Michał Apollo i Marek Żołądek, absolwenci, a obecnie już doktoranci geografii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, realizują finalny etap projektu swoich podróży naukowo-górskich dookoła świata. W ubiegłym tygodniu w trudnych warunkach zimowych weszli na słynny wulkan w Japonii - Fuji-san (3776 m).
Swoje pasje górskie i naukowe zaczęli realizować, będąc jeszcze na studiach. Zaczynali od wyjazdów w Karpaty i Alpy. Potem były wyprawy ambitniejsze, w góry wyższe, na różnych kontynentach. Od 2004 roku zorganizowali 11 ekspedycji naukowo-górskich w najdalsze zakątki naszego globu oraz kilkanaście wyjazdów w różne grupy górskie na \"Starym Kontynencie\". Wspinali się m.in. w Himalajach, gdzie zdobyli dziewiczy szczyt Masala Peak (5650 m), za co byli nominowani do nagrody PZA - \"Jedynki\".
Wspinali się również w Andach, Górach Skalistych, Appalachach, Alpach Południowych, Górach Smoczych, Górach Przylądkowych, Wielkich Górach Wododziałowych, Górach Betyckich i na Alasce. Weszli na najwyższe szczyty sześciu kontynentów: Mount Blanc (4808 m), Elbrus (5642 m), Kilimandżaro (5895 m), Denali (6146 m), Górę Kościuszki (2229 m) Aconcague (6960 m) w ramach realizowanej Korony Ziemi. Na najwyższy szczyt Kaukazu wchodzili i zjeżdżali na nartach. Nie wszystkie planowane cele górskie udało im się od razu zrealizować, czasem trzeba było się wycofać i podjąć ponowną próbę, tak jak było z wejściem na najwyższy szczyt Ameryki Północnej - Denali. W następnym roku powiodło się i weszli na ten szczyt dwoma drogami.
Ich wyprawy to nie tylko góry, zwiedzają różne atrakcyjne rejony świata, gromadząc obserwacje naukowe z dziedziny ochrony środowiska (Michał Apollo) i glacjologii (Marek Żołądek). Prace naukowe prowadzą pod opieką merytoryczną profesorów Jana Lacha i Romana Malarza z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. W ciągu tych 8 lat odwiedzili 50 krajów. Są zapalonymi podróżnikami, pasjonatami fotografii. Zgromadzone materiały naukowe i fotografie wykorzystywane są potem do publikacji, a także do prezentacji na festiwalach o tematyce podróżniczej.
Z prelekcjami występowali m.in. w Stanach Zjednoczonych, Peru, Malezji i RPA. Są członkami Klubu Wysokogórskiego w Warszawie oraz Polskiego Towarzystwa Geograficznego. Od 3 lat współpracują z pismem Uniwersytetu Pedagogicznego \"Konspekt\", a od tego roku z pismem \"Studens Scribit\". Są też w grupie testowej namiotów Marabut, teamie Tatra Trade Zakopane oraz ekspertami sprzętowymi ogólnopolskiego portalu sceneria.pl.
Niektóre ich wyprawy miały typowo górski charakter, z konkretnym celem, tak ja to było w przypadku zdobywania najwyższych szczytów kontynentów lub w czasie realizowania ambitnego projektu: \"7 kontynentów - 7 nowych dróg\". Dwie ostatnie wyprawy w ramach tego projektu nie powiodły się. Nie udało się poprowadzić nowej drogi na lodowcowy szczyt Carnicero (5960 m) w Andach Peruwiańskich, o czym pisaliśmy w ubiegłym roku, a także na najwyższy szczyt Mount Cook ( 3766 m) w Nowej Zelandii, którą nawiedziło trzęsienie ziemi, obejmujące również rejon tego szczytu. Nieraz trzeba się było zadowolić celami zastępczymi.
W czasie wypraw podróżniczych nie zabrakło również celów górskich lub wspinaczkowych w rejonach skałkowych. Tak było w Afryce Równikowej czy w Górach Przylądkowych, na ścianie Steenberg Ridge, gdzie drogi wspinaczkowe sięgały VII stopnia trudności, tak również było w Appalachach w Ameryce Północnej.
Obecny program \"Pedagogical University World Tour 2010/11\", który realizują od 2 lat, a którego finalnym etapem jest Japonia, to różnorodne i ambitne przedsięwzięcie okrążenia kuli ziemskiej przez tę dwójkę globtroterów. To 112 tys. km międzykontynentalnych połączeń lotniczych, 24 tys. km podróży lądem we wszystkich strefach klimatycznych, kilkadziesiąt km pieszo, od upalnych złotych plaż po lodowce górskie oraz kilka km w pionie przy zdobywaniu szczytów górskich. O pierwszych dwóch etapach tego projektu - \"Carnicero\" w Andach i Aoraki w Nowej Zelandii pisaliśmy dość obszernie. Latem zorganizowany został trzeci etap - podróż do Afryki Południowej, a jesienią do Malezji. Ostatni - V etap, noszący nazwę \"UP Ring Of The Fire Expedition 2011\", realizowany jest obecnie w Japonii, po przelocie do Tokio.
Stamtąd Michał Apollo przysłał w ubiegłym tygodniu informację następującej treści: \"Po krótkiej aklimatyzacji oraz dokonaniu zakupów w Tokio wyruszyliśmy do leżącej na północnych stokach Fuji-san miejscowości Kawaguchi-ko (830 m n.p.m.). W ciągu trzydniowej akcji górskiej osiągnęliśmy najwyższy punkt Japonii - Kengamine Peak (3776,6 m), który znajduje się na obrzeżu krateru Fuji-san. W czasie naszego wejścia były ujemne temperatury powietrza i huraganowe wiatry, a w dniu ataku szczytowego przyrządy pomiarowe w obserwatorium meteorologicznym na szczycie Fuji pokazywały minus 14 stopni, a wiatr o prędkości 95 km/godz., co w efekcie dawało temperaturę odczuwalną minus 26 stopni.
Wejście na wierzchołek utrudniała również lodoszreń, zalegająca powyżej górnej granicy lasu\". Rocznie na ten stratowulkan zbudowany z law i tufów, świętą górę Japończyków, wchodzi ok. 300 tys. osób, ale przeważnie latem, zimą wejścia są sporadyczne. Michał i Marek odwiedzą jeszcze w Japonii miejsca dotknięte kataklizmem tegorocznego trzęsienia ziemi oraz tsunami, po czym powrócą do kraju, kończąc 2-letni projekt.
Apoloniusz Rajwa
0 0
Wielkie mi halo. Każdy by sobie pojeździł jak by miał kasę.
0 0
Zwłaszcza Ty - lepiej śmigaj nagrać się na \"szafie\"
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz