Włochy, podobnie jak Polska, są krajem katolickim, więc siłą rzeczy obchody tego największego dla chrześcijan święta Wielkiej Nocy są bardzo podobne.
Są w tych obchodach następujące różnice: Wielki Tydzień rozpoczyna się we Włoszech uroczystą procesją z poświęconymi palmami. W Niedzielę Palmową zazwyczaj poświęcenie odbywa się w kościele lub kaplicy trochę oddalonych od kościoła parafialnego. Po poświęceniu palm (autentycznych, w Polsce nie ma takowych), wierni ustawiają się w szeregu i wśród śpiewów rusza procesja. Włosi zachowują jeszcze stare tradycje i często można zobaczyć tego dnia księdza na osiołku. Jeśli kościół parafialny oddalony jest trochę od miejsca, gdzie były święcone palmy, taka procesja trwa nawet do godziny.
Oczywiście wszyscy wychodzą z domów, aby przynajmniej popatrzeć na przechodzący orszak. Czasem trochę śmiesznie to wygląda, zwłaszcza wtedy, kiedy ksiądz proboszcz ma grubo ponad 80 lat. W takim przypadku wierni z trwogą spoglądają na swego pasterza i boją się, żeby im tylko nie spadł. Młodzi księża (nie wiadomo dlaczego) nie chcą wsiadać na osła. W Niedzielę Palmową na wszystkich Mszach św. poświęcane są gałązki z drzewa oliwnego i każdy wierny zabiera taką gałązkę do domu. Natomiast gałązki, a raczej gałęzie palmowe niesie się podczas procesji.
W Wielki Czwartek Włosi bardzo dużą wagę przywiązują do obrzędu obmycia nóg. Tego rytuału nie można pominąć. Zazwyczaj ksiądz obmywa nogi 12 osobom, podobnie jak Chrystus obmył nogi 12 apostołom, ale są takie parafie, gdzie ceremonia taka trwa nawet kilka godzin. Jeden mój znajomy ksiądz w Rzymie kiedyś obmywał nogi 120 mężczyznom (teraz się trochę postarzał i zmniejszył ich liczbę do ok. 80). Każdy z tych obmytych otrzymuje na pamiątkę od proboszcza Pismo Święte, katechizm lub jakąś książkę o tematyce religijnej.
Charakterystyczną rzeczą w Wielki Piątek, której nie ma w Polsce, jest wieczorna procesja z figurą Chrystusa umarłego. Przygotowania do tej procesji trwają kilka miesięcy. Specjalnie dobrany komitet rozdziela role, o które ubiegają się chłopcy i dziewczęta. Największym zaszczytem dla chłopaka jest rola Chrystusa, a dla dziewczyn rola Matki Bożej i św. Weroniki. Każdy we własnym zakresie przygotowuje sobie odpowiedni strój i z kościoła parafialnego wyrusza procesja.
Na czele zazwyczaj kroczy orkiestra dęta, która jest praktycznie w każdej, nawet najmniejszej mieścinie. Za nimi chłopak odgrywający Chrystusa z krzyżem na ramionach i pozostałe postacie znane z Ewangelii, które brały udział w drodze krzyżowej Pana Jezusa. Za aktorami (jeśli tak ich można nazwać) specjalnie dobrana grupa mężczyzn niesie na ramionach figurę Chrystusa umarłego. W czasie procesji ludzie zbliżają się do figury, dotykają, żegnają się, czasem całują). Kroczący przed figurą aktorzy odgrywają Pasję Chrystusa na ulicach miasteczka. Są więc upadki, poszturchiwania, kopanie, płacz. Ludzie bardzo uważnie uczestniczą w tym wydarzeniu. Czasami aktorzy tak się wczuwają w rolę, że dochodzi do tragedii. Kilka lat temu w prowincji Viterbo doszło do nieszczęśliwego wypadku. Młodzieniec, który odgrywał Judasza, zarzucił sznur na drzewo i udawał powieszenie. Niestety, kamień, na którym się podpierał, jakoś mu się obsunął i już go nie odratowano. Niewiele brakowało, a tłum zlinczowałby księdza, który był inicjatorem tej procesji. Czasami zdarza się też, iż po takiej procesji odwożony jest na pogotowie mężczyzna, który odgrywa rolę Chrystusa (upadki, kopania, ciosy, biczowanie, czasem koledzy przesadzą i trzeba się potem leczyć). Tym niemniej o tę rolę ubiegają się wszyscy, nawet ci, którzy na co dzień są z dala od Kościoła.
W Wielką Sobotę nie ma poświęcenia pokarmów, tak jak w Polsce. Ten zwyczaj nie jest tu w ogóle znany. Trochę później niż w Polsce rozpoczyna się liturgia Wielkiej Nocy. Niektóre parafie rozpoczynają ją o północy z soboty na niedzielę i kończą ok. godz. 3 nad ranem.
We Włoszech nie ma procesji rezurekcyjnej. W Niedzielę Wielkanocną wszyscy idą do kościoła i z reguły właśnie w tym dniu przystępują do spowiedzi. Nie można zmienić tego zwyczaju. Mimo iż księża organizują spowiedzi kilka dni wcześniej, zdecydowana większość przystępuje do sakramentu pokuty na Wielkanoc. To święto zawsze kojarzy mi się z oblężonymi konfesjonałami od rana do nocy (bywały lata, że spowiadałem w tym dniu nawet 12 godzin i wychodziłem z konfesjonału tylko na posiłki).
Święta Wielkanocne nie są dla Włochów świętem rodzinnym, tak jak Boże Narodzenie. Mają nawet takie rymowane powiedzonko: „Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi” – Boże Narodzenie z twoimi, Wielkanoc z kim chcesz. Nic więc dziwnego, że często dorastająca młodzież świętuje z kolegami, zostawiając rodziców samych. Natomiast na Boże Narodzenie wszyscy muszą być w domu i Włosi bardzo tego przestrzegają.
Pozostaje jeszcze Poniedziałek Wielkanocny, zwany tutaj „Pasquetta” – czyli Mała Pascha. Tego dnia kto tylko może, wybiera się poza miasto, aby – jeśli tylko pogoda dopisuje – spożyć posiłek na świeżym powietrzu. Wszędzie można dostrzec łąki zapełnione biwakującymi ludźmi. Takie uczty w towarzystwie krewnych i znajomych trwają nieraz aż do zmierzchu. Śmigus dyngus jest nieznany i niepraktykowany we Włoszech.
Ks. Władysław Marian Zarębczan, Watykan
0 0
I też jedza na świeta pizze paschalną?
0 0
nie, oni mandżare ...prosciuto:P
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz