Gotują haluszki. Góral Dano, Słowak i góralka Aneta, Polka – małżeństwo od siedmiu lat. I opowiadają o życiu, pracy, dzieciach i mentalności obu narodów.
Dano przekomarza się, że poznali się na nowotarskim jarmarku. Aneta oponuje, bo nie lubi targowiska. A naprawdę to siedem lat temu młody Słowak szukał wyposażenia kuchni do budowanego przez siebie pensjonatu. W końcu po długich poszukiwaniach znalazł sklep, wymarzony sprzęt i żonę.
Pensjonat Vasko w Zdziarze ma niewielką kuchnię. Kiedyś właściciele prowadzili nawet restaurację, ale zrezygnowali, gdy okazało się, że dla mieszkających tu gości brakuje miejsca na kolację. Dano kiedyś musiał skończyć kurs kucharski, by móc zaoferować swym klientom wyżywienie. Dziś serwuje wyśmienite haluszki z bryndzą i śmietaną. Są pyszne może i dlatego, że jak nigdzie indziej przykłada do nich rękę polsko-słowackie małżeństwo. – Najważniejsze, by ziemniaki utrzeć na tarle ręcznie – przekonuje Słowak, pochylając się nad miską. Wkrótce trzy spore ziemniaki zmieniają się w papkę. Trzeba działać, zanim nie ściemnieją.
Wtedy, w sierpniu 2003 roku, Aneta była w sklepie sama, bo wszyscy powyjeżdżali na urlopy. Żeby zrobić zakupy Dano musiał mieć projekt kuchni, a tym zajmował się kto inny. Słowak musiał przyjechać jeszcze raz, potem były kolejne wizyty, by wszystko skompletować jak należy. W końcu profesjonalnej kuchni nie kupuje się ot tak, od niechcenia.
Za pół roku Dano skompletował kuchnię. I rodzinę. Aneta ze swym synem przyjechała do Zdziaru na ferie zimowe 2004. Tak po prostu, by pomóc. Później, na wakacje – by pomóc, zobaczyć jak się biznes kręci, a w końcu, spróbować, czy tu się da żyć. Dawid przecież skończył już pierwszą klasę podstawówki, a przeprowadzka może wywrócić także jego świat do góry nogami. To w końcu nie tylko kwestia zmiany środowiska i nowych kolegów, ale i nowego języka, stylu życia na wsi. Po wakacjach do Nowego Targu już nie wrócili.
Oprócz ziemniaków najważniejsza jest konsystencja. Żeby haluszki zaistniały, musi być coś, co je sklei. Jak miłość w rodzinie, tak mąka w kluskach. Dano wrzuca do michy jedno jajko i wsypuje kolejne porcje pszennego pyłu. Z jednej torebki mąkę grubiej zmieloną, a z drugiej – tortową. Ile? Wyszło może pół kilo, ale nie można patrzeć na proporcje. Ciasto nie powinno być gęste, ale musi samo odchodzić od rąk. Bo oczywiście mieszanie wszystkich składników odbywa się tradycyjnie – dłońmi.
– Najtrudniej było z językiem. Wiadomo, Polak ze Słowakiem ogólnie się zrozumieją bez większych problemów, ale jeśli chodzi o szczegóły, to okazuje się, że wiele słów ma odmienne znaczenie. Z początku bardzo się tym denerwowałam, szczególnie gdy przyjechali goście czy koledzy Dana. Ale po dwóch miesiącach zauważyłam, że zaczęłam rozumieć telewizyjne wiadomości. Ot tak, samo przyszło – wspomina Aneta.
Jednak język to nie wszystko – przecież jest jakaś różnica w mentalności, podejściu do życia. Dano przyznaje – Słowacy są inni. – Na pewno mniej przedsiębiorczy, mniej konkurencyjni. Bardziej zadowoleni z tego, co mają. U nas jak ktoś założy hurtownię, to cieszy się, że jakoś działa. A w Polsce od razu zastanawia się, jak otworzyć drugą. Macie dużo lepsze podejście do biznesu – przyznaje Słowak.
– Słowacy są pogodzeni z życiem, bywa, że boją się postawić na swoim, zaoponować. Przecież tu urzędy są czynne co drugi dzień. I nikogo to nie złości – zauważa Polka.
Jak twierdzą, wiele polskich firm próbowało tu robić biznes, ale większość zrezygnowała. – Tu ludzi ciężko namówić na coś nowego. Mają swoje przyzwyczajenia i już. Czasem wolą pojechać na zakupy do Nowego Targu na jarmark, niż mieliby to samo kupić na Słowacji. Ot, jest przekonanie, że w Polsce jest taniej – i choćby nawet drożej było, to i tak pojadą – śmieje się Dano.
Oczywiście nie wolno zapomnieć o soli i pieprzu. Choć haluszki będą się taplać w słonej bryndzy i na dodatek po wszystkim będą podskakiwać skwarki ze słowackiego słonego, wędzonego boczku, to przecież ciasto musi mieć swój smak. Choć nie wolno przesadzić. Ciasto już prawie gotowe. Teraz potrzebne będzie narzędzie. W Polsce go nie kupisz. Bo haluszkar służy wyłącznie do wyrobu haluszek. A tych u nas się nie gotuje. Dano bierze metalową blaszkę z okrągłymi otworami o średnicy ponad pół centymetra. Staje nad garem gotującego się posolonego wrzątku i powoli przeciska ciasto przez formę. Mnóstwo drobnych kluseczek zanurza się w ukropie. Miska – haluszar – gar. W tej kolejności ciasto zmienia się w kształtny smakołyk.
Pensjonat zapełnia się zwykle gośćmi różnych nacji. Zimą sześćdziesiąt procent stanowią Polacy, którzy przyjeżdżają do Zdziaru zafascynowani tutejszymi wyciągami. Latem proporcje się zmieniają – większość to Niemcy i Czesi, w mniejszej części Anglicy, Węgrzy i Polacy. Ostatnio trafił się też ktoś z Izraela, a nawet Nowej Zelandii. – Promujemy się głównie przez internet, choć coraz częściej przyjeżdżają stali klienci i ich znajomi. Zdziar nie ma swojej strony, więc staram się zbierać wszelkie informacje, by goście wiedzieli, gdzie jadą. Bo przecież są świetne trasy rowerowe, szlaki w Tatry Bielskie, blisko jest w Tatry Wysokie, a do Krakowa 110 km – ciut więcej, niż z Zakopanego!
Pomysł z pensjonatem był może nieco szalony. Dano pochodzi z Popradu, w Zdziarze dostał ziemię w spadku po dziadkach. A że wcześniej często odwiedzał kolegę, który prowadzi pensjonat w Spiskiej Sobocie, postanowił też zaryzykować. I nie żałuje.
Po blisko dziesięciu minutach haluszki są ugotowane i odcedzone. Ale to nie wszystko. Teraz Aneta rozdrabnia kostkę bryndzy i miesza ją ze śmietaną. Dano wrzuca haluszki do miski z serem. Prawie gotowe. Brakuje już tylko jednego.
– Czy miałam dość? No pewno, że się zdarzało. Goście bywają różni. Zresztą, nie jest to szczyt moich marzeń. Bardzo cieszy mnie prowadzenie strony internetowej, działania marketingowe czy przyjmowanie rezerwacji. Poza tym minusem jest też to, że czujemy się, jakbyśmy cały czas byli w pracy. Zimą bywa, że jak nas zasypie, to i trzy tygodnie nie opuszczamy domu. Mamy nawet piec do chleba – dodaje Aneta.
Aneta i Dano doczekali się jeszcze dwójki dzieci. Sisi ma cztery latka i jest rozbieganą blondyneczką. Leo urodził się w 2008 roku i teraz, w porze obiadu, ma ochotę położyć się spać. Rozmawiają w dwóch językach. Z tatą po słowacku, z mamą po polsku. Przełączają się automatycznie, niemal bezwiednie. – A my czasami miksujemy – i jak jest krótsze słowo po słowacku to stosuję je w polskim, a Dano odwrotnie – śmieje się Aneta.
Dawid poradził sobie w szkole wyśmienicie. Nie stracił roku, szybko opanował język, a teraz nawet wygrał dwie szkolne olimpiady przedmiotowe. Teraz wszyscy się zastanawiają, czy powinien wybrać liceum w Nowym Targu, czy Kieżmarku, studia w Krakowie czy Bratysławie. I zrobiło się tak europejsko.
Jeszcze gdy Dano wyrabiał kluski, Aneta pokroiła wędzony boczek w grubą kostkę i usmażyła go na patelni. Teraz haluszki z bryndzą i śmietaną rozłożone do głębokich talerzy obsypuje obficie skwierczącym jeszcze boczkiem. Jeszcze trochę zielonej cebulki i danie gotowe. Do popicia dostajemy szklankę świeżego mleka. Szaleństwo obżarstwa czas zacząć.
Józef Figura
0 0
Ten tekst to nie haluszki tylko groch z kapustą. a tak btw to haluszki ida w biodra i sa błe. Nie lubie haluszków, ale ser wyprażany to nawet bardzo
0 0
a ser wyprażany w co idzie ? bo tez kaloryczny jest :-)
0 0
nie lubisz bioder??? eee nie jestes mięski :-))))))
0 0
Tez idzie ale ser jest pyszne a haluszki błe
0 0
widac Emi lubi \"biedra\"serowo-wyprażane a nie haluszkowo-mączne :-)
0 0
a jak widac na fotce, rozmowy przy gotowaniu haluszek sprzyjają ...powstawaniu dzieci ;-P
hmm, wiec moze panowie , do robienia haluszek ...marsz :-)
0 0
\"Zimą bywa, że jak nas zasypie, to i trzy tygodnie nie opuszczamy domu\"..masz Kasia odpowiedź :-))))))
0 0
no i wówczas robią haluszki :-)
0 0
Oj to bardzo niezdrowa przez 3 tygodnie nic tylko haluszki.
A co jak maka im wyjdzie?
0 0
to wówczas robią haluszki w werski lajt :-)
0 0
No nie, jak babcie smalcem : \"Zimą sześćdziesiąt procent stanowią Polacy, którzy przyjeżdżają do Zdziaru zafascynowani tutejszymi wyciągami.\" Jakie wyciagi? JAKA FASCYNACJA?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz