Takie opinie można było usłyszeć podczas rozmów kuluarowych w hotelu „Orle Gniazdo” w Szczyrku, podczas odbywającego się w dniach 5-7 lutego Festiwalu Górskiego – Wondół Challenge.
Z pewnością wpłynęła na to dobra atmosfera, jaka towarzyszyła festiwalowym dniom. – Festiwal tworzą ludzie, nie miejsca – przekonywał Jacek Jawień, jeden ze współtwórców festiwalu i główny organizator imprezy. Choć dla innych ogromny „kombinat”– jak nazywają niektórzy „Orle Gniazdo” (dawny ośrodek wypoczynkowy dla górników – przyp. aut.), jest miejscem o wątpliwym klimacie, jak na siedzibę festiwalu filmów górskich. Jednak widoki na grzbiety Beskidu Śląskiego z masywem Skrzycznego na czele stanowią przeciwwagę dla innych estetycznych doznań. Podczas festiwalowych dni okazało się, że można zrobić fajną i ciekawą imprezę, bez względu na otaczający betonowy „entourage” rodem z minionej epoki. Przede wszystkim organizatorzy przygotowali kilka mocnych punktów programu, do których z pewnością należały pokazy filmów „najlepszego himalaisty wśród filmowców i najlepszego filmowca wśród himalaistów” – jak nazywa się w środowisku górskim Darka Załuskiego. Jego filmy, m.in. „Annapurna na lekko” (o wyprawie słynnego trio himalajskiego „Tros Pedros”– Piotr Pustelnik, Peter Hamor i Piotr Morawski), czy „Ciao Martina” (opowieść o wybitnym włoskim wspinaczu Simone Moro i jego trudnym życiu himalaisty, a zarazem ojcu wdzięcznej córeczki Martiny) były wielokrotnie nagradzane na różnych festiwalach. Kontrowersyjną dla wielu jest postać prezenterki telewizyjnej i redaktor naczelnej pisma „National Geographic”– Martyny Wojciechowskiej, która przebojem zdobyła w przeciągu 7 lat Koronę Ziemi (ostatniego wejścia na Piramidę Carstensz 4884 m n.p.m. na Borneo dokonała 22 stycznia 2010 roku). Podczas festiwalu Martyna odsłoniła rąbek tajemnicy niewątpliwego sukcesu, jakim jest zdobycie 7 najwyższych szczytów na 7 kontynentach. Stała się tym samym drugą Polką (po Annie Czerwińskiej), która skompletowała Koronę Świata. Przypomnijmy, że podczas tych 7 lat wydarzył się m.in. poważny wypadek na Islandii (podczas kręcenia odcinka cyklu „Misja Martyna” wracającz z planu filmowego samochód wypadł z drogi, zginął wtedy operator kamery), w wyniku którego uszkodziła kręgosłup (niektórzy lekarze wróżyli jej już tylko poruszanie się na wózku inwalidzkim). W 2006 roku urodziła córeczkę, co utrudniło jej także działalność górską. Jednak wielka determinacja pozwoliły jej osiągnąć zamierzony cel. O swoich przygodach mówiła z pasją, podkreślając, że to było spełnienie jej marzeń – a nie wdzieranie się przebojem do himalajskiego środowiska. Nawet najwięksi oportuniści musieli przyznać, że Martyna „umie się sprzedać” i robi to profesjonalnie, z humorem i na poziomie.
– Obecne wydanie himalaizmu ogromnie się skomercjalizowało – przekonywał kolejny gość festiwalu w sobotni wieczór, niezaprzeczalna gwiazda himalaizmu – Krzysztof Wielicki. W 1996 roku stał się zdobywcą Korony Himalajów, był także naocznym świadkiem narodzin polskiego himalaizmu zimowego. Zdobycie 17 lutego 1980 roku Mount Everestu wraz z Leszkiem Cichym (kierownikiem wyprawy był Andrzej Zawada) na stałe wpisało się w annały himalaizmu. Podczas swojej prelekcji okraszonej ciekawymi, archiwalnymi zdjęciami, Wielicki opowiedział o ludziach, z którymi wspinał się na 14 najwyższych gór świata. Jak zawsze skromny, nie podkreślając swoich niezwykłych osiągnięć, długo wymieniał nazwiska przyjaciół, znajomych, partnerów: Berbeka, Chrobak, Czok, Dąsal, Kukuczka, Kurtyka, Morawski, Pawłowski, Rutkiewicz, Warecki i wielu, wielu innych.
Organizatorzy zapewnili też garść sportowych (a na pewno podnoszących poziom adrenaliny) doznań. W sobotę odbyły się pokazy GOPR z użyciem śmigłowca. Wszyscy byli tak przejęci (chyba wraz z samymi pilotami maszyny) sprawnym i robiącym duże wrażenie możliwościami manewrowymi śmigłowcem (a dystans długiej liny był niestety minimalnie za krótki), że powietrzna akcja zakończyła się wprost przejściem tornada przez zaaranżowaną „himalajską bazę”. Namioty i duże balony wirowały chaotycznie, a sami ratownicy zakończyli przenoszenie na linie najpierw na dachu grilla, a potem w pobliskim stawie, przebijając krę. Niezbyt profesjonalna akcja obyła się jednak bez ofiar (ze strony ratowników, ale i publiczności). Generalnie jednak wywarła duże wrażenie na widzach i chyba o to chodziło organizatorom. W niedzielę o swoim pierwszym polskim 9c opowiadał znakomity wspinacz młodego pokolenia Łukasz Dudek, natomiast ci, którzy postanowili „dać wycisk” swoim mięśniom, mogli wziąć udział w „Biegu pod Górę Mountain Hard Wear”, biegnąc na trasie z Urzędu Miasta w Szczyrku do położonego 2,5 km dalej i kilkaset metrów wyżej „Orlego Gniazda”. Zmagania na asfaltowych serpentynach wygrał znakomity biegacz Andrzej Długosz z czasem: 6 min. 12 sek. 0,61
Ciekawym pomysłem, a zarazem dobrym marketingowo zabiegiem było rozłożenie imprezy na dwie miejscowości: Gliwice i Szczyrk. W piątek 5 lutego aula w Centrum Edukacyjno-Kongresowym Politechniki Śląskiej w Gliwicach pękała w szwach. – Byłam zaskoczona liczbą widzów – podkreślała podczas wywiadu telewizyjnego Martyna Wojciechowska. Prolog festiwalowy w Gliwicach, w którego skład wchodziło spotkanie z Darkiem Załuskim i pokaz jego filmów, prezentacja filmów najaktywniejszego w Polsce studia filmowego Hybryda Film Studio, pokazy filmów z Banff Mountain Film Festival oraz spotkania z Krzysztofem Wielickim i Martyną Wojciechowską, mogły zadowolić nawet najbardziej wybrednych widzów.
Organizatorzy festiwalu zadbali o pokazy filmów z najwyższej półki, sprowadzając świeży jak „ciepłe bułeczki” zestaw filmów Banff World Tour. Ten kanadyjski festiwal górski, odbywający się pod koniec listopada każdego roku, prezentuje najbardziej ekstremalne i zwariowane filmy górskie na świecie. Część filmów (2,5-godzinny blok filmowy) z Banff ( z listopada 2009 roku) publiczność zobaczyła zarówno w Gliwicach, jak i w Szczyrku. Jest to pewnego rodzaju „przełom” w dotychczasowym grafiku festiwali w Polsce i prezentowanego na nich programu. Do tej pory Krakowski Festiwal Górski (odbywający się na początku grudnia) szczycił się pokazami jako jedyna impreza w Polsce – Banff World Tour. Ślązacy, wchodząc ze swoją ofertą, wyprzedzają Kraków o całe 10 miesięcy. No cóż, stan „constans” zbyt długo utrzymywany nigdy nie jest zdrowy. Były także pokazy archiwalnych filmów GOPR oraz amatorski minikonkurs filmowy (uczestniczyły w nim 3 obrazy). Zwycięzcą został Wojtek Kukuczka (syn Jerzego) za film o swoim tacie „Lhotse – pokerowa rozgrywka”.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni, a nawet zaskoczeni frekwencją – nie kryje zadowolenia Ania Wróblewska – osoba ds. mediów. – Mieliśmy nawet poczucie, że trzeba będzie powiększać salę. Dopisali goście ze środowiska (m.in. Olga Morawska, Piotr Pustelnik, Ania Czerwińska – przyp. red.) Publiczność była w większości przyjezdna, choć i lokalni goście nas odwiedzili. Myślę, że dla samych gości hotelu, którzy przyjechali na ferie, to też była atrakcja. Myślę, że pomysł przekazania całkowitego dochodu ze sprzedaży biletów w Gliwicach na Fundację Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki jest realnym wspieraniem polskich wspinaczy i ludzie chętniej wydają wtedy pieniądze – relacjonuje Ania Wróblewska. Czy powiedzenie, że Wondół Challenge wprowadził zdrowy ferment na arenie polskich festiwali filmów górskich jest przesadzone? Czas pokaże. Na pewno rzucił innym festiwalom wyzwanie, aby zrewidowały swoją działalność. Jak na pierwszą edycję wyszło bardzo dobrze. Można przypuszczać, że kolejne będą jeszcze lepsze. Gwarantować to chyba mogą dwaj profesjonaliści, którzy przewodzą temu projektowi. Jacek Jawień, jest członkiem Grupy Beskidzkiej GOPR. Wspina się od roku 1993 (Jura, Tatry, Alpy, Karakorum i Himalaje). W 1996 roku po raz pierwszy uczestniczył w himalajskiej wyprawie na Garhwalu, Satopanthi Bagirathi. Zawsze pasjonowały go góry zimą. Brał udział w wyprawach: 2002/03 zima K2, 2003/04 zima, Shisha Pangma, 2004/05 Shisha Pangma, 2006/07 Nanga Parbat. Krzysztof Treter jest instruktorem alpinizmu. Odbył staż przewodnicki w National Mountain Centre w Płn. Walii. Prowadził działalność szkoleniową w ośrodkach wspinaczkowych Anglii i Walii. Wspinał się w górach Szkocji, w Alpach, Kaukazie, Pamirze, Karakorum i Himalajach. Jest autorem podręcznika „Wspinaczka skalna” (Wydawnictwo Pascal) – możemy przeczytać na stronie www.wondol–challenge.pl w zakładce – organizatorzy.
Wądół – forma ukształtowania powierzchni ziemi: niewielka dolina o płaskim i zwykle podmokłym dnie oraz stromych zboczach, odwadniana okresowo. Powstaje w wyniku przeobrażenia debrzy lub doliny wciosowej w wyniku akumulacji osadów na ich dnie. Forma często spotykana w Karpatach.
Źródło: Wikipedia.pl
Challenge – wyzwanie (z ang. – przyp. aut.)
Jakub Brzosko
0 0
Wondół Challenge, Grajdoł City, Padół Village, jak to pięknie brzmi. Jak 20 letni maluch po wiejskim tuningu. Ktoś się sili na elegancję plus wyobraźnię, a wychodzi taki... popierdół...
A poza tym ktoś tam jest mondry, zamiast mądry.
Wądół - niewielka dolina o płaskim i zwykle podmokłym dnie oraz stromych zboczach;
Wondół - miejsce, do którego chodzi się won.
Podsumowując - impreza super, pomysły na nomenklaturę do bani...
0 0
Mam jeszcze jeden pomysł na nazwę:
WONDUŁ CZELENDŻ.
Ładnie, zgrabnie i co najważniejsze, ani po polsku, ani po angielsku.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz