Surowa, wietrzna i górzysta wyspa położona tuż pod północnym kołem polarnym i 66 stopniem szerokości geograficznej jawi się wielu jako niedostępna i dzika. Jest niezwykle aktywna sejsmicznie a w dużej części pokryta zastygłą lawą, uboga w roślinność i nie sprzyjająca człowiekowi. Pomimo tego jest w niej coś pięknego, przyciągającego i magicznego.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"8583"}
Wszyscy, którzy chcą szybko dotrzeć do Islandii, muszą skorzystać z połączeń lotniczych. Oczywiście droga morska również istnieje, ale z przyczyn obiektywnych nie jest wykorzystywana na szeroką skalę. Islandia położona jest ok. tysiąca kilometrów od wybrzeży Wielkiej Brytanii czy Norwegii. Ten argument przesądza na rzecz samolotów. Znane islandzkie linie to: „Icelandair” i „Iceland Express”. Reklama portu lotniczego w Reykjaviku (stolicy Islandii) nie do końca odpowiada prawdzie. Otóż ląduje się na lotnisku w Keflaviku, oddalonym ok. 50 km od stolicy.
Jednym z pierwszych widoków, jakie zobaczą przybywający z południowego-wschodu turyści (z tego kierunku najczęściej podchodzą do lądowania samoloty), to ciemnobrązowy ląd usłany stożkowatymi wygasłymi mikrowulkanami, nad którymi w głębi lądu dominują białe płaszcze lodowców. Bliżej ziemi zobaczą dymiącą, o widocznym z daleka błękitnym kolorze, kotlinę, w której znajduje się jedna z większych atrakcji Islandii – „Blue Lagoon”, czyli geotermalne baseny na otwartym powietrzu, których dodatkową „atrakcją” jest możliwość wysmarowania się białym krzemionkowym błotem (ponoć regenerującym skórę). Notabene firma „Blue Lagoon” świetnie prosperuje ze sprzedaży kosmetyków na bazie tego błota.
Aby zwiedzić wyspę, można polegać na komunikacji państwowej, ale jest ona niewystarczająca do w miarę dokładnego zwiedzenia wyspy (autobusy nie wszędzie dojeżdżają, poza tym jest się uzależnionym od rozkładu jazdy). I w tym momencie warto skorzystać z wypożyczalni aut (które są tuż obok terminalu lotniczego). Jeśli jeździ się tylko po asfaltowych drogach, to wystarczy osobowe auto, jednak większość dróg składa się w dużej mierze z odcinków tzw. „gravel road”, które – jak sama nazwa wskazuję – pokryte są szutrem i drobnymi kamieniami. Wtedy najlepsze jest auto terenowe z napędem na 4 koła.
Zwiedzając Islandię, najbezpieczniej i najlepiej jest objechać ją dookoła. Zapuszczanie się w interior może być bardzo ryzykowne ze względu na fatalny stan dróg (miejscami są to drogi zbudowane z drobniutkiego materiału skalnego, w którym po prostu się grzęźnie). Warto dodać, że część najważniejszych dróg w kraju była wybudowana dopiero… kilkanaście lat temu (m.in. drogi w północnej części wyspy). Minimum potrzebne na okrążenie wyspy (z użyciem własnego auta) to 7-10 dni.
Obierając tę opcję, rodzi się tylko jedno pytanie: w prawo czy w lewo. My pojechaliśmy w prawo, z naniesionymi na mapę najważniejszymi atrakcjami turystycznymi kraju. Kraju, który wg legendy odkryli irlandzcy mnisi, natomiast udokumentowane jest odkrycie wyspy przez wikingów z Norwegii oraz osadników celtyckich w okolicach 874 roku. Bohaterem narodowym Islandczyków jest Leiff Eriksson, który ma nawet ogromny spiżowy pomnik w centrum Reykjaviku. Ten islandzki wiking (syn Eryka Rudego) był pierwszym Europejczykiem, który założył osadę na terenach Ameryki Północnej (prawdopodobnie na Nowej Funlandii).
Ślady historii spotyka się co chwila. Jednym z ważniejszych miejsc jest Tingvelir – Równina Zgromadzenia oddalona od stolicy kraju ok. 45 km. Podobno po raz pierwszy w 930 roku zebrali się tam wikingowie, dając podwaliny swojego parlamentu (najstarszego na świecie). Ciekawostką jest, że Tingvelir jest położony na styku dwóch płyt kontynentalnych: europejskiej i północnoamerykańskiej. Sama rozłożysta dolina pełna jest niezwykłych pęknięć skalnych, wypełnionych krystalicznie czystą wodą.
Kolejną atrakcją Islandii są gejzery. Sama nazwa gejzer pochodzi właśnie z Islandii i dotyczy „Geysiru”, który wytryskuje na wysokość ok. 70 metrów raz na kilka lat. „Geysir” jest drugim, po amerykańskim „Stemboat”, wystrzelającym na 120 metrów, największym gejzerem świata (położonym niedaleko Tingvelir). Trzeci jest Old Faithful (25-55 metrów) również ze Stanów Zjednoczonych, a czwarty Strokkur (25-35 m), znajdujący się tuż obok starszego brata „Geysira”. I właśnie ten gejzer dostarcza turystom nie lada atrakcji, wybuchając do kilka minut strumieniem wrzątku.
Choć Islandia otoczona jest potężnym, „magnetyzującym” spojrzenie Oceanem Atlantyckim, (w którego skład wchodzi Morze Grenlandzkie), to wzrok przyciągają także gigantyczne wodospady wypływające z głębi lądu, m.in. Selfoss czy spektakularny Gulfoss, opadający milionami ton kipieli na dno koryta rzecznego. Jadąc południowym wybrzeżem, nie sposób ominąć monumentalnych skał, wystających z morza w rejonie miejscowości Vik. Znajduje się tam przepiękny parusetmetrowy łuk skalny, który można podziwiać także przepływając pod nim jachtem czy łodzią. Ciekawostką tego wybrzeża są słynne „czarne plaże”, złożone z milionów wypolerowanych bazaltowych skał.
Słynne są oczywiście islandzkie wulkany, wśród których jednym z najbardziej znanych to Katla czy Hekla – wciąż aktywna i daje o sobie znać średnio raz na kilkanaście lat (ostatnia erupcja była w 1990 roku). Pod koniec marca 2010 roku, po 200 latach uśpienia, miał miejsce wybuch wulkanu na lodowcu Eyjafjallajokul, co dowodzi najlepiej, że Islandia nie jest najbezpieczniejszą wyspą (ewakuowano wtedy ponad 400 mieszkańców z rejonu wybuchu).
Kierując się w stronę wschodnich wybrzeży, mija się także niezwykłą, zaliczaną do największych cudów natury Islandii – „Lodową Lagunę”, która jest efektem ocieplania klimatu. Otóż masy czystego lodu w formie brył odpadają od lodowca i dryfują wprost do oceanu. W rejonie laguny kręcone były nawet zdjęcia do filmu o przygodach Jamesa Bonda w filmie „Die Another Day”.
Wschodnia, północna i zachodnia linia brzegowa jest mocno przeorana głębokimi, długimi fiordami. Północno-wschodnia część wyspy jest stosunkowo rzadko odwiedzana i zazwyczaj turyści przejeżdżają przez środek wyspy w stronę północnego wybrzeża – do miejscowości Akureyri. W drodze na północne wybrzeże można odwiedzić wręcz księżycowe pola z gorącymi źródłami pełnymi kipiącego błota, a także obejrzeć z bliska fumarole w formie kopców, z których wydobywa się para i zapach siarkowodoru.
Jednak zanim się dojedzie do Akureyri, warto nadrobić drogi i odwiedzić Husavik – miejscowość o starych tradycjach wielorybniczych (jest tam muzeum wielorybnictwa). O długich tradycjach morskich świadczą napisy na ścianach w muzeum „If God had meant us to have fibre glass boats, he would have grown fibre glass trees” (co w wolnym tłumaczeniu znaczy: „Jeśli Bogu chodziło o to, by nam dać łodzie z laminatu, powinien dać nam laminatowe drzewa”). W myśl tej sentencji można odbyć rejs starym, drewnianym kutrem wielorybniczym na Morze Grenlandzkie, na tzw. Whale watching (podglądanie wielorybów). Jeśli ma się szczęście, można faktycznie dostrzec żerujące w tym rejonie wieloryby (najczęściej humbaki). Zazwyczaj w miesiącach letnich te ogromne ssaki przypływają na tutaj w poszukiwaniu krylu.
Na całej wyspie, w różnych jej rejonach, można spotkać swobodnie pasące się na łąkach dzikie konie. Ich nieskrępowana niczym wolność składa się na obraz magicznej Islandii, gdzie nie ma granic czy barier ani dla ludzi, ani dla zwierząt. Być może właśnie dlatego producenci filmu „Wyprawa do wnętrza Ziemi” na podstawie książki Juliusza Verne’a wybrali zachodnie wybrzeża wyspy z jej wygasłym wulkanem jako miejsce kręcenia zdjęć.
Zwiedzanie wyspy można urozmaicić wsiadając na prom, który daje bardzo ciekawą perspektywę na górzysty ląd. Po zatoczeniu pętli (jadąc drogą krajową nr 1) powraca się do Reykjaviku. Oczywiście, będąc na Islandii, można się pokusić o przelot na Grenlandię (oddalonej zaledwie o 290 km), ale przelot małym samolotem nie należy do najtańszych. Poza tym w naszym mniemaniu dotknięcie grenlandzkiej ziemi i szybki powrót byłby pewnego rodzaju „profanacją turystyczną”.
Warto na pewno przyjrzeć się bliżej mieszkańcom Islandii i zwyczajom tam panującym oraz swoistej atmosferze regulowanej przez dzień i noc polarną. Amatorzy cudownych zjawisk na nocnym niebie powinni udać się na „wyspę lodu” w lutym lub marcu. My byliśmy w lipcu, kiedy panuje dzień polarny, charakteryzujący się między innymi tym, że nawet o 12 w nocy można czytać książkę na zewnątrz. Osoby nie przyzwyczajone do takiej „jasności” często mają problemy ze snem (dlatego Islandczycy montują grube żaluzje w oknach). Jednak dominującym stanem, jaki wyczuwa się na Islandii, jest jakby „zatrzymanie czasu”. Nikt się tam nie spieszy, nawet w kinie w połowie projekcji następuje przerwa… na dyskusję o filmie i wypalenie papierosa. Bardzo popularnym sportem na Islandii jest także czasochłonna gra w golfa (a pola golfowe są praktycznie wszędzie). Jest jeszcze jeden szczegół kultury na wyspie – otóż jej mieszkańcy żyją jakby „w cieniu” Norwegii (nawet flaga państwowa ma odwrotną kolorystykę, niż barwy narodowe Norwegii). Islandczycy mogą odczuwać pewnego rodzaju alienację, a z powodu trudnego dostępu także pewnego rodzaju izolację od świata (choć np. szereg linii lotniczych Europa via Ameryka Północna organizuje przelot z 1-dniowym przystankiem na Islandii, uatrakcyjniając pasażerom podróż. Oczywiście, ważne są także względy bezpieczeństwa podczas planowania trajektorii lotu: Wielka Brytania, Irlandia, Wyspy Owcze, Islandia, Grenlandia, Kanada – to standardowy łuk i stałe lądy, nad jakimi latają samoloty).
Trudno opowiedzieć „w kilku słowach” o tej niezwykłej wyspie. Z pewnością stanowi ona wyzwanie zarówno logistyczne, jak i finansowe dla wybierających się tam osób. Jednak warto ją odwiedzić. Jej surowość, dzikość i pierwotna potęga stanowią wspaniałą inspirację do refleksji, a prawdziwe cuda natury zostawiają w pamięci niezatarte wrażenia.
Jakub Brzosko
0 0
piykne konie i ten wodospad tez a tyn wulkan co wylał nie zrobiliście fotki?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz