Dopiero z perspektywy 20 lat można właściwie ocenić wartość górskich dokonań najwybitniejszego polskiego himalaisty – Jerzego Kukuczki – ostatniego romantyka gór najwyższych.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6659"}
To już 20 lat, jak świat górski obiegła wiadomość o tragedii na południowej ścianie Lhotse, stanowiącej wówczas ogromne wyzwanie dla himalaistów. W czasie wspinaczki na wysokości około 8200 metrów odpadł od ściany Jerzy Kukuczka i na skutek zerwania się liny runął w dół do szczeliny lodowca u podnóża ściany. Był już wtedy znanym w świecie himalaistą, który jako drugi po Reinholdzie Messnerze zdobył Koronę Himalajów, ale uczynił to w znakomitym stylu. Wszedł na 14 głównych ośmiotysięczników w najkrótszym jak dotąd czasie 7 lat 11 miesięcy i 14 dni. Na 9 szczytów wszedł nowymi drogami, a cztery zdobył zimą i tylko na Lhotse, od której rozpoczął swoją koronę, wspiął się normalną drogą, dlatego też dwa lata po skompletowaniu Korony Himalajów postanowił wejść jeszcze raz na ten szczyt nową drogą południową ścianą. Do szczytu zabrakło mu ponad 300 metrów. Spoczął na zawsze w lodowcu u stóp czwartej co do wysokości góry świata.
Dotychczas Koronę Himalajów zdobyło 18 alpinistów. Jeżeli za wejście na każdy ośmiotysięcznik bez wsparcia tlenowego zaliczymy jeden punkt, to Kukuczka miał ich 13, gdyż wchodząc na Mount Everest nową drogą korzystał ze wsparcia tlenowego. Jeżeli do tych punktów doliczymy po jednym za każde wejście na ośmiotysięcznik nową drogą oraz za każde zimowe wejście również jeden punkt, to w sumie miał ich również 13. Zatem Jurek Kukuczka z 26 punktami wyraźnie wyprzedza w tej klasyfikacji Reinholda Messnera, który ma ich na swym koncie 20 (6 wejść nowymi drogami i wszystkie 14 szczytów bez wsparcia tlenowego). Na trzecim miejscu znajduje się Krzysztof Wielicki (19 pkt. (3 wejścia zimowe, 3 nowymi drogami i 13 bez wsparcia tlenowego), a czwarty w tej klasyfikacji jest Kazach Denis Urubko (odpowiednio 1, 3 i 14). Klasyfikacja ta potwierdza ogromną klasę Jurka Kukuczki jako najwybitniejszego himalaisty wśród zdobywców Korony Himalajów.
***
Z okazji przypadającej w tym roku 20. rocznicy śmierci Jerzego Kukuczki Gminny Ośrodek Kultury w Istebnej zorganizował spotkanie połączone z promocją wznowionego wydania książki „Mój pionowy świat”. W sali czytelni miejscowego gimnazjum można też było obejrzeć wystawę fotografii z archiwum Kukuczki „14 najważniejszych spraw w życiu”. Spotkanie rozpoczął film „Lhotse ’89” zrealizowany przez Elżbietę Piętak i Waldemara Okleka z TV Katowice, którzy uczestniczyli przed 20 laty w tej wyprawie. Spośród pozostałych uczestników wyprawy był tylko Maciej Pawlikowski i Michał Kulej – lekarz wyprawowy. Montaż poetycko-muzyczny przygotowała młodzież gimnazjalna, a aktor Adam Proboszcz czytał fragmenty książki „Mój pionowy świat”. Męża wspominała Cecylia Kukuczka, a na zakończenie spotkania można było obejrzeć 21-minutowy film „Pamięci Jurka Kukuczki”, zrealizowany przez syna Wojciecha, zmontowany z fragmentów filmowych i przeźroczy. Ryszard Gajewski opowiadał o wspólnej z Jurkiem wyprawie wiosną 1980 roku na Mount Everest, kiedy to Kukuczka z Andrzejem Czokiem poprowadzili na ten szczyt nową drogę południowym filarem, natomiast Maciej Pawlikowski przypomniał przebieg tragicznej wyprawy na południową ścianę Lhotse.
***
W wyprawie przed 20 laty, której kierownikiem był Jurek Kukuczka, uczestniczyli: Ryszard Warecki – zastępca kierownika, Maciej Pawlikowski, Ryszard Pawłowski, Tomasz Kopyś, Przemysław Piasecki, Michał Kulej – lekarz oraz ekipa TV Elżbieta Piętak i Waldemar Oklek, a także kilka osób innych narodowości. – W pierwszej fazie działalności górskiej, w czasie zakładania obozów, działaliśmy w zespołach trzyosobowych – do Kukuczki i Pawłowskiego dołączył Kulej, a w moim zespole byli Kopyś i Piasecki. Michał Kulej, nie mając jeszcze dobrej aklimatyzacji, musiał zawrócić z wysokości 7100 m z powodu objawów choroby wysokościowej, a potem wykruszył się również Przemek Piasecki, zatem kiedy nadszedł czas na atak szczytowy, w górę mogły wyruszyć tylko dwa zespoły dwuosobowe – wspomina Maciek Pawlikowski. – Kukuczka wyruszył z Pawłowskim, a w następnym dniu ja z Kopysiem – mieliśmy stanowić zespół wspierający. Kiedy doszliśmy do obozu V na 7500 m, Jurek z partnerem byli już w obozie VI na 8000 m, skąd nazajutrz ruszyli w kierunku szczytu. Myśmy w tym dniu przeczekiwali w „piątce”. Następnego dnia przez radiotelefon Warecki powiadomił nas, że na polach śnieżnych powyżej nas, w niewielkim kotle widzi schodzącą i zatrzymująca się co chwilę postać. Podejrzewa, że musiało się coś wydarzyć, poleca nam, byśmy wyruszyli w górę na jej spotkanie. Kiedy doszliśmy do wysokości około 7700 m, spotkaliśmy Pawłowskiego. Na pytanie co z Jurkiem powiedział, że spadł ze ściany. Potem zeszliśmy z Pawłowskim do „dwójki”, a po noclegu następnego dnia do bazy. Pytaliśmy o przebieg wypadku. Rysiek powiedział, że Jurek wspinał się trudnym skalistym terenem i w pewnym momencie, kiedy był około 50 metrów nad nim, odpadł. Spadając, wyrywał poszczególne punkty asekuracyjne. Nagle lina zahaczyła się o skałę, po czym nastąpiło szarpnięcie i zerwanie liny, a Jurek poleciał w przepaść.
Jak było naprawdę, wie tylko Ryszard Pawłowski. Wyprawa, w czasie której zginął Jerzy Kukuczka, była trzecią polską wyprawą na tę trudną ścianę. W czasie pierwszej w 1985 roku zginął Rafał Chołda, dwa lata później Czesław Jakiel. Teraz cała trójka upamiętniona jest na tablicy umieszczonej na czortenie w Chukung skąd widać południową ścianę Lhotse.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz