Tak nazwali swój ambitny projekt górski realizowany w Karakorum słowaccy himalaiści – Dodo Kopold i Vlado Plulik. Jego realizacja po wejściu na trzy ośmiotysięczniki została przerwana tragiczną śmiercią Plulika na stokach Broad Peaku. Kopold powrócił do kraju, a Plulik pozostał w Karakorum na zawsze.
Projekt Słowaków zakładał wejście w jednym sezonie na wszystkie cztery ośmiotysięczniki w Karakorum: Gasherbrum II (8035 m), Broad Peak (8047 m), Gasherbrum I (8080 m) i K2 (8611 m). Plan niezwykle ambitny – wejścia w stylu alpejskim, czyli bez zakładania obozów i poręczowania drogi. Celem głównym na Gasherbrumach I i II było dokonanie trawersu, a rezerwowym – wejście na G II Filarem Francuskim, natomiast na G I północną ścianą.
Kolejnym celem miał być drugi szczyt świata K2, ewentualnie południową ścianą albo drogą Cesena i na zakończenie projektu – nowa droga lub wariant na Broad Peak. Było to wyzwanie najwyższej klasy, którego dotąd nikt się nie podjął. – Nie wyznaczyłbym sobie takiego celu, gdybym nie posiadał odpowiedniego doświadczenia z Himalajów – tak uzasadnia wybór celu Dodo Kopold, najwybitniejszy obecnie alpinista słowacki. Co prawda dopiero w ubiegłym roku zaczął zdobywać ośmiotysięczniki, a już ma ich na swoim koncie sześć. W ciągu dwóch sezonów podjął próby wejścia na 8 szczytów ośmiotysięcznych, z których 6 zakończyło się sukcesem, a w pozostałych dwóch przypadkach – na Dhaulagiri i K2 – niewiele brakowało.
Na K2 wszedł jednym ciągiem z 5000 metrów na 7800 metrów w ciągu 24 godzin. W poprzednich latach wspinał się na trudnych drogach w różnych górach świata, a jego wejście na Great Trango było nominowane do Piolet d’Or w 2005 roku. Był też dwukrotnym zdobywcą „Złotego Karabinka”, a trzykrotnym Srebrnego oraz Brązowego karabinka. Pięciokrotnie zwyciężył w ankiecie na najlepszego słowackiego wspinacza roku. Takie sukcesy predysponowały go do podejmowania ekstremalnych wyzwań.
Jego partnerami w górach najwyższych: w 2007 roku był Marek Hudak i Jarosłav Dutka, a w tym roku Vladimir Plulik, którzy aktualną formą i kondycją z pewnością mu nie dorównywali, chociaż ich doświadczenie i dorobek górski był również pokaźny. Vlado Plulik przed 10 laty wszedł na Mount Everest bez wsparcia tlenowego. Uczestniczył też w wyprawach na Kangchenjungę i Shisha Pangmę, a w styczniu 1997 roku dokonał solowego zimowego przejścia grani Tatr Wysokich w ciągu 50 godzin. Był również nagradzany za osiągnięcia wspinaczkowe w Alpach.
Dodo i Vlado rozpoczęli sezon w Karakorum w dobrym stylu. Zrezygnowali z trawersu Gasherbrumów, do którego przymierzyli się Piotr Morawski i Peter Hamor, o czym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, natomiast wybrali Filar Francuski na Gasherbrum II. Wspinało im się dobrze – Vlado wyżywał się głównie w partiach skalnych, a Dodo wybierał warianty w lodzie. Mieli ze sobą namiot i śpiwory oraz prowiant na dwa dni, ale w ścianie spędzili cztery dni. Po dwóch nocach spędzonych na wysokości 6950 metrów wyruszyli do ataku szczytowego, ale sto metrów poniżej wierzchołka Vlado zawrócił, gdyż nie czuł się dobrze. Dodo wszedł na szczyt.
Kilka dni później zdecydowali się na szybkie przejście północną ścianą Gasherbrumu I. Dla Plulika było to wyzwanie, gdyż nigdy przedtem nie wchodził na ośmiotysięcznik non stop i na lekko. Do ataku szczytowego wystartowali z wysokości 6450 metrów. W partiach podszczytowych pogoda się znacznie pogorszyła i trzeba się było sprężyć, by dojść do szczytu. Kiedy Dodo powracał już z wierzchołka z dwoma Włochami, Plulikovi brakowało do szczytu jeszcze 50 metrów. Każdy z nich szedł własnym tempem.
Południowa ściana K2 stylem alpejskim to było wielkie marzenie Vlado Plulika. Zdecydowano się jednak pozostawić K2 na koniec, a na razie wejść na Broad Peak, również w stylu alpejskim. Wieczorem weszli w ścianę na wysokości 4900 metrów z wariantem przez lodowiec, a w południe następnego dnia byli na wysokości 7200, gdzie pozostawili namiot, plecaki i prowiant, po czym ruszyli w górę. Po dojściu do 7600 metrów postanowili zawrócić do namiotu, ponieważ podejście, ze względu na dużą ilość śniegu, było wyczerpujące. W sumie w ciągu 16 godzin pokonali deniwelację 2700 metrów. Postanowili przenocować na 7200 metrów i nazajutrz o 4 rano wyruszyli pod szczytowe spiętrzenie. Tam Dodo zdecydował się na nowy wariant środkiem skalnej ściany do wierzchołka, a Vlado postanowił podchodzić normalną drogą, gdyż stwierdził, że wariant, który wybrał Dodo, jest bardzo trudny.
Cały dzień wspinali się równolegle, widząc się nawzajem. Przed zmrokiem Vlado zaczął przygotowywać sobie biwak pod Rocky Summit. Dodo nadal wspinał się na szczyt, który osiągnął o godz. 21. Po chwili zeszedł na wysokość 8000 metrów, gdzie biwakował do rana. Vlado, który miał swój biwak niżej, zaczął schodzić normalną drogą, a Dodo godzinę później po jego śladach. Wiał coraz silniejszy wiatr i padał śnieg. Około godz. 17 Dodo doszedł do obozu I, w którym spotkał alpinistów białoruskich. Widzieli Plulika ostatni raz na wysokości 6500 metrów. Wieczorem Kopold dotarł pod ścianę i czekał na Vlada.
Był wyczerpany i przemoczony, padał deszcz ze śniegiem, więc zeszedł do bazy. Nazajutrz, mimo złej pogody, szukali Plulika alpiniści białoruscy, nie widział go też nigdzie Babanow, który podszedł do obozu II. Vlado prawdopodobnie przy schodzeniu poślizgnął się i spadł w przepaść. W ubiegłym roku podobnie zginął na Shisha Pangmie partner Kopolda – Marek Hudák. Obaj pozostali w najwyższych górach świata na zawsze.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz