Kinga Baranowska weszła 18 maja na trzeci co do wysokości szczyt świata – Kangchendzöngę (8586 m). Jest pierwszą Polką i szóstą kobietą na świecie, która zdobyła ten trudny ośmiotysięcznik. Wejście dedykowała Wandzie Rutkiewicz, która w 1992 roku zaginęła w czasie wejścia na ten szczyt. Polki jako jedyne na świecie zdobyły 14 głównych ośmiotysięczników.
Potężny masyw Kangchendzöngi znajduje się w Himalajach, na pograniczu Nepalu i Sikkimu i jest najbardziej na wschód wysuniętym ośmiotysięcznikiem. W połowie XIX wieku uchodził za najwyższy na świecie. Dla ludności okolicznych dolin jest górą świętą – siedzibą bogów. Nazwa, składająca się z czterech słów tybetańskich, oznacza „Pięć skarbnic wielkiego śniegu”, co może się odnosić zarówno do pięciu wielkich lodowców, spływających ze stoków masywu, pięciu wierzchołków masywu, jak i do pięciu bogów, którzy mają tam swoją siedzibę.
Trochę historii i liczbW szczytowej grani Kangchendzöngi znajdują się cztery wybitne wierzchołki: Yalung Kang (8505 m), Kangchendzönga – główny wierzchołek (8586 m), Kangchendzönga Środkowa (8482 m) i Kangchendzönga Południowa (8476 m). Główny wierzchołek został zdobyty w 1955 roku przez uczestników wyprawy brytyjskiej. 25 maja na szczycie stanęli George Band i Joe Brown, a w następnym dniu Norman Hardie i Anthony Streather. Dotychczas tylko trzech Polaków wspięło się na ten wierzchołek – w styczniu 1986 roku Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki i było to pierwsze zimowe wejście na Kangchendzöngę, oraz Piotr Pustelnik w maju 2001 roku. Aż do tego roku na szczyt ten weszły tylko dwie kobiety – Brytyjka Ginette Harisson 18 maja 1998 roku i Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner 14 maja 2006 roku. W czasie próby pierwszego kobiecego wejścia na ten szczyt zaginęła w partiach podszczytowych w 1992 roku Wanda Rutkiewicz, która miała już wówczas na swym koncie osiem ośmiotysięczników, w tym dwa najwyższe – Mount Everest (8848 m) i K2 (8611 m).
Polscy himalaiści mają swoją piękną kartę w eksploracji tego masywu. Poza pierwszym zimowym wejściem, o którym wspomniano wyżej, zdobyli dwa dziewicze wierzchołki Kangchendzöngi – Środkową: Wojciech Brański, Zygmunt A. Heinrich i Kazimierz Olech w 1978 roku i Południową: Eugeniusz Chrobak i Wojciech Wróż, również w 1978 roku, w czasie tej samej wyprawy Polskiego Klubu Górskiego. Warto też wspomnieć, że nową drogę na Yalung Kang, południowym filarem, wytyczyli w 1984 roku – Tadeusz Karolczak, Wojciech Wróż, Leszek Cichy i Przemysław Piasecki oraz że sąsiadujący z masywem Kangchendzöngi – Kangbachen, (7903 m) zdobyty przez Polaków w 1974 roku, był przez rok polskim rekordem wysokości w górach.
O tym, że jest to trudny ośmiotysięcznik, a w dodatku położony na uboczu szlaków trekkingowych, świadczy niewielka liczba wejść szczytowych – do końca ubiegłego roku tylko 219. Dziewięć osób stanęło na szczycie dwukrotnie, a jedynie Szerpa Dawa Wangchuk trzy razy. Przy zdobywaniu tego szczytu zginęło ponad 40 alpinistów. Przeciętnie w ciągu roku wchodzi na wierzchołek od kilku do kilkunastu alpinistów. Rekordowy był rok 1989, kiedy zanotowano aż 40 wejść. Wtedy Związek Radziecki zorganizował dużą wyprawę z udziałem Rosjan, Kazachów i Ukraińców, którzy wspinali się na szczyt trzema różnymi drogami, a dziesięciu z nich dokonało trawersu grani szczytowej z zaliczeniem czterech wierzchołków.
Góra niewyobrażalnie trudna i wymagającaTak napisała w swoim dzienniku wyprawowym Kinga Baranowska nazajutrz po zdobyciu Kangchendzöngi. – Dla mnie była najtrudniejszą ze wszystkich, na których byłam do tej pory. Jestem ekstremalnie zmęczona, straciłam też głos od zimnego wiatru, ale jestem szczęśliwa. To był już szósty ośmiotysięcznik Kingi. W poprzednich latach weszła na: Cho Oyu (8201 m), Broad Peak (8047 m), Nanga Parbat (8125 m), Dhaulagiri (8167 m) i Manaslu (8156 m), a więc na niższe ośmiotysięczniki, natomiast ten ostatni był kilkaset metrów wyższy. – Różnica jest kolosalna pomiędzy niskimi a wysokimi ośmiotysięcznikami w odczuwaniu zawartości tlenu – pisze Kinga. – Po prostu rozrywa płuca od próby nabrania powietrza. Oczywiście, gdy używa się tlenu z butli, czas podejścia jest o połowę krótszy. Kinga na swych wyprawach himalajskich nie korzysta ze wsparcia tlenowego. Tak było i tym razem. Koreanka Go Mi-Sun, która chce w tym roku zdobyć Koronę Himalajów, weszła również w tym samym dniu na Kangchendzöngę ale korzystała z butli z tlenem, natomiast 6 maja Koreanka Oh Eun-Sun weszła na szczyt bez wsparcia tlenowego.
Początek wyprawy nie był pomyślny dla Baranowskiej, gdyż już w czasie dojścia do bazy nabawiła się przeziębienia, miała temperaturę i ból gardła – lekarz zaaplikował jej antybiotyk. Pod koniec kwietnia, jeszcze nie wyleczona, wyruszyła z Alberto Zerain w górę w celu aklimatyzacji, dochodząc do 6200 metrów. Po powrocie do bazy i jednym dniu odpoczynku, ponownie z tym samym partnerem wyruszyła w górę przez lodowiec. Pokonując seraki, doszli w śnieżycy do „dwójki” na 6650 m. Nazajutrz ponownie zeszli do bazy na 5500 metrów. W czasie trzeciego podejścia, jednym ciągiem w ciągu 7 godzin doszli do obozu II, a w następnym dniu ustawili namiot w obozie III na 7200 m. Z powodu silnego wiatru nie podchodzili wyżej, lecz powrócili do bazy, torując w śniegu powyżej kolan. Kolejne trzy dni spędzili w bazie, do której doszło jeszcze dwóch uczestników tej katalońsko-baskijskiej ekspedycji – Oscar Cadiach, kierownik wyprawy, i Julen Reketa. Jej uczestnikiem była również Kinga Baranowska. W sumie cały zespół liczył 9 osób. W 17. rocznicę zaginięcia Wandy Rutkiewicz odprawiono w bazie puję i modlono się w jej intencji.
14 maja uczestnicy 3 wypraw – katalońsko-baskijskiej, hiszpańskiej i koreańskiej – postanowili wyruszyć w górę w kilkunastoosobowym zespole. W wyprawie hiszpańskiej była m.in. Edurne Pasaban, jedna z głównych pretendentek do Korony Himalajów, a w zespole koreańskim – Go Mi-Sun. W pierwszym dniu doszli do „jedynki”, a w następnym od razu do „trójki” na 7200. Tam przeczekali kolejny dzień, gdyż bardzo wiało, i dopiero 17 maja, również w silnym wietrze i zawiei, Kinga i Alberto doszli do obozu IV na 7700 m. Do szczytu pozostało jeszcze 900 metrów. Do „czwórki” dochodzili też uczestnicy innych wypraw. Obliczono, że podejście na wierzchołek w głębokim śniegu zajmie około 15 godzin. Kinga wyruszyła do ataku szczytowego o północy z Juanjo Garra, ale ten zawrócił pół godziny przed szczytem. Kinga podchodziła 16 godzin i na wierzchołku była o godz. 17. 20 minut przed nią na wierzchołku tej góry stanęła Edurne Pasaban, a jeszcze wcześniej Go Mi-Sun, która korzystała ze wsparcia tlenowego. Tego samego dnia, jeszcze przed nocą, Kinga zeszła do obozu IV, skąd następnego dnia rozpoczęła mozolne zejście do bazy, z noclegiem w obozie II. Poniżej czwórki Pasaban osłabła i trzeba jej było donieść tlen do „trójki” – doznała też odmrożeń, podobnie jak kilku innych uczestników ataku szczytowego. Kinga powróciła do bazy 20 maja.
Kobieca Korona HimalajówKangchendzönga była ostatnim z 14 głównych ośmiotysięczników, na które weszły Polki. W ciągu 34 lat, od 1975 do maja 2009 roku, Polki, jako jedyne kobiety w świecie, wspięły się na wszystkie ośmiotysięczniki. W sierpniu 1975 roku na Gasherbrum II (8035 m) weszły Anna Okopińska i Halina Kruger-Syrokomska i od tego wejścia nasze panie rozpoczęły zdobywanie ośmiotysięczników. Największe zasługi ma Wanda Rutkiewicz, która była pierwszą Polką na siedmiu ośmiotysięcznikach, w tym dwóch najwyższych – Mount Everest, K2 oraz na Nanga Parbat, Shisha Pangma, Gasherbrum I, Cho Oyu i Annapurna. Duży udział mają również: Anna Czerwińska – Nanga Parbat, Lhotse, Makalu oraz ostatnio Kinga Baranowska, która jako pierwsza Polka stanęła na Dhaulagiri, Manaslu i Kangchendzöndze. Koronę tę uzupełniają również wejścia Krystyny Palmowskiej na Broad Peak i Nanga Parbat oraz Ewy Panejko-Pankiewicz na Gasherbrum I. Jest to duży sukces polskiego himalaizmu kobiecego. Na powyższy fakt zwrócił uwagę Eberhard Jurgalski, światowy analityk himalaizmu, który z tej okazji, przesłał na adres Józefa Nyki gratulacje z okazji tego historycznego sukcesu dla Kingi Baranowskiej oraz całego środowiska alpinistycznego w Polsce.
Apoloniusz Rajwa
0 0
ratownicy Tatrzańskiego Zawodowego Pogotowia Ratunkowego to mogą się od niej dużo nauczyć
0 0
Gratulacje! Nie darmo godajom, ze ka djaboł i chłop ni moze, tam babe pośle, nie inacyj.
0 0
o ciupazka sie zjawiła...??
0 0
do obs-rańca
a co ty cwaniaku w górach zrobiłeś!!
0 0
Czego się mogą nauczyć?Dopijasz chłopie ze na 100 lecie szczytu nie zdobyli.Przeczytaj sobie jakie warunki były na DHAULAGIRI no i śmierć Piotrka Morawskiego.Ratownik TOPR to nie jest maszyna jest to zwykły człowiek .Tam wygrała pogoda .Pomyśl sobie ile musieli włożyć wysiłku podczas akcji ratunkowej na tej wysokości.Chyle czoła dla TOPR.
0 0
a co to jest TOPR? Ja piszę o Tatrzańskim Zawodowym Pogotowiu Ratunkowym-pracują na etatach,biorą kasę za to co robią i jacy tam ochotnicy?
0 0
Idz się chłopie przyjmij zobaczymy jak długu będziesz robił za takie pieniądze i w takich warunkach.Przestań pisać głupoty bo się słabo mi robi.Pewnie siedzisz w ciepłym biurze i bąki puszczasz.
0 0
to ich tam siłą biorą? Jak im praca nie odpowiada to mogą się zwolnić i np. oscypki sprzedawać. Wolny kraj.
0 0
Masz odwagę powiedz im to prosto w oczy(jak masz odwagę)Dziecko Neostrady i tyle z Ciebie jest.
0 0
do obs-rańca masz jakieś problemy psychiczne chyba tak.A może jesteś z grupy szturmowej radia M,a może ktoś cie przetrzymywał w piwnicy w Austrii.Czy ci się podoba czy nie i tak będziesz płacił ze swoich podatków i chwała ci za to dobry człowieku.
0 0
obs-rańiec mógł byś zmienić prace żeby więcej tych podatków mogli ci zabrać na TOPR.Jakąś lepsza posadkę z dobra pensyjka.Z Góry Dziękuje
0 0
jak nie macie argumentów i kultury to obrażacie innych.
0 0
Jo by sie tak wysoko nie pchala miele mi zycie
0 0
Napisojciyz po ludzku ze siy wystyrmala na:Pięć Skarbnic Wielkiego Śniegu a nie jakomsik Kacombzdziongwe. ;)
Jak by to pedziyli w Hamaryce: She got Balls. Dziywce z drygiem!
0 0
E, bestyjo, przeciy pise. Przebocciy, musem se sprawic mocniyjse okulory.
0 0
A są jeszcze mocniejsze? O, to Pan Samuel będzie wyglądał, jakby miał denka od butelek w oprawce!:):):):)
0 0
alez Ano, ja tesz ślepa:-)) wiec sie nie smieje:-))
0 0
Gratulacje Pani Kingo.Podpisano Maluczcy ;)
0 0
No i kobitki górą. !!! Jedna tu, druga nieco niżej.:):):)
0 0
Ana myślisz,że my mężczyźni to już plackiem przed Wami leżymy? ;) ;) ;)
0 0
Etam, nadajecie się do pchania karuzeli!:):):)
0 0
nie wszyscy część musi zostać ratownikami ....
0 0
zapomnieliście jeszcze m.in. o Martynie Wojciechowskiej- w końcu zdobyła 8-tysięcznik w Himalajach.
0 0
Nie pierwsza tylko druga. Ja przecież byłam pierwsza!
0 0
Gratulacje dla Kingi, szkoda że musiała skorzystać z O2 przy zejściu ale na to nie ma mocnych...
To kto następny?
0 0
Kuba, czy Ty umiesz czytać? To Kasaban potrzebowała tlenu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz