Reklama

2018-10-14 20:18:46

Mszana Dolna

Kandydat na ołtarze wrócił do Mszany Dolnej

Reklama

Święto Michała Archanioła, Patrona miasta i parafii, było okazją do przybliżenia wiernym postaci niezwykłej, może jeszcze mało znanej, ale z pewnością wielkiej, charyzmatycznej i związanej z Mszaną Dolną. Przez dwa dni o jego posłudze na wschodzie opowiadał ks. dr Jan Nowak, postulator procesu beatyfikacyjnego Apostoła Kazachstanu.

Ksiądz Władysław Bukowiński, bo o nim mowa, urodził się w grudniu 1904 w Berdyczowie na ziemi kijowskiej. W roku 1926 wstąpił do seminarium i rozpoczął studia teologiczne. W czerwcu 1931 roku z rąk Metropolity Krakowskiego księcia – kardynała Adama Stefana Sapiehy przyjął święcenia kapłańskie. Po 5 latach pracy w diecezji krakowskiej, poprosił o zgodę na wyjazd na Kresy Wschodnie. 

Był wykładowcą w seminarium i proboszczem katedry w Łucku, sekretarzem Instytutu Akcji Katolickiej i redaktorem czasopisma „Spójnia”, katechizował dzieci, pomagał uciekinierom, żołnierzom, rodzinom wywiezionych na Sybir. NKWD bacznie przyglądało się działalności ks. Bukowińskiego, aż do 22 sierpnia 1940 roku, kiedy to został po raz pierwszy aresztowany i spędził prawie rok w więziennej celi.  Później było już tylko gorzej. 

Permanentna inwigilacja, aresztowania, przesłuchania, aż w czerwcu 1945 ks. Bukowiński wraz z innymi kapłanami zostaje oskarżony o zdradę władzy radzieckiej na rzecz Watykanu. Wyrok mógł być tylko jeden – śmierć!  Ale i tym razem Opatrzność miała swoje plany. Wyrok zamieniono na 10 lat karnych obozów pracy.  Zamiast w konfesjonale i na ambonie, ks. Bukowiński pracuje przy kopaniu rowów, wyrębie lasów i w kopalni miedzi. Po kilkunastu godzinach katorżniczej pracy, wraca do więziennych baraków i odwiedza współwięźniów niosąc im nadzieję i otuchę. Choć to surowo zabronione i grozi śmiercią, spowiada, namaszcza umierających, prowadzi rekolekcje w różnych językach, a codzienną mszę świętą odprawia klęcząc na swojej pryczy wczesnym świtem. 

W 1954 roku zostaje zwolniony z łagru i zesłany do Karagandy, gdzie pracuje jako stróż nocny na budowie. Był pierwszym katolickim kapłanem, jaki przybył do tego miasta.  Chrzcił, przygotowywał do spowiedzi, Pierwszej Komunii świętej i do ślubu,  Polaków i mieszkających tam Niemców. W sowieckich więzieniach, łagrach i obozach pracy spędził łącznie 13 lat, 5 miesięcy i 10 dni.  

Ostatni raz odwiedził Ojczyznę w roku 1973. Serdeczne więzi przyjaźni łączyły go z kard. Karolem Wojtyłą i mszańskim proboszczem, ks. prałatem Mieczysławem Noworytą, swoim seminaryjnym kolegą.  - Kochany Mietku - pisze do niego w liście datowanym na 11 stycznia 1969r. - ze wszystkich moich kolegów seminaryjnych, Ty jesteś najstarszym w korespondencji ze mną, i dalej nie potrzebuję Cię zapewnić, jak dalece cenię sobie korespondencję z Tobą i jak się cieszę.

W tym samym liście, rozważając plany swojego przyjazdu do Polski pisze: - oczywiście, że w razie przyjazdu, Mszana Dolna będzie dla mnie Ziemią Obiecaną. 

Nie wiemy, czy ks. Władysław Bukowiński odwiedził swojego serdecznego przyjaciela w Mszanie Dolnej przed śmiercią (zmarł w Karagandzie 3 grudnia 1974r.)  Wiemy, że „wrócił” do swojej Ziemi Obiecanej – Mszany Dolnej,  w niedzielę 30 września. Tego dnia, podczas Sumy odpustowej jego relikwie zostały w sposób uroczysty wprowadzone do kościoła św. Michała Archanioła i będą od tego dnia już na zawsze przypominać tego bohaterskiego Apostoła Kazachstanu, beatyfikowanego 11 września 2016 roku w katedrze w Karagandzie, gdzie znajduje się dziś grób błogosławionego kapłana.

Tadeusz Filipiak

Reklama

Reklama
1
2
/ Fot. Tadeusz Filipiak
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl