Przed 70 laty Polacy zdobyli w Himalajach Nanda Devi East (7434 m), ustanawiając polski rekord wysokości w górach. Po trudnej wspinaczce na wierzchołku stanęli wówczas Jakub Bujak i Janusz Klarner. W czasie ataku na drugi dziewiczy szczyt – Tirsuli (7074 m) zginęli w lawinie śnieżnej Adam Karpiński i Stefan Bernadzikiewicz. W tym roku, dla upamiętnienia pierwszej polskiej wyprawy himalajskiej, wyprawę na Nanda Devi East poprowadził Jan Lenczowski, wnuk Jakuba Bujaka. Do wierzchołka zabrakło im ponad 500 metrów.
Wielki sukces czteroosobowego zespołu polskich himalaistów w lipcu 1939 roku nie został nagłośniony – wybuchła II wojna światowa. Dwóch uczestników tej wyprawy pozostało w Himalajach na zawsze, zasypani w lawinie śnieżnej na stokach Tirsuli. Bujak i Klarner powrócili do kraju, ale ten pierwszy nie zdążył już nawet zobaczyć się z żoną i dwojgiem dzieci – przedostał się na Zachód, najpierw do Francji a potem do Anglii, gdzie pracował jako konstruktor silników lotniczych dla brytyjskiego przemysłu zbrojeniowego. W lipcu 1945 roku, kiedy nosił się z zamiarem powrotu do kraju, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach w czasie wycieczki górskiej w Kornwalii. Klarner pozostał w kraju, walczył w Powstaniu Warszawskim. W 1949 roku przygotował do druku książkę o tej wyprawie. UB zażądało usunięcia z karty tytułowej jego nazwiska, na co się nie zgodził – po kilku dniach zaginął. Tak więc od 60 lat, nikt ze zdobywców tego szczytu już nie żyje. Książka napisana przez Janusza Klarnera ukazała się w czasie odwilży politycznej w 1956 roku, nakładem „Czytelnika” i nosi tytuł „Nanda Devi”. Zdobyty przez naszych himalaistów szczyt był wówczas szóstym co do wysokości na świecie, na którym stanął człowiek. Najwyższym, była sąsiednia Nanda Devi (7816 m), z którą połączony jest trzykilometrową granią. Tragiczne losy wymienionej czwórki nasunęły co niektórym przypuszczenie, że może przyczyniła się do tego klątwa bogini hinduskiej Nanda Devi, która jednych uszczęśliwia, a innych karze.
Rejon Nanda Devi znajduje się w Indiach, w Himalajach Garhwalu. Jest w nim kilka siedmiotysięczników, a Nanda Devi, jest drugim co do wysokości w Himalajach Zachodnich. W jej długiej wschodniej grani znajduje się wybitny wierzchołek Nanda Devi East. Górne kotły lodowcowe doliny Rishi Ganga noszą nazwę Sanktuarium Nanda Devi, które jest według wierzeń hinduskich siedzibą bogów.
Pierwsza polska wyprawa himalajskaPo doświadczeniach zdobytych w lodowcowych górach Europy, Spitsbergenu, w górach Afryki Środkowej i Andach nadszedł czas na wyprawę w góry najwyższe. Klub Wysokogórski powołał na kierownika wyprawy Adama Karpińskiego, który już od dawna nawoływał do zorganizowania wyprawy himalajskiej. Pozostałymi jej uczestnikami byli doświadczeni alpiniści Jakub Bujak i Tadeusz Bernadzikiewicz oraz najmłodszy z nich Janusz Klarner. Zezwolenie otrzymali na Nanda Devi East, ale w perspektywie myśleli o K2 (8611m) i Mount Evereście (8848 m). Gdyby wydarzenia historyczne następnych lat potoczyły się inaczej, to kto wie, czy na którymś z tych szczytów Polacy nie stanęliby jako pierwsi.
70 lat temu dotarcie do trudno dostępnego rejonu Nanda Devi było wielkim przedsięwzięciem, wymagało zaangażowania dużej liczby kulisów do transportu bagażu stromymi, eksponowanymi, skalistymi ścieżkami. Nasi himalaiści znakomicie sobie z tym poradzili i chociaż niektórzy tragarze całą trasę, nawet po lodowcu, przebyli boso, to do bazy na 4300 metrów ładunki donieśli. Karawana trwała 10 dni. Pod koniec maja można już było rozpocząć właściwą działalność górską. Z pomocą kilku Szerpów założyli obóz I na 4900 m, a potem obóz II na Przełęczy Longstaffa (5910 m ), na którą wszedł jako pierwszy już w 1905 roku Tom George Longstaff z przewodnikami alpejskimi.
Pierwsze dni czerwca poświęcono na rozpoznanie i ubezpieczenie grani – dwóch turni skalnych oraz Śnieżnej Kopy. Była to równocześnie aklimatyzacja, gdyż choroba górska dawała już o sobie znać. Po odpoczynku w bazie, ponownie ruszają na grań, pokonują jej pierwszy odcinek z turniami i zakładają obóz III na 6200 m oraz IV na 6400 m, u stóp Wielkiego Uskoku. Bernadzikiewicz i Bujak wyruszają na rekonesans, i osiągają wysokość 6700 m. Nazajutrz 21 czerwca Bernadzikiewicz, Klarner, Dawa i Indżung ruszają do ataku szczytowego. Pokonują Wielki Uskok i kawałek śnieżnej grani, dochodzą do wysokości 6930 m, gdzie postanawiają założyć obóz V. Wtedy urwał się olbrzymi nawis z Indżungiem, który spadł 15 metrów, ale na szczęście był asekurowany przez Dawę. Poszkodowanego trzeba było jednak sprowadzić do „czwórki”, a następnego dnia na przełęcz. 23 czerwca do ataku szczytowego ruszają Karpiński i Bujak. Dotarli do 6750 m – śnieżyca, wiatr i zmęczenie zmusiły ich do powrotu do obozu IV. Pogoda nadal była zła, więc schodzą na przełęcz. 30 czerwca kolejny atak szczytowy: Bernadzikiewicz, Bujak, Klarner, Bocktey, Dawa i Nima wyruszają z obozu IV w górę. Po drodze zabierają pozostawione depozyty i zakładają obóz V na 7020 m. Bocktey i Nima wracają do „czwórki”, a pozostali przeczekują cały następny dzień złą pogodę w obozie V. 2 lipca o godz. 7 rano, przy bezchmurnej pogodzie i minus 16 stopniach, Bernadzikiewicz, Klarner, Bujak i Dawa ruszają w kierunku szczytu. Do stóp Środkowego Uskoku grań nie jest trudna. Na wysokości 7200 m, wyczerpany Bernadzikiewicz rezygnuje z dalszej wspinaczki i razem z Dawą schodzą do obozu V. Bujak i Klarner pokonują trudne zalodzone skały Środkowego Uskoku, a potem śnieżną, zalodzoną ostrą grań. Przed nimi uskok szczytowy, okazał się na szczęście niezbyt trudny. O godz. 17.20 weszli na wierzchołek Nanda Devi East. Po 40 minutach pobytu na szczycie rozpoczynają odwrót i już po zmroku doszli do obozu V.
Po tym sukcesie, uczestnicy wyprawy likwidują bazę główną i przy pomocy tragarzy przenoszą się do sąsiedniej doliny, gdzie założyli bazę, by zaatakować kolejny siedmiotysięcznik Tirsuli (7074 m). Przejście wśród ogromnych seraków i zakładanie obozów I i II jest bardzo niebezpieczne. 18 lipca Karpiński i Bernadzikiewicz wraz z czterema Szerpami podchodzą do miejsca, gdzie zakładają obóz III na 6150 m, po czym Szerpowie wracają w dół. W nocy oberwały się z Tirsuli II seraki, które wraz z masami śniegu zasypały obóz III. Kiedy nazajutrz dotarli tam Bujak i Klarner wraz Szerpami, znaleźli na lawinisku dwa buty, wór z żywnością i kilka drobnych przedmiotów. Wiele godzin sondowano lawinisko, ale Karpińskiego i Bernadzikiewicza nie odnaleziono. Działalność górska została zakończona. Powrót z bazy do Almory trwał prawie dwa tygodnie. Bujak i Klarner odpłynęli z Bombaju 23 sierpnia statkiem do Port Saidu, gdzie znaleźli się 3 września, skąd przez Aleksandrię, Constancę i Bukareszt dojechali 11 września do Lwowa.
Druga wyprawa po 70 latachOpowiadali o jej przebiegu Jan Lenczowski, kierownik wyprawy oraz Marcin Miotk i Paweł Szlachta na spotkaniu w siedzibie TPN w czasie 5. Spotkań z Filmem Górskim. Sala była wypełniona po brzegi, a w spotkaniu wzięli udział m.in. Magdalena Bujak Lenczowska, córka Jakuba Bujaka, jej mąż Adam Lenczowski, bratanica Janusza Klarnera, Karolina, żona Janka Lenczowskiego oraz ich mały Adaś. Spotkanie prowadził Kuba Brzosko, wicedyrektor Spotkań z FG. Uczestnicy zaprezentowali przeźrocza z tegorocznej wyprawy, potem również krótki film, a na deser, super perełkę – odnaleziony w archiwach brytyjskich materiał filmowy zrealizowany przez uczestników wyprawy himalajskiej przed 70 laty, na którego trop wpadła Anna Pietraszek, realizująca film dokumentalny o tej wyprawie przed dwudziestu laty.
Z inicjatywą zorganizowania wyprawy na Nanda Devi East w 2009 roku wystąpił Janek Lenczowski, wnuk Jakuba Bujaka. Nie bez trudności, zabiegając o sponsorów, udało się ją zorganizować. Uczestniczyli w niej: Jan Lenczowski – kierownik, Jarosław Woćko, Narcyz Sadłoń – lekarz, Paweł Szlachta, Tomasz Walkiewicz, Daniel Cieszyński, Grzegorz Sosiński, Rafał Szyndzielarz – operator TV oraz Marcin Miotk i Grzegorz Mróz, którzy później dołączyli do wyprawy w bazie głównej.
W Munsyjari, gdzie organizowano karawanę, dowiedzieli się, że kilka kilometrów dalej, mieszka córka kierownika tragarzy historycznej wyprawy z 1939 roku – Diwan’a Singh Martolia, którą odwiedzili. Z Munsyjari, z karawaną składającą się z 50 tragarzy, ruszyli stromymi ścieżkami w górę doliny. Po kilku dniach dotarli do miejsca, gdzie stanęła baza główna, na wysokości 4300 m, tam gdzie stała baza pierwszej polskiej wyprawy himalajskiej. Już w pierwszych dniach założono również bazę wysuniętą na 5000 m i wyruszono na rekonesans pod Przełęcz Longstaffa. Na razie wszystko odbywało się zgodnie z planem. Pogoda dopisywała – do południa było słonecznie, wręcz upalnie, po południu – chmury i opady, a w nocy mróz. 9 maja Jarosław Woćko, Daniel Cieszyński i Narcyz Sadłoń weszli na Przełęcz Longstaffa (5910 m), gdzie stanął potem obóz I. Kilka dni później wyruszyło na przełęcz 5 osób. Woćko i Cieszyński zaporęczowali na grani turnie skalne i Śnieżną Kopę, zakładając 650 metrów lin poręczowych. Po pięciu dniach przebywania na wysokości około 6000 metrów, powrócili do bazy.
Po kilku dniach odpoczynku ponownie wyruszyli w górę i razem z Marcinem Miotkiem założyli obóz II na wysokości 6500 m, pod Wielkim Uskokiem. 24 maja Woćko i Cieszyński wspięli się do wysokości około 6900 m i powrócili do „dwójki”, by nazajutrz przystąpić do ataku szczytowego. Pogoda się załamała, na grani wiał bardzo silny wiatr. W nocy nie spali, gdyż musieli przytrzymywać namiot, by nie zwiało ich w przepaść. Na domiar złego Jarek miał problemy zdrowotne. Nazajutrz pogoda nadal była zła, silny wiatr, słaba widzialność – w tej sytuacji zdecydowali się na odwrót, schodząc do bazy. Na ponowienie ataku szczytowego nie było już czasu, a z pewnością i sił - zbliżał się koniec wyprawy.
W bazie postanowiono upamiętnić wyprawę sprzed 70 laty. Na dużej kamiennej płycie, przy pomocy haków i czekana wykuto napis: „Nanda Devi East, - 2. 7. 1939 first ascent - A. Karpiński, J. Bujak, S. Bernadzikiewicz, J. Klarner – POLAND”, po czym ustawiono ją na postumencie kamiennym i dokonano uroczyście jej odsłonięcia. W pierwszym tygodniu czerwca uczestnicy wyprawy powrócili do kraju.
Szczytu nie zdobyli, ale jak powiedziała Magdalena Bujak Lenczowska: – Ważne jest, że z tej wyprawy wszyscy wrócili cało, że postawili tam płytę, która upamiętnia uczestników pierwszej polskiej wyprawy himalajskiej i dlatego uważam, że warto tam było pojechać.
Po relacji z tegorocznej wyprawy, odbył się pierwszy publiczny pokaz historycznego filmu z wyprawy z 1939 roku. Film ten nagrany z kilku rolek na płytkę, jest jeszcze w wersji roboczej, nie w kolejności chronologicznej. Poszczególne jego fragmenty komentowała Magdalena Bujak Lenczowska. Jakość obrazu, jak na tak stary film, jest znakomita, a poszczególne sekwencje pokazują etapy wyprawy: karawanę, wspinaczkę w partii szczytowej na Nanda Devi East, uczestników w obozie I i II, oraz dojście po lodowcu pod Tirsuli. O ciekawej historii odnalezienia tego filmu jeszcze napiszemy.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz