Warto podczas nich korzystać z uśmiechu i koniecznie trzeba przywieźć sobie jakąś pamiątkę – np. ciężarówkę z Pakistanu – jak to zrobili Katarzyna Gembalik i Mikołaj Książek.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3779"}
Para z Warszawy opowiedziała swoją historię podczas VI Festiwalu Podróżników Trzy Żywioły, który odbył się w miniony weekend w Krakowie. Imprezie patronował między innymi Tygodnik Podhalański.
Kasia i Mikołaj kochają Pakistan. Trzy lata temu z kolejnej wyprawy w tamte strony wrócili kolorową ogromną ciężarówką. Spełnili w ten sposób swoje wielkie marzenie. Sam zakup i pokonanie nim wszystkich granic było nie lada wyczynem. Kolorowa, ręcznie malowana ciężarówka, bogato była wyposażona w klaksony, różne światełka i ozdoby. Pozbawiona za to szybkościomierza, kierunkowskazów, wskaźnika pomiaru paliwa. Niesprawne były w niej hamulce. Nie miała też dokumentów. Psuło się w niej wszystko, ilość paliwa trzeba było sprawdzać patykiem. Maksymalna prędkość, jaką osiągała, to 40 km na godz. Mimo licznych awarii i problemów na przejściach granicznych, dotarli nią do Polski. Dziś ich pojazd garażuje w Warszawie.
Kasia Gembalik opowiadała podczas festiwalu w Nowohuckim Centrum Kultury nie tylko o przygodzie z zakupem niezwykłego pojazdu, ale przekonywała też do Pakistanu, który dla większości jest enklawą terroryzmu. – Pakistan to niezwykli ludzie, piękne krajobrazy, gorąca pustynia i tania benzyna – opowiadała.
Rejesh Kumar Shaw jest pierwszym gościem z zagranicy w historii Festiwalu trzy Żywioły. Przywiózł z Kalkuty dwa filmy – o wyprawie do dżungli Sunderban i o kalkuckim rikszarzu. Dotarł z kamerą do niezwykłych osad w delcie Brahmaputry i Gangesu. Największa udręką mieszkających tam ludzi są ataki tygrysów bengalskich, szczególnie podczas wypraw do dżungli po miód. Ataki tych zwierząt zdarzają się także w pobliżu ich domostw. Kiedy wyprawiają się do dżungli, dla zmylenia tygrysów zakładają na tył głowy maski. Rejesh został też zaproszony do udziału w wybieraniu miodu z gniazd dzikich pszczół, które zakończyły się dla niego mocnym pożądleniem.
Kolejny jego film opowiadał o kalkuckim rikszarzu, który od kilkudziesięciu lat zarabia na życie, ciągnąc rikszę. Nie dorobił się jednak własnego pojazdu, za wynajęcie rikszy płaci codziennie właścicielowi 20 rupii. Mieszka na ulicy, śpi przy szosie. Jedynym jego zmartwieniem jest pomysł władz, by zlikwidować w Kalkucie transport rikszami. Historia rikszarza jest wzruszająca, autor przekonuje, że wstydliwa dla Indii jest dyskryminacja kobiet czy wyzyskiwanie dzieci, ale na pewno nie praca rikszarzy.
Rejesh Kumar Shaw będzie gościem zakopiańskiego Klubu Shackleton w najbliższy poniedziałek, 23 marca.
Dlaczego podróżowanie uzależnia? Na to pytanie próbował odpowiedzieć Edi Pyrek. Festiwalowych gości zabrał w kilka niezwykłych miejsc, które były dla niego i jego żony Asi rodzajem inicjacji. Podczas wyprawy do RPA trafili na urodziny króla, który z tej okazji wybierał sobie kolejną żonę spośród 16 tys. dziewic, przybyłych na uroczystość. W Kanadzie, w rezerwacie Czarnych Stóp uczestniczyli w rytualnym tańcu słońca, trwającym 4 dni – bez jedzenia, picia. Jednym z elementów tego rytuału jest przebicie mięśni klatki piersiowej kijkiem, który jest przywiązywany do drzewa. Podczas tańca, tancerz odrywa się od drzewa poprzez wyrwanie kijka z fragmentem ciała. Kolejnego dnia w ten sam sposób do pleców przytwierdzane są czaszki bizonów. Edi Pyrek, który w takim rytuale uczestniczył już 6 razy, twierdzi, że to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaka mu się przytrafiła.
Na indonezyjskiej wyspie Sumba podróżnicy zmierzyli się z tematem śmierci. – Tam większą wagę przywiązuje się do śmierci, niż do życia. Na śmierć się czeka, przygotowuje się do niej, bo śmierć musi być porządna – opowiadał Edi Pyrek. Podczas pobytu na Sumbie trafili też na ceremonię, podczas której – jak relacjonował podróżnik –kilkuset facetów na koniach rzucało w siebie włóczniami. Im więcej krwi, tym lepiej, bo wtedy plony będą lepsze”.
Edi i Asia Pyrkowie uczestniczyli też na Sumbie w pogrzebie. Podczas żałobnego rytuału zostało w okrutny sposób zarżniętych 6 byków i 1 koń. Fotografie z tego krwawego mordu zwierząt – dla wielu – były zbyt drastyczne. – Podróże uzależniają, jak zaczniecie jeździć, będziecie przeklęci, bo niczym się nie zadowolicie, będziecie jeździć w poszukiwaniu utraconego raju – przestrzegał Edi Pyrek.
Gwiazdą tegorocznego festiwalu była Elżbieta Dzikowska, która wspominała niezliczone swoje podróże z nieżyjącym już mężem Tonim Halikiem. Opowiadała o kulisach programu telewizyjnego „Pieprz i Wanilia”, który przez lata realizowany był w ich piwnicy. W 2003 roku, dzięki jej staraniom, na przełęczy Ticlio w Peru stanął pomnik Polaka – inż. Ernesta Malinowskiego, budowniczego najwyżej na świecie położonej kolei. Przekonywała też, jak ważny w podróży jest uśmiech, który nie tylko likwiduje barierę językową i zjednywa ludzi, ale także – jak twierdzą naukowcy – regeneruje pamięć.
– Ludzie często pytali nas, skąd mamy pieniądze na podróże, Toni miał zawsze gotową odpowiedź. Mówił, że napada na dyliżanse, a ja, że jestem burdelmamą. Miał nawet na dowód tego stosowną fotografię – mówiła Elżbieta Dzikowska.
Trudno wymienić wszystkich podróżników, którzy opowiadali o swoich wyprawach podczas festiwalu, a nawet wymienić wszystkie miejsca, w które zabrali nowohucką publikę. Festiwal Trzy Żywioły wymyślili Marek Tomalik i Piotr Trybalski, którzy od sześciu lat trwania imprezy są też konferansjerami podczas imprezy. Patronat nad nią objął między innymi Tygodnik Podhalański.
Kolejna, letnia edycja festiwalu Trzy Żywioły – na początku września w Srebrnej Górze.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz