wojnie parter pensjonatu "Kmicic" zaadoptowano na orbisowską kawiarnię, która stała się kultowym lokalem na mapie Zakopanego. Bywali tu nie tylko letnicy i zakopiańczycy, ale też znani artyści, m.in. Władysław Hasior i Andrzej Kilar. W lokalu stał fortepian, więc rozbawione towarzystwo śpiewało i tańczyło. "Skaldowie" uwiecznili "Kmicica" w swojej piosence. Bracia Zielińscy do dziś śpiewają: "(...) Pędzi, pędzi kulig niczym błyskawica. Hej, porwali te panny prosto od Kmicica (...)".

Pod Giewontem dobrze znaną postacią był pianista i organista Jan Pasierb, który już w latach 30. XX w. zasłynął w Warszawie pod pseudonimem Orland, jako twórca znanego chóru radiowego. Grał na fortepianie właśnie w różnych kawiarniach zakopiańskich - "Europejskiej" i "Watrze", a potem nieprzerwanie przez 30 lat w hotelu "Orbis-Giewont", dawnym lokalu Trzaski.  

Czuć frazę

Lokale rozrywkowe i restauracje zakopiańskie posiadały zarówno w letnim, jak i zimowym sezonie doskonałe orkiestry, które grały m.in. modne szlagiery znane z radia. Panował w nich osobliwy nastrój.

- Po wojnie Zakopane było mekką szabrowników, którzy rabowali na opuszczonych ziemiach zachodnich, a po wzbogaceniu się przyjeżdżali pod Giewont poszaleć, wydać pieniądze, i to niemałe. Byli nawet tacy stali bywalcy, którzy pojawiali się raz w miesiącu na kilka dni. Kierownicy lokali już ich znali. Klezmerzy znali też ich gusta muzyczne, więc musieliśmy też grać dla nich ulubione melodie - saksofonista przekonuje, że zawód lokalowego muzyka wbrew pozorom był bardzo trudną i wymagającą profesją. Odzwierciedlał to hymn, który ułożyli zakopiańscy klezmerzy: "Bo taki los muzyka w nocnym barze, choć uśmiech ma na twarzy, to w sercu ma żal. I choć mu smutno, musi się śmiać, za to mu płacą. Więc musi grać".

Czesław Jałowiecki tłumaczy, że nie każdy muzyk, nawet po wyższych studiach, mógł grać w lokalu. - Trzeba było być bardzo wszechstronnym. Przede wszystkim czuć frazę. Powoli nastawał jazz. Znany w Zakopanem saksofonista Leon Szombara próbował już improwizować. Był tutaj jednym z początkujących jazzmanów - zapewnia saksofonista i dodaje, że dodatkowa trudność polegała na tym, że muzycy musieli być dyspozycyjni przez cały tydzień, łącznie ze świętami. Czasem grali nawet całą noc. I tak dzień po dniu. Odsypiali w wolne poniedziałki. - Niektórzy mieli inną pracę w ciągu dnia, bo nie wszyscy byli na etatach muzyków - tłumaczy.

Koncert życzeń

Dancingi planowo trwały do godz. 1 w nocy, ale często się przedłużały na prośbę gości i za zgodą kierownika sali. Wtedy muzycy i kelnerzy byli dodatkowo wynagradzani. Musieli sprostać wymaganiom klienteli. - Taki gość sam podchodził do orkiestry albo przez kelnera posyłał zapłatę. Czasem było to pół litra wódki ­- mówi saksofonista. W lokalach często bywali Jugosłowianie, którzy budowali m.in. hotel "Kasprowy". Płacili dolarami.

W "Watrze" bawili się różni ówcześni prominenci. Wtedy do lokalu mogło wejść tylko kilka zaufanych. Bywał tu m.in. Jerzy Ziętek, członek Komitetu Centralnego PZPR.

Lokalowi muzycy musieli znać bardzo dobrze program, bo przeważnie grali bez nut. - Poza tym były tzw. koncerty życzeń. Goście zamawiali rozmaite kawałki i nie można było odmówić. Pamiętam taki epizod z "Morskiego Oka". Grała tam cygańska orkiestra. Gość zamówił arię z opery "Tosca" Pucciniego. Cyganie wzięli jakąś zapłatę i zaczęli coś grać po swojemu, a jeden co chwilę krzyczał "toska" - śmieje się muzyk.
Po wojnie do Zakopanego trafiło wielu repatriantów ze Lwowa, którzy również zaglądali do lokali. - Raptem kierownik sali woła: "Lwowskie gramy". Już wiedziałem, że wchodzi jakiś lwowiak. No to leciały lwowskie melodie - wspomina.  

Jeśli lokal był zarezerwowany na jakąś specjalną imprezę, to kierownik dobierał sobie muzyków, często dodatkowo sprowadzał ich z Krakowa czy ze Śląska. A tak przeważnie grały zespoły kameralne - kwartety i kwintety o stałych składach.

Kwartety i kwintety

"Watra" lat 50. i 60. ub. wieku. Tutaj początkowo przygrywał zespół Wróbla, który grał na trąbce. - To był bardzo dobry zespół, ale później częściowo się rozpadł, bo odszedł kierownik i przejął go Homa, który był skrzypkiem - wspomina Czesław Jałowiecki. - W "Morskim Oku" i "Jędrusiu" królował Leon Szombara. Był świetnym muzykiem, tenorzystą - grał na saksofonie tenorowym. Jego zespół miał różne składy w zależności od potrzeby. W "Jędrusiu" przygrywał kwartet lub kwintet. Grały też zespoły przyjezdne, które zmieniały się sezonowo. Później nastał zespół Więcka, z którym grał Paduch. Czasem można było podziwiać Zbigniewa Namysłowskiego - przypomina sobie saksofonista. W "Morskim Oku" grał też zespół braci Krawczyńskich. Jeden z nich był pianistą, drugi perkusistą. Trzeci był akordeonista Zygmunt Wojak. Czasem dołączał do nich Czesław Jałowiecki.

Przez Dom Turysty początkowo przewijały się różne zespoły. Z czasem zawiązał się zespół Filipiaków, założony przez 3 braci. Kierownikiem był Leszek Filipiak, pianista. - Ja byłem czwarty do kompletu. Piąty był perkusista Miecio Kluzowicz. Na akordeonie grał też Henryk Miceusz - wymienia Czesław Jałowiecki. Każdy z muzyków odgrywał ważną rolę w takim zespole kameralnym. Pianista musiał bardzo dobrze znać podkłady muzyczne wszystkich utworów. Mieczysław Kluzowicz, który przyjechał z Krakowa, był też jednym z pierwszych pod Giewontem refrenistów. - Refrenista śpiewał refreny. Orkiestra grała całą  melodię, a on się włączał w odpowiednim momencie. Ja natomiast, grając na saksofonie, nabijałem rytm. Inni musieli się domyślić, co będę grał. Tutaj potrzebna była duża praktyka i niezawodna pamięć muzyczna, dlatego nie każdy nadawał się do roli klezmera - wyjaśnia saksofonista.

Rumby, samby, rock and rolle

Czesław Jałowiecki wspomina, że kiedy jeszcze jako uczeń szkoły Kenara zaczynał grać w lokalach, szybkie rytmy nie były w modzie. Do tańca grało się przeważnie znane tanga, takie jak "Wspomnij mnie", "Tango milonga" czy "La cumparsita". Na parkiecie królowały też walczyki, slowfoksy, fokstroty. Odmianę przyniosły lata 60. - Leon Szombara, u którego grałem w zespole w "Morskim Oku", pierwszy zaczął wprowadzać rumby, samby, boogie-woogie, rock and rolle. A potem nastał big beat - kończy Czesław Jałowiecki.

Jolanta Flach

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Gorolecka 2017-04-17 22:57:58
To byly fajne czasy, chodzilismy do watry i jedrusia bardzo czesto . Mile sie wspomina zza wody juz przeszlo 30 lat. Dzieki za wspomnienia i pamiec dzieki. Haj
Antoni Rydzyk 2017-04-17 20:41:02
Ten sam RAZ, który spointował współczesną "twórczość" Młynarskiego: "Niewinnością Tuska" odzewem na brak puenty:
"Spytasz mnie, publiko moja, a cóż to za paranoja?
To katechizm jest prześliczny sporej partii politycznej.
A dlaczego Panie święty ten mój wierszyk nie ma puenty?
W miejsce puenty mgła i pustka ? wina Tuska." ?
Koniczyna, wiem, czytałem. Ziemkiewiczowi chodziło o to, że W DNIU JEGO ŚMIERCI -"by w dniu śmierci genialnego artysty wypominać mu"

Ps,"Młynarski to kolejny ciężki przypadek służalstwa.
Co prawda wiem z dobrego żródła, że ciężko choruje, więc
trzeba brać poprawkę na to!
Być może wtykają mu pióro w rękę, a on ....!
Za kariery córek bez wykształcenia trzeba słono dopłacać!" -antysalon
Tyle w tym temacie
koniczyna 2017-04-17 19:21:18
po pierwsze primo - Je Leń - święta racja :)
po drugie primo - chyba jest teraz jasne, że pani Beata zna Antoniego :)
do rydzyka, antoniego 2017-04-17 18:11:49
No tak, nuworysze tacy jak ty tworzą nową kulturę i historię, wymazując tych co z nimi nie pod ramię szli... Pytanie tylko co w zamian wytworzycie? peany na swą "wielkość"?
Je Leń 2017-04-17 17:03:19
Jak można używać takich określeń jak "w nocnym barze" , "knajpa" już po 8-klasowej szkole dzieci miały większy zasób słów by to opisać i nazwać prawidłowo.Nocny bar to był gdzie , na dworcu PKP ?
koniczyna 2017-04-17 16:06:37
Antoni, wznieś się ponad i wyluzuj :)
tym razem za RAZ-em (dobre, nie?) czyli Rafałem Ziemkiewiczem podrzucę komentarz, który to RAZ zamieścił kaisik po pogrzebie śp Wojciecha Młynarskiego:
"- Trzeba mieć partyjnie nasr*** w głowie, by w dniu śmierci genialnego artysty wypominać mu, że na starość zrobił parę słabych agitek. Wstyd - oburzył się publicysta w mało eleganckich słowach. A później dodał jeszcze: - Fakt. Polska kretynieje i bydlęcieje. Smutek i zażenowanie od białego rana."

a pani Wisława to nieco inksza inkszość - może się zacznie jaka dysputa
Antoni Rydzyk 2017-04-17 12:34:52
@koniczyna, POrąbało cię z tym Młynarskim?? Już drugi raz wyjeżdżasz z propagowaniem antyPiSowskeigo agitatora.
Może to zacytujesz:
"Liczę na cud

Nienormalni i normalni,
skołowany polski ludu,
Rodacy nieobliczalni,
żyjący w krainie cudów.

Nowa czeka nas atrakcja,
którą tak bym zdefiniował,
szykuje się demokracja
policyjno-wyznaniowa.

Na nowego Prezydenta,
co podkreślam w tym wierszyku,
będzie wpływać Trójca Święta
ustami swych urzędników.

I nareszcie, piękna sprawa
w skali makro, w skali mikro,
można będzie z mocy prawa
zapuszkować za in vitro.

A kto spyta - Co jest grane?
Nie pasuje do winietki,
się odwiedzi go nad ranem
i założy bransoletki.

Więc rozsądek zdrowy wyzwól,
byś nie musiał się przekonać,
jak z pomocą populizmu
robi z ciebie się balona.

By uniknąć tego losu
i by nie mieć gigant kaca,
wyjdź więc z domu i zagłosuj,
to jest niezbyt ciężka praca.

Frekwencję uaktualnij,
zmień jej procent i oblicze.
Jesteśmy nieobliczalni
i ogromnie na to liczę."

Wojciech Młynarski, wyborcza agitka, maj 2015

W 2015 roku przed wyborami prezydenckimi Wojciech Młynarski mówił: - Też myślę, że będzie druga tura, ale staram się być zdroworozsądkowy w tym myśleniu. Komorowski się ostanie. Nie mamy alternatywy. Mówię za siebie. Kompletnie nie mam się z kim identyfikować, poza pewnymi ludźmi i opiniami wypływającymi właśnie z Platformy, która ma mnóstwo wad, popełnia mnóstwo błędów, ale gdzieś tam jest w miarę normalna, a ja, jak mówiłem, jestem za tą normalnością.

Tylko przypomnę, że Pan Wojciech popierał KOD, Komorowskiego itp... ; jednocześnie
rozpoczynając wyraźnie ostrą krytykę i walkę z PiS. Poeta w ostatnich latach od tej krytyki nie stronił.

Ps, czekam na twoją wklejkę jakiegoś "świetnego wierszyka" ś.p. Wisłąwy Sz.......
koniczyna 2017-04-17 09:19:09
"...?SPOKÓJ ORKIESTRA!!!
Teraz... dla sympatycznej panny Krysi...
z turnusu trzeciego... ode mnie...
Panno Krysiu... kocham panią!... Wszystko..."

Ha ha ha ha ha ha ha ha!!! Co to się działo, co się działo!
Uzdrowiska pół ze śmiechu sie skręcało
i skręciło by do końca biednych ludzi,
gdyby wreszcie się basista nie obudził...
Bo miewamy często głupie sny,
ale potem się budzimy..."

za śp. Wojciechem Młynarskim
Hermenagilda 2017-04-17 08:53:20
Rysiu z Europejskiej. Ten to był klezmer.
Z rozrzewnieniem wspominam jego wykonania.
Góral z Trójmiasta 2017-04-16 22:21:58
I komu to przeszkadzało ... chciałoby się rzec ;)
Antoni Rydzyk 2017-04-16 21:48:51
Szkoda, że w tekście zapomniano o ostatnim bodajże klezmerze zakopiańskich lokali, Januszu Trześniewskim. Ten to grał. W ?Wierchach?, ?Watrze?, ?Europejskiej?, "Orbisie -Giewont" na Kościuszki....
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI: OSOBĘ DO PRACY W KUCHNI. Praca w weekendy, święta, wakacje, możliwość noclegu. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    Zatrudnię młodą i energiczną dziewczynę do obsługi w restauracji w Bukowinie Tatrzańskiej.
    Tel.: 660172232
    E-mail: restauracja@burymis.pl
  • PRACA | dam
    Stanowiska kucharza oraz pomocy kuchennej w małej restauracji przy pensjonacie w Zakopanem. Godziny pracy do ustalenia. Dla kobiety zakwaterowanie na miejscu. Prosimy o kontakt telefoniczny lub o przesłanie CV.
    Tel.: 600 250 202
    E-mail: hotel-pp@gabrysia.com.p
    Inne: JAR, Jaszczurówka 30, 34-500 Zakopane
  • PRACA | dam
    Roznoszenie ulotek oraz promowanie wycieczek jednodniowych
    Tel.: 606286379
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    KIA SOUL, 2010 r., pierwsza rejestracja 2011, serwisowany Aso, bezwypadkowe, 1.6 benzyna,
    Tel.: 604 504 738.
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    GĘSI i KACZKI. Tel 514 700 510
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ DZIEWCZYNĘ JAKO SPRZEDAWCĘ W SKLEPIE ZABAWKOWYM W ZAKOPANEM. Praca na stałe.
    Tel.: 609 097 999.
  • PRACA | dam
    Karczma Giewont w Bukowinie Tatrzańskiej przyjmie do pracy kucharza /kucharkę i pomoc kuchenną tel 660087077,
    Tel.: 664498283
  • KOMUNIKATY
    Na tablicy ogłoszeń Urzędu Gminy Nowy Targ oraz na stronie internetowej www.ugnowytarg.pl znajduje się wykaz nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży: - w trybie przetargu nieograniczonego dz. ewid. 7 o powierzchni 0,2205 ha w miejscowości Łopuszna objęta Księgą Wieczystą nr NS1T/00120012/8 położona w bezpośrednim sąsiedztwie stadniny koni oraz dworu Tetmajerów. Cena wywoławcza nieruchomości 41 400, 00 zł. W trybie bezprzetargowym dz. ewid 5502/3 o powierzchni 0,0570 ha w miejscowości Ludźmierz powstała z podziału dz. ewid. 5502 objętej Księgą Wieczystą nr NS1T/00085076/6 położonej w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań w pobliżu ścieżki rowerowej. Cena nieruchomości: 8 922, 35 zł brutto.
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI: POMOC KELNERSKĄ i KELNERKĘ. Praca w weekendy, święta, wakacje, możliwość noclegu. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy bufetową, na stałe lub na sezon. 502 271 486
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    Do sprzedania używany samochód Ford Focus 2007 kombi
    Tel.: 695906596
    E-mail: lukasz_banas@gazeta.pl
  • PRACA | dam
    W Zakopanem praca dla mężczyzny, 3 godziny dziennie, 6-dni w tygodniu, praca stała. Numer kontaktowy: 601 983 869
  • PRACA | dam
    Przyjmę chłopaka do pakowania i wykańczania skór gotowych praca w Szaflarach
    Tel.: 888267329
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy Panią na pełen etat na Stoisko pod Gubałówkę z galanterią skórzaną dyspozycyjną ,mile widziane doświadczenie w handlu. W wieku od 20-45 lat.Stoisko w okresie zimowym ogrzewane.Dobre wynagrodzenie
    Tel.: Telefon:660719519,
    E-mail: budzuu@wp.pl
  • MOTORYZACJA | kupno
    Skup aut całych i rozbitych. Dojazd do klienta nr tel 880084653
    Tel.: 880084653
  • PRACA | dam
    Przyjmę krawcową do szycia kurtek skórzanych.Nowy Targ praca stała.
    Tel.: 601508717
    E-mail: Waciop@interia.pl
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy hydraulika,praca stała,dobre wynagrodzenie
    Tel.: 604961477
  • PRACA | dam
    Zatrudnię na stanowisko pomocnika produkcyjnego przy szyciu odzieży skórzanej.
    Tel.: 603607832
    E-mail: anna133@interia.eu
  • PRACA | dam
    Zatrudnię osobę do obsługi gości na RECEPCJI w Kościelisku. Wymagana znajomość obsługi komputera.
    Tel.: 697655655
    E-mail: anna133@interia.eu
  • PRACA | dam
    Firma Informatyczna zatrudni absolwenta o kierunku informatyka lub pokrewnym z wykształceniem średnim lub wyższym, posiadającego prawo jazdy kat. B , praca w okolicach Nowego Targu. Zainteresowanych prosimy kontakt : praca@nowytarg.webd.pl, tel. 504252727.
  • PRACA | dam
    Hotel Murowanica poszukuje recepcjonistów na pełen etat, zatrudnienie na umowę o pracę. Chętnych prosimy o kontakt
    Tel.: 182063362
    E-mail: kontakt@hotel-murowanica.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    SZUKAM DOMU NA DŁUŻSZY OKRES - ZAKOPANE, najchętniej centrum -
    Tel.: 513 920 918.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię tynkarzy, praca okolice zakopanego, umowa o prace, wysoka stawka dla ekip i dla pojedynczych pracowników, zapraszam do kontaktu.
    Tel.: 880321683
  • PRACA | dam
    Praca na budowie przy dociepleniach (Zakopane i okolice).
    Tel.: 500 160 574
  • PRACA | dam
    Karczma w Czorsztynie poszukuje kucharza/kę, pomoc kuchenną i do pensjonatu, kelnera/kę. Zgłoszenia tel. 509920018
    Tel.: 509920018
    E-mail: nadzamcze@interia.pl
  • PRACA | dam
    ELDOM SERWIS ogłasza nabór uczniów, w zawodzie elektromechanik sprzętu AGD
    Tel.: tel.692434275
  • TURYSTYKA I WYPOCZYNEK
    GÓRALSKI DOMEK - Zapraszamy do Cichego - spokojnej miejscowości, kilkanaście kilometrów od Zakopanego, gdzie czeka gotowy na Wasz przyjazd góralski domek "z duszą". Do dyspozycji: obszerny salon z tv, w pełni wyposażona kuchnia, 3 sypialnie (jedna 4-osobowa i dwie 2-osobowe, z możliwością dostawki) oraz 2 łazienki. Na miejscu parking.
    Tel.: 507 171188.
    WWW: www.goralskidomek.podhale.pl
2018-06-20 10:05 Nie dajmy się oszukać na wnuczka 1 2018-06-20 09:40 Rozwiń swoją firmę z programem #StartUP Małopolska 2018-06-20 08:49 Qczaj w Ruczaju 2018-06-20 07:55 Nowotarskie kadetki wśród laureatów ogólnopolskiego konkursu historycznego 2 2018-06-19 21:51 Wypadek na skuterze 2018-06-19 21:07 Grześ, który łączy dwa narody 2018-06-19 20:00 Wójt nie posłuchał opozycji 4 2018-06-19 18:00 Łukasz Surma nie jest już trenerem Watry 2018-06-19 16:44 I kto tu ma mieć pierwszeństwo 10 2018-06-19 16:06 Radiowozu kamienowanie 2 2018-06-19 15:36 Zamknięte ulice na witanie lata 2018-06-19 15:00 Pierwszy taki salon na Podhalu 9 2018-06-19 13:37 Zakopianka z problemami 2018-06-19 13:20 Serwatka w ściekach 2 2018-06-19 12:00 Lato na Bani: Codziennie koncerty, kabarety, znane zespoły i dużo rozrywki 2018-06-19 10:01 Katarzyna Solus - Miśkowicz: Nie lubię nie kończyć zawodów 2018-06-19 08:00 Wójt kontra były wójt 7 2018-06-19 06:52 Dziś na boisku Polska - Senegal 13 2018-06-18 21:00 Undulatus asperatus nad Tatrami 4 2018-06-18 19:57 Uwaga na oszukańcze kwatery 2018-06-18 19:45 Wsi spokojna, wsi wesoła (wideo) 2018-06-18 19:30 Artystyczny ogród w Gronkowie (galeria zdjęć) 2018-06-18 19:08 OSA w Krościenku 4 2018-06-18 18:00 Śladami Bohaterów z Westerplatte 3 2018-06-18 17:30 Nie daj się wnuczkowi 1 2018-06-18 16:44 Gończy słowacki zaginął 2018-06-18 16:00 Mega grzyb w Spytkowicach 1 2018-06-18 14:57 Zakopianką bez objazdu 1 2018-06-18 14:00 Pieniny tańczyły walca 2018-06-18 12:30 Ostatnia droga Jerzego Koleckiego 2018-06-18 12:00 Jelonki pod stacją benzynową (wideo) 5 2018-06-18 10:02 Trudna sztuka latania 2018-06-18 09:37 Stuknęli się pod wpływem 2018-06-18 09:09 Świetne wyniki gimnazjalistów 4 2018-06-18 08:00 Spacerkiem po zdrojowym parku (wideo) 2018-06-17 20:00 Wakacje tuż tuż 1 2018-06-17 19:05 Bo każdy miał imię 17 2018-06-17 18:00 Rowerowe obrzydliwości: co roku to samo 6 2018-06-17 17:30 Cygański folklor w mieście (wideo) 2 2018-06-17 17:00 Kolejna klinika w mieście 4 2018-06-17 15:30 Akcja odłowienia jelenia (wideo) 8 2018-06-17 15:00 Amazonki nagradzają 2018-06-17 14:00 Leżaki, parking i teren pod boisko 8 2018-06-17 13:00 Tak się bawi Dębno 2018-06-17 12:00 Jezus na lodowisku 2 2018-06-17 11:30 Dziś w MOK - jubileusz salonu poezji 2018-06-17 11:14 Zwłoki zaginionego odnalezione w Krakowie 2 2018-06-17 11:00 Złodziej się nie znalazł 3 2018-06-17 09:00 Przyszedł jeleń do kościoła 18 2018-06-17 07:11 Wybiorą Królową Wypieków 1
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2018-06-20 10:36 1. Nie wiem, w czym problem. Ja wszystkich dzwoniących "interesantów", których nie rozpoznaję po głosie odsyłam do kurii, na plebanię do ojca dyrektora, do karitasu, do Związku Podhalan, do ONR Podhale, Solidarności związku. Tak robię nie tylko z "wnuczkami" ale i firmami oferującymi pokazowe leczenie, zawsze odpowiadam, że nie mieszczę się w tym przedziale wiekowym bo mam 120 lat. Podobnie postępuję z firmami telekomunikacyjnymi i energetycznymi z tą też, która nie chodzi do domu, a wydzwania. Wszystko załatwiam na wizji w biurach obsługi klientów. Równie wysyłam do forumowiczów tygodnika, niech sobie szukają w Internecie. A ile mam ubawu przy tym. 2018-06-20 10:12 2. Historycy i media wiedza, ale nie powiedzą o obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej. A stamtąd paru granatowych oprawców tylko dzięki zamordowaniu ich przez stalinowców w Miednoje czy Katyniu stało się czczoną bohaterską elitą narodu... 2018-06-20 09:57 3. W Chochołowie jedni uwielbiają Wójta a inni nienawidzą. Tak samo Radnego Ratułowskiego. Radnemu dobrze się gada bo jest adwokatem, a Sołtyska we wsi i tak rządzi i robi co chce. Ale ani jeden ani drugi nie wygra wyborów na wójta w tym roku. Tym razem wygra PiS i kandydat niezależny Pan Tomasz Turski. Jak przyjdzie nowy wójt, to się skończą układy w gminie. Urzędników się zwolni i zatrudni nowych. Kanalizacje się wybuduje i chodniki. Nie będzie dawanej kasy na chore inwestycje. 2018-06-20 09:41 4. W sam raz nadają się do nowo tworzonego przez rząd korpusu wolontariatu. 2018-06-20 09:19 5. Co tu ma do rzeczy KTT czy KNT. Ja miałam najpierw jedno teraz drugie i Bogu dziękować prawie 30 lat jeżdżę bezwypadkowo. Jak ktoś nie umie jeździć to żadne litery na tablicy rejestracyjnej nie pomogą ani nie zaszkodzą. 2018-06-20 09:06 6. Panie radny Pan jak zawsze na czasie, mundialowa wypowiedź. Szkoda, że nie jest Pan z Chochołowa, bo myślę, że wtedy by skocznia nie powstała. 2018-06-20 08:43 7. Jeżdżąc tą drogą co dzień nie zauważyłem jakiegoś strasznego zniszczenia, więc po co po raz kolejny w niedługim odstępie czasu wymieniają tam nawierzchnię ???????? czy nie ma w okolicy większych problemów drogowych ???? Aha zapomniałem przecież to kładą nowy asfalt dla tych zjebów na motorkach. 2018-06-20 08:24 8. Po co w gminie opozycja skoro jest jeden radny który zawsze prosto w oczy Wójtowi powie co myslą ludzie na wsiach o tym co robi Wójt. Wójt niech sie naslucho, bo dobrze mu powiedzioł radny, a i tak wiadomo ze chocby wojta nawet proboszcz błagoł i by sie ludzie modlili o oswiecenie dla niego to by i tak skocznie wybudowoł. 2018-06-20 08:21 9. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka. Chociaż mudżyny skopały nasz katolicki tyłek. Dobrze, że nie biorą udziału w skokach narciarskich. Mam nadzieję, że w niedzielę będzie lepiej. 2018-06-20 07:03 10. Bywało i tak ze szanowny Pan radny był wojtem. Moze nie wszyscy pamietaja te czasy. Ja nadto dobrze niestety,i jakos nie pamietam aby cokolwiek w gminie sie dzialo.Wrecz przeciwnie. Od czasu nastania pana Babicza gmina ruszyla z inwestycjami do przodu,widac to dookola i nie trzeba wyliczac.A pan Dzielski jesli liczy ze bezpostawnymi oskarzeniami cos wskora to jest w bledzie.Nikt nie chce takiej Gminy jak byla za jego czasow!i niech nie liczy na poparcie i powrot na to stanowisko.A nieskoszona sciezka ? Smieszne ,nie mial powazniejszych zarzutow?
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Pożegnania

FILMY TP

Bojcorka

Album TP