Reklama

2018-04-14 07:15:08

Blog

Niech piszą co chcą byle...

Reklama

Reklama

nazwiska nie pomylili. Zasada popularna w polityce, gdzie popularność bywa ważniejsza od opinii, niekoniecznie sprawdza się w turystyce. Nieskutecznie realizowany PR powoduje, że uzyskuje się dziwne hybrydy jak Willa Monte. Mówią, piszą, a nawet niektórzy pochwalą. Pozostaje pytanie czy zadowolony jest konserwator nakazujący zachowanie frontu czy może lepiej by dać pole do popisu architektowi dopilnowując zachowanie klimatu.

Zbliża się czas odcięcia miasta komunikacyjnie. Najpierw bo budowa mostu , potem bo tradycyjne korki długoweekendowe. Dla miejscowości całkowicie zależnych ekonomicznie od turystyki, równie ważne jak to co przywiozą turyści ze sobą, jest to co wywiozą. Czy dominować będzie wrażenie zakorkowanego miasta, szukania miejsc do zaparkowania samochodu, siedzących miejsc w restauracjach czy karczmach, korkach na szlakach itp , czy też miejsca do którego warto wrócić na dłużej po oczywistym w tym okresie boomie. Absolutnie nie oceniając wyborów ( znam nasze realia i jestem daleki od kategoryzowania turystów) uważam , że za wizerunek odpowiadamy sami. Z jednej strony instytucjonalnie ( polityka promocyjna miasta), z drugiej zaś indywidualnie, każdorazowo podczas kontaktu z turystami na miejscu, w internecie czy podczas różnego typu kontaktów zewnętrznych. Spójność tych działań w dobie szumu informacyjnego jaki powoduje natłok medialny ( internet, social media, reklamy, prasa, hejt, itp) wydaje się być kluczowa dla skutecznej promocji.
Mimo powszechnej wiedzy , że jesteśmy "pępkiem swiata" dorobiliśmy się już pokoleń potencjalnych turystów z kraju którzy nigdy nie byli w Zakopanem, a całą wiedzę czerpią z netu. Czasy zaś spowodowały, że jeszcze większa grupa ( i na szczęście rosnąca) nie znających nas osób to cudzoziemcy. Wydaje się, że w naszym interesie jest takie promowanie regionu by zmaksymalizować ( przynajmniej w sezonach letnim i zimowym) dłuższe pobyty czysto urlopowe kosztem eventowych wypadów na dzień dwa ( trend skracania długości pobytu jest aż nadto widoczny). I jak każdemu z nas urlop kojarzy się z relaksem, wypoczynkiem, oczekiwaniem ciszy i spokoju, tak wypady na dzień dwa raczej z intensywnym życiem nocnym, niewyszukaną rozrywką, bez wnikania w lokalność, tradycję itp. Polityka promocyjna ma za zadanie eksponować pożądany kierunek, stymulując tym samym  rodzaj i charakter dominujących turystów. 
Mieszanie oferty rozrywkowej w sezonie urlopowym i oferty typowej dla wakacji, po sezonach, łączenie ich czy działanie bez korelacji z wszystkimi uczestnikami rynku ( hotele i kwatery, gastronomia, usługi, kultura czy sport)skutkuje efektem podobnym do opisanej wcześniej Makabryły Monte. Wszyscy o tym mówią i mimo że zarówno ci co chcieli cos ochronić jak i ci którzy zainwestowali by ruina dalej nie straszyła w centrum miasta, mamy świadomość że nie o taką popularność nam chodzi.
Wydaje się, ze powraca czas na informacje z pierwszej ręki, na marketing szeptany na zwykłe rekomendacje od tubylaca lub bywalca. W cenie będą zarówno informacje gdzie warto zjeść obiad, siąść przy kawie lub piwie czy dokąd wieczorem wyskoczyć i zwalczyć zakwasy po górskich eskapadach. Zaplanować część intensywną jak i np coś zwiedzić. Tę funkcje mogą pełnić na miejscu punkty informacyjne, gospodarze ale ( kłaniając się nowoczesności)  i lokalny portal miejski ( o czym piszę od początku)
http://www.tur-info.pl/a/51272,,turysci-biuro-podrozy-kuoni-agent.html?utm_source=zz_szablon_dziennik3_2016&utm_medium=email&utm_campaign=m 
O tym kto, w jakim celu i z jakimi oczekiwaniami do nas przyjedzie decyduje polityka informacyjna miasta, a o tym na ile to będzie skuteczne, decyduje współpraca z resztą rynku turystycznego. Nie będziemy wiarygodni kreując się na Witkiewiczowsko Młodoposkie miasto wysokiej kultury będąc szeroko znani z imprez sylwestrowych, a mniej z Muzyki na Szczytach, Jazz Campingu na Kalatówkach czy MFFZG, walczyć o zimową stolicę Tatr mając problemy z Gubałówką , walcząc z PKL czy nie potrafiąc załatwić bezkorkowej komunikacji sąsiadującymi bazami narciarskimi, promować aktywną turystykę górską jednocześnie nierozwiązując korków na MOKU, na Giewoncie czy klapkowiczów.
Są na to różne sposoby (w linku przykłady miejsc nie żyjących wyłącznie z turystyki jak my) przy czym zawsze należy pamiętać, że ilość i jakość rzadko idą w parze, a obrót nie równa się zysk.
http://samorzad.infor.pl/temat_dnia/387741,Nowoczesne-metody-promocji-miast-i-regionow.html

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl