Tydzień temu spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie Marian Ferster, wieloletni prezes Koła Przewodników Tatrzańskich im. Macieja Sieczki w Krakowie. W ciągu 34 lat aktywnej działalności w zarządzie koła ożywił jego działalność, wyszkolił wielu nowych przewodników i cieszył się w środowisku przewodnickim dużym autorytetem.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6232"}
Od wielu miesięcy zmagał się z chorobą. Dotrwał chyba siłą woli do swoich 80. urodzin, które przypadły 3 października. Tydzień później odwiedzili go jeszcze koledzy z zarządu koła, którzy dowiedzieli się, że stan jego zdrowia jest bardzo poważny. Było to pożegnanie z honorowym i zasłużonym prezesem koła, który tyle lat poświęcił dla tej organizacji – nazajutrz zmarł.
Marian Ferster przeszedł nie tylko do historii KPT im. Macieja Sieczki, ale również przewodnictwa tatrzańskiego, jako jeden z najaktywniejszych przewodników tatrzańskich spoza środowiska zakopiańskiego. Zaraz po tym, jak uzyskał uprawnienia przewodnickie, został wybrany do zarządu koła. Było to w 1971 roku i pracował w nim aż przez 13 kadencji, czyli 34 lata, w tym ostatnie 16 lat pełnił funkcję prezesa. Zrezygnował, kiedy zdrowie zaczęło szwankować, ale zorganizował jeszcze w 2004 roku główne obchody 50-lecia koła. Na nadzwyczajnym walnym zebraniu przedstawił półwiekową historię koła. Uhonorowano go wówczas dwoma odznakami – „Za Zasługi dla Turystki” i „Zasłużony Przewodnik PTTK”. Kilka miesięcy później, w lutym 2005 roku, kiedy kończył swoją prezesurę, walne zebranie nadało mu tytuł „Honorowy Prezes Koła Przewodników Tatrzańskich im. Macieja Sieczki”.
Czym sobie Marian zasłużył na takie honory? Myślę, że rzetelną, uczciwą pracą, a także swoim praworządnym postępowaniem i powszechną sympatią w gronie przewodników. Trudno go było nie szanować i lubić – miał swoje wyważone zdanie i potrafił je uzasadnić. Te pozytywne cechy charakteru ukształtowały się w nim jeszcze w okresie młodzieńczym, kiedy nie był przewodnikiem. Potem, gdy zdecydował się nim zostać, mając już za sobą długi staż turystyczny, narciarski oraz taternicki, odbył kurs i w 1970 roku zdał pomyślnie egzamin państwowy. Nie otrzymał jednak uprawnień przewodnickich z WKKFiT w Krakowie z powodu „niepewnej postawy politycznej”. Na szczęście przyznano mu je dwa miesiące później, podobnie jak dwom pozostałym – Adamowi Balonowi Andrzejowi Semenowiczowi. Praca w zarządzie koła była powołaniem Mariana, podobnie jak kształcenie nowych kadr przewodnickich. Mając wieloletni staż pedagogiczny w szkolnictwie zawodowym, postanowił te kwalifikacje wykorzystać również w szkoleniu nowych przewodników. Już w 1976 roku został kierownikiem kursu przewodnickiego, a w następnych latach zorganizował jeszcze trzy, w wyniku których liczba członków koła znacznie się powiększyła. Prawie równocześnie przez pięć kadencji, kiedy prezesem był Adam Balon, Marian był jego zastępcą, a po jego śmierci przejął obowiązki prezesa (w czerwcu 1989 roku) i odtąd kierował kołem nieprzerwanie do lutego 2005 roku.
Przełom lat 80. i 90. ubiegłego wieku to obok przemian ustrojowych, także czas przemian w turystyce i przewodnictwie. Marian tak pokierował kołem, by potrafiło się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Kłopoty lokalowe zostały rozwiązane, a koło znalazło swoją stałą siedzibę w lokalu Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej PTTK, z którego „Sieczkowcy” korzystają do dziś. Jako prezes godnie reprezentował przez kilkanaście lat koło w Radzie Centrum Przewodnictwa Tatrzańskiego.
Marian miał też wiele innych zainteresowań, udzielał się w różnych zrzeszeniach i stowarzyszeniach. W latach 50. ukończył Wydział Samochodowy Politechniki Krakowskiej jako inżynier, a w latach 60. studiował na Wydziale Maszyn Hutniczych AGH w Krakowie i ukończył Studium Pedagogiczne dla nauczycieli szkół zawodowych, w których pracował ponad 30 lat. Pełnił też funkcje kierownicze w branży samochodowej. Już w 1947 roku wstąpił do Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a potem należał do PTTK, któremu był wierny do końca. W latach 50. był też jednym z członków założycieli Krakowskiego Jazz Clubu, a w latach 60., razem z Adamem Balonem, w Zrzeszeniu Sportowym „Budowlani” organizował imprezy turystyczne, jednak jego pasją były góry, a szczególnie Tatry i przewodnictwo.
W zeszły poniedziałek w kaplicy na Cmentarzu Rakowickim Mszę świętą wraz z ks. z jego parafii koncelebrowali ks. Albert Wołkiewicz i ks. Zbigniew Pytel. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyły również delegacje przewodników tatrzańskich z Zakopanego, Gliwic i AKPT z Krakowa oraz poczty sztandarowe. Zagrała mu muzyka góralska, a pożegnali go Janusz Konieczniak, prezes KPT im. Macieja Sieczki, i Krzysztof Kulesza, prezes Centrum Przewodnictwa Tatrzańskiego.
Apoloniusz Rajwa
0 0
\"Kiedy góral umiera, to góry z żalu sine
Pochylają nad nim głowy jak nad swoim synem
Las w oddali szumi mu odwieczną pieśń bukową
A on długo sposobi się przed najdalszą drogą\"
0 0
[*]
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz