TIG prezentuje pismo wojewody, który stwierdza nieważność reasumpcji głosowania. Dotyczyło ono odwołania radnego Jacka Kalaty z funkcji przewodniczącego Komisji Urbanistyki i Rozwoju w zeszłym roku. Najpierw większość radnych była za odwołaniem. Po głosowaniu na mównicę weszła radna Lucyna Galica Jurecka i stwierdziła, że się pomyliła. Zarządzono reasumpcję głosowania. W powtórzonym głosowaniu większość radnych była przeciwko dymisji. Takie procedowanie podważył wojewoda.
W związku z tym, zdaniem szefowej TIG, od 30 listopada 2022 roku radny Kalata nie jest przewodniczącym komisji.
Szefowa TIG podkreśla, że reasumpcji używa się w szczególnych przypadkach i należy spełnić szereg warunków. Kontrola wojewody wykazała, że rada miasta tego nie dopełniła. Dziś na sesji w pkt 8 rada ma ponownie decydować o odwołaniu Jacka Kalaty z funkcji przewodniczącego.
Radny Zbigniew Szczerba z mównicy komentował, że Jacek Kalata nie ma z czego rezygnować, ponieważ od 30 listopada nie jest już przewodniczącym komisji urbanistyki.
Po długiej dyskusji radni zdjęli z porządku obrad punkt 8. Zastąpili go nowo wprowadzonym punktem o wyborze nowego przewodniczącego Komisji Urbanistyki i Rozwoju.
O problemie pisaliśmy w papierowym wydaniu Tygodnika Podhalańskiego m.in. w listopadzie 2022 roku. Poniżej przypominamy nasz artykuł.
Kalata musi odejść
Wołają ludzie, którzy mają dość patodeweloperki w mieście.
Mają dość sądowych batalii, które muszą sami toczyć z deweloperami, i fatalnej pracy komisji urbanistyki, którą dowodzi radny Jacek Kalata.
- Czujemy się wyrolowani. Nie mamy żadnego wsparcia ze strony tej komisji, czyli naszych radnych - podkreśla Bożena Grzegorzewska, prezes Stowarzyszenia Mieszkańcy spod Regli, które powstało w obronie willowej dzielnicy przy ul. Bogdańskiego w Zakopanem. Przypomina, że cztery lata temu burmistrz obiecał, że jeżeli mieszkańcy złożą uwagi do opisów tekstowych w planach zagospodarowania przestrzennego, to te uwagi będą uwzględnione. - My swoją pracę wykonaliśmy, tych uwag było wiele, ale do dziś na przesłane przez nas pisma burmistrz nie zareagował. Prosiliśmy wiele razy pana Kalatę o zorganizowanie spotkania z burmistrzem, innymi urzędnikami. On nas ignorował. Dopiero pan Stanisław Karp zorganizował komisję wyjazdową - dodaje szefowa stowarzyszenia.
Ludzie domagają się odwołania przewodniczącego komisji już od kilku miesięcy. Mieszkańcy, którzy bronią swych dzielnic przed agresywnymi inwestorami i wielkokubaturową zabudową, chcą, by Jacek Kalata, przewodniczący komisji urbanistyki i rozwoju, ustąpił bądź został odwołany z pełnionej funkcji. Pisma w tej sprawie składali m.in. do komisji skarg, wniosków i petycji oraz do burmistrza.
Zakopiańczycy skupieni w Stowarzyszeniach: "Mieszkańcy spod Regli" i "Mieszkańcy Drogi do Daniela i Przyjaciele" są oburzeni sposobem traktowania i lekceważeniem ze strony przewodniczącego. Zarzucają mu brak sprawozdań z komisji wyjazdowych, wielomiesięczne przetrzymywanie ważnych pism i dokumentów, zły kontakt z mieszkańcami.
W październiku radni Tymoteusz Mróz i Wojciech Solik wnioskowali na komisji skarg, wniosków i petycji o wystąpienie przewodniczącego rady miasta Jana Gluca w sprawie odwołania Jacka Kalaty z pełnionej funkcji. Ich wniosek przepadł jednak w głosowaniu.
Pamiętają mu barana
W listopadzie w urzędzie miasta odbyło się spotkanie mieszkańców reprezentujących obydwa stowarzyszenia z radnymi. Mieszkańcy punkt po punkcie przytaczali kolejne pisma, na które przewodniczący komisji Jacek Kalata do tej pory nie odpowiedział ani nie nadał dalszego biegu interwencjom mieszkańców.
W obronie Jacka Kalaty wystąpił Jan Gluc, przewodniczący rady miasta, i radny Wojciech Tatar. Argumentowali, że Jacek Kalata jest bardzo aktywnym radnym i działa dla dobra mieszkańców. Jan Gluc podkreślił, że dzięki pracy Jacka Kalaty udało się doprowadzić gaz do wielu gospodarstw na Gubałówce i w Kościelisku. - Radny musiał założyć nawet firmę w tym celu - bronił kolegi radnego Jan Gluc. - W dodatku, gdy przyjeżdżają do nas zagraniczne delegacje, nikt tak jak Jacek Kalata nie potrafi z nimi rozmawiać, czy to po angielsku, czy to po niemiecku - wyliczał przewodniczący rady miasta.
Doprowadził tym do wrzenia radnych opozycji. Radny Zbigniew Szczerba i Grzegorz Jóźkiewicz w burzliwej dyskusji przypomnieli, że rozwój sieci gazowniczej, prowadzony przy współpracy z firmą Jacka Kalaty, nie odbywa się za darmo, to normalna praca, za którą radny pobiera wynagrodzenie. - To ja dziękuję radnemu Józkowi Figlowi, że zbiera na tacę w kościele, radnemu Wojtkowi Tatarowi, że zapewnia transport po Zakopanem, Grześkowi Jóźkiewiczowi, że poprawia wizerunek miasta przez remontowanie domów, sobie, że zamontowaliśmy trochę paneli fotowoltaicznych, Bartkowi dziękuję, że sprzedaje śrubki - wyliczał Zbigniew Szczerba. Na to Jan Gluc zaapelował, by radni sami uderzyli się we własne piersi, przypominając ile zrobili dla miasta, zamiast atakować kolegę Jacka Kalatę. Mieszkańcy z niesmakiem komentowali, że Jan Gluc jako przewodniczący rady miasta powinien pozostać bezstronny w ocenie pracy komisji i jej przewodniczącego. A najwyraźniej jest jego adwokatem.
- Pan Jacek wielokrotnie lekceważył mieszkańców - przypominał Grzegorz Jóźkiewicz. - Projekt uchwały dotyczący Równi Krupowej przetrzymany był przez dwa lata w komisji. Lekceważył mieszkańców, twierdząc, że nie musi na ich pytania odpowiadać.
Zdaniem Jóźkiewicza radny powinien robić wszystko, by pomagać mieszkańcom w rozwiązywaniu ich problemów. A przewodniczący komisji robi wszystko, żeby tylko nic nie zrobić.
Radni Marek Donatowicz i Wojciech Solik przypominali, że takie podejście i traktowanie mieszkańców przez Kalatę to nic nowego. Zanim został radnym, jego zachowanie na sali obrad pozostawiało wiele do życzenia. Przypomnieli też incydent z wprowadzaniem barana na salę obrad urzędu miasta.
- Byliśmy w różnych konfiguracjach politycznych, personalnych, jestem radnym czwartą kadencję - podkreślał Marek Donatowicz. - Ale tylko ty dotykałeś naszych spraw osobistych, wypowiadając się na różne tematy czy to w prasie, czy z tej mównicy. Dlatego do tej pory wielu radnych nie podaje ci ręki - zwrócił się bezpośrednio do przewodniczącego komisji urbanistyki. Zarzucił mu, że incydent z wprowadzeniem barana na salę obrad pokazuje, jakimi niskimi standardami kieruje się jako radny reprezentujący mieszkańców. Radny Wojciech Solik dodał, że na fatalną pracę komisji urbanistyki narzekają mieszkańcy w różnych rejonach miasta.
Pusta spychotechnika
Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, podkreśliła, że najwyraźniej sprawy, jakimi zajmuje się komisja urbanistyki, przerastają jej przewodniczącego. A jego postawa rzuca cień na pracę całej rady, bo do tej pory nie zdarzyło się, by mieszkańcy domagali się ustąpienia przewodniczącego jakiejkolwiek komisji w mieście.
- Jeśli będzie głosowanie o odwołaniu Jacka Kalaty z funkcji przewodniczącego komisji, to będę za - podkreślił Zbigniew Szczerba. Bo jego zdaniem, gdyby cała rada pracowała tak, jak działa (a raczej nie działa) komisja urbanistyki, to żaden wniosek mieszkańców nie trafiłby na forum publiczne. - Nigdy nie byłoby mowy o Palace, o wnioskach z komisji sportu, z komisji oświaty, nie byłoby mowy o podatkach, bo wszystko pochowane byłoby w teczkach - mówił. Dodał, że pod kierunkiem Jacka Kalaty w komisji odbywa się "przelewanie z pustego w próżne".
Jacek Kalata bronił się na końcu długiej, blisko czterogodzinnej dyskusji. Tłumaczył, że żaden z radnych podczas komisji wyjazdowej na Drodze do Daniela i na ulicy Bogdańskiego nie złożył formalnego wniosku o sporządzenie protokołu. - Ja nie jestem od naprawiania całego miasta. Państwo mieszkańcy macie swoich radnych, ze swoich okręgów wyborczych, i do nich powinniście się zwracać z problemami - podkreślał. Dodał, że ani w tej, ani w poprzedniej kadencji nie spotkał się z tym, by przewodniczący komisji odpowiadał na pisma mieszkańców. Wyjaśnił, że każde ich pismo jest przekierowane albo do przewodniczącego rady miasta, albo do burmistrza. - Jest mi bardzo przykro, że mieszkańcy na komisji musieli nieraz czekać na zabranie głosu, ale to radni muszą wnioskować o zmianę porządku obrad, tak by to zmienić. Ja mam prowadzić komisję, a nie przejmować za wszystkich inicjatywę - bronił się Jacek Kalata. Bronił go też przewodniczący rady miasta. Jan Gluc zapewniał mieszkańców, że ich pisma z pewnością zostały przez Jacka Kalatę przekazane dalej, do burmistrza albo przewodniczącego rady. Co też obiecał sprawdzić.
- Jacek Kalata będzie tu na pasku, bo jest bardzo wygodny - podkreślił na koniec Zbigniew Szczerba. - Gdy trzeba wyjść na mównicę i głupotę powiedzieć, że plany były źle zrobione, czy zrobić harakiri, to on to zrobi.
Tydzień po burzliwym spotkaniu z mieszkańcami komisja oświaty na wniosek radnego Zbigniewa Szczerby przegłosowała wniosek o odwołaniu Jacka Kalaty z funkcji przewodniczącego komisji urbanistyki i rozwoju. Teraz wniosek w formie uchwały powinien trafić na obrady sesji rady miasta, gdzie poddany zostanie głosowaniu wszystkich radnych.
Sesja Rady Miasta Zakopanego odbędzie się w środę 30 listopada. Czy mieszkańcy zostaną dopuszczeni do głosu? Czy wniosek komisji oświaty o odwołaniu Jacka Kalaty będzie rozpatrywany?
Radny bez mandatu
Jacek Kalata jest radnym już drugą kadencję. W 2014 roku dostał poparcie mieszkańców po swych głośnych akcjach, które organizował przed urzędem miasta i w trakcie obrad rady miasta. Protestował w widowiskowy sposób - a to z użyciem taczek, zwiezionej ziemi, a to wprowadzając na salę obrad barana. Sam był wyprowadzany albo nawet wynoszony przez strażników miejskich z sali. Obiecał walczyć o drogę na Furmanową, a także z nieprawidłowościami, które jego zdaniem toczyły urząd niczym rak. Cztery lata później - w 2018 roku jego start z listy Prawa i Sprawiedliwości poparło już tylko 107 mieszkańców. Nie zdobył mandatu. Jednak radnym został. Bo z tej samej listy startował burmistrz Leszek Dorula, który zdobywając fotel burmistrza, automatycznie zwolnił miejsce w radzie. Tym samym Jacek Kalata z poparciem 3,89 procent wyborców został w radzie miasta. I jest przewodniczącym bardzo ważnej dla mieszkańców komisji urbanistyki i rozwoju.