2010-12-05 12:30:47

Demokracja powinna być rozsądna. Józef Dziubasik o Kotelnicy i Termach

– przyznaje Józef Dziubasik, pomysłodawca i współtwórca stacji narciarskich na Kotelnicy i Bani oraz powstających właśnie Term.
– Tak, bo ich uruchomienie planujemy na 1 lipca – mamy więc niewiele czasu, a roboty kupę. Myślę jednak, że wszystko nabrało takiego tempa, że powinniśmy zrobić to na czasie.
– Czym mają się różnić te termy od innych aquaparków?
– To obiekt bardzo specyficzny, ekologiczny. Cały dach będzie pokryty roślinnością, sporo naturalnych surowców – kamienia, drewna. To stworzy swój klimacik. Charakterystyczne będzie to, że podzieliliśmy wszystko na 3 strefy – saunaryjną, cichą, gdzie nikt nie przeszkadza w odpoczynku i głośną, gdzie są dzieciaki, młodzież i wszyscy, którzy chcą się wyszaleć. To takie naturalne odseparowanie. A czy pomysł jest dobry? To będzie zależeć od klientów. Jeśli będą przychodzić, to okaże się, że się udało. Samemu chwalić się nie wypada. Lubię podkreślać, że to będą „termy”. W odróżnieniu od wszelkich aquaparków będziemy czerpać wodę naturalną, gorącą z głębi ziemi, a nie z kranu.
– Przypomina sobie pan pierwszy zbudowany wyciąg? Wydaje się, że to nie było tak dawno...
– Nie dawno i dawno. Pierwszy zbudowałem w 1982 roku na Bani – 350 metrów na górce za domem.
– Był jeszcze bar.
– Trudno to nazwać barem, prędzej budka gastronomiczna.
– Spodziewał się pan, że kiedyś to miejsce może wyglądać tak jak teraz?
– Marzenia trzeba mieć, niemniej, aż tak daleko nie sięgałem.
– Największy opór to „materia ludzka”?
– W tej chwili u nas takiego problemu nie ma.
– Ale początki były trudne.
– 10 lat temu, gdy Kotelnicę budowaliśmy, to ciężko było. Trudno było przekonać niektórych ludzi. Ale na pewno większość była „za”.
– Co przekonało niezdecydowanych? Przecież wtedy to były tylko miraże, rysunki na piasku. Pieniądze?
– Nie. Wspólne działanie, które daje perspektywy i możliwości większego pokazania się. Założyliśmy spółkę z o.o. Na początku weszło do niej 30 osób, później było 52, teraz zostało 50. To jeśli chodzi o Kotelnicę, bo Bania to inna sprawa – nasza rodzinna inwestycja, co prawda 4 firmy, ale wszystko w rodzinie. A Termy to jeszcze coś innego.
– Właściciele działek mogli wejść do Kotelnickiej spółki?
– Tak, choć dzierżawy to jedno, a spółka co innego. Za dzierżawę gruntów płacimy określone stawki, oprócz tego, jeśli ktoś chciał, mógł wejść do spółki wnosząc określone pieniądze. Osobno więc dostaje stawkę za grunty, a dochody z zysków spółki to oddzielna sprawa.
– A Termy?
– To też spółka celowa z o.o., odrębna grupa ludzi.
– Kiedy przyszło panu do głowy, by budować tu coś takiego?
– Pomysł był dawno, ale nie dało się go realizować z powodu braku pieniędzy, a przede wszystkim zezwoleń. Najważniejszy był odwiert. Kiedyś dostęp do odwiertów mógł mieć tylko Skarb Państwa. W 2006 roku udało się dostać koncesję i wykonać to na własnej działce. Zawsze było też ryzyko, czy odwiert wart miliony okaże się wystarczający i można będzie budować termy.
– Kiedy okazało się, że „się da?”
– W 2007 r. Zaraz po odwiercie ruszyliśmy z projektem i zaczęła się męka z pozwoleniem na budowę. W październiku ubiegłego roku weszliśmy na teren budowy. Niestety, zima była ciężka, nie dało się za wiele zrobić, ale myślę, że uda nam się zdążyć w terminie.
– W międzyczasie udało się jeszcze pozyskać środki unijne, a przecież wszyscy narzekają, że tu trzeba pokonać ogromną biurokrację.
– Problemy są bardzo duże, ale jak się dostanie, to się opłaca. Na projekt trzeba było wydać kilkadziesiąt tys. zł, ale nie są to duże pieniądze, biorąc pod uwagę, że udało się pozyskać blisko 20 milionów. Całość pochłonie prawie 80 mln zł.
– Wychodzi na to, że wszystko, za co się pan bierze, to się w złoto zamienia?
– Jakoś się udaje. Nie robi się jakiejś nadzwyczajnej roboty. To normalna praca, za jaką każdy może się brać. Wszyscy mają możliwości, szkoda czasem, że za mało ryzykują. Wiem, że prawodawstwo nie jest takie jak byśmy sobie życzyli – problemów jest wiele. Ale trzeba to pokonać.
– Przed stanem wojennym był pan w Niemczech Zachodnich. Gdyby nie Jaruzelski, pewnie ściągnąłby pan rodzinę i wyjechalibyście do Chicago.
– Może byłbym tam, może gdzie indziej. Nie ma możliwości przewidzenia, gdzie los człowieka rzuci. Ale marzenia trzeba mieć, trzeba je realizować, choć nie do końca jest powiedziane, czy wszystko się uda i zrealizuje.
– To jakie są teraz marzenia Józka Dziubasika?
- W tej chwili myślę o bardzo prostej rzeczy, która powinna wszystkich interesować. Może nawet to nie marzenie, ale rzeczywistość, która powinna być zrealizowana. To większe połączenie systemowe w działalności turystycznej.
– Skipass?
– To za mało. System komunikacji, w tym hotelowej, powinien mieć wspólny zakres jako jedna, wielka usługa.
– Białka i Bukowina?
– Nie. Chodzi o całe Podhale. Powinniśmy się sprzedawać jako ziemia pod Tatrami, bo jesteśmy góralami spod Tatr i sprzedajemy swoje usługi w szerokim zakresie.
– To realne? Choćby ze względu na to, że mamy tu 20 gmin, 2 powiaty i setki pensjonatów oraz hoteli...
– Wszystko zależy od ludzi. Im są bardziej zorientowani liderzy, ci naturalni „przywódcy w stadzie”, tym lepiej to idzie. To nie znaczy, że każdy pensjonat będzie od jutra współdziałał. Chodzi raczej o konsekwentne wdrażanie systemów, które bardzo dobrze się uzupełniają i tworzą bardzo szeroki pakiet usługi turystycznej.
– Myśli pan w związku z tym o polityce?
– Nie mam gotowej recepty, ale wiem, że trzeba to zrobić, bo nasza konkurencja tuż za miedzą i dalej w Europie doskonale sobie z tym radzi. Oni wiedzą, że „w kupie siła”. Wiedzą jak robić propagandę, jak ludzi zachęcać, jak kupić tego klienta.
– Przykład już mamy. Od lat wszyscy pokazują sobie Kotelnicę, przekonując, że „da się”. Ale co z tego, jeśli choćby tak jak na nowotarskich Dziubasówkach, czasem nie da się pokonać oporu właściciela ziemi.
– Nie mamy uregulowanej prawnie służebności szlaku, która nie szkodzi nikomu. Bo tu nie chodzi o to, by zabrać ziemię. Nie! Właściciel jest właścicielem, a za odpowiednią opłatą z jego terenu może korzystać cała reszta. Tu dotyczyłoby tylko stoków narciarskich, ale także tras rowerowych czy ścieżek spacerowych. Wszystko, co może być wspólnym dobrem. Niestety, to nie jest prosta sprawa. Demokracja nam się za bardzo rozbujała. Uważam, że nigdy jednostka nie powinna całej reszcie zabronić korzystania z czegoś. To nienormalne, tym bardziej, że się jej za to płaci. Demokracja powinna być rozsądna.
– Wracając do polityki, myśli pan o kandydowaniu?
- Ja ogólnie nie lubię polityki. Jakby w ogóle nie istniała to byłoby najlepiej. Ale znając świat i życie – ona była i dalej będzie. Za to uważam, że mądra samorządność może dać wielkie efekty.
– Właśnie w tej mądrej samorządności byłaby nadzieja na tworzenie tego jednolitego systemu?
– Zaś to tworzą ludzie. Nie możemy nakazać, zakazać, zaprogramować. Wszystko zależy od zrozumienia, wyrozumiałości ludzi, nie patrzenia tylko na moje, ale bardzo szeroko. By na początek zrozumiała choćby grupa, że jednoczenie się i wspólne działania są bardzo mocne.
– Można rozumieć, że taki system powstanie najpierw w Białce i Bukowinie?
– Jeśli chodzi o ośrodki narciarskie to jesteśmy blisko porozumienia. Trudniej będzie pewnie o powiązanie wyciągowo-hotelowe. A trzeba jeszcze wspólnej promocji. Przecież, jeśli ktoś do tego wspólnego wielkiego gara włoży choć niewiele, to będziemy mogli dobrze się promować nie tylko w kraju. Jeśli każdy będzie robił to tylko dla siebie, to nie jest w stanie osiągnąć tego, co można zdziałać w grupie. A to działania, które najmniej kosztują. Trzeba to tylko zrozumieć.
– A to najtrudniejsze...
– Niestety, to prawda. Ale nie ma wyjścia, trzeba się dogadać. Nie ma możliwości zmuszenia kogoś, by coś dał, albo wydzierżawił.
-
USŁUGI | inne
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098. -
PRACA | dam
NIEMCY: brygadzista do 5000 Euro, kranista do 4000 Euro, murarz cieśla do 3600 Euro, malarz ocieplenia elektryk spawacz do 2700 Euro. Umowa na warunkach niemieckich. 0048 575-001-116 -
SPRZEDAŻ | zwierzęta
Szczenięta OWCZARKI PODHALAŃSKIE. 788 679 465. -
PRACA | dam
STATUS STUDENCKI/ WEEKEND/ 100 zł/h. PRACA EXCEL itp./ +mieszkanie/ micheelkowalski@gmail.com. Zakopane -
PRACA | dam
Praca na budowie, elewacje, budowa od podstaw, wykończenia, Zakopane i okolice. 500160574
Tel.: 500160574 -
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum Narciarstwa. 608 729 122. -
BIZNES
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122. -
PRACA | dam
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122. -
USŁUGI | budowlane
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DACHY, ELEWACJE. 608729122. -
PRACA | dam
Restauracja Siwy Dym w Rabce-Zdrój zatrudni: KUCHARZA KUCHNI ZIMNEJ ORAZ GORĄCEJ. Praca na stałe lub dorywczo. CV na: rabka@siwydym.pl Informacje pod numerem 887 080 004 -
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
DZIAŁKA UZBROJONA W ŁOPUSZNEJ. 506 525 884. -
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
Do wynajęcia LOKAL 50 m2 (pod zakład fryzjerski lub pod inna działalność) oraz LOKAL 25 m2 - I piętro - Łapsze Niżne, Delikatesy "Centrum". 504 230 942. -
PRACA | dam
Zatrudnimy STERNIKÓW PONTONOWYCH na Dunajcu tel. 608806030 info@fun-time.pl -
PRACA | dam
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHARZA/-KĘ, GRILLOWEGO, DOŚWIADCZONĄ POMOC KUCHENNĄ. Kontakt: 600 035 355 lub osobiście: Zakopane, Droga na Bystre 2A (9-13). -
PRACA | dam
Młoda energiczna osoba poszukiwana do pracy na weekendy pod Gubałówką.... szczegoly pod numerem telefonu 781271166. -
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
ZAKOPANE - STYLOWY DOM (zadbany, urządzony), na działce 3000 m, widok na góry - 607 506 428. -
USŁUGI | budowlane
MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325. -
USŁUGI | budowlane
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284. -
SPRZEDAŻ | różne
DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.












