By zostać przewodnikiem górskim z międzynarodowym certyfikatem UIAGM/IVBV, trzeba odbyć kurs, który trwa dwa lata, zaliczyć egzaminy częściowe po blokach zajęć terenowych – lawinowych, lodowcowych, skalnych, skitourowych i jazdy wariantowej oraz egzamin końcowy, a następnie w charakterze aspiranta odbyć praktykę przewodnicką. W kursie, którego kolejne dwa etapy zostały zakończone, uczestniczy 10 kandydatów.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6557"}
Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich z siedzibą w Zakopanem jest od 9 lat członkiem zwyczajnym UIAGM/IVBV. Zrzesza 31 przewodników, w tym 21 z aktualną na ten rok licencją. Prezesem jest Marcin Kacperek, wiceprezesem Ryszard Gajewski, a członkiem zarządu i delegatem technicznym Mieczysław Ziach. Przewodniczącym komisji rewizyjnej jest Piotr Konopka, a jej członkami Bogumił Słama i niżej podpisany.
PSPW zorganizowało w ciągu tych niespełna 10 lat dwa kursy dla kandydatów na przewodników wysokogórskich – jeden w 2004 roku – jego okres szkoleniowy i aspirancki skończył się w tym roku. Spośród 9 uczestników tego kursu przewodnikami IVBV zostali: Grzegorz Bargiel, Jan Gąsienica Roj młodszy, Paweł Kunachowicz, Marek Kazior i Stefan Stefański, a w grudniu odznakę przewodnika IVBV otrzyma Marcin Rutkowski.
We wrześniu ubiegłego roku rozpoczął się nowy kurs, na który po przeprowadzonych egzaminach wstępnych: wspinaczce w lodzie i skale zakwalifikowanych zostało 10 kandydatów: Grzegorz Bittmar, Maciej Ciesielski, Paweł Karczmarczyk, Michał Król, Tomasz Michalik, Andrzej Mikler, Tomasz Gąsienica Mikołajczyk, Andrzej Sokołowski, Bartłomiej Stoch Michna i Przemysław Wójcik. Przy zgłoszeniu na kurs musieli złożyć wykaz 30 dróg wspinaczkowych, z tego minimum pięć w skale, mikście oraz w śniegu i lodzie, przy czym jedna powinna być bardzo wymagająca technicznie, fizycznie i psychicznie. 15 dróg musiało mieć wycenę trudności minimum IV i przynajmniej 500 m długości, a 10 dróg w skale z prowadzeniem o trudnościach VI+. Trzeba też było złożyć wykaz 15 dni ski-tourowych. – W najbliższym czasie niektóre wymogi zostaną jeszcze bardziej zaostrzone, np. 15 dróg będzie musiało mieć długość co najmniej 800 metrów, a zatem nie można będzie tego wymogu spełnić w Tatrach – powiedział Ryszard Gajewski, jeden z instruktorów na obecnym kursie.
Kurs rozpoczął się od wykładów i zajęć praktycznych w sali, a na początku tego roku odbył się tygodniowy kurs lawinowy w Tatrach Polskich, prowadzony przez Piotra Konopkę, a potem pierwsza część kursu ski-tourowego w Alpach, prowadzona przez Mieczysława Ziacha.
Na lodowcach i graniach alpejskichKurs rozpoczął się pod koniec czerwca w Chamonix. W rejonie Mont Blanc odbyła się jego pierwsza, 10-dniowa cześć. Najpierw szkolono się na śnieżnych stokach o różnym stopniu nachylenia, w podejściu, zejściu i na trawersach, a w następnych dniach ćwiczono techniki lodowe na lodowcu Mer de Glace, ratownictwo i autoratownictwo ze szczelin lodowcowych, podchodzenie i schodzenie w zespołach po stromych lodowych stokach Pointe Isabelle i Aiguille du Moine. Ćwiczono też prowadzenie w zespołach 2- i 3-osobowych na śnieżno-skalnej grani Aiguille du Plan. Po noclegu w schronisku Cosmiques na grani Pointe Lachenal, w przedostatnim dniu, wspinano się w trudnych warunkach śnieżnych w rejonie najwyższego szczytu Alp na grani Rochefort.
Ostatnich kilka dni tego 18-dniowego kursu zajęcia terenowe odbywały się w Alpach Berneńskich w Szwajcarii. W zespołach 3-osobowych dokonano wejść na Möncha, w śniegu i lodzie do 45 stopni. Następnego dnia ze schroniska Konkordia próbowano wejść na Gross Fiescherhorn, ale zawrócono z rejonu przełęczy ze względu na złą pogodę i trudne warunki. Na trasie prowadzono szkolenie z zakresu nawigacji i orientacji, a na lodowcu – z ratownictwa szczelinowego. Ostatnim rejonem była Bernina – wyjście granią Fortezza na Piz Zupo i powrót tą sama drogą. Pod koniec kursu odbył się dwudniowy egzamin z zakresu lodowcowego kursu alpejskiego.
W pierwszym dniu zadanie egzaminacyjne polegało na wyjściu aspiranta prowadzącego klienta z przewieszonej szczeliny lodowcowej, a następnie na zaimprowizowaniu ratownictwa dla osoby znajdującej się w szczelinie, poczynając od zbudowania stanowiska pod obciążeniem osoby wiszącej już w szczelinie. Zajęcia prowadzono z dodatkową asekuracją na wypadek popełnienia jakiegoś błędu. – Wszyscy uczestnicy wykazali dobry poziom, a czas wykonania przez nich tego zadania wahał się od 6 do 21 minut – stwierdził z satysfakcją Marcin Kacperek.
W drugim dniu zadanie polegało na prowadzeniu w zespole 3-osobowym odcinków drogi na Piz Zupo przez uszczeliniony lodowiec o nachyleniu do 50 stopni z trudnościami skalnymi II-III. Zadanie to uczestnicy kursu wykonali satysfakcjonująco. Ze względu na chorobę Grzegorz Bittmar nie uczestniczył we wszystkich zajęciach i będzie musiał kurs lodowcowy jeszcze zaliczyć. Kierownikiem kursu był Marcin Kacperek, prezes PSPW, a drugim instruktorem – Ryszard Gajewski.
Na skalnych drogach Tatr SłowackichKurs skalny został zorganizowany w trzeciej dekadzie września. Pogoda dopisała, więc wspinaczki graniowe i ścianowe były dla kursantów przyjemnością. W ciągu 10 dni zajęć ćwiczono na różnych formacjach skalnych i terenowych prowadzenie na krótkiej linie w kilku rejonach słowackich Tatr Wysokich, począwszy do otoczenia Doliny Kieżmarskiej, a skończywszy na szczytach nad Doliną Mięguszowiecką. W sumie dokonano wejść na 24 szczyty, często kilka z nich zaliczano w czasie jednego przejścia graniowego. Wspinano się na m.in. na Jastrzębią Turnię drogą Komarnickich, potem granią Kopiniaków oraz przez Miedziane Ławki do grani Wideł, potem jeden zespół wspinał się na Łomnicę, a drugi na Kieżmarski Szczyt. Kilkoma drogami wspinano się południową ścianą na Czarny Szczyt. Były też wejścia na Baranie Rogi, Lodowy Szczyt, „Martinką” na Gerlach i wspinaczki na Wielkiej Granackiej Baszcie i Wielickiej Baszcie, a w rejonie Doliny Mięguszowieckiej zrobiono Grań Ganków oraz dokonano wejść na Ciężki Szczyt i Wysoką.
Egzamin wieńczący kurs skalny został przeprowadzony na Szarpanych Turniach. – Wszyscy uczestnicy z wyjątkiem jednego zdali go na piątkę – ocenia Gajewski, który był kierownikiem tego szkolenia. Ponadto instruktorami byli: Piotr Konopka i Mieczysław Ziach oraz instruktorzy stażyści Grzegorz Bargiel i Jan Gąsienica Roj młodszy. Główny nacisk w czasie szkolenia położono na opanowanie przez kursantów techniki krótkiej liny, sposób poruszania się zespołu oraz wybór drogi w terenie łatwym i trudnym, a także na sprawne przejście od asekuracji z ręki do asekuracji z bloków i innych punktów. Umiejętności wspinaczkowe uczestników zostały ocenione wysoko.
Kandydatom pozostała jeszcze do zaliczenia jazda wariantowa (freeride) oraz II część kursu ski-tourowego. Zajęcia odbędą się w Alpach, w styczniu i marcu przyszłego roku.
Apoloniusz Rajwa
0 0
Wielki szacunek i podziw dla ratowników wysokogórskich i niezłomnych kandydatów na te odpowiedzialne i elitarne stanowiska.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz