Polecamy
Stary niedźwiedź mocno śpi - podpisz petycję w sprawie Sylwestra pod Krokwią. Nie obudźmy misia.

Reklama

2019-10-18 20:19:08

Blog

Kiedy umiera góral. Część trzecia

Reklama

Kolejna część niebiańskich przygód Mariana Rzepiskiego. Jak odnajdzie się w rzeczywistości, do której tak skwapliwie dążył?

                                                                                        

1


Kiedy Marian Rzepiski przy pomocy niebiańskiego sąsiada ostatecznie wypuścił spod grafitowej główki ołówka słowo, zamykające treść wniosku, odetchnął z ulgą. Ostatecznie wygrał z brakiem swobody przy dobieraniu słów, a udział w zwycięstwie przypadł i sąsiadowi Sławkowi. – Czytaj – mówi góral i podaje mu kartkę. Sławek, sięgając, odpowiada:

   – Nie bierem ciy za poważnego cłowiyka. Ale dobre, niek bedziy. Boc se Marian! Godom ci to jo, Sławomir Grzywacz, nic dobrego z tyk papiyrów nie wynikniy.

   – Na co mnie twojy godaniy teros po fakciy, kie trzymoys tyn dokumynt w palcak? – mówi Marian, podpierając głowę łokciem wpartym o drewniany fragment stołu.

   – A jakom ty moc urzyndowom widzis w podpisanym papiyrku? Możemy go zaros w piec cisnąć i po sprawiy.

   – Nie mnie tuz takimi – oburza się Marian, strzelając w karku. Nie był przekonany co do wiarygodności sąsiada, choć mieszkali dom w dom od pięciu lat. Człowiek tak ma. Gdy nauczyć się trwać w jednym, uwierzyć w coś zupełnie odwrotnego przychodzi z trudem. Jeśli w ogóle przychodzi. Mariana krępowała wieść o kolejnych niebiańskich latach, które przyjdzie mu spędzić w samotności.


   A było tak:


   Marian, jak co dzień, wypasał krowy na łące do której wiodła udeptana przez lata droga, wypuszczona z lasu, niedaleko którego mieszkał. Zanim jednak określił ziemię pod wypas bydła, musiał przejść przez fragment drogi, do którego przylegała chatka Sławka. Za każdym razem, kiedy Marian wiódł swoje krowy, Grzywacz przyglądał mu się, uśmiechał i machał, jakby przed momentem strzelił szóstkę w lotka.

Dla Mariana było to podejrzliwe. Nie potrafił przypomnieć sobie dnia, kiedy Sławek taki nie był. Stąd postanowienie o wyznaczeniu granic, które popełnili na opalonej kartce papieru. Marian chciał ustosunkować sprawę, tym bardziej że spodziewał się rychłego przybycia żony. Spodziewał się, choć przy porannym wypasie krów, kiedy niebo dla fotografów staje się złotą godziną, doskonale barwiącą i nadającą zdjęciom tę magiczność, której nie sposób złapać w ciągu dnia, usłyszał głos Boga, który oznajmił mu, że przez kolejne dziesięć lat będzie uprawiał ziemię sam. Wprawdzie to były dobre wieści, ale choć ludziom po drugiej stronie, żyjącym na świecie wydaje się, że tęsknota za żoną, mężem, synem, córką, rodzicami lub dziadkami działa w jedną stronę-wcale tak nie jest; tęsknią obie strony.

Dla Mariana słowa o kolejnych latach samotności były przygnębiające. Dziwna sprawa mówił, leżąc na łące, próbując wbić sobie pomiędzy zęby źdźbło trawy. Im się wydaje, że nam lepiej jest. A nie jest.

Dobrze, nie ma tu podatków, nie ma głosowań na to, kto ukradnie mniej, a większość ludzi wydaje się dobra. I podobnie, jak nieistniejąca w Niebie choroba, toczył go rak samotności. Z jednej strony chciał mieć wszystkich po tej stronie, z drugiej pragnął jedynie znów dotknąć swojej żony. Chciał, żeby dzieci się zrealizowały, żeby zebrały zasłużone od życia cięgi i żeby przeżyły swoje, zanim trafią do Nieba.

   Nie pragnął wyznaczania sąsiedzkich granic. Należał do tych dobrych. Gdyby zaszła potrzeba, przepuściłby Sławka. Choć skorość niektórych do podobnych postaw – jeszcze na ziemi – graniczyła z niedzielnym cudem i ławką pustą od wiejskich meneli. Przyzwyczajenie pchnęło go do zapytania złożonego na dłonie Sławka, dotyczące możliwość wyznaczenia granicy drewnianymi palikami. Ten zdziwił się na jego słowa i stwierdził, że to, co stanowi własność jego i rodziny, może też być wartością dodaną dożycia Mariana. Oznajmił Marianowi, że jeśli ten chce przejść z bydłem w miejscu, w którym chce, niech to zrobi. Co moje, jest twoje – mówiły oczy Sławka, odpowiadając na pytanie Mariana.

Ten jednak przywołał na twarz ten sam posępny grymas, z którym przyszedł.

   – Fcem mieć tona papiyrze. Nie pytoj cemu.

   Więc Sławek nie pytał.

Teraz siedział przed Marianem,trzymając w palcach prośbę o zgodę na wyznaczenie granic ziemi. Spodziewał się twardej reakcji. Jednak nie karcącej. To była dobra strona nieba – mogłeś się pomylić na skalę światową, niemniej wszystko uchodziło płazem. Każdy zdawał się rozumieć.

Sławek spędził w Niebie dziesięć lat, zanim dołączyła do niego małżonka. Pierwszy z synów pojawił się siedemnaście lat później. Drugi, jak mówił Sławek, szczęśliwie jeszcze próbuje pokazać, że ze wszystkim da sobie radę sam.

Nie nazywał go głupcem. Po prostu miał inne podejście do sprawy. Młody był tam, gdzie był. I choć przybyło mu lat od ich ostatniego spotkania, nadal próbował zrobić wszystkie rzeczy świata po swojemu.

– Jako se fces. Godom Ci – i bez tego mozes paść po moich kawołkak. Dyjści siy nic nie staniy, kie twojy wleziy na mojy. Przeciy to nase. Jesce ześ siy nie naucył? – pyta Sławek.

– Dziś tak godos, a jutro bedziy inacyj. Zminiys zdaniy i bedziy zwada.

– Przeciy jo ni mom zamiaru zdanio zmiyniać. Ty musis zrozumiyć. Co mojy, to twojy. – Sławek rozkłada bezwładnie ręce. Kartka wysuwa się z jego palców i ląduję w garnku rosołu, który Marian skrzętnie gotował przed południem, wciąż rozmyślając o treści pisma.

Marian jednak, młody stażem obywatel Nieba, najwyraźniej tego nie rozumiał. Czym było to? Braterską miłością? Chęcią dzielenia się tym, co wpisuje się w ramy moralności, która – przynajmniej na ziemi: rozrastała się do wymiarów bańki, która mogła zalać całą planetę? W Niebie było inaczej: każdy próbował zrozumieć drugiego, nikt nie wytykał mu błędów – dobrze znając swoje – nikt nie odważył się odpowiedzieć brakiem odwagi na słabość drugiego. Niego wcale nie było lepsze od Ziemi. Ludzie tak samo upadali. To czyniło, ostatecznie, z dziewczyn – kobiety, a z chłopców – mężczyzn. To Niebo ostatecznie określało, czy człowiek ma w sobie wystarczająco miłości, czy nie. Niebo ostatecznie – dla każdego i po swojemu – rozdawało miejsca, zadania i pozostawiało sobie furtkę do użycia każdego, kto stanowi o lokatorach Nieba.

– Nie wypijyme dziś – mówi Marian.

Sławek spodziewał się takiej odpowiedzi. Pragnie wyjść, pobiec do swojego domostwa, wypić szklankę piwa i położyć się u boku żony. – Nie wypijyme, bo mnie myncys. Idz ino w chałupe imiarkuj: mojy jest mojy, a twojy – twojy. Ino nos dobre relacjy i jeden drugiymu dobrze ratujom.

Z tą myślą Sławek pchnął oboma dłońmi ciężkie drzwi chaty Mariana i zniknął w ciemności.

Marian, oblepiony światłem rzucanym przez dopalającą się świecę, spojrzał na otulający ją wosk. – Niby tak tu przyjymniy,a telo cicho, co byś muche maszerujoncom stołem usłysoł.

Wstał, przeglądnął się w lusterku przypiętym do ściany, dotknął szczeciny przechodzącą w zarost, machnął ręką i zwalił się na szerokie łóżko. Po kilku chwilach mucha spacerująca po drewnianym stole – gdyby słyszała – mogłaby wystraszyć się chrapania mężczyzny.


2


Dni czekania przerodziły się w miesiące, a te – w lata. Dla Mariana czas nieubłaganie się dłużył. Największymi potworami rodziły się te, które wypełniały wieczorną ciszę. Kiedy złapał się na tym, że popija coraz więcej czystej, spróbował znaleźć sobie inne zajęcie. I tak w ciągu pięciu lat stał się jednym z najczęściej odwiedzających niebiańską bibliotekę. Wszystko zaczęło się od wysłużonego egzemplarza z naderwaną i umiejętnie sklejoną okładką Hemingway’a, gdzie wśród rzędów liter nie tworzących przed oczami niczego sensownego, co Marian rozumiałby w stu procentach. Może gdyby umiał lepiej czytać, znalazł miłość i wojnę. Składną historię, z której może i niewiele wyniósł, ale zaopatrzył się w to, co niezbędne – w nadzieje.

To pomagało mu wytrwać aż do dnia, w którym znalazł leżącą przed drzwiami przesyłkę. W sercu koperty widniała pieczęć niebiańskiej administracji.

Marian otworzył drzwi i zniknął za progiem.

W kuchni wybrał odsunięte krzesło i zerwał nożem pieczęć. Wyjął złożoną potrójnie kartkę. Rozłożył ją staranie na stole,prostując wierzchem dłoni zagięte fragmenty.

List rzeczywiście dotyczył wniosku,który przed laty Marian i Sławek popełnili.

 

Szanowny Panie,

Uprzejmie informujemy, że w Niebie nie istnieje coś takiego jak własność prywatna – z poszanowaniem konkretnych zasad. Stąd zarząd nie wyraża zgody. Czyli odmawia. Znaczy: nie będzie żadnych płotów. To pierwsza kwestia.

W drugiej – równie uprzejmie,co poprzednim razem – informujemy, że podobnie jak nie istnieje własność prywatna, Niebo nie utworzyło także demokratycznie wybranego zarządu, czyli osób, z którymi próbuje się Pan skontaktować. Stąd nie ma czegoś podobnego jak administracja nieba. Została powołana czasowo. W zasadzie: żeby odpowiedzieć na otrzymany przez nas wniosek.

               Dziękujemy i życzymy miłego pobytu,
Niebiańska Administracja

Marian wprawdzie puścił w niepamięć zapędy do wytyczania granic, ale im bardziej zbliżał się termin przybycia żony, tym bardziej pomysł ten w nim odżywał. Oswoił się z życiem w Niebie, nie mogąc oswobodzić z ziemskich nawyków. Tamto życie jednak coś w sobie miało.

Teraz gruchnęła na niego informacja o tym, że płoty nie staną, a działka pozostanie w takim stanie, w jakim jest.

Marian nie mógł tego przełknąć. Przecież całe życie starał się coś zmieniać. Nie znaleźć pracy wokół domu czy w nim samym to tak, jakby wykupić wczasy na pustyni i nie zobaczyć piasku. Rozumiał kwestię niebiańskości budowli. Niezniszczalność materiałów nie pozostawała mu obojętna. Wręcz przeciwnie. Przyjemnie było odpocząć od ziemskiej tułaczki. Ale żyć tak przez lata? Próbował odnaleźć się w tej rzeczywistości. Podobnie jak dziecko prowadzone do przedszkola, potrzebował kogoś, kto nada kierunek i rytm jego krokom.

Dostrzegał to także Sławek.

Starał się być dla Mariana kimś w rodzaju przyjaciela, ale ten był uparty i nie dopuszczał do swojego niebiańskiego życia nikogo. Sławek dobrowolnie przesunął się do innego szeregu. Postanowił być oparciem dla Mariana wtedy, kiedy będzie naprawdę ciężko. Przyszedł czas – stwierdził, że musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Więc wziął schłodzoną półlitrową butelkę wypełnioną po brzegi gryzącym płynem.

Gdy zaszedł do chatki Mariana, słońce niespiesznie chowało się za horyzontem. Gdy z niej wychodził, kluczył w mroku, robiąc to tak umiejętnie, że nie zbudził śpiącej żony, kiedy wsunął pod kołdrę pokryte gęsią skórką nogi.

Nasunął na siebie przykrycie, zamknął oczy i wziął kilka głębszych wdechów. Chwilę później już spał.


***


Przy czwartym rozdaniu Marian poczuł wyraźne ciepło rozlewające się po wnętrznościach. Oczywiście w Niebie samogon był nielegalny. Inaczej: był legalny, ale w określonych ilościach. Marian czuł, że tego wieczoru wcale nie będzie się rozchodziło o ilość, ale o jakość. A tej Sławkowi odmówić nie mógł.

– I co, Marianku, grzejy kapke a i nasercu siy robi lzyj?

– Prowde godos. W dodatku naturalne, bez zodnyk ulepszacy – odpowiada Marian.

– To co, jesce dwa rozdania izamykomy interes?

Marian drapie się za uchem. – Cy jowiym? Troche ześ siy przeciy namyncył przy produkcji, bo taśmowo tego nie robis, ba może pasujy usanować robote i łopróźnić flaske?

Sławek rozlał kolejną kolejkę.

– Kolygo, powiym Ci ze mos zdrowiy. Ai my tak jesce łokazji siednońć ni mieli – mówi.

– Tys prowda. Ta może i były, może nawet niejedno, ale ni mogem siy za barz łozpaczyć po tym Niebiy, a i mojyj mi brakujy – mówi Marian. – Niby tu wesoło, a jednak cujym jak łod środka sknem. Kurcemsiy w takim casiy, jako i zawartość tyj flaski – dodaje.

Sławek mimowolnie wybuchnął śmiechem, biorąc odpowiedź sąsiada za żart. Czuł na sobie spojrzenie Mariana, więc szybko obezwładnił śmiech do takiego stopnia, aż stał się ponury. Kiedy już zupełnie przestał, odchrząknął, poprawił się na krześle, po czym powiedział: – Mnie całe zyciy przeleciało przed łocami. Paczołek na niy ze strony robiącego w doma i we wsi chłopa. Swojy zrobiyłek, swojy zarobiyłek, swojy po sobiy zek zostawiył. Ale całe zyciy cosi za mnom łazi i septo: „ To nie to, to nie sićko co mos zrobić”. Nawet teros, jak tu siedzimy – Sławek zdobył się na odwagę, obudzony swoją reakcją na słowa Mariana. Postanowił podzielić się z nim czymś w zamian. Żeby było po równo. Albo z potrzeby serca. Nikt nigdy tego się nie dowie. Poza Marianem, który zapamięta to wyznanie na długo.

– Jo tys to mom – odpowiada Marian. – Całe zyciy niby sićko przerobione, a tu jednak z tyłu głowy cosi siedzi i dogadujy. – Sieknijmy jesce po jednym – proponuje, wykładając dłonie na stół. – Przyniesem syra, zagryziyme co pod tom flaske – mówi, po czym wstaje i, ze wciąż przylepionymi do stołu dłońmi, odwraca głowę w kierunku pieca. Wysypują się z niego strzelające iskrami niedopałki drewna.

Sławek prawie wybuchnął kolejną salwą śmiechu. Rozbawił go fakt, że sąsiad pali w piecu w środku lata. Ale zanim zdążył choćby uśmiechnąć się – z wysypanych niedopałków buchnęły języki ognia, sięgające samego sufitu. Po chwili z płomieni wyłoniła się sylwetka mężczyzny ubranego w zbroję lub coś, co i Marianowi, i Sławkowi ją przypominało.

Wyraźnie dostrzegali kontur zbroi, w szczególności hełmu, ale zdziwienie i alkohol mieszały im zmysły.

– Serek do wódeczki? Nie, nie. To nie jest najlepsze rozwiązanie – odezwała się postać ulepiona z ognia. – Przynosi więcej złego, niż dobrego – dodała po chwili.

Marian i Sławek wpatrywali się w siebie, oniemieli. Z letargu pierwszy wyrwał się Marian nakazując sąsiadowi ruchem głowy schować flaszkę. Sławek wystrzelił ręką jak z procy, objął dłonią szyjkę butelki i szarpnął w swoją stronę. Zanim szkło zniknęło za plecami, zawartość rozlała się po stole.

Sławek wrócił spojrzeniem do Mariana.Ten wpatrywał się w niego tępo i wycedził przez zaciśnięte zęby: – Kieliszki!

– Spokojnie, Panowie – odezwał się gość. Języki ognia tańczyły wokół postaci. – Ja nie w tej sprawie – dodał. –Możecie usiąść, to nie część objawienia. Przynoszę wam ostateczne powołanie.

– Ostateczne powo… - zająkuje się Sławek. – Powołanie?

– Tak, dzielni wojownicy. Ostateczne spełnienie. Przystąpicie do walki – oznajmia gość.

Marian ściąga brwi ku sobie. – Walki?Jakiej znowu walki? – pyta.

– Dołączycie do armii wysłanej na ostateczną walkę dobra ze złem – słyszy w odpowiedzi.

Drapie się za uchem. Robi krok w stronę przybysza.

– A mozes ty do mnie godać tak,jakbyś godoł do prostego cłowiyka, a nie do łocytanego, po skołak?

Z ognia bryzgnęły iskry, przykrywając wierzchnią odzież Mariana. Niektóre z nich przepaliły materiał, a ich ciepło dało dać o sobie skórze. Marian cofnął się o wcześniejszy krok i zaczął rozmasowywać powieki.

Przez moment był pewny, że samogon Sławka jest chrzczony. W innej chwili głęboko wierzył w to, co widział. Tutaj, w Niebie, rzeczy, o których śni się na ziemi, są możliwe. Wiedział o tym i w końcu zaakceptował ten fakt. Otworzył naświetlone oczy, starając się wyłapać wzrok Sławka. W końcu go odnalazł. W tej jednej chwili tęsknił za nim bardziej niż kiedykolwiek. Od momentu, kiedy znalazł się w Niebie, nie tęsknił za niczym mocniej. Jedynie za żoną. A w praktyce, jej obecnością. Spojrzał w oczy Sławka i przeglądnął się w nich. Sąsiad myślał w tych samych kategoriach. Wzrok zdawał się mówić: „Tak,jesteśmy w Niebie, tutaj to normalne. To nie kwestia samogonu”.

– Prosty człowieku! – wykrzyknęła postać.– Zostałeś włączony do armii. Twoim zadaniem jest udział w ostatecznej bitwie pomiędzy dobrem a złem. Dostąpiła Cię godność i błogosławieństwo. Staniesz naprzeciw najbardziej niegodziwej i złej siły. Mężnie i z dumą postawisz się samemu Szatanowi. I oddasz Bogu, co boskie, uginając się pod hordami zaciekle walczących sił piekielnych. Ostatecznie zatryumfujesz.

Marian stał jak wryty. Zupełnie nieświadomy tego, że Sławek stracił równowagę; wsparł się na wygięciu krzesła,po czym na nie klapnął z głową spuszczoną w dół.

Kiedy przechylił głowę i zorientował się, że Sławek ciągnie ostatkiem sił i, prawdopodobnie dzięki samogonowi, nie stracił przytomności, ominął moment, kiedy postać z płomieni zniknęła. W ułamku sekundy jego umysł zarejestrował, jak zjawa kurczy się wraz z płomieniem ognia i znika w piecu, niczym w zamkniętej szkatułce.

Niedopalone drewno zgasło, wypuszczając ostatnie kłęby dymu.

Chwilę później Marian usłyszał trzaśnięcie drzwi i obserwował ich ostatnie podrygiwania, aż poddały się framudze.


3


Sławek obudził się jak zwykle przed piątą. Wysunął nogi spod nakrycia i wyszedł z sypialni. Ominął pokój syna, nacisnąłk lamkę drzwi i wyszedł na zewnątrz. Wypuścił z płuc wstrzymywane powietrze i odetchnął głęboko.

To, co zdarzyło się wczoraj nie powinno mieć miejsca – przeszło przez jego myśl niczym gwałtowny piorun. Nie powinniśmy tyle wypić, tym bardziej że stało się coś, o czym mówić, to sztuka – podsumował w swojej głowie. A kiedy wpatrywał się w ostatni stopień schodów wypuszczających wychodzącego z domu w nieogarnioną przestrzeń, usłyszał, jak u Mariana otwiera się chatka.

Potem zanotował nieprzyjemny odgłos towarzyszący wymiocinom wzbierającym do wybuchu – i choć nie chciał tego słyszeć, jemu samemu żołądek podszedł do gardła. Na szczęście zdławił wymioty.

W końcu znaleźli się wzrokiem.

Marian i Sławek w gaciach podbiegli do siebie, wcześniej podnosząc rękę, i się objęli. Jeden przepraszał drugiego, drugi robił to samo względem pierwszego. Oczywiście wina poszła na samogon, bo przecież płyn sam wlewał się do gardła, po czym, zupełnie niepogodzeni z rzeczywistością, usiedli obok siebie. Pierwszy odezwał się Marian:

– To cyste wariactwo. Jo przeciy nojwyzyj na zabawiy chłopa w kufe szczelył, a mom siy bić z siyłami ciymności? –zapytał.

Sławek nie odpowiedział. Przez chwilę trwali w milczeniu. Podobnie przerwał je Marian:

– Za wartko to sićko. Nie rozumiym nica nic.

– Tys mom tom zagwostke. Jak to siystało? Kie? Cemu tak a nie inacyj? Cy dobrze boce? Kielo zek wypiył? – mówi. – Jako zek wstoł dusno mi.

– Myślis ze nom co wiyncyj pedzomprzed tom całom bitwom? – pyta Marian.

Sławek podnosi barki. A kiedy zaczyna artykułować słowa, zrywa się silny wiatr. Szarpie ich odzieniem i zabiera wypowiedziane słowa. Sławek odwraca się plecami, uginając nogi w kolanach. Marian osłania oczy ręką. W końcu wiatr traci na sile, a jego podmuchy z atakujących lwów stają się delikatnym muśnięciem pierza. Ten pierz muskał ich twarze, kiedy dwaj mężczyźni, jeden z ugiętymi kolanami, drugi zasłaniający oczy usłyszeli głos: „Już czas. Wstańcie, dzielni wojownicy, już czas. Waszą zbroją krzyż, a mieczem różaniec”.

Marian spojrzał na Sławka, który się uśmiechał.

– Sićko rozumiym. Ale za nic w świeciy nie wiym, jak splątać złego różańcem.

  

 

KONIEC

 

Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • PRACA | dam
    Polskie Koleje Linowe S.A. PRACOWNIK DZIAŁU KADR I PŁAC. Miejsce pracy: Zakopane. OPIS STANOWISKA: - Obsługa kadrowo-płacowa pracowników, - Sporządzanie list płac, naliczanie wynagrodzeń i zasiłków ZUS, - Sporządzanie deklaracji ZUS, PIT, - Rozliczanie czasu pracy, - Sporządzanie umów o pracę i prowadzenie dokumentacji pracowniczej związanej ze stosunkiem pracy (m.in. prowadzenie akt osobowych, tworzenie dokumentacji związanej z nawiązywaniem, zmianą warunków zatrudnienia oraz rozwiązywaniem stosunku pracy), - Sporządzanie umów cywilnoprawnych (umowy zlecenia, umowy o dzieło), - Kompleksowe prowadzenie bieżącej ewidencji i dokumentacji kadrowo-płacowej, - Przygotowywanie zaświadczeń o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, - Przygotowywanie zestawień, analiz i raportów dotyczących kwestii kadrowo-płacowych, - Aktywny udział w prowadzeniu procesu rekrutacji pracowników. WYMAGANIA: - Wykształcenie co najmniej średnie, - Mile widziane doświadczenie w pracy na podobnym stanowisku, - Dobra znajomość prawa pracy, ubezpieczeń społecznych i podatku dochodowego od osób fizycznych, - Praktycznej znajomości programów Płatnik, pakietu MS Office (w szczególności Ms Excel), - Proaktywnego podejścia do powierzanych zadań, - Sumienności i dobrej organizacji pracy, - Umiejętności współpracy, - Wysokich umiejętności interpersonalnych. OFERUJEMY: - Stabilne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę, - Możliwość zdobywania doświadczenia w rozwijającej się firmie, - Ciekawą pracę w młodym i dynamicznym zespole, - Atrakcyjne wynagrodzenie i pakiet socjalny. APLIKACJE prosimy przesyłać na adres: rekrutacja@pkl.pl do dnia 30.11.2019 r. z dopiskiem: "PKL HR".
  • PRACA | dam
    Dam pracę przy produkcji oscypkow, po ok. 8-9 h/dziennie
    Tel.: 880810472
  • PRACA | dam
    Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, zatrudni: KUCHARZA/-KĘ, SZEFA KUCHNI. Tel. 660 41 00 46
  • PRACA | dam
    Willa w centrum Zakopanego zatrudni osobę na stanowisko RECEPCJONISTY. Oferujemy pracę w miłej atmosferze na preferencyjnych warunkach z możliwością rozwoju zawodowego. Wymagana znajomość języka angielskiego. CV prosimy przesyłać na adres: recepcja.rekrutacja@wp.pl, lub kontakt telefoniczny 666 378 357.
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    KUPIĘ STARY DOM DO REMONTU W ZAKOPANEM. TEL. 883 141 193
  • PRACA | dam
    Zespół Pensjonatów "Dolina Białego" zatrudni: - KELNERKĘ z możliwością zakwaterowania, - KONSERWATORA. Tel. 1820 63730 lub 603 750 122. Szczegółowe informacje na stronie
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Aqua Park Zakopane zatrudni: - KASJERA, - PRACOWNIKA OBSŁUGI SPRZĄTAJĄCEJ. Tel. 1820 63730 lub 602 263 516. Szczegółowe informacje na stronie
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Zajazd Górski Kuźnice zatrudni: - BARMANA/KELNERA, - POMOC KUCHENNĄ (zmywak). Tel. 1820 63730 lub 601 268 550. Szczegółowe informacje na stronie
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Zespół Pensjonatów "Antałówka" zatrudni POMOC KUCHENNĄ. Tel. 1820 63730 lub 606 916 306. Szczegółowe informacje na stronie
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Hotel Tatry na Polanie Zgorzelisko zatrudni: - KELNERKĘ, - BARMANA z możliwością zakwaterowania. Tel. 1820 63730 lub 506 129 438. Szczegółowe informacje na stronie
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Zatrudnię kucharkę do małego pensjonatu (max. 18 osób) w Gliczarowie Górnym
    Tel.: 18 20 77 350
  • PRACA | dam
    Sprzedawca do sklepu w Gliczarowie Górnym - umowa o pracę
    Tel.: 18 20 77 350
    E-mail: biuro.bukowina@gmail.com
  • USŁUGI | budowlane
    Przyjmę na Posadzki Maszynowe!
    Tel.: 573035958
  • PRACA | dam
    PANIĄ DO SPRZĄTANIA W CUKIERNI W NOWYM TARGU. 694 357 379.
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ OPIEKUNKĘ DO NIEPEŁNOSPRAWNEGO CHŁOPCA -
    Tel.: 668 627 554.
  • PRACA | dam
    OŚRODEK HYRNY W ZAKOPANEM POSZUKUJE OSÓB NA STANOWISKO: POKOJOWE, POMOC KUCHENNA, KELNER/-KA i OSOBĘ DO OBSŁUGI KAWIARNI -
    Tel.: 18 20 155 75,
    E-mail: sekretariat@doms.com.pl
  • PRACA | dam
    Poszukiwana kucharka lub pomoc kuchenna. Praca w pensjonacie w Zębie. Możliwa praca codziennie lub zmianowa. Zakwaterowanie. Dobra stawka godzinowa, miła atmosfera.
    Tel.: 535234623
    E-mail: kontakt@na-szczycie.pl
    WWW: na-szczycie.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Lokal do wynajęcia w Galerii Białczańskiej ul. Środkowa 178 Białka Tatrzańska. Powierzchnia lokalu ok. 60 m2 lub wynajęcie połowy 30 m2 ( współwynajem z obecnie znajdującym się tam biurem rachunkowym ).
    Tel.: 512874773
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    Sprzedam DOM W KOŚCIELISKU z widokiem na Tatry, pow. 338mkw, działka 1100mkw, cena 1 950 000zł do negocjacji. BEZ POŚREDNIKÓW. 880 76 12 36
  • PRACA | dam
    Zatrudnię pracownika na stanowisko MAGAZYNIER. Nocne godziny pracy. Bardzo dobra płaca.
    Tel.: 881933550
    E-mail: marcin.talaga@gmail.com
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W ZĘBIE ZATRUDNI KUCHARZA, POMOC KUCHENNĄ, OSOBĘ DO SPRZĄTANIA na sezon zimowy. Praca na umowę, atrakcyjne wynagrodzenie. 784 450 745
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzory: jarzębina i parzenica (60/80), krokusy. GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY JUHASKIE. CHODNIKI TKANE NA KROŚNIE. Tel. 793 887 893
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ DZIEWCZYNĘ DO PENSJONATU, NAJCHĘTNIEJ Z DOŚWIADCZENIEM, MOŻLIWOŚĆ ZAMIESZKANIA. 602 121 371
  • PRACA | dam
    Praca w Kebab Majerczyk - Poronin, Bukowina Tatrzańska. Chętnych zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą. Praca stała na dogodnych warunkach. Więcej informacji udzielimy telefonicznie.
    Tel.: +48504163439
    E-mail: biuro@majerczyk.pl
    WWW: www.kebab.majerczyk.pl
  • TURYSTYKA I WYPOCZYNEK
    GÓRALSKI DOMEK - Zapraszamy do Cichego - spokojnej miejscowości, kilkanaście kilometrów od Zakopanego, gdzie czeka gotowy na Wasz przyjazd góralski domek "z duszą". Do dyspozycji: obszerny salon z tv, w pełni wyposażona kuchnia, 3 sypialnie (jedna 4-osobowa i dwie 2-osobowe, z możliwością dostawki) oraz 2 łazienki. Na miejscu parking.
    Tel.: 507 171188.
    WWW: www.goralskidomek.podhale.pl
  • PRACA | dam
    Z. R. GŁOWACCY ZATRUDNI PRACOWNIKÓW BUDOWLANYCH DO ROBÓT WYKOŃCZENIOWYCH W ZAKOPANEM. 608 813 506
  • USŁUGI | budowlane
    DROBNE REMONTY, INSTALACJE ELEKTRYCZNE, PRZERÓBKI INSTALACJI ELEKTRYCZNYCH I HYDRAULICZNYCH. 503 754 126.
  • PRACA | dam
    KARCZMA W ZAKOPANEM ZATRUDNI: BARMANA/-KĘ, KELNERA/-KĘ z doświadczeniem. Dobre wynagrodzenie, umowa o pracę.
    Tel.: 533 226 109
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    MAZDA 5, serwisowane, zadbane, garażowane, r. 2008, diesel, stan bdb, oryginalna nawigacja z dotykowym ekranem, 2 komplety felg aluminiowych z oponami lato/zima, full opcja,
    Tel.: 888 223 761.
  • PRACA | dam
    WYPOŻYCZALNIA NART w Zakopanem zatrudni mężczyzn (18-29 lat). Praca: przygotowanie sprzętu do wypożyczenia, serwis narciarski. Dla zaangażowanych oferujemy przyuczenie do pracy i gwarantujemy doskonałe zarobki. CV - biuro@zakopane-goski.pl
    Tel.: 692987940
  • IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE
    IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE - KARCZMA GÓRALSKI SZAŁAS "KURNIAWA" - ZAKOPANE 601 50 44 86.
    WWW: www.willasport.pl
  • PRACA | dam
    PENSJONAT 10-POKOJOWY W PORONINIE ZATRUDNI z zakwaterowaniem (sprzątanie, przygotowanie śniadań), tel. 691888444
2019-11-17 18:17 Piosenki patriotycznej moc 2019-11-17 17:14 Prezydent z wizytą u sześcioraczków 2 2019-11-17 16:31 Dzięki nietoperzom będzie nowy dach 2019-11-17 15:47 Czas na łyżwy 3 2019-11-17 14:55 Budorze świętują 50-lecie działalności 1 2019-11-17 13:32 Samochód w rowie 3 2019-11-17 12:15 Podatki maksymalnie w górę 2 2019-11-17 11:30 Rozgrywki czas zacząć 1 2019-11-17 11:01 Twierdzą nam będzie każdy próg 2019-11-17 10:31 Koty w nowotarskim ratuszu 2019-11-17 10:04 Jesienny Chart w Zakopanem - spotkanie ludzi wolnych zawodów 2019-11-17 10:01 Fundacja im. Adama Worwy w nowotarskich „Jatkach 2019-11-17 09:32 Ponad pół miliona pasażerów 3 2019-11-17 08:02 Zmarnowane lata 2 2019-11-16 22:33 Elektroniczne Zaduszki - pamięci tych, którzy kochali góry 1 2019-11-16 22:01 Gigantyczna reklama Leclerca ma zniknąć 3 2019-11-16 21:02 Roztańczona i rozśpiewana Łopuszna 2019-11-16 20:01 Wciąż połowa mieszkań w mieście ogrzewana jest węglem 2 2019-11-16 19:45 Wsparcie dla strażaków z Jaworek 2019-11-16 18:34 Kilkaset osób na zakopiańskiej manifestacji (wideo) 9 2019-11-16 18:02 Wstrzymać, żeby przyśpieszyć 2 2019-11-16 16:34 Wzrosną ceny biletów miesięcznych komunikacji miejskiej 1 2019-11-16 15:06 Nie dla sylwestra pod Wielką Krokwią (wideo) 15 2019-11-16 14:00 Rozpoczął się protest przeciw organizacji sylwestra 20 2019-11-16 12:49 Za godzinę protest 6 2019-11-16 11:10 Poszukiwany od dwóch dni 69-latek odnalazł się cały i zdrowy 2019-11-16 09:32 Błędne koło 3 2019-11-16 08:01 Autobusem na Słowację 14 2019-11-15 23:23 Zostań małym hokeistą 2019-11-15 22:38 Nowy sezon w skokach narciarskich tuż-tuż 2019-11-15 21:33 Zaginął 69-latek 2019-11-15 21:00 Asfalt połączy Podwilk i Podszkle 2019-11-15 20:58 W Kmicicu – koncert z niespodzianką 2019-11-15 20:00 Manifestacja przy Oczku Wodnym (WIDEO) 11 2019-11-15 19:00 Tatrzańska Izba Gospodarcza przeciwna sylwestrowi na Wielkiej Krokwi 6 2019-11-15 19:00 Drogowa pułapka 2019-11-15 18:32 Przedszkolaki zagrały i zaśpiewały 1 2019-11-15 18:09 Drzewa zagrażają kierowcom i pieszym 2019-11-15 17:00 Burmistrz odleciał 18 2019-11-15 15:30 Jak usługi to dlaczego tylko na parterze 4 2019-11-15 14:33 Skażenie wody 1 2019-11-15 14:26 Riwiera Turecka ponownie hitem wakacyjnym Polaków 2019-11-15 14:07 Szczęśliwy finał całonocnych poszukiwań dziecka 2019-11-15 14:06 Coraz bliżej gazu 3 2019-11-15 14:02 Iwan cały w dziurach 8 2019-11-15 13:09 Szaflarską jedziemy już w obie strony 3 2019-11-15 12:15 Poważny wypadek w Tatrach 2019-11-15 11:58 Przedsiębiorcy Zakopanego przeciw Sylwestrowi pod Krokwią 12 2019-11-15 09:59 Wytną 13 hektarów lasu pod nową zakopiankę 16 2019-11-15 09:26 Lisek z Kuźnic 1
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2019-11-17 16:30 1. Byłek z moją. Pieknie było. Skoda, ze dyrektorka z budowlanki, nie wiedziała jako sie zachować. Słysołek ze ona tego jubileusu nie robiła, a honory zbierała. 2019-11-17 14:58 2. Wiec walczac o cisze poszliscie krzyczec i halasowac w marszu? Gratuluje... 2019-11-17 14:23 3. Brawo protestujący! Wyrażacie opinię znacznie większej grupy świadomych obywateli. Nie przejmujcie się głupimi agresywnymi komentarzami ludzi krótkowzrocznych i podatnych na propagandę tvpis. Warto poznać argumenty i obawy fachowców, choćby TPN. Poziom kultury niektórych wypowiedzi odzwierciedla zresztą poziom imprezy przeciwko lokalizacji której protestujemy. Trzymajcie się! Pozdrawiam! 2019-11-17 14:07 4. Piękna uroczystość. Wspaniale, że Stowarzyszenie "Zakopiańska Budowlanka" wspólnie z absolwentami szkoły podjęło trud organizacji. Szkoda, że szkoła nie pamiętała o takim jubileuszu. 2019-11-17 12:24 5. Kurski precz z Podhala .Nie dla sylwestra pod Krokwią! 2019-11-16 19:19 6. Ja mam 1 pytanie a gdy sa skoki rok w rok i hałasu co nie miara z trąbek itd to niedzwiedzie nie spia?? i innym nie przeszkadza? Haha smiech na sali bo sylwester be? Niedzwiedzie wtedy akurat sie obudza itd?! Hahah byle z igly widly a do tej pory jak sie to robilo to spooooooko nie skoki ok w sumie nie za glosno hahaha zal.pl 2019-11-16 18:45 7. Brawo dzieciaki, brawo i te starsze dzieciaki, dobra robota! Nie dla sylwestra pod Krokwią! 2019-11-13 02:33 8. Jak sie chce to sie da wszystko zrobic , pieknie ! A ... wojt co nie chcialo siy mu ubrac po Goralsku ? Przeciy przed wyborami godol ze jy Gorol a teroz co wstydzi siy Goralskiygo przylodziywku ? 2019-11-11 01:22 9. Nie sztuka rozwieść się, sztuka wytrzymać! Pogratulować wszystkim i stawiać za wzorzec . Mają młodzi z kogo brać przykład. Szanownym Jubilatom zdrowia i sił do dalszego przeżywania RAZEM! 2019-11-09 17:48 10. Gratulacje ! Jacy WSPANIALI LUDZIE - jednak istnieje prawdziwa MILOSC - na dobre i na zle . Szkoda ze coraz czesciej malzenstwa rozwodza sie .
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Pożegnania

Album TP

Bojcorka

FILMY TP