Uczestnicy zimowej wyprawy HiMountain na Broad Peak powrócili do kraju. Szczyt nadal pozostał nie zdobyty zimą. Tym razem zabrakło do wierzchołka ponad tysiąc metrów. Jeszcze na żaden z czterech głównych ośmiotysięczników w Karakorum nie udało się wejść himalaistom w okresie kalendarzowej zimy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3913"}
W wyprawie uczestniczyli: Artur Hajzer – himalaista o wieloletnim doświadczeniu w górach wysokich, zdobywca kilku ośmiotysięczników, Robert Szymczak – lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej, który w ubiegłym roku z Hajzerem wszedł na Dhaulagiri (8167 m) i Kanadyjczyk Don Bowie, który ma na swoim koncie wejście na K2 (8611 m). Do wyprawy dołączyli również na miejscu pakistańscy tragarze wysokościowi – Ali Quadrat, Amin oraz Tagi. Ekspedycja trwała 3 miesiące, w tym 75 dni w górach, w bardzo trudnych warunkach zimowych. Celem było pierwsze zimowe wejście na Broad Peak (8047 m).
Do bazy głównej uczestnicy wyprawy dotarli w Wigilię Bożego Narodzenia, a w następnych dniach, pełni zapału i energii, rozpoczęli działalność górską. Już w pierwszym dniu po świętach założyli obóz I na 5700 m i spędzili w nim noc w celu aklimatyzacji, a na sylwestra stanął obóz II na 6300 m. Po kilku dniach odpoczynku w bazie, ponownie wyruszyli w górę i 7 stycznia założyli tymczasową „trójkę” na 7000 m, gdzie nocowali, zamierzając ją, zgodnie z planem, przenieść w następnych dniach jeszcze 200 metrów wyżej. Miał to być najwyżej ustawiony obóz, skąd przy sprzyjających warunkach pogodowych miał nastąpić atak szczytowy z ewentualnym biwakiem, gdyby taka konieczność zaistniała. Na razie wszystko szło zgodnie z planem, chociaż warunki były trudne, a szklisty lód utrudniał wspinanie.
W połowie stycznia pogoda zmusiła himalaistów do oczekiwania w bazie, choć i tam wiał silny wiatr, a temperatura powietrza była nieraz niższa, niż minus 30 stopni. Nie były to warunki „komfortowe” do wypoczynku. Wykorzystując krótkie okno pogodowe, himalaiści wraz Pakistańczykami wyruszyli ponownie w górę.
Pierwsi do „jedynki” dotarli Don Bowie i Ali Quadrat. Okazało się, że na podejściu musieli wykopywać liny poręczowe spod grubej warstwy śniegu i lodu, co kosztowało ich wiele sił. Namiot w obozie I zastali zniszczony przez wiatr, maszty połamane i porozrzucane, zostały jedynie worki z depozytem. Pozostali dotarli następnego dnia do obozu II, który na szczęście oparł się huraganowi. Donieśli tam liny i ekwipunek. Po tym dwudniowym wypadzie oba zespoły powróciły do bazy. Kolejne wyjście w górę zaplanowali na koniec stycznia. Don Bowie i Pakistańczycy jednym ciągiem doszli od razu do „dwójki”. Następnego dnia wspięli się do obozu III na 700 metrów, ale z powodu huraganowego wiatru nie udało się go przenieść 200 metrów wyżej. Powrócili do bazy i znowu nastąpiło oczekiwanie na dobre wieści pogodowe, ale te nie nadchodziły.
Mimo niekorzystnych prognoz, zdecydowali się na jeszcze jedno podejście, połączone tym razem z atakiem szczytowym. Wyruszyli z bazy 13 lutego i po 11 godzinach w wietrze do 90 km/godz. dotarli do obozu II. Tam zastali porwane namioty, z dwóch zrobili jeden, w którym w szóstkę przesiedzieli noc. Tagi z powodu bólu kolana zawrócił wcześniej do bazy. Następnego dnia kolejny Pakistańczyk zszedł do bazy, by donieść namiot, pozostali przeczekiwali w „dwójce” dobę, by następnego dnia wyruszyć do „trójki”. Tam w huraganowym wietrze z wielkim trudem ustawili namioty. Ali Quadrat doznał odmrożenia palców w dłoniach. W namiotach przeczekali do rana, ale w tych warunkach atak szczytowy okazał się niemożliwy. To było wszystko, na co było ich stać. Jedyną słuszną decyzją był odwrót i zakończenie działalności górskiej, gdyż według prognoz pogody do końca zimy nie należało się spodziewać lepszych warunków.
Himalaiści powrócili do kraju 12 marca. Broad Peak pozostał nadal dziewiczy zimą. Z perspektywy 21 lat podboju ośmiotysięczników w Karakorum w okresie zimy, do rangi dużego wyczynu urasta wejście Macieja Berbeki 6 marca 1988 roku na Rocky Summit (8030 m), przedwierzchołek Broad Peaku. Jest to jak dotąd jedyne wejście zimą na wysokość ponad 8000 metrów, dokonane w Karakorum.
Apoloniusz Rajwa
0 0
cieniasy
0 0
JMiZ mówisz na nich cieniasy,a sam żeś na Gubałówkę kolejką popierniczał ;)
0 0
Gubałówka chociaż mała górka ale jęzor wisi z wysiłku:):)
0 0
Jak jęzor?Kolejką? ;) ;) ;)
0 0
Nóziami jak się wspinamy:):)
0 0
Góry to świństwo. Mi się by nawet na tę gubałówke nie chcialo leźć, bo i po co jak można kolejką można wyjechać
0 0
Ana przez Gładkie aby?Tam taka ładna kapliczka :)
0 0
Ja to różnie idę. Bardzo lubię iść od strony walowej góry. Ależ tam cudne
widoki!! Uwielbiam też z Kościeliskiej iść piechotą trasą papieską\' dojść do
Gubałówki i z niej jeszcze zejśc. To jest trasa!!!!:):)
0 0
no a leniwi to jada Dorado a zjezdzaja Harenda lun na odwrót:-)) ale łazenie popieram:-))
0 0
Mnie tam wołami nie zaciągną aby chodzić po górach. A już najbardziej to bałbym się iśc papieską drogą
0 0
A to niby dlaczego?:)
0 0
Może grzesznik?
0 0
CHyba raczej grzechotnik
0 0
jak popatrzycie na kartke z mapa to zrozumiecie cemu nie dosli.Posli w zlom strone.Tyn glowny scyt to na wista a loni posli na hejta,A niby uconi a nie wiedzieli.Haj!!
0 0
Mniej komercyjnie ,a bardziej szczerze przecież wystarczy zatrzymać się przy kapliczce czy usiąść na kamieniu i pomodlić się,W tłumie trudniej nasz głos słyszalny.
0 0
Ktoś wykasował jeden z poprzedzających mnie komentarzy i wyszło teraz nie na temat.Nieładnie.
0 0
O! zależy jaki kto ma głos.!:):)
0 0
Hop ! Hop ! ! Hop ! ! ! I jak wypadł teścik ? ;) ;) ;)
0 0
Jak widać marnie bo dopiero teraz echo dotarło:))).
0 0
Anuś przygłuchłaś czy jak? ;)
0 0
ja się zastanawiam już długo, gdzie ten niebieski punkt na tej kartce z trasą ????
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz