Pierwszy kapelan zakopiańskiej Solidarności, współtwórca i kustosz sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem - ks. Mirosław Drozdek - przez cztery lata był konfidentem SB o pseudonimie "Ewa" - wynika z dokumentów zgromadzonych przez SB.
Maj 1981 rok. U pallotynów na Krzeptówkach w Zakopanem powstaje pomysł budowy kościoła Matki Bożej Fatimskiej. Ma to być votum za ocalenie Ojca Świętego.Ks. Mirosław Drozdek ogłasza tę nowinę swoim parafianom. Ksiądz znany jest ze swej skuteczności. Pierwszy kapelan zakopiańskiej Solidarności, opiekun związkowców z Solidarności nauczycielskiej i służby zdrowia.
Szanowany i ceniony organizator, kustosz sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, należącego do o. pallotynów.
1983 rok - Na Krzeptówkach odbywają się spotkania ludzi z podziemnych struktur zakopiańskiej Solidarności.
Luty 1985 roku - W sanktuarium przez osiem dni mieszka Lech Wałęsa z rodziną. Ukrywa się przed inwigilacją SB.
Wrzesień 1985 roku. - SB dostrzega konflikt pomiędzy zakonnikami a księżmi diecezjalnymi na Podhalu i postanawia to wykorzystać. Kpt. SB Andrzej Szczepański spotyka się z ks. Mirosławem Drozdkiem.
Szczepański pisze potem: "Drozdek nie ma oporów w kontaktach z SB, ale przede wszystkim chce rozmawiać na interesujące go tematy, a przy tym załatwić swoje sprawy. Na tematy związane z funkcjonowaniem kościoła ma opory, ale ustępują w miarę prowadzonych z nim rozmów".
Szczepański pisze także raport, w którym uzasadnia pozyskanie księdza do współpracy: "Uzyskiwanie bieżących informacji o działaniach byłej "S".
Pogłębienie istniejącego antagonizmu, jaki dość jaskrawo zarysował się pomiędzy klerem świeckim a zakonnym, zakonnicy czują się pokrzywdzeni.
Z uwagi na sprawowany urząd, Drozdek jest dopuszczany do narad i posiedzeń, na których dekanat zakopiański wypracowuje koncepcje pracy duszpasterskiej.
23 września 1985 r. - SB pozyskuje do współpracy ks. Mirosława Drozdka. Nadaje mu pseudonim tajnego współpracownika "Ewa". Odtąd jego prowadzącym jest kpt. Andrzej Szczepański, szef zakopiańskiej Służby Bezpieczeństwa.
"Drozdek zainteresowany jest ze względów osobistych w ciągłych wyjazdach do krajów kapitalistycznych" - informuje Szczepański.
1985 r. - Po czterech spotkaniach z TW Ewa Szczepański składa raport. Pisze w nim m.in.: "W okresie opracowania dał się poznać jako ksiądz nie sfanatyzowany religijnie, a mający na uwadze przede wszystkim dobro własnego zgromadzenia.
W czasie rozmów na tematy nas interesujące operacyjnie daje dokładne i wyczerpujące odpowiedzi. W kolejnych rozmowach stwierdzono, że nie ma on prawie żadnych oporów w udzielaniu nam interesujących informacji i omawiane tematy przedstawia wnikliwie, bez szukania kamuflaży.
Luty 1986 r. - Tygodniowy, drugi pobyt Lecha Wałęsy na Krzeptówkach.
4 marca 1987 r. - Ks. Mirosław Drozdek zostaje przyjęty na prywatnej audiencji przez Ojca Świętego. Zostaje przedstawiony projekt i idea budowy kościoła na Krzeptówkach. Jan Paweł II przyjmuje ten projekt i osobiście podpisuje dokument.
30 lipca 1987 r. - Wykopy pod fundamenty kościoła.
5 sierpnia 1987 r. - TW Ewa informuje: "W dniu dzisiejszym na plebanii w Poroninie ma dojść około godziny 16 do spotkania ks. Dziwisza, ks. Fidelusa, ks. Łasuta i ks. Drozdka. Jest to spotkanie przed wyjazdem do Rzymu.
Wyjeżdżający na kolegium z WSD odwożą ks. Dziwisza do Watykanu. Wyjeżdżają z Polski przez GPK Chyżne.
Po odwiezieniu ks. Dziwisz ks. Łasut z ks. Fidelusem mają się udać na kilkudniowy wypoczynek w Alpy. Cały ich pobyt za granicą potrwa około tygodnia. Podróżują samochodem ks. Łasuta."
9 października 1987 r. - Raport Szczepańskiego do naczelnika wydziału IV SB w Nowym Sączu, M. Kozieńca: "Proszę o wyrażenie zgody na wyjazd czasowy do Włoch ob. Rz. Andrzeja zam. w Poroninie. Ww. jest stałym pracownikiem Ośrodka Duszpasterskiego Pallotynów"
Decyzja Kozieńca: "W powyższej sprawie zwrócił się do nas z prośbą o interwencję TW Ewa - pozostający na kontakcie kpt. Andrzeja Szczepańskiego z RUSW w Zakopanem. Ze względów operacyjnych proszę o pozytywne rozpatrzenie niniejszego wniosku.
18 października 1987 r. - Z sanktuarium na Krzeptówkach wyjeżdża do Rzymu 7-osobowa delegacja ze statuą Matki Bożej.
1988 rok - Kościół jest już w surowym stanie.
1 sierpnia 1988 r. - Raport mjra Andrzeja Szczepańskiego do szefa SB w Nowym Sączu: "Zwracam się do towarzysza szefa z prośbą o wyrażenie zgody na przyspieszenie paszportu w postaci wklejenia przedłużenia wizowego do paszportu ks. Mirosława Drozdka oraz wydania nowego paszportu ob. Rz. Andrzejowi.
O interwencję w powyższej sprawie zwrócił się do mnie ks. Mirosław Drozdek, który pozostaje na moim kontakcie jako TW nr rej NS-13157.
W czasie współpracy okazał się jednostką szczerą i związaną na tyle z nasza służbą, że przekazywał i przekazuje mi dokumenty, do których posiada dostęp.
Są one oceniane pozytywnie przez nasz wydział IV. W czasie pobytu Lecha Wałęsy na naszym terenie prowadził on jego zabezpieczenie operacyjne. W zamian za to jest tylko symbolicznie wynagradzany okresowo prezentami."
1989 rok. - Po 28 spotkaniach w ciągu czterech lat SB zawiesza współpracę z TW Ewa.
1989-2006 r. - Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej to jedno z najważniejszych miejsc kultu religijnego na Podhalu.
Pięknie, bogato zdobione wnętrza kościoła. Na zewnątrz przepych. Po 1989 roku żadna ważna osoba goszcząca pod Tatrami nie omija tego miejsca.
Do sanktuarium pielgrzymują miliony osób. Tu co roku swoje wielkie zjazdy ma rodzina Radia Maryja. Przybyszów wita zawsze ks. Mirosław Drozdek - pomysłodawca i twórca największych uroczystości kościelnych w Zakopanem.
Na Krzeptówkach organizowane są uroczystości rocznicowe Solidarności. Pod Giewontem mówi się, że w magistracie żadne poważniejsze decyzje nie są podejmowane bez akceptacji kustosza z Krzeptówek, a limuzyny z wysokimi urzędnikami, podjeżdżające pod sanktuarium - nikogo już nie dziwią.
15 lutego 2006 r. - 7.30 rano. Ksiądz Mirosław Drozdek w sanktuarium jak zwykle zagoniony. Zgadza się na rozmowę, ale nie pozwala jej nagrywać, nie zgadza się też na robienie notatek.
Sprawia wrażenie zaskoczonego pytaniem o współpracę. Grozi prokuratorem.
- Nigdy nie byłem żadnym konfidentem. To prawda, że musiałem z racji swojej funkcji występować o paszport.
To nie była moja prywatne sprawa. Oni mnie pytali wówczas o coś. Ja im odpowiadałem. Trudno, żebym ukrywał, że był u mnie Lech Wałęsa, gdy przecież o tym wszyscy wiedzieli. Przecież jeździli za mną, gdy wiozłem Wałęsę autem, więc mówiłem, że wiozłem go autem.
Wzburzenie księdza sięga zenitu, gdy słyszy o opinii prowadzącego go funkcjonariusza SB, że to była świadoma gra - coś za coś.
- Żadnego takiego układu nie było. To same kłamstwa.
Rozmowa jest bardzo trudna. Na pytanie o prezenty ksiądz Mirosław Drozdek obrusza się: - Przecież zawsze daję prezenty. To są książki.
Z niedowierzaniem słucha, że chodzi o prezenty, które - zdaniem SB - były jemu przekazywane.
- To są pomówienia i kłamstwa. Nigdy nie przekazałem informacji, które mogłyby wyrządzić komuś krzywdę.
Ksiądz opowiada o swoich zasługach dla Solidarności, dla parafian. O tym, że zawsze był gotów służyć ludziom i Ojczyźnie.
Nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś mógł go uznać za współpracownika bezpieki - Jak można mi w ogóle coś takiego sugerować.
Byłem w pełni świadom tego, co mówiłem, gdy występowałem o paszport - przekonuje.
Jurek Jurecki
[Chodziło o pieniądze]
Rozmowa z Andrzejem Szczepańskim, byłym szefem zakopiańskiej SB, prowadzącym TW Ewę.
- Skąd takie zainteresowanie Służb Bezpieczeństwa Krzeptówkami? To było trudne, pozyskać tam tajnego współpracownika?
- Byliśmy zainteresowani każdym ośrodkiem tego typu, który miał też charakter wypoczynkowy. Powiedzmy, że tu było ciekawiej, bo przyjeżdżał np. Wałęsa.
Ta sprawa nie była trudna, bo trzeba pamiętać jak wyglądało to miejsce z początkiem lat 70. To była kapliczka. Metraż 60-70 m kw., góra i dom z 6-7 zakonnikami.
Mieli kilka pokoi gościnnych. Chodziło cały czas o pieniądze.
I to nie o małe, ale o potężne pieniądze. Przecież to nie powstało za pieniądze krajowe.
Za tym stanął cały ich zakon. Nie tylko w Polsce. Żeby mieć pieniądze, trzeba jechać po nie za granicę. A żeby jechać, trzeba mieć paszport.
- I wtedy pozyskał pan TW Ewę?
- Nie przypominam sobie.
- Więc zapytam inaczej. Jakie były motywacje osoby, która poszła z wami na współpracę?
- W moim odczuciu motorem działania była chęć wyniesienia na piedestał swojego zgromadzenia. Według mnie wszystko działo się za zgodą przełożonych - i to nie był odosobniony przypadek.
- Pan o tym wiedział?
- To była sprawa dość oczywista. To była tylko czysta gra.
- Początkiem lat 80. napisał pan do szefa, żeby nie zmuszać TW Ewy do podpisania dokumentu zobowiązującego go do współpracy. Bał się pan, że go pan spłoszy i odmówi dalszych spotkań?
- Ja byłem pracownikiem operacyjnym. Uważałem się za dobrego w tym, co robię. Wydawało mi się, że pracę operacyjną rozumiem. W moim odczuciu ta praca polegała na zdobywaniu informacji, a nie bawieniu się np. w buchalterię. Mnie to nie interesowało.
- A kwitowanie prezentów? - Były raporty z rozliczeń wydatków operacyjnych.
- Czy uważa pan że TW Ewa podjął decyzję o współpracy bo uważał, że w ten sposób zrealizuje swój sen o potędze?
- To była od samego początku gra. I to gra z dwóch stron. Wy mnie coś, ja wam coś. A coś - to była kwestia kilkudziesięciu wyjazdów zagranicznych w skali roku w określonym celu - po pieniądze na inwestycje.
I świadomość tego, że w każdym momencie możemy to przerwać. Więc trzeba z nami żyć dobrze jak z diabłem.
- Jaki ciężar miały informacje przekazywane przez TW Ewę?
- Nie pamiętam.
Jurek Jurecki
Komisja historyczna "Pamięć i troska" powołana przez krakowską kurię zbada inwigilację księży w latach PRL. Komisja zajmie się również agentami wśród duchownych. To efekt starań ks. Tadeusza Sakowicza-Zaleskiego, represjonowanego przez SB kapelana nowohuckiej Solidarności.
[Cel nie uświęca środków]
Rozmowa z ks. Tadeuszem Juchasem, kustoszem sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej.
- Czy lustracja księży, taka, o którą apeluje kapelan Solidarności w Nowej Hucie, jest potrzebna?
- Boję się dzikiej lustracji. Takiej, która może wyrządzać krzywdę. A ją trudno naprawić. Można kogoś uśmiercić cywilnie. Jeśli są dokumenty, jest odpowiednia droga sprawdzania - to jest inna sytuacja.
- Czy w świetle tego, co stało się na Krzeptówkach, uważa ksiądz, że tak łatwo było złamać duchownego w tamtych czasach?
- Pamiętam takie spotkanie z jakimś pracownikiem SB, gdy starałem się o paszport do Ziemi Świętej. Powiedziałem, że nie mamy o czym rozmawiać. Na tym się skończyło.
Każdy z nas odpowiada za siebie. Wobec swojego zakonu i Pana Boga. Nie mogę tu występować w roli sędziego.
Mogę tylko śledzić to, co w swoim życiu przeżywałem. Gdy był stan wojenny, gdy trzeba było ludziom pomagać, przechowywać internowanych itd.
- Ale, jak widać, były też inne postawy.
- Jeśli to prawda, to jest to naganne. Nie chcę jednak oceniać. Nie mam zresztą prawa oceniać. Ja sam nigdy bym do tego nie dopuścił.
- Może ktoś uznał, że dla ważniejszych spraw, wyższych wartości, dla budowy wielkiego, pozłacanego sanktuarium warto coś poświęcić?
- Cel nie uświęca środków. Taka jest zasada nauki Kościoła.
Ale do określenia winy nie jestem kompetentny. Jeśli doszło do takiej sytuacji, trzeba mu współczuć.
Czasem są sytuacje, że ktoś w coś został wplątany. Ktoś się wystraszył. Oni potrafili wykorzystać jakąś słabość.
- Jak powinien zachować się ksiądz, który donosił. Czy może liczyć na przebaczenie?
- Padam na kolana przed biskupem i proszę: ratuj mnie.
Wtedy tę dłoń pomocną w imię miłosierdzia dostanie. Kościół bez przebaczenia nie istnieje. Jeśli zapomnimy o misji przebaczenia, to stracilibyśmy istotę Kościoła.
Nawet jeśli ktoś upadnie. Każdy człowiek może się potknąć. Może czegoś nie dopatrzyć, ale ta droga jest zawarta w całości w przesłaniu o synu marnotrawnym. Przyszedł i wyznał winy.
Jurek Jurecki
Celem mojego artykułu nie jest atak na Kościół, co próbował zasugerować mi ks. Drozdek. W dokumentach bezpieki ks. Mirosław Drozdek funkcjonuje jako agent SB. Przekazywał istotne dla nich informacje. Obowiązkiem dziennikarza jest dążenie do prawdy, nawet jeśli jest ona gorzka.
JJ Foto | Sanktuarium na Krzeptówkach jest bardzo popularne wśród polskich notabli. Tutaj, ks. Drozdka odwiedza premier Marcinkiewicz. Styczeń 2006.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz