Zjazdy z Kasprowego Wierchu kajakiem, sforsowana hamerem Szymoszkowa, śmiertelny zjazd na jabłuszku. Ludzka pomysłowość, wiążąca się często z bezmyślnością, nie zna granic.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3162"}
– Niepozorne jabłuszko, tak popularne od kilku lat, jest bardzo niebezpieczne. Jest zupełnie niesterowalne – przestrzega Adam Marasek, zastępca naczelnika w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. – Już nieraz takie zjazdy kończyły się tragicznie – dodaje. Dwa lata temu dziecko zjeżdżające z Gubałówki wylądowało na drzewie. Nie miało żadnych szans, zginęło. – To najczęściej niefrasobliwość rodziców czy innych opiekunów. Często obserwujemy na Kasprowym Wierchu, jak mamusie pozwalają zjeżdżać na jabłuszkach z niewielkiej górki przy stacji. Tymczasem wystarczy moment, by dziecko wpadło w Kocioł Gąsienicowy. Ratownicy ciągle upominają tam dorosłych – mówi Marasek.
Kilka lat temu para młodych ludzi, by zdążyć na sylwestra, postanowiła przyspieszyć powrót z Liliowego w kierunku Hali Gąsienicowej, zjeżdżając na jabłuszkach. Jazda nie trwała długo. Dziewczyna wpadła w skałki i jej stan był na tyle ciężki, że została do szpitala przetransportowana śmigłowcem. Tak zakończył się ich sylwester.
Opiekun bez wyobraźniJeden z opiekunów na obozie młodzieżowo-sportowym wyjechał z grupą na Kasprowy, pokazał im, gdzie mniej więcej znajduje się Murzasichle i kazał w tamtym kierunku zjeżdżać na jabłuszkach. Na szczęście zauważyli to w porę dyżurujący tam ratownicy.
– Szaleńców nie brakuje. To nie jest specyfika tylko stoków – podkreśla Waldemar Sobański, właściciel stacji narciarskiej na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. – Dwa lub trzy lata temu kilku warszawiaków próbowało sforsować Szymoszkową hamerem. Wyruszyli z górnej stacji i po ok. 50 metrach ugrzęźli. Trzeba było samochód wyciągać ratrakiem. Pojazd wjechał pomiędzy szusujących narciarzy, niewiele brakowało, a doszłoby do tragedii.
Dwa lata temu w styczniu zaparkowany w pobliżu wyciągu na Gubałówce samochód, pozostawiony przez kierowcę na luzie, zaczął się nagle staczać na stok, zatłoczony przez narciarzy. Samochód zabił wtedy 12-letnią dziewczynkę z Izraela, która czekała w kolejce do wyciągu.
Pontonem z KasprowegoZ kolei w Dolinie Chochołowskiej pojawił się na wyciągu mężczyzna z kajakiem. – Ponoć kajakiem przepłynął Atlantyk, ale na stoku nie miał tyle szczęścia. Kajak jest zupełnie niesterowalny na śniegu, szybko z niego wypadł i potłukł się trochę – opowiada Marasek. Podobnie zakończył się zjazd kilku szaleńców na pontonie z Kasprowego w kierunki Kotła Gąsienicowego.
Karol Pilch, kierownik kas na wyciągu narciarskim Bania w Białce Tatrzańskiej wspomina, jak kiedyś jeden z turystów pytał, czy może ze stoku pozjeżdżać sobie na desce surfingowej.
– U nas same stoki dostarczają wystarczającej ilości adrenaliny, więc nie mamy problemu z osobami mającymi szalone pomysły, zdarzają się bardzo rzadko – śmieje się Jan Strączek, właściciel stacji na Harendzie.
Jazda po grzańcu Niestety, zmorą na stokach jest alkohol, który czasem nadużywany jest przez samych narciarzy. – Gdyby narciarze przestrzegali kodeksu narciarskiego, wiszącego na każdej stacji narciarskiej, wypadków byłoby o wiele mniej. Na stoku często dochodzi do zderzeń, zajeżdżania. Brawura i alkohol to zguba narciarzy – twierdzi Adam Marasek. – Zdarzają się tacy, którzy po 3 dniach nauki jazdy na nartach nie potrafiąc jeszcze skręcać, rozpędzają się na stoku i jadą na krechę – opowiada Józef Dziubasik, właściciel wyciągów na Bani i współudziałowiec stacji na Kotelnicy Białczańskiej.
- Z każdym rokiem jest lepiej. Kiedyś na stokach było więcej pijanych. Był taki czas, że na wyciągach w Zakopanem nierzadko pojawiali się jacyś mafiozi, nie ukrywający, że mają przy sobie broń – mówi Sobański.
Bezpieczeństwa na stacjach narciarskich na Podhalu pilnują toprowcy. Sezonowo wspiera ich policja. – Nie wiem, dlaczego patrole policyjne pojawiają się na stoku tylko wtedy, gdy ferie ma Warszawa. Jest zawsze dużo szumu o tym w mediach, a potem razem z warszawiakami znikają policjanci. Szkoda, bo działają dyscyplinująco – twierdzi Sobański.
W zeszłym roku na terenie powiatu tatrzańskiego toprowcy odnotowali ponad 1600 wypadków narciarskich na stokach (pod swoją opieką TOPR ma 10 stacji narciarskich), z czego prawie połowa wydarzyła się na Kotelnicy Białczańskiej. – Statystyki w Białce wynikają z dużej popularności tej stacji. Na Kotelnicy przepustowość w ciągu godziny wynosi aż 11 tys. osób. Sam stok jest bardzo dobrze przygotowany i zabezpieczony – podkreśla Adam Marasek.
Ani na Szymoszkowej, ani na Kotelnicy Białczańskiej, ani na Harendzie – jak twierdzą właściciele tych stacji – miłośnicy dziwnych pojazdów nie stanowią większego problemu, a gdy się pojawiają – obsługa natychmiast reaguje. Nie tolerowane są na stokach sanki, jabłuszka czy skiboby (pojazdy służące do jazdy po śniegu, będące połączeniem roweru i nart). Amatorzy skibobów narzekają, że nie mogą zjeżdżać na stokach stacji narciarskich. – Trzeba umieć jeździć na skibodzie, bo nie jest łatwo nad nim zapanować, a jazda nim pomiędzy narciarzami jest bardzo niebezpieczna – tłumaczy Marasek.
Na szczęście w tym sezonie nie było dużo wypadków na stokach: – W rejonie Kasprowego Wierchu w Dolinie Goryczkowej zderzyło się ostatnio dwóch narciarzy z Litwy. Jeden z nich stracił przytomność i trafił do szpitala mocno poturbowany. Ale to jeden z nielicznych, tak poważnych wypadków – mówi Adam Marasek.
I właściciele stacji narciarskich i toprowcy narzekają na brak uregulowań prawnych dotyczących jazdy na nartach. Toprowcy nie mają np. prawa zbadania alkomatem narciarza. Ten ponosi konsekwencję za jazdę po pijaku dopiero wtedy, gdy jest sprawcą jakiegoś wypadku. – Szkoda, że dekalog narciarza nie jest ujęty w prawie. Nie ma też jasnych przepisów, które pomagałyby rozwiązać zaistniałe spory pomiędzy narciarzami a stacjami. Z niecierpliwością czekamy na stosowne rozporządzenia i ustawę, mam nadzieję, że w przyszłym sezonie się już to zmieni – mówi Józef Dziubasik z Białki Tatrzańskiej.
Beata Zalot10 Reguł bezpieczeństwa FIS1. Wzgląd na inne osoby
Każdy narciarz i snowboarder powinien zachowywać się w taki sposób, by nie stwarzać niebezpieczeństwa ani szkody dla innej osoby.
2. Panowanie nad prędkością i sposobem jazdy
Narciarz lub snowboarder powinien zjeżdżać z szybkością dostosowaną do swoich umiejętności oraz rodzaju i stanu trasy, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.
3. Wybór kierunku jazdy
Narciarz lub snowboarder zjeżdżając z góry musi wybrać taki tor jazdy, by uniknąć zderzenia z narciarzem lub snowboarderem znajdującym się przed nim.
4. Wyprzedzanie
Wyprzedzać można z góry i z dołu z prawej i lewej, ale tylko w takiej odległości, która zapewni wyprzedzanemu narciarzowi lub snowboarderowi wystarczającą przestrzeń dla wszystkich jego manewrów.
5. Ruszanie z miejsca i wjazd na drogę zjazdu
Narciarz, który wjeżdża na drogę zjazdu lub po zatrzymaniu znowu chce ruszyć, ma obowiązek sprawdzić patrząc w górę i w dół stoku, czy może to uczynić bez zagrożenia dla siebie i innych.
6. Zatrzymanie się
Należy unikać zatrzymania się na trasie zjazdu, zwłaszcza w miejscach zwężeń i miejscach o ograniczonej widoczności. Po ewentualnym upadku narciarz lub snowboarder winien usunąć się z toru jazdy możliwie jak najszybciej.
7. Podchodzenie i schodzenie
Narciarz lub snowboarder powinien podchodzić lub schodzić tylko poboczem trasy, a w przypadku złej widoczności, powinien zupełnie zejść z trasy
8. Przestrzeganie znaków narciarskich
Każdy narciarz lub snowboarder winien stosować się do znaków narciarskich ustawionych na trasach.
9. Wypadki
W razie wypadku, każdy, kto znajdzie się w pobliżu, winien poszkodowanemu służyć pomocą.
10. Obowiązek ujawnienia tożsamości
Każdy, obojętnie czy sprawca wypadku, poszkodowany czy świadek, musi w razie wypadku podać swoje dane osobowe.
6 dodatkowych reguł bezpieczeństwa obowiązujących snowboarderów1. Noga przednia winna być mocno połączona z deską (rzemyk itp.)
2. Przed każdą zmianą kierunku jazdy, a w szczególności przy ewolucjach tyłem: rzut oka wstecz, skontrolować przestrzeń
3. Zatrzymywać się tylko na brzegu trasy, nie siadać i nie kłaść się na trasie
4. Odpiętą deskę natychmiast odwrócić i położyć na śniegu wiązaniem do dołu
5. Na lodowcach nie wolno odpinać desek
6. Na wyciągach narciarskich tylna noga musi być wyjęta z wiązania
0 0
proponuję,aby te \"reguły bezpieczeństwa fis\" przeczytał Marcin Daniec w czasie swojego występu , godzina kabaretu z głowy.
0 0
Jak się nie zna tematu to się nie zabiera głosu?
Wypowiedzi Pana Maraska: \"Trzeba umieć jeździć na skibobie, bo nie jest łatwo nad nim zapanować, a jazda nim pomiędzy narciarzami jest bardzo niebezpieczna – tłumaczy Marasek. \" niby Profesjonalista a wypowiedź człowieka nie znającego tematu. Wiadomo że, na wszystkim trzeba się nauczyć jeździć, ale to nie jest powód do zabraniania jazdy na skibobach po tras narciarskich, nadmieniam, że na całym świecie można korzystać z tras narciarskich tylko nie w Zakopanem.
Wrzucić do wspólnego kotła skiboby : z jabłuszkiem, saneczkami czy samochodem, ziezdrżającym po stokach narciarskich . Jest to jakaś osobista niechęć do zapoznania się z czymś nie znanym.
Uprawiam ten sport od samego początku. Były różne modele dostępne w sklepach kompletnie nie udane, Skiboby na których można uprawiać ten sport to pojedyncza produkcja warsztatowa u nas jak i na świecie koszt takiego skibobu to 1800 ero. Nie jest to tani sport.
Może Pan Marasek pomylił sobie skiboby z narto-sankami które były dostępne w sklepach kompletnie nie nadającymi się do jazdy.
Jeżeli ktoś chciałby się zapoznać bliżej z tą dyscypliną sportu służę pomocą kontakt na skrzynkę [email protected]
0 0
do skibobisty , można także pływać skuterem wodnym pomiędzy kąpiącymi się, skutki będą podobne
0 0
jaki znowu hamer? może jeszcze peżo i tojota? :>
no chyba że chodzi o hamera z hameryki :)
Fachowość :)
0 0
Pomyliłeś pojęcia skibob waży 12 kg a nie jak skuter wodny? raczej można porównać do rowerzysty na chodniku i jakoś niema wypadków?
0 0
skibobista,jesteś wielki !
0 0
dobrze, że te banały zebrano w jednym miejscu, bo a nóż ktos przeczyta...
Szczególnie ten bez wyobrażni; trasy zjazdowe w Z są dosc wąskie i mają dużo niefrasobliwych użytkowniow; widziałam parę osób które z dnia na dzień utraciły zdrowie z powodu czyjejś nieodpowiedzialnosci; a to jest własnie najważniejsze
0 0
tyy skibobista alpinista... Jezdze na smx i powiem Ci kolego ze skibob jest po prostu smieszny i jak mozesz nazwac to na sterowny sprzet?
Jezdzilam na nim i nie masz kompletnie racji. Mozesz chwalic sie tutaj jaki jestes zajebisty, ale racje i tak ma osoba ktora napisala artykul. Sama na smx nigdy nie wjechalabym na stok i nie chodzi tutaj ze kogos rozjade, tylko wlasnie na dzieciaki glupich rodzicow ktore same mi podjada pod nogi baranie!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz