Grzegorz Momot - doświadczony fotoreporter z Zakopanego, wykonujący zdjęcia dla Polskiej Agencji Prasowej, laureat wielu nagród w prestiżowych konkursach fotograficznych. Od lat dokumentuje najważniejsze wydarzenia sportowe w Polsce i na świecie. Niedawno wrócił z kolejnych igrzysk olimpijskich, tym razem rozgrywanych we Włoszech.
- To była już Twoja piąta olimpiada?
- Tak, piąta. Zaczynałem w 2010 roku od Zimowych Igrzysk w Vancouver. Później były olimpiady w Soczi w 2014, w Pjongczang w Korei w 2018, w Pekinie 4 lata temu i teraz we Włoszech.
- Czym włoskie igrzyska różniły się od poprzednich?
Największą różnicą były odległości między arenami. Wcześniej, zwłaszcza w Azji – w Korei czy Pekinie – wszystko było bardziej skoncentrowane. We Włoszech rozrzut był ogromny.
Dla przykładu: przejazd między Mediolanem (konkurencje łyżwiarskie) a Predazzo (skoki i biegi narciarskie) to około 250 kilometrów, ale podróż potrafiła trwać nawet osiem godzin. Trzeba było korzystać z kilku autobusów i kilku pociągów. Organizatorzy przygotowali specjalną aplikację dla mediów, dzięki której można było dokładnie zaplanować trasę, z przesiadkami i godzinami odjazdów. To działało dobrze, ale czasu nie dało się przeskoczyć.
- Była jakaś związana z tym sytuacja, która szczególnie zapadła Ci w pamięć?
- Tak, przejazd Mediolanu do Predazzo. Mieliśmy zdążyć na pierwszy konkurs skoków. Skorzystaliśmy z uprzejmości kolegów z Polskiego Komitetu Olimpijskiego i ruszyliśmy samochodem przez wysoką, ponad dwutysięczną przełęcz w Szwajcarii. Po pół godzinie jazdy pękła chłodnica. Stanęliśmy w górach, praktycznie w pośrodku niczego. Ostatecznie cztery osoby ruszyły komunikacją publiczną. Cztery autobusy i trzy pociągi. Wyjechaliśmy około południa, a na skoczni byliśmy w połowie serii próbnej - pół godziny przed konkursem. Udało się, ale stres był ogromny. Gdyby coś się nie zgrało, oglądalibyśmy konkurs w internecie.
- Poprzednie igrzyska też miały swoje wyzwania?
- Zdecydowanie. Pekin w 2022 roku to był zupełnie inny świat, pandemia. Już sam ponad dziesięciogodzinny lot wyglądał jak podróż w kosmos. W ogromnym samolocie leciało może 50 osób. Załoga w pełnych kombinezonach ochronnych, jedzenie w torbach foliowych, rzucane na fotel z dystansu, kilka pomiarów temperatury w trakcie lotu.
Na lotnisku czekały testy. Bardzo dokładne, z patyczkami ze znacznikami głębokości, które musiały wylądować w nosie na odpowiednią głębokość. W hotelu testy były obowiązkowe codziennie o szóstej rano. Każdy miał kod QR, który trzeba było zeskanować. Pozytywny wynik oznaczał izolację i wyłączenie z pracy. Ta niepewność sprawiała, że stres był ogromny.
- We Włoszech byłeś na najważniejszych startach Polaków?
- Tak. Snowboard w Livigno – starty Aleksandry Król-Walas i Oskara Kwiatkowskiego. Skoki w Predazzo. Konkurencje łyżwiarskie w Mediolanie i medal wywalczony przez Władimira Semierunnija oraz czwarte miejsca Damiana Żurka. Fotografowałem też moment, gdy na torze do short tracku ranna została Kamila Sellier. Nie udało mi się dotrzeć tylko na jeden alpejski start Maryny Gąsienicy Daniel w Cortinie. Logistycznie było to niemożliwe.
- Najbardziej dramatyczny moment?
- Konkurs duetów w skokach narciarskich. To stosunkowo nowa konkurencja. Trzy serie, po dwóch zawodników w zespole. Dwie ostatnie serie fotografowałem na dole skoczni, przy wybiegu. Pogoda przez większość konkursu była dobra, ale w ciągu kilku minut przyszła potężna śnieżyca. Różnice prędkości na progu sięgały trzech kilometrów na godzinę. W skokach to ogromna różnica, przekładająca się na wiele metrów odległości.
Nikt nie wiedział, czy sędziowie będą czekać, czy przerwą zawody. Kiedy zapadła decyzja o zakończeniu konkursu i zaliczeniu wyników po drugiej serii, a Polacy mieli medal, wybuchła radość. Była ogromna ulga. Wcześniej wszyscy czekali w napięciu, bo decyzje sędziowskie w skokach bywają różne.
- Było też zapewne w czasie Twojej pracy na Olimpiadzie sporo przyjemnych momentów?
- Zdecydowanie tak, było ich naprawdę wiele. Jednym z takich szczególnych dni był konkurs super duetów na skoczni. Przed południem spotkaliśmy się z Adam Małysz, żeby nagrać krótką rozmowę wideo. Po nagraniu usiedliśmy jeszcze razem przy kawie, wspominając różne historie z ostatnich lat. Rozmawialiśmy też o naszych szansach w wieczornym konkursie i oczywiście o nadziejach na medal.
Wieczorem wydarzyło się coś, co zapamiętam na długo. Adam Małysz, wychodząc ze skoczni, wypatrzył mnie gdzieś stojącego na przystanku. Pobiegł w moją stronę krzycząc: „Grzesiek, Grzesiek, udało się! Mamy medal!”. To był naprawdę wyjątkowy, bardzo wzruszający moment.
A jeśli miałbym wskazać ten najprzyjemniejszy, najbardziej osobisty moment związany z Igrzyskami, to bez wahania powiem: chwila na lotnisku w Krakowie, kiedy po wyjściu z samolotu mogłem wreszcie przytulić moją ukochaną żonę Beatkę. To była najpiękniejsza nagroda po całym tym olimpijskim czasie.
- Jesteś kibicem. Jak łączysz emocje z pracą?
- Emocje są zawsze. Pochodzę z Zakopanego, ze skokami mam styczność od dziecka. W pracy, od prawie 30 lat. Kibicuję naszym, to naturalne. Ale nauczyłem się oddzielać pracę od emocji. W trakcie konkursu muszę być skupiony – zrobić zdjęcie na czas i zrobić je dobrze. Na dekoracjach jest trochę łatwiej – można poczuć radość, choć nadal trzeba pracować. Przez chwilę można być bardziej kibicem niż fotografem.
- Jak przez 20 lat zmieniły się igrzyska? Widać postępującą komercjalizację?
- Komercjalizacja jest bardzo wyraźna. To ogromny biznes i bez finansowego zaplecza takie wydarzenie nie mogłoby się odbyć. Ale zainteresowanie kibiców - poza Pekinem w czasie pandemii - wciąż jest ogromne. Trybuny są pełne, szczególnie gdy startują reprezentanci gospodarzy. Moim zdaniem igrzyska mają przyszłość, choć ich organizacja jest coraz większym wyzwaniem logistycznym i finansowym.
- A polski „sen olimpijski”? Czy Zakopane z Krakowem i Słowacją mogłyby zorganizować igrzyska?
- Uważam, że to nie jest utopia, jak twierdzi wielu. We Włoszech widziałem małe górskie miejscowości, do których prowadziła jedna droga, a jednak dali radę. U nas odległości między Krakowem, Zakopanem i Słowacją to około trzy godziny - logistycznie byłoby to łatwiejsze niż we Włoszech. Jeśli chodzi o skoki, to kompleksu Wielkiej Krokwi, średnich skoczni absolutnie nie możemy się wstydzić. Wręcz przeciwnie. Zakopane ma ogromną bazę noclegową, kibice mogą dojść pieszo na skocznię – to rzadkość.
Problemem byłyby konkurencje łyżwiarskie. W Mediolanie powstały ogromne, nowoczesne hale - skala tych obiektów jest imponująca. U nas takiej infrastruktury nie ma. Tor lodowy w Zakopanem będzie spełniać parametry sportowe, ale zaplecze, trybuny, infrastruktura dla kibiców – to na Igrzyskach zupełnie inna liga. To wymagałoby dużych inwestycji, być może w Krakowie.
Rozmawiał Paweł Pełka
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
-
PRACA | dam
Poszukujemy osoby na stanowisko sprzedawcy odzieży skórzanej na stoisko pod Gubalowke Wymagania: komunikatywność i łatwość nawiązywania kontaktów, doświadczenie w sprzedaży, zaangażowanie oraz chęć pracy z klientem. Tel 781271166.
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122.
-
USŁUGI | budowlane
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DACHY, ELEWACJE. 608729122.
-
PRACA | dam
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122.
-
BIZNES
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122.
-
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum Narciarstwa. 608 729 122.
-
USŁUGI | budowlane
"Tedy" Usługi budowlane: sprzedaż domów w stanie deweloperskim, budowa domów murowanych i drewnianych, wszelkie pokrycia dachowe, ocieplenia/termomodernizacja domów/budynków, sprzedaż materiałów budowlanych, nadzory budowlane, usługi transportowe. 608 729 122, +49 15 205 734 746, mail: tedy32@o2.pl
-
USŁUGI | budowlane
USŁUGI BLACHARSKO-DEKARSKIE, KRYCIE I PRZEKRYCIA DACHÓW, KOMINY, BALKONY, RYNNY, GZYMSY, FASADY. 889 388 484.
-
PRACA | dam
PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM - KELNER/-KA - DLA UCZNIÓW, STUDENTÓW na umowę zlecenie. 601 533 566, 18 20 64 305
-
PRACA | dam
RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMOC KELNERSKĄ. PRACA STAŁA + świadczenia. 601 533 566, 18 20 64 305
-
PRACA | dam
Restauracja Siwy Dym w Rabce-Zdrój zatrudni: KUCHARZA KUCHNI ZIMNEJ ORAZ GORĄCEJ, POMOC KUCHENNĄ. Praca na stałe lub dorywczo. CV na: rabka@siwydym.pl Informacje pod numerem 887 080 004
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o powierzchni ok. 50 m2. Zakopane centrum, ul. Kościuszki - 691 124 272.
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
Szukam MIESZKANIA do wynajęcia. 663 440 708.
-
USŁUGI | budowlane
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. 787 479 002.
-
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
DZIAŁKA BUDOWLANA 8.5 ARA. 505 429 375.
-
USŁUGI | budowlane
TYNKI I WYLEWKI MASZYNOWE tanio i solidnie, zacieranie mechaniczne, technika silosowa. Realizujemy małe i duże obiekty 18 26 550 39, 503 532 680.
-
SPRZEDAŻ | różne
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY JUHASKIE. Tel. 793 887 893
-
SPRZEDAŻ | różne
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: jarzębina (60/80). Tel. 793 887 893
-
USŁUGI | inne
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
-
PRACA | dam
NIEMCY: brygadzista do 5000 Euro, kranista do 4000 Euro, murarz cieśla do 3600 Euro, malarz ocieplenia elektryk spawacz do 2700 Euro. Umowa na warunkach niemieckich. 0048 575-001-116
-
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
ZAKOPANE - STYLOWY DOM (zadbany, urządzony), na działce 3000 m, widok na góry - 607 506 428.
-
USŁUGI | budowlane
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
-
SPRZEDAŻ | różne
DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.