2022-08-11 19:15:05

Reklama

Pod patronatem TP

XIX-wieczne Zakopane i współczesna Warszawa. Kiecka i tiurniura. Konkurs dla czytelników

Reklama

"Kiecka i tiurniura", nowa powieść Aleksandry Katarzyny Maludy, to książka dla miłośników dobrych historii.

Spotkacie w niej Zofię i Zośkę, znane już czytelnikom z wcześniejszej „Kiecki i krynoliny”. Za sprawą pewnej magicznej toaletki, a co za tym idzie podróży w czasie, przeniesiecie się do Zakopanego czasów Tytusa Chałubińskiego i na syberyjskie bezdroża, a nawet w lata 80. poprzedniego stulecia. Jak każda tego typu podróż, tak i ta skutkować będzie zaskakującymi romansami i obyczajowymi skandalami, szczególnie, że gaździna Kaśka czuje miętę do Gustawa, doktor Tomasz ze stolicy jest kropka w kropkę podobny do męża Bogusi, a jej siostra Anastazja za nic ma konwenanse. Kto jest kto, a przede wszystkim co z tego wyniknie, dowiecie się po lekturze.

Uwaga książka!
Od wydawnictwa Szara Godzina mamy dla was 3 egzemplarze książki. Otrzymają je osoby, które jako pierwsze napiszą do nas na adres: konkurs@24tp.pl. W treści prosimy podać imię, nazwisko i adres, a w tytule maila wpisać: Książka.



Przy okazji premiery tytułu, która miejsce miała w środę 10.08, polecamy szczególnie wywiad z autorką, który przeprowadziła Magdalena Kaczyńska z wydawnictwa Szara Godzina.
To świetny materiał, zwłaszcza że dowiecie się z niego o książce dużo więcej niż z krótkiej i ciut enigmatycznej wcześniejszej zapowiedzi. Aleksandra Katarzyna Maluda dzieli się w nim między innymi swoimi fascynacjami czy źródłami po które sięgała pisząc, w tym np. „Księgą Tatr” Jalu Kurka. Opowiada o bohaterach powieści, nawiązując również do "Kiecek i krynolin", historycznym tle i tym stworzonym we własnej wyobraźni.

JA JESTEM ŁATWOPLANA… WYWIAD Z AUTORKĄ „KIECKI I TIURNIURY”

Cichym bohaterem książek „Kiecka i krynolina” oraz „Kiecka i tiurniura” jest pewna toaletka. Ona istnieje nie tylko  w Pani powieściach…
- Śmieszna historia z tą toaletką. Już o niej mówiłam. Kiedy pisze się powieść, wymyślony świat staje przed oczyma. Wiedziałam więc dokładnie jak ona powinna wyglądać. Książka była już na ukończeniu, kiedy moja córka i jej mąż kupili stary dom. Jego poprzednia właścicielka, starsza już pani, postanowiła przenieść się gdzieś w pobliże swoich dzieci do mniejszego mieszkania. Nie wszystkie meble mogła wziąć ze sobą, więc zaoferowała je moim dzieciom. Był środek pandemii, więc nie mogłam do nich pojechać i wszystko sama obejrzeć. To kawał drogi. Więc oglądałam ten dom na filmach i zdjęciach. Czy wyobrażacie Państwo sobie moje zdziwienie, kiedy na jednym z nich zobaczyłam toaletkę, którą sobie na użytek powieści wymyśliłam?

Ma równie magiczne właściwości jak jej wersja powieściowa?
- Samo to, że pojawiła się w moim realnym świecie jest magiczne. Nic jednak nie wskazuje na to, że pomaga w podróżach w czasie ani nawet w przestrzeni. Nadal, żeby spotkać się z córką, muszę wsiąść do samolotu i kilka godzin lecieć. Wydaje mi się jednak, że ma magiczne właściwości. Przynosi szczęście i powoduje, że życie stało się, przynajmniej dla mnie, bardziej tajemnicze, atrakcyjniejsze, pełne wiary w lepsze jutro.

Podróże w czasie… wynik fascynacji literackich, studiów historycznych, a może po prostu ciekawości?
- Wszystko po trochu, ale jest jeszcze jedna sprawa, dla mnie bardzo ważna. Życie dane jest nam w ograniczonym zakresie. Od (tę datę wszyscy znamy, bo to dzień naszych narodzin) do (i tej na całe szczęście nie znamy, ale ona kiedyś się ujawni). Podróże w czasie, choćby tylko odbywane w wyobraźni czy za pomocą książek, rozszerzają nam ten czas. Żyjemy jakby dłużej, więcej doświadczamy, mamy inną perspektywę oglądu naszych bieżących szczęść i zmartwień. Wszystkim gorąco polecam.

Chciałaby Pani nosić tiurniurę w XIX w.?
- W XIX wieku z całą pewnością nosiłabym tiurniurę (turniurę, obydwie formy są poprawne). Lubię czuć się elegancka, a to nakazałoby mi założenie tego ustrojstwa w tamtych czasach. Pewnie nawet gorset nosiłabym, a on wydaje mi się znacznie mniej wygodny niż ta poduszeczka przywiązana tasiemką w talii i dołączona do niej falbaniasta halka.

Podróże w czasie mogą poprawić nasz los? Myślę tu o Zośce Przywarowej, zdradzonej żonie w „Kiecce i krynolinie”…
- Ta podróż okazała się korzystna dla Zośki Przywarowej i dla pani Zofii Lutomierskiej. Jednej dała spokój i rozwagę w trudnej sytuacji, a drugiej odrobinę luzu i wyzwolenie się z obowiązujących w XIX wieku konwenansów. Obu to właśnie było bardzo potrzebne. W „Kiecce i tiurniurze” także podróż w czasie ma błogosławione skutki, oprócz masy różnych innych perypetii oczywiście. Ale o nich nie będę się rozpisywać. Zachęcam do przeczytania książki.

Dzięki nieoczekiwanej zamianie miejsc Zofia Lutomierska nabrała pewności siebie, choć los jej nie oszczędzał…
- Dopiero kiedy tak w szczegółach wchodziłam w świat XIX-wiecznych kobiet, pisząc te książki, zdałam sobie sprawę, że głównym ich problemem było skrępowanie. Były krępowane strojem – te wszystkie gorsety, krynoliny, triurniury, masa falbanek, koronek, ozdób, wymyślne fryzury itd. były z naszego punktu widzenia trudne do zniesienia. Krępowały fizycznie, wymuszały odpowiedni sposób poruszania się, wiecznej uwagi, masy czasu spędzanego na ubieraniu. Z wygodą nie miało to wiele wspólnego. Ale jeszcze bardziej krępował tamte kobiety system prawny i konwenanse, obyczajowość. Całkowicie uzależniona od nieodpowiedzialnego męża Zofia Lutomierska nie miałaby szans na poradzenie sobie z sytuacją, w której się znalazła, gdyby nie wspierające rozmowy z Zośką. Na dodatek nie wiadomo, czy zdołałaby się otworzyć na nową miłość, skoro została nagle wdową po powstańcu styczniowym. To zobowiązywało do długiej żałoby. Całe szczęście właśnie w tej chwili zjawiła się w jej miejscu Zośka i tak namotała, że nie było wyjścia, trzeba było iść ku szczęściu.

Ale Zośka i Zofia, bohaterki „Kiecki i krynoliny” w „Kiecce i tiurniurze” zeszły na drugi plan. Prym wiodą ich córki…
- Tak. To za ich sprawą padają odpowiedzi na bardzo ważne pytania, których nie było w „Kiecce i krynolinie”. Wyjaśniło się, jakie więzy pokrewieństwa łączą Zośkę i panią Zofię, a przede wszystkim to, skąd się wzięła tajemnicza moc toaletki. Wszystkie trzy to charakterne dziewczyny, bo bohaterkami „Kiecki i tiurniury” są Agata Przywarówna, córka Zośki, Anastazja Lutomierska i Bogumiła Zarębska córki pani Zofii. Znamy je już z „Kiecki i krynoliny”, ale teraz wysunęły się na pierwszy plan. No cóż, życie idzie do przodu, nawet jeśli ktoś majstruje przy różnych płaszczyznach czasowo-przestrzennych.

Tym razem bohaterki nie łączy chlipanie związane z wiarołomnymi małżonkami, ale choroba syna Zofii -  Gustawa, prawda?
- O tym, że Gustaw był chory na gruźlicę, pisałam już w pierwszym tomie mojej powieści. To straszna choroba, która w XIX wieku była powszechna. Inne epidemie rozpalały się z siłą pożaru. Zabierały kogo miały zabrać i wygasały. Gruźlica tliła się bez przerwy. ówczesna medycyna nie potrafiła sobie z nią dać rady, choć próby leczenia podejmowano. Przede wszystkim to było leczenie, jak byśmy dziś powiedzieli, klimatyczne. Z tym związane były początki Zakopanego, które odkrył lekarz Tytus Chałubiński. Ciągnęły go w Tatry nie tylko piękne widoki, oryginalna kultura podhalańska, ale także klimat Zakopanego, któremu nie bez racji przyznawano lecznicze walory.
I tu trzeba podkreślić – jego śmierć sprowadziłaby na rodzinę żałobę,  a dodatkowo przyczyniłaby się do komplikacji genealogicznych nie lada…
- Świat bez Gustawa rozwijałby się swoją drogą, ale z moich powieści nie zostałoby nic. Nie byłoby Zośki i Agaty, toaletka nie miałaby tajemniczych właściwości, a nade wszystko ja nie miałabym okazji do opisania początków Zakopanego. Choć akurat ono dałoby sobie radę bez niego. W latach siedemdziesiątych XIX wieku zaczęły tam się zmiany, które z zapadłej podhalańskiej wsi uczyniły zimową stolicę Polski. Starałam się to wiernie opisać.

Cała rodzina i ta z przeszłości, i ta ze współczesności zwiera szyki, by ocalić Gustawa. Angażuje się nawet jego brat Antoni zesłany na Sybir…
- Perypetie Antoniego zajmują wiele miejsca w „Kiecce i krynolinie”. Czułam się zobowiązana do tego, by choć w paru słowach powiedzieć, co u niego słychać. Losy powstańców styczniowych zesłanych na Syberię interesują mnie już od dawna. Podziwiam hart ducha wielu z nich. Mimo tragedii, jaką było wyrwanie z rodzinnego gniazda (a to dla tamtych ludzi było znacznie bardziej bolesne niż dla dzisiejszych mobilnych ludzi), wywiezienie w krainę dziką, niezbadaną stanowiło impuls do rozwoju. Wokulski z „Lalki” Bolesława Prusa mówił, że właśnie na Syberii był jego prawdziwy uniwersytet. Wielu znakomitych Polaków stało się tam naukowcami, badaczami, odkrywcami. Wielu dorobiło się wielkich majątków. Widzę w ich losach prężność, dzielność, naukę, że choć wydaje nam się, iż ponieśliśmy klęskę, to jednak z niej także mogą wyrosnąć wspaniałe rzeczy. Przykładów na to można podać mnóstwo – Benedykt Dybowski, Aleksander Czekanowski, Jan Czerski, Bronisław Piłsudski, Wacław Sieroszewski, że wymienię tylko najbardziej znanych.

Akcja meandruje między Warszawą, Syberią a Lutomierzycami. Pięknie rysuje Pani życie w lutomierzyckim dworku. Ma on jakiś pierwowzór?
- Lubimy czytać o życiu polskiego dworu. Nie darmo nasza epopeja narodowa, „Pan Tadeusz”, o tym właśnie mówi. Choć uczniowie pewno klną przy czytaniu tej obowiązkowej lektury i raczej im się specjalnie nie dziwię, to tamten świat jakoś tkwi w naszych duszach. Żeby się o tym przekonać wystarczy pojechać pod jakiekolwiek większe miasto, gdzie na maleńkich działeczkach jeden przy drugim tkwią stłoczone domy, których architektura inspirowana jest architekturą polskiego dworu. To nasza sielanka i arkadia. Wyidealizowaliśmy ten obraz. Moje Lutomierzyce leżą na Mazowszu i lutomierski dwór jest wymyślony, ale w mojej wyobraźni jest podobny do pewnego autentycznego miejsca. Opisałam je w mojej debiutanckiej powieści „Rok 1863. Opowieść o miłości, wojnie i gotowaniu”. Nawiasem mówiąc, ma się ona w niedalekiej przyszłości ukazać w formie audiobooka, choć już myślałam, że odeszła w niepamięć. To dwór w małej wsi Drozdowo leżącej między Płońskiem a Raciążem. Tam plany powstania styczniowego opracowywał wojewoda wojsk mazowieckich generał Zygmunt Padlewski.

Wreszcie akcja przenosi się do Zakopanego drugiej połowy XIX w. Jakie to Zakopane wówczas było?
- Zupełnie niepodobne do dzisiejszego. Krupówki były ścieżką wśród młaków (to słowo zdobyłam właśnie przy pisaniu tej powieści i oznacza wodę wybijającą nie w postaci źródła, ale sączącą się na większym obszarze i tworzącą mokradła). Główną ulicą wtedy była ulica Kościeliska i tam powstał pierwszy piętrowy budynek z pokojami przeznaczonymi do wynajęcia i pierwszy sklep typu mydło i powidło. Tam stał kościół i plebania pierwszego i bardzo zasłużonego dla Zakopanego proboszcza Józefa Stolarczyka. Ale Tatry trwały nad Zakopanem piękne i wieczne jak zawsze. Tyle że bez turystów.

Podróż w Tatry była szaleństwem, by wspomnieć tylko telepanie się wiejskim wozem z Krakowa, prawda?
- Tak. To wymagało samozaparcia. Podróż z Krakowa trwała prawie dwa dni. Trzeba było nocować w przydrożnej karczmie. W ogóle podróżowanie kiedyś było zajęciem bardzo fatygującym. Choć dziś wydaje się to dziwne, nie było bezpośredniego połączenia między Warszawą a Krakowem. Przecież te miasta leżały w innych państwach. Warszawa była rosyjska, a Kraków austro-węgierski. Jeśli się weźmie pod uwagę, że Zakopane było w tamtych latach dziurą, do której trzeba było przywieźć wszelkie dobro potrzebne jako tako sytuowanej rodzinie do życia, to zamieniało się to w horror. Jechano więc ze swoją pościelą, garnkami, nakryciami stołowymi, koniecznymi przyprawami i nawet proszkiem perskim dla ochrony przed pchłami i pluskwami, które rzucały się na podróżnych w różnych karczmach czy hotelikach, w których trzeba było przenocować. Tak, wyprawa do Zakopanego to naprawdę było nie byle co.  

W niezwykły sposób opisała Pani życie codzienne w Zakopanem. I dom góralski, i letników. Korzystała Pani z wielu źródeł?
- Tak, oczywiście. Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy przeczytałam zupełnie już zapomnianą książkę też już trochę zapomnianego pisarza Jalu Kurka pod tytułem „Księga Tatr”. Opowiada ona właśnie o XIX-wiecznym Zakopanem. O księdzu Józefie Stolarczyku, o tym, z jakimi przeciwnościami losu musiał się zmagać w do tej pory zapomnianej przez Boga wioszczynie, o Chałubińskim i Sabale, Karpowiczu i innych znanych ludziach zafascynowanych Tatrami. Stamtąd też pochodzi wiele góralskich legend, których skarbnicą jest piękna góralka Kaśka. Tam też znalazłam przejmujące opisy epidemii cholery. Drugim źródłem mojej zakopiańskiej wiedzy była seria książek wydanych wspólnie przez Wydawnictwo Czarne i Muzeum Tatrzańskie, a szczególnie jedna z nich „Sielankowanie pod Tatrami” Agnieszki Lisak.

Nie można zapomnieć też o epidemii cholery.  Poruszające…
- Epidemia cholery grasowała w Zakopanem jesienią 1873 roku. Zebrałaby dużo więcej ofiar, gdyby nie działalność Tytusa Chałubińskiego i księdza Stolarczyka, który także w końcu zachorował. Sami górale nie bardzo wiedzieli, jak się przed tą chorobą bronić i sposoby, jakich używali, powodują, że włosy stają dęba na głowie.

Ale czuć też wyraźnie Pani fascynację – pięknem Tatr, historycznym Zakopanem, a może całą XIX-wieczną epoką?
- Ja jestem łatwopalna. Fascynuje mnie całe mnóstwo rzeczy. Kiedy piszę  o czymś, to nie ma dla mnie w tej chwili ważniejszej rzeczy, ale potem bez trudu wpadam w następną fascynację. Więc mogę powiedzieć, że Tatry są piękne, historia Zakopanego bardzo ciekawa, a XIX wiek kryje tyle zagadkowych i interesujących spraw. To banał, ale co ja na to poradzę.

Legendy i gwara, którą posługują się górale dodają książce magii…
- Z gwarą miałam mnóstwo problemów. Gdybym trzymała się ściśle wskazówek miłośników tego języka, spore partie tej książki byłyby nie do przeczytania, zapis fonetyczny nie na miejscu w tego typu literaturze, więc przepraszam tych, którzy w gwarze podhalańskiej są zakochani, bo obawiam się, że mogłam nie sprostać ich wymaganiom. A legendy? Legendy są zawsze magiczne i chętnie z nich korzystam.  

Fikcyjni bohaterowie spotykają się w książce z autentycznymi postaciami. Okazja dla czytelnika, by przypomnieć sobie takie nazwiska, jak choćby Chałubiński, prawda?
- Takich autentycznych smaczków jest w tej książce wiele. Przewijają się tam nazwiska dawnych właścicieli Zakopanego i ich dokonania, nazwiska pierwszych badaczy Tatr, miłośników tych gór, którzy pierwsi mierzyli ich wysokość, wytyczali pierwsze szlaki, walczyli już wtedy o ochronę tatrzańskiej przyrody, pomagali Chałubińskiemu walczyć z cholerą. Autentyczne są także postacie samych górali, Bachledowie, Krzeptowscy Pęksowie. Chciałabym, żeby moje książki dawały nie tylko rozrywkę, ale także pozwalały poznać choć trochę realny świat epoki i miejsca, o których piszę.

Duże wrażenie zrobiły na mnie legendy syberyjskie. Do jakich źródeł Pani sięgała?
- O syberyjskich szamanach naczytałam się sporo do kilku poprzednich moich książek z cyklu „Cień od wschodu”. To była baza, ale przy okazji „Kiecki i tiurniury” przeczytałam także reportaż Jacka Hugo-Badera „Szamańska choroba”. Serdecznie polecam, bardzo ciekawa lektura.

Kusi mnie, by coś zdradzić z fabuły… Może jednak ograniczę się do stwierdzenia, że „Kiecka i tiurniura” opowiada ciekawą historię, ma zaskakujące zakończenie i fascynujące tło historyczne. Myśli Pani o kontynuacji?
- Czasem. Kusi mnie trochę, by dopowiedzieć coś o dalszych losach Anastazji i Jędrka Krupy. Ale to byłoby już coś zupełnie innego. Tymczasem dopadła mnie nowa fascynacja i myślami jestem w tym niezwykłym okresie, kiedy odegrał już na światowej arenie swoją rolę Napoleon Bonaparte, a Polacy z dzielnych napoleońskich żołnierzy muszą się nagle przedzierzgnąć w poddanych cara Aleksandra I. I na takim tle rozgrywać się będzie moja opowieść o niezwykłych kobietach i ich problemach. Bo tych nam nigdy nie brakowało. Ale co z tego wyjdzie, zobaczymy.

Jakiś czas temu przeprowadziła się Pani  w inny region Polski. Mieszka Pani teraz niedaleko Poznania. To Pani miejsce na ziemi?
- Sercem jestem Mazowszanką. Rzuciło mnie tuż pod Poznań z przyczyn rodzinnych. Na razie się aklimatyzuję i przyznam, że trudno mi obejść się bez codziennej obecności moich mazowieckich przyjaciół. Mam nadzieję, że tu znajdę następnych, choć o starych na pewno nie zapomnę. A Wielkopolska też jest piękna i dużo tu ciekawych miejsc, z którymi ciągle się zapoznaję. Przywiązanie i poczucie bycia u siebie mam nadzieję, że z czasem nadejdą.


Zostań Patronem Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • PRACA | dam
    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę przesyłać na adres: kantorzakopanepraca@gmail.com
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    Nowy Targ -sprzedam działkę usługowa 8235 m2 z uregulowanym dojazdem okolice stacji paliw przy drodze na Białkę Tatrzańska. 660797241 www.b12.pl
    Tel.: 660797241
  • SPRZEDAŻ | maszyny, narzędzia
    PRZYCZEPKA JEDNOOSIOWA WYWROTKA. URSUS C-360. 692 180 309.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA LOKALE USŁUGOWE/BIUROWE - ul. Kościeliska (I p.), obok przejścia podziemnego. 509 25 44 55.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • PRACA | dam
    Biuro księgowe AUDITPLUS zatrudni: głównego księgowego, specjalistów ds. księgowości i referentów. Praca w Zakopanem, 8-16, pełen etat. Zapraszamy. Zgłoszenia: praca@auditplus.pl.
  • PRACA | dam
    Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, ul. Zamoyskiego 42 zatrudni do restauracji hotelowej: KELNERA/-KĘ. Zapewniamy stabilną, całoroczną pracę w restauracji hotelowej. Kontakt wyłącznie telefoniczny: 660 41 00 46
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    ŚWINIE WŁASNEGO CHOWU. 788 679 465.
  • PRACA | dam
    Potrzebna osoba na tłusty czwartek 11/12.02 do smażenia i zawijania pączków, dobrze płatne 694357379.
  • PRACA | dam
    Poszukuję osoby do sezonowego, prowadzenia gospodarstwa domowego w Zakopanem. Życiorys zawodowy proszę przesyłać na adres e-mail. rozanob@interia.pl
  • USŁUGI | budowlane
    MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325.
  • KUPNO
    KUPIĘ STARY POROZBIÓRKOWY SOSRĘB. Proszę wysłać zdjęcie na numer 605 306 244.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA DOM W WITOWIE, w którym do roku 2025 znajdował się Ośrodek Zdrowia. 698 508 796.
  • ANTYKI
    Do sprzedania ZABYTKOWY PRZEDWOJENNY KREDENS GÓRALSKI ZAKOPIAŃSKIEJ SZKOŁY PRZEMYSŁU DRZEWNEGO w idealnym stanie, z lat trzydziestych, sprawdzony przez kustosza Muzeum Tatrzańskiego. Również CZĘŚĆ KOLEKCJI PRZEDWOJENNEGO MALARSTWA o tematyce góralskiej, znanych polskich malarzy aukcyjnych, takich jak Gąsienica Szostak, Augustynowicz, Jarocki, Moszyński, Gałek, Ćwikliński, Dzieliński, Skowroński. Tel. 601 51 35 33
  • USŁUGI | inne
    ODŚNIEŻANIE DACHÓW. TECHNIKI LINOWE. TEL: 695 092 678
  • PRACA | dam
    Restauracja Siwy Dym w Rabce-Zdrój zatrudni: KUCHARZA, KUCHARZA WYDAWKOWEGO, BARMANA, PRACOWNIKA GOSPODARCZEGO. Praca na stałe lub dorywczo, CV na: rabka@siwydym.pl, informacje pod numerem: 887 080 004
  • USŁUGI | budowlane
    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
  • SPRZEDAŻ | różne
    DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.
2026-02-11 10:00 Historyczna zmiana po 10 latach. Międzynarodowe turnieje piłkarskie przenoszą się do Poronina 2026-02-11 09:26 Awaria wodociągu w Poroninie. Możliwe przerwy w dostawie wody na ul. Kościuszki 2026-02-11 09:00 Czujka dymu uratowała mieszkańców. Nocny pożar w Zakopanem 2026-02-11 08:00 Będzie nowa remiza w Orawce 2026-02-10 21:48 Pożar siana w Pieniążkowicach 2026-02-10 21:31 Awaria trakcji i opóźnienia pociągów. Wszystko wróciło do normy (WIDEO) 3 2026-02-10 21:00 Tatry chcą mówić jednym głosem. Powiat i gminy wspólnie zbudują markę regionu i odpowiedzą na hejt 12 2026-02-10 20:30 Zobacz, jak się zmieniał krajobraz Pienin 1 2026-02-10 20:01 Fundusze Europejskie na odnowę małopolskich miast 2026-02-10 20:00 Wąwóz Kraków. Przepiękne miejsce trochę poza głównymi trasami w Tatrach (WIDEO) 2026-02-10 19:44 To nie był dobry dzień naszych skoczków. Wygraliśmy tylko z Rumunią 4 2026-02-10 19:30 Śpiskie Zwyki po raz trzydziesty szósty 2026-02-10 19:00 Dwóch mężczyzn zatrzymanych z narkotykami. Jeden w areszcie 2026-02-10 18:00 Robi się coraz cieplej. Pierwsze bazie w Dzianiszu 1 2026-02-10 17:30 Bal wsparcia dla PSONI 2026-02-10 17:00 Każdy może się przyłączyć do poszukiwań Yeti w Pieninach 2026-02-10 16:01 Obchody rocznicy wizyty Ojca Świętego w Zakopanem, przyszłość PKL i strategia marki (WIDEO) 7 2026-02-10 15:00 Dług zdrojowy 1 2026-02-10 14:36 Pożar w Poroninie. Ogień pojawił się w garażu. Sprawna akcja strażaków 2026-02-10 14:00 Drewniane kościoły? Nuda! Dajcie strzelnicę! Rejs po obiektach sakralnych w Kościelisku (WIDEO) 4 2026-02-10 13:00 Alkohol i zakaz prowadzenia pojazdów 2026-02-10 12:30 Zimowe biegi górskie startują w sobotę 2026-02-10 12:00 W Zakopanem powstanie Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Nowa inwestycja przy szpitalu 4 2026-02-10 11:31 Rusza konkurs "Małopolska Gościnna" 2026-02-10 11:00 W Tatrach halny. Na Nosalu słońce (WIDEO) 1 2026-02-10 10:00 Kręci mnie bezpieczeństwo w zimie - zakopiańscy policjanci edukują i apelują o rozsądek 2026-02-10 09:00 Geodeci pojawią się w Dzianiszu. Rusza aktualizacja ewidencji gruntów 7 2026-02-10 08:30 FIS Masters World Cup 2026. Narciarskie emocje na stoku 2026-02-10 08:01 Karnawałowy zawrót głowy 2026-02-09 22:15 Basia Giewont zaprasza na premierę teledysku w Zakopanem. Symboliczny powrót do źródeł pod Giewontem 2026-02-09 21:56 Odnalazła się poszukiwana nastolatka. Jest cała i zdrowa 1 2026-02-09 21:36 Tutkowe nuty, nie wszystkie uleciały na niebieską grań 2026-02-09 20:53 Kacper Tomasiak wicemistrzem olimpijskim!!! 4 2026-02-09 19:30 Parlamentarzyści poparli budowę południowej obwodnicy Nowego Targu 8 2026-02-09 19:00 Zakopane biegnie Tropem Wilczym. Zapisy 1 2026-02-09 18:31 Nocna interwencja w trudnym terenie. Strażacy z OSP Leśnica Groń ruszyli na pomoc quadem 2026-02-09 18:00 Warsztaty teatralne z Piotrem Cyrwusem 2026-02-09 17:00 Czy prowadząc 20 lat firmę w Zakopanem i płacąc podatki też mogę postawić taką reklamę? 15 2026-02-09 16:00 Z Podhala na Antarktydę 1 2026-02-09 14:57 Odszedł Andrzej Hoły. Działacz zakopiańskiej Solidarności, człowiek wielkiego serca 1 2026-02-09 13:59 Nielegalne odpady w lesie na granicy Krempach i Dursztyna. Właściciel zapowiada zgłoszenie sprawy 2 2026-02-09 13:00 Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz z wizytą w Zakopanem 41 2026-02-09 11:59 Areszt dla mężczyzny podejrzanego o zabójstwo w Starem Bystrem 2026-02-09 10:59 Trzy osoby poszkodowane we wczorajszym wypadku w Ludźmierzu. Policja podała szczegóły 2026-02-09 10:02 Węgierscy dziennikarze i influencerzy z wizytą w Nowym Targu 7 2026-02-09 08:59 110 km/h w terenie zabudowanym w Zębie. Zatrzymane prawo jazdy w powiecie tatrzańskim 2 2026-02-09 07:58 XVIII Zawody Narciarskie o Puchar Gorców (ZDJĘCIA) 2026-02-08 21:13 Zderzenie w Ludźmierzu 2026-02-08 20:59 Nowa hala sportowa i wsparcie dla edukacji. Inwestycje w SP nr 1 w Zakopanem 1 2026-02-08 20:00 Mistrzostwa Straży Granicznej w Kościelisku. Rywalizacja w cieniu olimpijskiej tradycji
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2026-02-11 09:54 1. Krupie przypomnę, a jeśli nie wie, to informuję. Hejt sączy się wyłącznie z jego, lewacko liberalnego środowiska 2026-02-11 09:39 2. Po zapoznaniu widzę że sami swieci tu są,zatrzymaj się klepnij się w piers jak jesteś czysty sam. 2026-02-11 09:26 3. Chwila, chwila, przecież jest już jakiś powiatowy promocyjny "koszmarek" pod szyldem starostwa: "Tatrzańska Agencja Rozwoju, Promocji i Kultury" https://www.tatry.pl/tatrzanska-agencja/o-nas Na stronie czytamy: "Tatrzańska Agencja Rozwoju, Promocji i Kultury wpisana jest do Rejestru Instytucji Kultury Starostwa Powiatowego w Zakopanem pod numerem E.1. Jej główne zadania to: prowadzenie wielokierunkowej działalności uwzględniającej indywidualne i zbiorowe formy uczestnictwa w kulturze, organizacja imprez kulturalnych, promocyjnych i rekreacyjnych, promocja produktu turystycznego, regionalnego i kulturowego Podhala. Działania te prowadzone są w ścisłej współpracy z samorządami Gmin wchodzących w skład Powiatu Tatrzańskiego oraz innymi instytucjami i stowarzyszeniami. Środki na działalność statutową Tatrzańskiej Agencji pochodzą z dotacji przyznanej w budżecie Powiatu, od samorządów lokalnych oraz z zagranicznych programów pomocowych. Agencja czerpie również korzyści z działalności gospodarczej, polegającej między innymi na prowadzeniu domów wypoczynkowych "Jasny Pałac" i "Wanta", organizowaniu i umożliwieniu organizacji akcji promocyjnych oraz wynajmie i dzierżawie własnych składników majątkowych. Podstawowym celem statutowym Tatrzańskiej Agencji jest promocja kultury Podhala, tworzenie, ochrona, udostępnie różnorodnych warości i dóbr kultury oraz prowadzenie Centrum Produktu Refionalnego w formie ośrodka badań i dokumentacji w dziedzinie kultury." To co? Będzie duplikowanie i mnożenie stołków marketingowych nie wnoszących niczego do gospodarki a generujących horrendalne koszty utrzymania? Czemu ta "agencja" jeszcze nie wypracowała sobie jakiejś marki od 2006 roku? Przez 20 lat przejadała pieniądze i nic nie wypracowała? Teraz będzie kolejny urzędniczy "potworek" do przepalania kasy? 2026-02-11 09:05 4. Zebrało się stado baranów... i uradziło... że będą promować "Tatry"... Tylko nie powiedzieli które... nasze czy słowackie. Ale to nieistotne bo płacą mieszkańcy a nie barany. My som krowy do dojenia. Tamci się bawią. 2026-02-11 09:03 5. Lista Apsztajna przykryje wszystkie poprzednie grzechy. Okaże się, że w porównaniu, to byli święci ludzie. 2026-02-11 08:55 6. Do nick Zen Bioły Dunajec też jest w tym projekcie. Też daje składkę 30 tys A tak na marginesie pytania do Pana wójta Biołego Dunajca Marcina Gandery 1. Czemu zbrylony lód i śnieg przez długi czas nie był wywożony z chodników 2. Dziury powyskakiwały na drogach, Może by je prowizorycznie załatać. 3. Czy zostały odkupione akcje Geotermii Podhalańskiej, które za poprzedniego Wójta zostały sprzedane. Jak chcecie planować przyłącza geotermalne jak nie macie żadnego znaczenia w Geotermii. 4 Coś jakaś cisza zapadła w sprawie SP nr2. Miał Pan sprawę załatwić a tu pewnie znów zostanie wszystko zamiecione pod dywan. Niech Pan szanuje Rodziców i Nauczycieli, bo już ostatni nauczyciele pouciekają z tej szkoły( opisywał to Tygodnik Podhalański) Markę się buduje pozytywną praca na co dzień, a nie działaniami propagandowymi. 2026-02-11 08:10 7. Nie ja odsłużyłem 2 lata ZSW - ZETKI w 25 Brygadzie kawalerii Powietrznej na Gliniku (T. mazowiecki) w szwadronie na rozpoznaniu, a potem już w innej roli na Szwadronie (od momentu jej powstania tj. 1999-2022). Sorry, ale swoim wpisem ubliżasz żołnierzom tej formacji w bodowych beretach, a szczególnie tym ze Szwadronów. Muszę Cię zmartwić jak wiesz co to jest 25 BKPow. TO NIE BYŁ 6 PUŁK WOZÓW DRABINIASTYCH. 2026-02-11 08:02 8. Hejt, bo włodarze mają nielegalki ? Dobreeeeeeeee ! 2026-02-11 07:41 9. Hejt, jak to łatwo powiedzieć. Każda krytyka. Każda opinia różna od waszej to już hejt. Popatrzcie obiektywnie co z wami nie tak! 2026-02-11 07:34 10. Jeśli dalej działania czlowieka będą jak dotychczas (zatrute dymy z kominów, wycinka na ogromną skalę pod drogi i apartamenty, wybijanie resztek zwierzat) to rzeczywiście wystawa ma sens - pozostanie jedynym dowodem że tu kiedyś były sobie góry .współczuję następnym pokolenoim.
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama