Peter Šperka, Anton Dobeš i Milan Džugan weszli na szósty co do wysokości szczyt świata Cho Oyu (8201 m). Jest to już trzeci ośmiotysięcznik Petera Šperki, nie licząc Rocky Summit (8030 m) na Broad Peaku.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6394"}
Tegoroczna jesień w Himalajach nie sprzyjała alpinistom. Wielu zawróciło nie osiągając szczytu, z powodu silnych wiatrów, zimna i opadów śniegu. Tak było na Annapurnie, Shisha Pangmie, Manaslu, a także na Cho Oyu, która spośród wymienionych cieszy się największym powodzeniem, głównie wśród wypraw komercyjnych. Najlepsza pogoda była w trzeciej dekadzie września i w pierwszych dniach października. Powiodło się wyprawie słowackiej, spośród czterech jej uczestników trzech stanęło na szczycie. Jedynie Stanisław Poliak już w bazie głównej, na początku wyprawy miał problemy ze zdrowiem, zszedł do Tingri i w dalszej działalności górskiej nie uczestniczył. „Okno pogodowe” wykorzystali też uczestnicy wyprawy czeskiej pod kierownictwem Leopolda Sulovskeho – wszyscy w dwóch turach weszli na szczyt.
Turkusowa BoginiCho Oyu w interpretacji Güntera Oskara Dyhrenfurtha to Turkusowa Bogini. Nazwa ta przyjęła się w literaturze górskiej. Szczyt znajduje się w głównej grani Himalajów Centralnych, na granicy nepalsko-chińskiej, w odległości 28 km od Mount Everestu. Zdobyli go 19 października 1954 roku Austriacy Herbert Tichy i Sepp Jöchler oraz Pasang Dawa Lama, który po czterech latach uczestniczył również w drugim wejściu na ten szczyt. Na kolejne wejścia trzeba było czekać 20 lat. Polacy w eksploracji Cho Oyu mają znaczny wkład. Maciej Berbeka i Maciej Pawlikowski z Zakopanego w lutym 1985 roku dokonali pierwszego zimowego wejścia trudnym, południowo-wschodnim filarem, a w następnym roku Maciej Pawlikowski i Ryszard Gajewski poprowadzili nową drogę lewym żebrem południowo-zachodniej ściany. W wytyczaniu nowych dróg na ten szczyt mieli także swój udział Wojciech Kurtyka w 1990 roku i trzy lata później Krzysztof Wielicki.
Dotychczas wytyczono na ten szczyt 12 dróg, nie licząc dwóch wariantów. Największym powodzeniem cieszy się trasa pierwszych zdobywców, uchodząca za najłatwiejszą, którą weszło już około 2360 osób. Zginęło lub zmarło w trakcie wypraw na ten szczyt ponad 40 osób. Pierwszymi kobietami na wierzchołku tej góry były: Dina štěrbová i Věra Komárková, które z dwoma Szerpami Ang Ritą i Norbu dokonały wejścia 13 maja 1984 roku. Dina mieszkała wtedy w Ołomuńcu na terenie Czech, a Věra, Czeszka z pochodzenia, miała już obywatelstwo USA. Chociaż štěrbová urodziła się w Bratysławie, to sukcesu tego nie przypisuje się Słowacji, tylko USA i Republice Czeskiej.
W tej sytuacji pierwszym Słowakiem na Cho Oyu był Dušan Becik, który wszedł na szczyt w grudniu 1985 roku – trzy lata później zginął na Evereście. Razem z nim wszedł wtedy na Cho Oyu Jaryk Stejskal, posiadający obecnie obywatelstwo słowackie. Kolejnymi Słowakami na tym szczycie byli: Juraj Kardhoro i Tibor Hromádka w październiku 1995 roku – Juraj zaginął dwa lata później na Manaslu. Wiosną 1997 roku wszedł na Turkusową Boginię Vladimir štrba, a jesienią – Vladimir Zboja. W 2006 roku stanął na szczycie Peter Hamor, a w następnym roku Josef Kopold. W sumie do jesieni tego roku było na Cho Oyu ośmiu Słowaków. Luboš Stacho zmarł w czasie wyprawy w 2005 roku na wysokości około 7000 metrów.
Trzech Słowaków na szczycieTegoroczną wyprawę firmował Himalaya Club Vysoké Tatry, a zorganizował ją Peter šperka, kierownik czteroosobowego zespołu, profesjonalny ratownik HZS, himalaista i ski-alpinista, który początkowo chciał poprowadzić na ten szczyt nową drogę, ale plan uległ zmianie. – Pod koniec ubiegłego roku, kiedy zjeżdżałem na nartach w rejonie Grzesia, wpadłem do dziury i doznałem zerwania ścięgna Achillesa. Przez następne miesiące musiałem wiele ćwiczyć, w tym również na siłowni, by dojść do pełnej sprawności i dobrej kondycji. Z tego też powodu zmieniłem termin wyprawy wiosennej na jesienną, co z kolei kolidowało z zajęciami na kursach przewodnickich UIAGM kolegom, którzy mieli ze mną jechać w Himalaje. Zrezygnowali w wyprawy, więc musiałem poszukać nowych partnerów. Z Dobešem byłem kiedyś na Aconcagua, natomiast Džugan i Poliak wyjechali w góry wysokie po raz pierwszy. Po kontuzji dopiero od połowy maja zacząłem pracować w Tatrach jako przewodnik wysokogórski, co pozwoliło mi dojść do pełni formy – wyjaśnia Peter.
Z początkiem września odlecieli do Kathmandu, gdzie udali się do agencji turystycznej, prowadzonej przez Szerpę Pasang Dawę. Peter jest z nim zaprzyjaźniony, gdyż Pasang Dawa odwiedził w lecie Tatry Słowackie. Agencja Pasanga pozałatwiała im wszelkie formalności związane z wyprawą, zatem po kilku dniach pobytu w stolicy Nepalu wyruszyli busem do Kodari, a po przekroczeniu granicy nepalsko-tybetańskiej dotarli do Nyalam (3750 m). Tam wykorzystali czas na aklimatyzację, wchodząc na niewysokie szczyty. Podobnie było w Tingri, miejscowości położonej na wysokości 4300 m, gdzie oprócz dodatkowych zakupów żywności, spędzili dwa dni na aklimatyzacyjnych wejściach do wysokości 5000 metrów.
Z Tingri po dwóch dniach dotarli do bazy głównej na morenie lodowca, na wysokości 5700 m. Jest to najwyżej usytuowana baza pod ośmiotysięcznikami. Było już w niej kilka wypraw, m.in. czeska pod kierownictwem Leopolda Sulovskeho, czeskiego weterana wypraw himalajskich. – Tuż przed wyjazdem na wyprawę znalazłem w internecie informację, że wyprawa Sulovskeho ma zamiar wspinać się drogą, którą planowałem wcześniej, ale potem w bazie okazało się, że się z niej wycofali, gdyż na wysokości około 6800 m zeszła lawina śnieżna, która zasypała i zniszczyła im obóz. W tej sytuacji zrezygnowali i zawrócili do bazy. Postanowili wejść na szczyt drogą normalną, a więc tą samą, co my. Myśmy w tym czasie mieli już ustawione namioty w dwóch obozach – tłumaczy šperka.
Zakładanie obozów przebiegało sprawnie: 14 września stanął obóz I na 6400 m, a po kilku dniach obóz II na 7200 m. Po nocy spędzonej na tej wysokości zeszli do bazy wysuniętej, by odpocząć przed atakiem szczytowym. Po dwóch dniach ponownie wyruszyli w górę. Zatrzymując się w obozach I i II, doszli do wysokości 7500 m i założyli tam obóz III. Z tego obozu 26 września o godz. 5 rano rozpoczęli atak szczytowy. Uczestnicy innych wypraw, którzy wyruszyli na szczyt trzy godziny wcześniej, zawracali – z wyjątkiem kilku – z powodu zimna, wiatru i opadów śniegu, nie dochodząc do wierzchołka. – Myśmy wyszli później i wykorzystaliśmy, że przedeptali nam połowę trasy, więc łatwiej nam się podchodziło, a kiedy pokazało się słońce, to nie było już tak zimno, przestał padać śnieg, wiatr się trochę uciszył i rozpogodziło się – wspomina Peter. – Na szczyt weszliśmy o godz. 15 w trójkę – Milan, Toni i ja. Pogoda była dobra, widzialność też. Po krótkim pobycie na wierzchołku zaczęliśmy schodzić do „trójki”, a następnego dnia zeszliśmy do bazy. Oceniam, że w sumie w czasie naszej działalności górskiej tylko 10% uczestników wypraw weszło na szczyt. W tym dniu, co my, do wierzchołka doszło jeszcze trzech Chińczyków i Argentyńczyk. W większości były to wyprawy komercyjne i prawie wszyscy korzystali z butli tlenowych. Po nas powiodło się także uczestnikom wyprawy Sulovskeho – wszyscy weszli na szczyt na początku października.
53-letni Peter šperka jest obecnie najstarszym Słowakiem, który wszedł na ośmiotysięcznik. Trzeba dodać, że ma na swym koncie aż 640 wejść na Gerlach. Dotychczas był na trzech ośmiotysięcznikach – w 1996 roku na Shisha Pangmie, w następnym wszedł na Manaslu – był kierownikiem tej wyprawy. Broad Peak atakował dwukrotnie – w 1998 roku, kiedy wspiął się do wysokości 7400, i w 2006 roku, kiedy wszedł na Rocky Summith (8030 m). Dwa lata temu na Gasherbrumie II doszedł do 7650 m. Ma jeszcze dalsze himalajskie plany. Chce zorganizować wyprawę ratowników tatrzańskich na Kangchenjungę lub Annapurnę.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz