Wojtek Galik trenuje od 6 lat i właśnie został wicemistrzem Polski w trójskoku. - Ma talent, dobrego szkoleniowca i wszystkie predyspozycje, aby zostać czołowym zawodnikiem także na arenach międzynarodowych - mówi Wiesław Perucki, pierwszy trener Wojciecha.
- Wszystko zaczęło się, gdy syn miał 15 lat. Oderwałem go wtedy po prostu od komputera - opowiada Jacek Galik, ojciec utalentowanego lekkoatlety. Nie była to więc kariera, jak wielu innych młodych zawodników, którzy zaczynają w wieku 12 lat. W Jabłonce, skąd pochodzi Wojtek Galik, nie było warunków do uprawiania lekkoatletyki, a więc królowej sportu.
Ojciec Wojtka w przeszłości też uprawiał sport . Pomyślałem sobie, że może mamy jakieś wspólne sportowe geny i zaproponowałem synowi, że pojedziemy na stadion do Nowego Targu i pobawimy się w skok w dal. Uczyłem go trafiać w deskę, wykonywać pierwsze skoki. Dość się do tego zapalił. Widziałem, że jest dość szybki, w pierwszych próbach uzyskiwał już 5 metrów 70 cm - opowiada Jacek Galik.
Wszyscy byli w szokuPraktycznie bez treningów, po wygraniu powiatowych zawodów pojechał na zawody wojewódzkie i został mistrzem szkół gimnazjalnych, skacząc 6 m 13 cm. Ojciec postanowił zapisać Wojtka do klubu lekkoatletycznego w Rabce. Tam spotkał znakomitego trenera Wiesława Peruckiego, zaczął trenować trójskok. Przeniósł się też do szkoły LO w Rabce. Po roku treningów w kategorii U-18 lat zdobył tytuł mistrza Polski.
- Pamiętam, że wszyscy byli w szoku. Przyszedł jakiś chłopak z Jabłonki, nikt go nie znał, skacze 13 m 75 cm i wygrywa zawody - wspomina ojciec. Dostał wtedy powołanie do kadry, ale niestety w 2019 roku przytrafiła się kontuzja pleców, która praktycznie na rok wykluczyła młodego lekkoatletę z treningów.
- Jeździliśmy po różnych klinikach, ciężko było o pomoc. W końcu jako góral pojechałem do kliniki w Bieruniu, powiedziałem parę ostrych słów, że już nie mamy do kogo się zwrócić. Jeden z lekarzy odparł, że takiego hardego ojca jeszcze tu nie widzieli i syna wyleczyli - mówi Jacek Galik.
Gdy Wojtek wyleczył kontuzję, przyszedł czas na dalszy rozwój i zmianę klubowych barw na WKS Wawel w Krakowie, gdzie trenuje do dziś i studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego. W Wawelu szkoli go Jerzy Kaduszkiewicz, były trener kadry narodowej. Pod jego okiem Wojtek odniósł już wiele sukcesów. W kategoriach juniorskich U-20 został letnim i halowym mistrzem Polski. Teraz przyszły sukcesy wśród seniorów. Rok temu zdobył brązowy medal, a na niedawnych mistrzostwach Polski w Toruniu został wicemistrzem Polski na hali.
- Syn lubi to, co robi, to jest jego pasja. Początkowo trenował trójskok w Wawelu zupełnie sam. Teraz ma już paru młodszych konkurentów, a to jeszcze bardziej dopinguje do treningów. Obecnie jego rekord życiowy to 15 m 59 cm z halowych mistrzostw Polski w Toruniu. Myślę, że latem skoczy ponad 16 metrów, jeżeli tylko zdrowie pozwoli - dodaje ojciec Wojtka. Stara się nie wywierać na synu żadnej presji. Gdyby Wojtek pewnego dnia powiedział, że jednak nie idzie dalej sportową drogą, tragedii nie będzie.
Rabczańska kuźnia talentówWiesław Perucki, pierwszy trener Wojtka, wspomina, że na początku młody chłopak najbardziej zainteresowany był skokiem w dal, ale okazało się, że jeszcze większe predyspozycje ma do trójskoku. - Wojtek od razu był wielkim talentem. Bez przygotowania, bez treningu już osiągał bardzo dobre rezultaty. Dołożenie treningu, techniki dało mu naprawdę wielkie perspektywy - wspomina trener Perucki. Dodaje, że Wojtek jest żywiołowym, bardzo walecznym i zdeterminowanym do osiągania jak najlepszych rezultatów zawodnikiem.
- Początkowo było tak, że gdy Wojtek chciał osiągać jeszcze lepsze wyniki, przychodziło niepotrzebne spięcie i było nieco gorzej. Później udało się to wyeliminować i teraz można powiedzieć, że duże zawody mocno go dopingują. Na nich potrafi uzyskiwać najlepsze rezultaty. Ma wszelkie predyspozycje, aby skakać daleko na arenach międzynarodowych. Ma doskonałe warunki, trenera, predyspozycje, jeśli nie przydarzy się kontuzja, latem powinien skoczyć ponad 16 metrów, a to będzie przepustka do startu w zawodach międzynarodowych - dodaje trener Wiesław Perucki, który jest szkoleniowcem w klubie UKS Romer Rabka-Zdrój. Trenuje w nim inne młode talenty.
Na mistrzostwach Polski w Toruniu było jeszcze jego dwóch innych podopiecznych - Piotrek Kidoń zdobył brązowy medal w sztafecie 4x400 metrów, a Wiktor Antosz, członek kadry narodowej w biegach przełajowych, wywalczył brąz na 1500 metrów w kat. U-23. - Obaj trenują teraz w krakowskich klubach. Takie jest nasze zadanie w Rabce, aby odkryć, wychować takie talenty i przekazać je dalej - tłumaczy trener Perucki.
p
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz