Legenda gór: ponad 100 własnych tras i przejść na całym świecie. Janusz Mączka już nigdy nie zorganizuje żadnej wyprawy. Nigdy także się nie podda chorobie.
Wytyczył ponad 100 nowych, własnych tras i przejść. W Tatrach, Kaukazie, Hindukuszu, Pamirze i na alpejski Mt. Blanc. Był uczestnikiem pierwszego w dziejach światowego himalaizmu zimowego wejścia na Mt. Everest.Tylko w jednym tomie fundamentalnego przewodnika po Tatrach Władysława Cywińskiego "Mięguszowieckie szczyty" jego nazwisko jest przywoływane 19 razy. Zawsze w kontekście utrwalonej nazwy trasy: "Prawy Mączka", "Lewy Mączka", "Mączka Pośredni".
Śmierć jak szczepionka
Janusz Mączka wszedł w ścisłe środowisko taterników przedwcześnie. Miał 16 lat, gdy dostąpił zwyczajowego prawa zwracania się do wytrawnych taterników po imieniu.
Ale musiał ukrywać swój wiek. W połowie lat 60. wyczynową wspinaczkę mogła uprawiać tylko osoba pełnoletnia.
Z tego powodu dwa lata oczekiwał na formalne przyjęcie do Tatrzańskiej Grupy GOPR. Michał Jagiełło jednak do formalistów nie należał i przyjął go do grupy, doceniając brawurową perfekcję Janusza, z jaką samodzielnie podjął akcję ratunkową:
- Schodziłem z Żabiej Turni Mięguszowieckiej. Moim wyposażeniem były trzy cukierki, czekan i lina.
W okolicach Czarnego Stawu dowiedziałem się o wypadku. Domyśliłem się, w jakim miejscu mogło do niego dojść.
Ruszyłem do góry, poręczując podejście. Skorzystali z niego goprowcy, którzy dotarli tam wkrótce za mną - wspomina.
Niestety, dotarli do ciała ofiary. - Patrzyłem na leżącego młodego człowieka i nie docierała do mnie prawda o zdarzeniu. Pytałem naiwnie sam siebie: "Dlaczego on zabrał do plecaka sok pomidorowy?
To było pierwsze zetknięcie ze śmiercią w górach. Takie bliskie, niemal dotykalne.
Mówi, że zadziałało na niego jak szczepionka, która pozbawiła śmierć w górach wszelkiego patosu, mistyki, a nawet refleksji.
Niedługo potem prasa "zaszczepiła" rodzinę Janusza, wymieniając jego nazwisko wśród ofiar lawiny w Kotle Kazalnicy.
Dopiero po paru dniach objawił się jako żywa pomyłka prasowej notatki. Rozmawialiśmy o śmierci w górach wiele razy.
Zwykle to Janusz prowokował moje pytania, kiedy do wymienianych nazwisk swoich przyjaciół i partnerów we wspinaczce, dodawał:
Zygmunt A. Heinrich - "zginął w lawinie podczas zejścia z Everestu"
Halina Krüger-Syrokomska - "zginęła na K2"
Dobrosława Miodowicz "Mrówka" - "moja wychowanka od pierwszej wspinaczki w podkrakowskich Skałkach, zmarła na K2, próbując ratować umierających uczestników międzynarodowej wyprawy"
Jerzy Kukuczka - "spadł z wysokości trzech kilometrów"
Alison, żona Janusza Onyszkiewicza - "zginęła na Annapurnie"
Wojciech Wróż - "nie żyje, upadł podobnie jak Kukuczka"
Eugeniusz Chrobak - "zginął"
Lista tych nazwisk jest obszerna. Jak cmentarz.
Janusz porusza się po nim bez trwogi: - Śmierć, trwałe kalectwo jest ceną, jaką czasami należy zapłacić za uprawianie tego sportu.
Znam wiele osób, które po uświadomieniu sobie tej ceny, rezygnowały ze wspinaczki. Nawet z trekkingowych wejść w góry.
Rozumiem ich, ale rozumiem także tych, którzy za każdą cenę gotowi są zdobyć własną, ekstremalnie trudną drogą wysoki szczyt. Po co? Bo jest.
Śmierć jak cisza wśród zgiełku
W latach 70. nie było dobrych map. Ale był fenomenalny kartograf. Jerzy Wala z Krakowa.
W kuchni swojego mieszkania na osiedlu Ugorek ręcznie sporządzał mapy Hindukuszu, Pamiru i innych masywów górskich, o które upominali się najwybitniejsi alpiniści z całego świata.
Zresztą to oni przysyłali Wali swoje szkice i zdjęcia z opisami. Tak powstawały mapy, które nigdy nie miały najmniejszego błędu.
Janusz, z wykształcenia geograf, skrupulatnie rysował każdą drogę swoich wejść. Po zakończonej wyprawie szkice przenosił na kalki, które trafiały do Wali, by potem, w postaci fotokopii, znaleźć się w plecakach uczestników wypraw.
Jerzy Wala nigdy, w żadnej wyprawie nie wziął udziału...
Był rok 1974. Wyprawą na Pik Komunizma (dziś nazwy są zmienione na tadżyckie, uzbeckie) w Pamirze kierował Janusz Onyszkiewicz, jedną z uczestniczek była Wanda Rutkiewicz.
Z polską grupą współpracowała Uzbecka Federacja Wysokogórska, mająca do dyspozycji śmigłowce Mi-15, transportujące ekipę do bazy.
- Zamiast drzwi i okien była siatka ze sznurka, aby maszyny były lżejsze - Opowiada Janusz. - Zaraz po starcie ze skalnego uskoku następowało gwałtowne przypadnięcie helikoptera, co fundowało nam stan nieważkości.
Nad rzeką pilot upuszczał paliwo ponieważ musiał wznieść śmigłowiec sporo ponad pułap dopuszczalnej wysokości. Pod nami szczyty, granie i przełęcze.
Naliczyliśmy kilkanaście leżących tam wraków helikopterów.
Pik Komunizma atakowało kilka mniejszych grup. Ludwik Musiał ścianą południową, Janusz północną.
- Wchodzisz na szczyt, a tam mnóstwo rupieci: chorągiewki różnego formatu, starannie odlane z metalu godła ZSRR i wiele innych przedmiotów, pozostawionych w celu uczczenia czegoś.
Moją uwagę zwróciła wykonana ze stali nierdzewnej, trzydziestocentymetrowa, rakieta, przypominająca trochę pocisk artyleryjski.
Wygrawerowany napis głosił, że wewnątrz zawiera odezwę Komsomołu do przyszłych pokoleń.
Odkręciłem głowicę, ale żadnej odezwy tam nie było. Trochę wstyd się przyznać, ale... włożyłem rakietę do plecaka.
Zejście było dramatyczne. Z niewielkiej wysokości upadła studentka z Warszawy, Ewa Czarniecka-Marczak, której mąż wchodził z L. Musiałem od strony południowej.
- Pochowaliśmy ją w szczelinie pod wierzchołkiem.
Po latach
Ludwik Musiał do Janusza: Na Piku znalazłem rakietę z odezwą Komsomołu. Wstyd się przyznać, ale wziąłem papier na pamiątkę.
Mam ten apel, który powinien zostać odczytany - jak jest napisane - po 2010 roku...
Janusz do Ludwika Musiała: ...A ta rakieta stoi na mojej półce, obok zdjęcia Ewy...
15 sekund do zmartwychwstania
Miał 22 lata, kiedy dostąpił zaszczytu uczestniczenia w wyprawie na Mount Blanc.
Docenił to: w 1971 roku wytyczył wskazywaną dziś w przewodnikach nową trasę na szczyt.
Ale doświadczył jeszcze czegoś: podczas jednego z wejść przeżył własną śmierć.
- Wojtek Wróż wspinał się pierwszy, za nim szedł Rysiek Kowalewski, ja na trzeciego, jako kotwica.
Od ściany odpadł Wróż. Pociągnął Ryśka. Obaj mnie dosłownie wyszarpnęli ze skały. Spadaliśmy kilkadziesiąt metrów.
Czułem, jak odbijam się co chwila od ściany, ale jakoś dziwnie miękko. Nagle cisza i bezruch. Chyba pomyślałem, że nie żyję.
Mówi, że to mogło trwać 15 sekund. Kiedy otworzył oczy, najpierw zobaczył, że plecak okręcił się dookoła ręki.
Pomyślał, że właśnie to mogło go uratować. Potem spostrzegł, jak podnosi się Wróż i usłyszał jęk Kowalewskiego, który z upadku wyszedł najbardziej poszkodowany.
- Stopę miał wykręconą całkowicie w drugą stronę, ale nie mówił, że go boli, tylko o tym, że nie będzie mógł wrócić do domu, "bo się wyda". Był dwa tygodnie po ślubie...
Musieli podejść kilka kilometrów do lodowca. Stąd zabrał ich helikopter ratowniczy żandarmerii francuskiej.
Niemcy, którzy dokładnie obserwowali ten wypadek, wezwali pomoc.
*
Janusz Mączka, należący do ścisłej elity himalaistów, znany w środowiskach kwalifikowanych podróżników, penetrator Afganistanu, Indii, Nepalu, Tybetu oraz wielu innych krajów Azji Południowo-Wschodniej i Afryki, od kilku lat zmaga się z ciężką chorobą.
Już nigdy nie pójdzie w góry.
Nigdy nie zorganizuje wyprawy. Nigdy także się nie podda chorobie.
Kataloguje swoje bogate zbiory fotografii, dokumentów, przywożonych przez wiele lat dzieł sztuki i pamiątek.
Pomaga socjologom w badaniach naukowych nad wpływem podróży na zmianę tożsamości człowieka.
Jacek Wolach Foto | Janusz Mączka, Pamir, 1979. 2| Od lewej: J. Mączka, W. Wróż, Hindukusz, 1975 3| Takie szkice J. Mączki (tu Pamir) trafiały do J. Wali 4| Fragment mapy autorstwa J. Wali 5| Uczestnicy pierwszego zimowego wejścia na Mt. Everest. J. Mączka w kółku.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz