Reklama

2021-12-18 10:15:00

Reklama

Mega rowery

Ameryka jeździ Karpielami

Reklama

Karpiel? Mieszka tam, za rogiem - odpowie statystyczny mieszkaniec Zakopanego. Amerykański amator ekstremalnych górskich zjazdów rowerowych na hasło "Karpiel" przyklęknie na jedno kolano.

Niepozorne drewniane zagospodarowania gospodarcze w widokowej dzielnicy Zakopanego. Zabudowania stare, góralskie, niby żywcem wyjęte z jakiegoś skansenu. Giewont na tyłach domu wygląda tak, jak gdyby wyrastał na skraju ogródka. Nic dziwnego, że nawet podczas kryzysu ludzie płacą 600 zł za każdy metr ziemi z takim widokiem. Jest pełnia lata, wrota prowadzące do drewnianego obejścia otwarte na oścież wręcz zapraszają przechodniów. Wycieczka gimnazjalistów z „centralnej Polski”, prowadzona przez nauczycielkę, nie czeka na zaproszenie, tylko dziarsko przekracza wrota chałupy. Młodzi wędrowcy spodziewali się zapewne widoku bulgocącego kociołka, zapachu puconych oscypków, drażniącego oczy dymu i górala w regionalnym kapelusiku. Tymczasem wnętrze gazdówki wypełniają obrabiarki, statywy, stoły montażowe, spawarki. A na ścianach wiszą wyrafinowane ramy niemniej wyrafinowanych rowerów zjazdowych, jednej z najlepszych wyczynowych marek „Karpiel”. Pani nauczycielka zdaje się nie dostrzegać skonfundowanych min podopiecznych. - A pan góral co tutaj robi? - zagaduje zajętego spawaniem, równie oszołomionego gospodarza. - Oscypki? - Naprawdę kiedyś zdarzyła się taka sytuacja - Jasiek uśmiecha się na samo wspomnienie zabawnej sceny. Bierze w obronę nauczycielkę. Któż mógłby się spodziewać, że w drodze na Giewont trafi do manufaktury produkującej wyczynowe rowery.

Jest koniec lat 70. Jasiek ma lat 14 i nieśmiertelnego „składaka”. Ma też iście amerykańskie marzenie: pruć przez lasy i pola prawdziwym crossowym motocyklem. Motor jest za drogi. A nawet gdyby Jasiek miał pieniądze i tak nie zdołałby kupić maszyny w sklepie. Takich rzeczy się w tamtych czasach nie kupowało. Za komuny wszystko się „załatwiało”. Termin oznaczał bardzo żmudny proces, mający doprowadzić do skorumpowania wielu osób. Jasiek nie mógłby też nikogo skorumpować, bo jest za młody. Dlatego pozostają mu marzenia i ten psujący się ciągle „składak”. Składak to zresztą świetne określenie dla właśnie tego socjalistycznego wynalazku. Nie tylko dlatego, że dzięki specjalnemu zawiasowi ramę daje się zmyślnie złożyć. Przede wszystkim dlatego, że na byle przeszkodzie, wzgórku, czy miedzy, gdy tylko zbyt śmiały jeździec nieopatrznie oderwie się od ziemi, przy lądowaniu rower się „składa” - liche spawy pękają, a siodełko zbliża się niebezpiecznie do kierownicy. Ale Jasiek ma też w garażu spawarkę. „Składak” zaopatrzony w dodatkowe wzmocnienia nie składa się już tak chętnie. A wzbogacony w amortyzowane przednie golenie przeszczepione z motoroweru potrafi zjechać - w jednym kawałku - z Gubałówki. Najsłabszym punktem konstrukcji pozostaje tylny hamulec - „kontra”. Zasada jego działania opiera się na tarciu 2 elementów. Stalowej piasty i odlanego z brązu bębenka. Całość jest obficie nasmarowana. Problem w tym, że podczas zjazdu z Gubałówki smar się błyskawicznie wypala, a trące ze sobą elementy się wydzierają. - Co chwilę mama musiała mi kupować nową kontrę. Pamiętam, że miałem na półce ustawioną całą kolekcję tych bębenków - dziś Jasiek uśmiecha się na wspomnienie tych dawnych czasów. Przyznaje jednocześnie, że w dzieciństwie nie miał świadomości, że jest prekursorem dyscypliny sportu ekstremalnego o intrygująco brzmiącej nazwie downhill.

Jasiek nie wiedział też, że niemal w tym samym czasie grupa niewiele starszych chłopaków w niewielkiej miejscowości Fairfax w Kalifornii na stromym stoku góry o nazwie „Repack Road” zmaga się z niemal identycznymi zgryzotami. W Kalifornii w 1976 roku odbyły się pierwsze w świecie oficjalne zawody downhillowe. Rower był Jaśkową pasją letnią. Narty - zimową. Narty były łatwiejsze do trenowania. Nie trzeba tu było być prekursorem. Wystarczyło zapisać się do klubu i zacząć treningi. Jasiek miał talent. Pierwsze sukcesy juniora (w kultowym „Koziołku Matołku”) nikogo nie zdziwiły. Wszak narty Jan przypiął niedługo po tym, jak zaczął chodzić. Chłopak dostał się do kadry juniorskiej, później - narodowej. Startował w krajowych mistrzostwach. Często stawał na podium. Wreszcie zaczął też wyjeżdżać na zawody pucharowe, za granicę. W grudniu 1981 roku miał 18 lat. Przebywał na zgrupowaniu w Austrii, gdy usłyszał w telewizji, że w kraju Jaruzelski poszedł na wojnę z własnym narodem. Jan postanowił, że do domu nie wraca. Zresztą poza globalną polityką były też inne, bardziej romantyczne przesłanki. Jasiek się zakochał. W Amerykance. Miała na imię Jami. Była piękna i bajecznie bogata. Też jeździła zawodniczo na nartach. Na wiosnę 1982 roku Jasiek wylądował w Los Angeles.

Młody góral szybko zaaklimatyzował się w Kalifornii. Paradoksalnie pomógł kompletny brak jakichkolwiek znajomości. - Obracałem się cały czas wśród Amerykanów. Zresztą, prawdę mówiąc, podczas pobytu w Stanach nie zabiegałem specjalnie o kontakty z Polonią. W Chicago byłem tylko raz - przez 2 dni - podkreśla. - Wiesz jak to jest wśród Polaków? Cały czas jesteś wśród swoich. Robotę ci znajdą. Nawet się języka nie nauczysz, no bo po co? Przecież i tak się po polsku wszędzie dogadasz, wszystko pozałatwiasz. To trochę takie chodzenie w kieracie. L.A., początek lat 80. - właściwy czas i właściwe miejsce dla kogoś, kto od dziecka marzył o tym, by ścigać się po bezdrożach terenowym motocyklem. Jasiek kupił odpowiednią maszynę za pierwsze zarobione pieniądze. Był młodym sportowcem, do tego profesjonalnie wytrenowanym. Zmiana dyscypliny odbyła się gładko i Jan już w pierwszym sezonie zaczął odnosić sukcesy. - Wystartowałem w pierwszej edycji bardzo poważnych zawodów Super Cross. To była jesień 1982 roku. Oczywiście wystartowałem w kategorii amatorów, ale rywalizacja i tak była zabójcza. Zająłem 5. miejsce. Piąte miejsce wśród zawodników z całej Ameryki - uściśla Karpiel. Oprócz blasków, motocross ma także swoje cienie. Nawet wśród sportów ekstremalnych uchodzi za wyjątkowo „urazową” dyscyplinę.

Polski chłopak o żywiołowym charakterze i chronicznym braku jakichkolwiek (sportowych) zahamowań szybko nabawił się poważnych kontuzji. - Właśnie dlatego dziś bardziej lubię jazdę na rowerze. Człowiek może zjeżdżać jak głupol i nic wielkiego sobie nie zrobi - wtrąca filozoficznie Jasiek. Szybko jednak precyzuje, że „nic wielkiego” to na przykład: złamanie, zwichnięcie i różne inne bolesne urazy górnej części tułowia, szczególnie zaś rąk i barków. - W motokrosie tak się jakoś dziwnie składa, że człowiek leci na głowę, a w najlepszym razie zerwie jakieś paskudne w leczeniu więzadło w kolanie - kuracja trwa miesiącami albo i latami - dodaje. Chcąc nie chcąc, kontuzjowany Jasiek postanowił „przeprosić się z nartami”. Bez problemu dostał sportowe stypendium na Univesity of Utah. Rozpoczął studia. Przeprowadził się do Salt Lake City. - Utah to jest wymarzone miejsce dla narciarza, szczególnie takiego ekstremalnego. Nie do uwierzenia, tam całą noc sypie śnieg, a rano odsłaniasz firankę, patrzysz, a za oknem „lampa” i pół metra świeżego śniegu. W Zakopanem to jest niemal nie do pomyślenia. U nas jak zacznie sypać, to może skończyć za 2 tygodnie. W Salt Lake City Jasiek popróbował kolejnej rodzącej się dopiero ekstremalnej dyscypliny - narciarstwa pozatrasowego - freeride-u. - To była świetna zabawa. Przy okazji można było trochę dorobić pozowaniem do filmów i zdjęć reklamowych. Koncerny narciarskie potrzebowały takich materiałów. Fotografowie zarabiali krocie, a my mogliśmy się fajnie pobawić.

Z Utah burzliwe losy zaniosły Jaśka do Seattle. - Skończyłem studia. Wcześniej się ożeniłem. Jeszcze chwilę w Salt Lake City prowadziłem sklep ze sprzętem narciarskim. Ale na horyzoncie pojawiła się już kolejna, całkiem nowa pasja - zapowiada tajemniczo. Jeszcze w oczekiwaniu na prawo stałego pobytu Jan zajął się restaurowaniem starych samochodów sportowych. Szybko wyspecjalizował się w jednej marce - włoskiej Alfa Romeo. W Ameryce te auta miały status takich trochę tańszych ferrari. Mało który mechanik potrafił je naprawić. A ci, co potrafili, krzyczeli sobie za usługę ogromne sumy. Początkowo Jan tylko restaurował samochody, później przyszedł czas na coraz większe ingerencje w nadwozie, układ napędowy, silnik, aż do wytwarzania niemal od podstaw rasowych rajdówek i wyścigówek. - Mam słabość do alf. Jak mieszkałem w Stanach, miałem ich chyba z 15. Do Polski też jedną ze sobą przywiozłem - Jasiek o swojej ponad 30-letniej sportowej alfeccie GT potrafi rozmawiać bez końca. Auto jest faktycznie nietuzinkowe. Włosi zastosowali w nim nowatorskie rozwiązania techniczne. Skrzynię biegów i sprzęgło umieścili na samym tyle - przy osi auta. Także tylnych hamulców próżno szukać przy kołach. Tarcze zostały ukryte głęboko pod nadwoziem, w pobliżu dyferencjału. - Ktoś może pomyśleć, że mam coś z głową, ale nawet teraz w Polsce koło domu stoją 3 alfy. Czwartą mam na oku. Alfę romeo 75 ktoś wystawił na aukcji internetowej za 3,5 tys. zł. Cena niska ze względu na jakieś zupełnie „odjechane” malowanie. No i weź się człowieku powstrzymaj...

To właśnie doświadczenia zdobyte przy okazji tuningowania sportowych aut zainspirowały Jana do zajęcia się produkcją wyczynowych ram rowerowych. Karpiel wrócił do korzeni. Na nowo zaczęło go „kręcić” to, czego wiele lat wcześniej próbował na stokach Gubałówki. Downhill, czyli szybki zjazd na złamanie karku rowerem w dół stromego zbocza. Nieutwardzoną trasą albo najlepiej w ogóle poza trasą. Do tak ekstremalnych zastosowań potrzebny był rower, który wytrzymałby istną katorgę. - Wielokrotnie widziałem, jak po 18-metrowym skoku ramy najlepszych rowerów po prostu się „łamały”. Jasiek postanowił temu zaradzić - wymyślić sprzęt, na którym da się skoczyć więcej, niż raz. Zszedł do warsztatu i zaczął obrabiać aluminiowe kształtki, rury, a później spajać je ze sobą. Wkrótce konstrukcja zaczęła przypominać rowerową ramę - bardzo solidną, niemal pancerną. Tak powstał „Karpiel” - rower, który po 5 latach ciągłych ulepszeń i prac konstrukcyjnych zyskał wreszcie uznanie wśród amerykańskich downhillowców. Sprzęt, który wśród znawców cieszy się najwyższą renomą do dzisiaj. - W pewnym momencie staliśmy się marką, której rower trzeba było kupić, żeby móc liczyć na sukces w sporcie.

Jasiek, jako jeden z pierwszych, zastosował w zjazdówce amortyzację tylnego koła. Wykorzystał rozwiązanie stosowane dotąd w samochodach. Obrócił samochodowy wahacz o 90 stopni i wkomponował w ramę roweru. Do tego sprężyna i solidny amortyzator... Jasiek długo eksperymentował z nowym zawieszeniem. Tak dobierał parametry, by jadąc pod górę, zawodnik nie tracił sił (przywara pierwszych amortyzowanych konstrukcji). Rower miał jednak pokazać pełnię swych możliwości dopiero na zjeździe. No i „Karpiel” pokazał... - Po jakichś 5 latach rozkręciliśmy sprzedaż. Moja wytwórnia produkowała niewielkie serie po kilkadziesiąt sztuk. Ale szybko powstał fabryczny team. Zawodnicy zaczęli odnosić sukcesy. Ja też startowałem. Nikt powyżej „trzydziestki” mnie nie pobił, a ja już miałem w tym czasie 42 lata na karku - wspomina Jan. - Zawsze cieszyło mnie testowanie własnego sprzętu. To, że potrafiłem wykorzystać wszystkie możliwości roweru, który wyprodukowałem. Najbardziej spektakularny z rowerowych wyczynów Jaśka był niejako połączeniem jego życiowych pasji - rekord prędkości w zjeździe rowerem po... stoku narciarskim. Trasa przypominała nachyleniem Nosal, tylko że była o wiele dłuższa. Stok świetnie przygotowany, śnieg gładki jak stół. - Ktoś, kto nie spróbował takiej jazdy, nigdy nie będzie sobie w stanie wyobrazić, jakie można osiągnąć przyspieszenia, jadąc rowerem z wielkiej góry. To jest porównywalne do prowadzenia bolidu podczas wyścigu na ćwierć mili. Tylko że rowerzysta właściwie nie czuje żadnych przeciążeń. Jadąc po stoku o nachyleniu 45 stopni jest jakby w stanie nieważkości. Jedyne, co odczuwasz, to narastający huk powietrza. I na tym się kończą niepokojące symptomy. Czasami tylko rower wpada w dziwne wibracje. Wówczas człowiek ma dwa wyjścia: albo się podnieść i wyhamować. Albo się jeszcze obniżyć i przyspieszyć... Jasiek korzystał zwykle z tej drugiej opcji. Podczas jednej z oficjalnych prób na liczniku pokazał się niepobity dotąd rekord Ameryki: 176 km na godzinę.

Podczas zjazdu głowę Jaśka ochraniał specjalny aerodynamiczny hełm. Zawodnik był ubrany w opływowy, gumowy kombinezon. Także rower został specjalnie przygotowany w Jaśkowym warsztacie. Miał specjalnie zwężaną kierownicę i rączki przesunięte w dół. To pozwalało przyjąć najkorzystniejszą pod względem aerodynamiki pozycję. Aby być bliżej największego światowego rynku rowerów zjazdowych (Kalifornia), Jan przeniósł swą manufakturę do Reno - 350-tysięcznego miasteczka w Nevadzie, tuż przy granicy z Kalifornią. Jedna ze stacji narciarskich poprosiła go wówczas o pomoc w wyznaczeniu trasy downhillowej, która mogłaby być wykorzystywana w sezonie letnim. - Wytyczyliśmy zjazd, po raz kolejny łamiąc utarte schematy. To właściwie nie była trasa, tylko szlak poprowadzony w dzikim terenie - jarami, skałami, wąwozami. Jeden z najtrudniejszych odcinków, poprowadzony wodospadem, szybko zyskał miano Karpiel Waterfall. Ten zjazd stał się kultowy. Rowerowa elita przyjeżdżała do Reno, żeby zjechać „Karpielem” - śmieje się Jasiek.

Dlaczego wrócił do Polski? Dlaczego zdecydował się zwinąć dobrze prosperujący interes, spakować swoją żonę (pisarka, Morgan) i malutkiego synka Jędrka, zatrzasnąć za sobą wygodny amerykański dom i wrócić do Zakopanego? - Tata był już w podeszłym wieku. Namawiał, prosił. W końcu uległem. Czy nie żałuję? Pewnie, że żałuję. Tutaj żyje się inaczej, trudniej - nie ukrywa rozgoryczenia. Jan próbował rozkręcić swój dawny biznes w nowym miejscu. Jednak rynek na jego rowery pozostał na Zachodnim Wybrzeżu USA. Nie jest łatwo utrzymać produkcję opartą na dostawach z Ameryki i kooperantach z wysp brytyjskich. Wytworzony w ten sposób towar nie może być tani. Nigdy też nie stanie się produktem wytwarzanym na masową skalę. Najlepiej byłoby produkować cały asortyment. Tak robią inne firmy. Masówka trafia do sklepów w dużych ilościach. Wytwarza się ją na Tajwanie. Tam są przyzwoici fachowcy, którzy sprostają każdemu zadaniu za niewielkie pieniądze. Jasiek też chciał pójść tą przetartą drogą. Znalazł nawet inwestora, który jednak... nie dotrzymał słowa. - Straciłem kupę kasy i tak się skończyły moje polskie interesy - przyznaje właściciel marki „Karpiel”. Mimo pierwszych porażek Jan się nie poddaje. W kącie warsztatu stoi rama kolejnego „Karpiela”. Nietypowa. Do rury podsiodłowej przylega spore aluminiowe pudełko. Będzie mieścić wydajne akumulatory, zdolne przez ponad godzinę napędzać ukryty w piaście tylnego koła roweru mocny, 2-kilowatowy silnik elektryczny. - To może być strzał w dziesiątkę. Amatorzy downhillu lubią zjeżdżać. Podjazdy są dla nich nudne. Dzięki mojej zjazdówce już im się nudzić nie będzie - uśmiecha się tajemniczo konstruktor z Zakopanego.
Tekst i fot.: Marek Kalinowski
Tygodnik Podhalański 17/2013 

Zostań Patronem Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
czopek 2021-12-19 07:08:09
Łatwiej zrobić najlepszy na świecie rower niż naprawić jakikolwiek sąd. Może za wyjątkiem Ostatecznego.
Konserwatywny 2021-12-18 15:45:07
Przyjechal do Polski i go okradli. Tak bylo dawniej, tak jest i dzis. Potem sie dziwicie czemu Polska slabo stoi. Naprawcie sady, policje, i wszystko sie rozwiaze.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • PRACA | dam
    NIEMCY: brygadzista do 5000 Euro, kranista do 4000 Euro, murarz cieśla do 3600 Euro, malarz ocieplenia elektryk spawacz do 2700 Euro. Umowa na warunkach niemieckich. 0048 575-001-116
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    Szczenięta OWCZARKI PODHALAŃSKIE. 788 679 465.
  • PRACA | dam
    STATUS STUDENCKI/ WEEKEND/ 100 zł/h. PRACA EXCEL itp./ +mieszkanie/ micheelkowalski@gmail.com. Zakopane
  • PRACA | dam
    Praca na budowie, elewacje, budowa od podstaw, wykończenia, Zakopane i okolice. 500160574
    Tel.: 500160574
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum Narciarstwa. 608 729 122.
  • BIZNES
    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122.
  • PRACA | dam
    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122.
  • USŁUGI | budowlane
    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DACHY, ELEWACJE. 608729122.
  • PRACA | dam
    Restauracja Siwy Dym w Rabce-Zdrój zatrudni: KUCHARZA KUCHNI ZIMNEJ ORAZ GORĄCEJ. Praca na stałe lub dorywczo. CV na: rabka@siwydym.pl Informacje pod numerem 887 080 004
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    DZIAŁKA UZBROJONA W ŁOPUSZNEJ. 506 525 884.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Do wynajęcia LOKAL 50 m2 (pod zakład fryzjerski lub pod inna działalność) oraz LOKAL 25 m2 - I piętro - Łapsze Niżne, Delikatesy "Centrum". 504 230 942.
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy STERNIKÓW PONTONOWYCH na Dunajcu tel. 608806030 info@fun-time.pl
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHARZA/-KĘ, GRILLOWEGO, DOŚWIADCZONĄ POMOC KUCHENNĄ. Kontakt: 600 035 355 lub osobiście: Zakopane, Droga na Bystre 2A (9-13).
  • PRACA | dam
    Młoda energiczna osoba poszukiwana do pracy na weekendy pod Gubałówką.... szczegoly pod numerem telefonu 781271166.
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    ZAKOPANE - STYLOWY DOM (zadbany, urządzony), na działce 3000 m, widok na góry - 607 506 428.
  • USŁUGI | budowlane
    MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325.
  • USŁUGI | budowlane
    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
  • SPRZEDAŻ | różne
    DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.
2026-04-03 19:00 Nowe atrakcje dla dzieci w Szczawnicy 2026-04-03 18:00 Opowieść o Wielkim Poście i Wielkanocy na Orawie (WIDEO) 2026-04-03 17:30 Wspaniałe widoki z Nosala. Na wyżej położone szlaki nie wychodzimy! (WIDEO) 2026-04-03 17:23 Wielkiego Wielkanocnego Zająca ulepili turyści w Dzianiszu 2026-04-03 17:00 Wiosna w Pięknym Sklepie w Zakopanem. Rękodzieło, które pomaga (WIDEO) 2026-04-03 16:24 Gigantyczne opóźnienie pociągu, który jechał do Zakopanego 2026-04-03 16:00 Zmiany w godzinach otwarcia Muzeum Tatrzańskiego w okresie świątecznym 2026-04-03 15:30 Eksplodujące bankomaty na Podhalu. Policja zatrzymała trzech podejrzanych 2026-04-03 15:05 Odnalazła się poszukiwana od niemal 2 tygodni mieszkanka gminy Ochotnica Dolna 1 2026-04-03 15:00 Świąteczne życzenia płyną z orawskiego skansenu (WIDEO) 2026-04-03 14:30 Wyjątkowa Kolacja Marzeń z Andrzejem Bargielem. Wieczór pełen emocji i inspiracji 1 2026-04-03 14:25 Anna Schumacher nową dyrektor Miejskiej Galerii Sztuki w Zakopanem 2026-04-03 14:15 Piękne słońce w Zakopanem, ale niech was pogoda nie zwiedzie (WIDEO) 2026-04-03 14:00 Nowa edycja programu Już pływam pod Giewotem. Setki uczniów rozpoczęły zajęcia 2026-04-03 13:30 Otwarcie kolei Goryczkowej i nartostrady do Kuźnic przy trudnych warunkach lawinowych 1 2026-04-03 13:00 W poszukiwaniu jedzenia łania w Zakopanem przeszukuje nie tylko śmietniki 2 2026-04-03 12:35 Wielkanocno Kosołecka w Białym Dunajcu 2026-04-03 11:53 Utrudnienia na Kasprowym Wierchu. Goryczkowa nieczynna, Gąsienicowa pracuje (WIDEO) 1 2026-04-03 11:16 Szlaki w Tatrach ponownie otwarte, ale zagrożenie lawinowe nadal wysokie 4 2026-04-03 10:48 Uciekł przed policją do lasu 2026-04-03 09:56 Od czterech dni nie ustają poszukiwania Bandziora. Rodzina bardzo tęskni za psem 2 2026-04-03 09:01 Tatrzański Park Narodowy pozostaje zamknięty. Wysokie zagrożenie lawinowe i niebezpieczne warunki 1 2026-04-03 08:14 Znaleziono psa w Kościelisku. Trwają poszukiwania właściciela (AKTUALIZACJA) 2 2026-04-03 08:00 Zmienna pogoda pod Tatrami. Przejaśnienia po deszczowym poranku, w nocy możliwe mgły 2026-04-02 21:59 Krzyż na Giewoncie nie został rozświetlony 22 2026-04-02 21:37 Liturgia Wielkiego Czwartku w Miętustwie (ZDJĘCIA) 2026-04-02 21:35 Trzy pożary opon w jednym dniu. Alarm w Bystrej Podhalańskiej 3 2026-04-02 21:18 Gorce w śniegu. Wyprawa na Turbacz 2026-04-02 20:37 W schronisku w Pięciu Stawach turyści czekają na otwarcie Tatr. Humory dopisują (WIDEO) 3 2026-04-02 20:09 Pożar budynku w Kościelisku. Nocna akcja strażaków na Staszelówce 2026-04-02 20:02 Dzień Otwarty w CKiW OHP w Szczawnicy już za nami! 2026-04-02 19:01 Czipowanie psów i kotów w gminie Czorsztyn. Samorząd dopłaca połowę kosztów 2 2026-04-02 18:00 Spotkanie z Marią Gąsienicą-Zawadzką. Obowiązują zapisy 2026-04-02 16:59 Nocna akcja ratunkowa GOPR na Babiej Górze 4 2026-04-02 16:30 Urząd Miasta Zakopane skraca godziny pracy w Wielki Piątek 2 2026-04-02 16:16 Zwłoki 27-latka odkryte w Spytkowicach 2026-04-02 16:02 Czy kilka minut oszczędności warte jest łamania przepisów? 7 2026-04-02 16:00 Wielki Czwartek. Dziś milkną dzwony kościelne 2026-04-02 15:23 Bezpieczne zakupy wielkanocne 2026-04-02 15:00 Policjanci szkolą się z współdziałnia na transgranicznych szlakach rowerowych 1 2026-04-02 14:28 Nie zapłonie watra pamięci na Zadziale 2026-04-02 14:00 Wstrzymane kursy do Morskiego Oka. Trudne warunki wciąż paraliżują transport 2026-04-02 13:23 Starostwo Powiatowe w Zakopanem skraca godziny pracy w Wielki Piątek 2026-04-02 13:00 Pijana kobieta na Krupówkach. Do szpitala zawieźli ją strażnicy miejscy 1 2026-04-02 11:30 Zendaya, Robert Pattison i ich przedmałżeńska drama. Mamy dla Was bilety 2026-04-02 11:18 Dziś otwarcie punktu KRUS w Krościenku 2 2026-04-02 11:00 XIII Dni Lawinowo-Skiturowe za nami 2026-04-02 10:01 Kolumna informacyjna Muzeum Tatrzańskiego 2026-04-02 10:00 Basia oraz jej czwórka dzieci potrzebuje waszego wsparcia 2026-04-02 09:01 Kolumna informacyjna Powiatu Tatrzańskiego
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2026-03-23 10:43 1. Pan Z. i koledzy.... i potem powiecie ze to prostest w sprawie mostu a nie wiec polityczny. hehe. kogo chcecie nabrac? 2026-03-11 08:14 2. Strategia rozwoju... Stawiać jak najwięcej deweloperki, reszta to ch... 2026-03-06 08:53 3. moze zamiast organizować te rozchwytywane i konsultacje miasta uruchomi druga zmiane u w urzedzie dla pracujacych obywateli petentów? 2026-03-06 08:25 4. Chętnie bym się dowiedział jakie studia i na jakich poważnych uczelniach mają ukończone uczestnicy dyskusji. Wprawdzie obowiązuje zasada, że wystarczy chęć szczera ale oni chcą zmarnować nasze pieniądze. Oj tam, oj tam. 2026-02-16 21:51 5. "Na spotkaniu zjawił się burmistrz Łukasz Filipowicz, radni Tymoteusz Mróz, Mateusz Łękawski i mieszkańcy. Ci ostatni niezbyt licznie." A kto miałby się tam pojawić jak spotkanie zorganizowane w godzinach gdzie normalni ludzie pracują a miejsca tam w tej "stacji kultura" było może jeszcze na jakieś 20 osób. Przecież to klita na poddaszu gdzie jest miejsce dla dzieci na zabawy a nie dla 100 czy więcej dorosłych. Przecież to była jawna kpina. Dlaczego spotkanie nie było bardziej komunikowane i nie zapewniono odpowiednio dużej sali? I przede wszystkim dlaczego w godzinach pracy a nie w weekend??? Wywalić miliona na sylwestra potrafią a zmobilizować mieszkańców "nie da się". Widać zależy im żeby przyszło jak najmniej mieszkańców. Boją się usłyszeć to i owo. 2026-02-08 13:18 6. Fajne eksponaty :) 2026-02-04 21:19 7. Nie moje klimaty ani dla uszu ani dla oczu 2026-01-29 15:43 8. Kasia Rysy 2026-01-03 13:15 9. Ładne góalki. 2025-12-29 19:33 10. Znakomity poMYSł panie @jarząbek
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama