Agnieszka Boblak z Cichego to jedna z najwierniejszych naszych czytelniczek. Z niecierpliwością wyczekuje każdego nowego wydania, ma całe archiwum Tygodnika Podhalańskiego – od pierwszego numeru.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3832"}
– Kiedy dwadzieścia roków temu pojawił się Tygodnik Podhalański, zachwyciłam się, że będziemy mieć swoją góralską gazetę. A ze uwielbiam cytanie i casu mom duzo, kozdy numer cytom od deski do deski – mówi. Niestety, do domu pani Agnieszki Tygodnik dociera z jednodniowym opóźnieniem, listonosz przynosi go w piątek. – Babcia od razu bierze się za czytanie, nie ma jej, dopóki całego nie przeczyta – opowiada wnuczka Ewa. – Nojbarzej lubiem cytać opinie – pani Agnieszka otwiera gazetę na czwartej stronie. – Od nich najcęściej zacynom cytanie, bo kozdy autor mo inne myśli, a syćkie barz ciekawe. I ciesem się bardzo, jak Wanda Czubernat pise po góralsku, bo góralskiego w tej gazecie jest za mało – twierdzi. Podkreśla, że tego jednego brakuje jej w Tygodniku – stałej rubryki pisanej gwarą, ale tą dawną góralską gwarą, za którą bardzo tęskni.
Pani Agnieszka ma 89 lat. Od miesiąca mieszka w domu syna Tadka. W starych zabudowaniach pozostało archiwum Tygodnika, numery starannie spakowane miesiącami. – Żeby mi ich teraz myszy nie zjadły, jak tam nikogo nie ma – martwi się.
Jan Basiorka – hruby gazdaW Cichem mieszka od urodzenia, ale jej dziadek – Jan Basiorka przeniósł się tu z Witowa. – To był chłop, jak się patrzy, mioł 2 metry wzrostu, a w ciągu dnia potrafił wypić jantołek piwa, to jest 25 litrów – opowiada o nim. Dziadek Jan był w Ameryce, zarobił trochę dutków, pracując w pensylwańskich kopalniach. Po powrocie kupił ziemię w Cichem i stał się we wsi jednym z „hrubszych” gazdów. Bardzo też lubił się procesować. Był bardzo pracowity, karczował sam odłogi i powiększał swój uprawny areał. Jego dzieciom i wnukom było już łatwiej, ale dzięki pracowitości, odziedziczonej po nim, sami także pomnażali ten dobytek.
– Było nas w domu pięć sióstr i jeden brat – wspomina pani Agnieszka. – Ja, choć nie byłam najstarsza, pierwsza wyszłam za mąż. Piotr mnie wypatrzył, choć mama się buntowała, bo chciała, żeby kawalerzy brali córki podle starszeństwa, a nie wybierali. Takie to były casy. Zakochania nie było, nie było wozne. Wozne było, cy baba jest bogato, robotna i zeby było po woli rodziców – podkreśla. – To były casy wojny, nie było casu jojceć nad sobą – dodaje.
Na swoimMąż był starszy aż o 9 lat. Na początku mieszkali u teściów. Jak wspomina – w jednej izbie musiało się pomieścić 7 chłopów i 3 kobiety. Teść bacował pod Babią Górą. Rodzina szybko się rozrastała, bo dzieci rodziły się jedno za drugim. Pani Agnieszka wychowała siedmioro własnych i jedną córkę przybraną. Jeszcze w czasie wojny przeprowadzili się na swoje. – Mieliśmy konia, 4 krowy, 10 owiec, drobiu trochę, gazdówka była jak się patrzy – podkreśla z dumą.
Zapytana o najszczęśliwsze dla siebie czasy, mówi, że były to czasy panieńskie, chociaż przypadły na okres wojny. – Ale nie była to taka wojna, jak po miastach. Nie było strachu ani głodu, tyle że brali na roboty do Niemiec. Piwnice były pełne jedzenia, beczek z kapustą, rzepy, nieraz mama ratowała od głodu panie z miasta, które prosiły ją o pomoc – opowiada.
Od lat pani Agnieszka nie gazduje. Dokucza jej reumatyzm, nogi puchną, sama już nie wstanie z łóżka, ale jeszcze dwa lata temu sama kosiła koło swojego domu. Dziś więcej czasu ma na czytanie, piosenki, które dla ćwiczenia ręki zapisuje i potem nuci pod nosem. I na wspomnienia.
Czas krajsbabek bezpowrotnie minąłŻal jej czasów, kiedy siało się len, a potem przy jego tłucce bawiło do rana. Żal zabaw, posiadów i tańców. – Dzieci umiały się bawić, przy paseniu robiły rózne śpasy, śpiewały piosenki, a dziś co? Tylko komputery – mówi ze smutkiem. Opowiada o dawnych akuszerkach, dzięki którym kobiety mogły rodzić we własnych domach. – Nazywali je „krajsbabki”, były w kozdej wsi – w Cichem była jedna, w Chochołowie – dwie. Nie było cesarek. Jak trzeba było, to taka babka cekała w domu i 3, 4 dni, az przysedł ten bozy cas i kobieta urodziła siłami natury. A dziś płakać mi się chce, jak traktują dzieci – mówi ze smutkiem. – Jo tylko jedno dziecko urodziłak w śpitolu w Nowym Torgu, jednom córke w Chochołowie, a reśte w domu – dodaje.
Pani Agnieszka nie przepada za wizytami u lekarzy. Za to poleca zioła. W przydomowym ogródku hoduje miętę, rumianek, piołun. Poleca też dziko rosnące pokrzywy: – Na urodę.
Do Ameryki nie pasuję
Już trzy razy była w USA, ale nigdy tam nie pracowała. Odwiedzała mieszkająca tam córkę i dwie siostry. – Do Ameryki nie pasuję. To nie jest miejsce dla mnie – ucina rozmowę. – Ja to juz tylko marzę, zeby dosiedzieć do końca na swoich kątach – mówi cicho. I otwiera album. Pokazuje stare fotografie z zabudowaniami sprzed lat, i siebie młodą, ale zaraz potem chwali się wnukami i prawnukami. – Mam 24 wnuki, w tym 10 chłopców, a syćkie chłopy jak smreki i syćkie dobre, prawe i mądre – mówi z dumą. – A dziewcęta urodne – dodaje. Chwile się zastanawia, potem dodaje: – Prawnuków mom juz 14, nojstarsy mo już 18 roków. Może docekom praprawnuków – śmieje się. – Mój ród jest długowiecny, mama dozyła 98 roków.
Beata Zalot
0 0
To prawda więcej gwary,a dla przyjezdnych może pod artykułami gwarowymi mini słowniczek.To też sposób na uczenie kultury Podhala :)
0 0
super pomysł !!! :))
popieram w 100%
0 0
a ja postuluje za lekcja gwary w naszych szkolach! chociaz 1 godz tygodniowo.
0 0
Japoński już jest spod Fujiyamy to może pora na góralski rozszerzony spod Giewontu... ;)
0 0
jak Cię już nikt nie chwali to się musisz sam na łamach tygodnika
0 0
kiebyście tom babke znali tak dobrze jak my - Cichowiany, tobyście takich bzdur nie pisali
0 0
Jaka gwara? Po polsku się najpierw nauczcie mówić jak należy.
0 0
Widzę,że ciało pedagogiczne przedstawiające się z angielskiego odezwało w obronie języka.Albo nacjonalista albo nauczyciel polskiego,gwary nieznający,a bojący się o posadkę ;)
0 0
Nie trafiłeś. Nie znoszę tej góralskiej gwary jak i górali :)
0 0
Do tego co nie znosi i gwary i gorali. Sam naoisales po angielsku \"Take Me to the Hospital\" w tlumaczeniu wolnym wychodzi wes(cie) mnie do szpitala. Pytanie tylko do ktorego? Czy do psyhiatrycznego czy do jakiego. Bo jezeli do psyhiatrycznego, to nie ma watpliwosci, ze Cie trzeba odeslac, bo z Tojego wpisu wychodzi zes rzeczywiscie psyhiczny. Myslisz, ze nikt kto czyta Tygodnik nie mowi po angielsku czy co? Co do gwary to sie z ta Pania zgadzam jak i dodalbym, ze redakcja Tygodnika wogole nie dba o dzial Chicago, bo ciagle sa te same stare tematy w wersji internetowej a przeciesz wydaniu normalnym jest wiele ciekawych rzeczy. Mysle, ze to wina redaktor naczelnej Beaty Zalot, ze tego nie dopilnuje.
0 0
Może już pisze ze szpitala?Kto wie? ;)
0 0
Ojjj...górale się bulwersują :) Nie każdy nick się interpretuje dosłownie czopki.
0 0
I \"psychiatrycznego\"! Nauka nie boli :)
0 0
Ja tam nie jestem zbulwersowany,każdy ma prawo do swojego zdania.Jedynie zastanawia mnie skąd Twój pomysł na osobisty nick?Trzeba by może zapytać Zygmunta`a Freud`a ?Tylko nie bardzo jest jak bo traf chciał,że chłop już nie żyje... ;)
0 0
P.S. Poza tym warto przypomnieć,że ktoś kto w internecie na forach,w komentarzach lub podobnych miejscach próbuje namieszać,skłócić,obrazić lub w inny mało przyjemny sposób poróżnić ludzi nazywany jest Trollem od trolling`u,który uprawia.Ktoś tu ma zadatki...
0 0
Nick jest wymyślony na szybko i odnosi się do znajomości muzycznych. O każdy inny nick też byś się pytał skąd ten pomysł ? A co do wymienionych przez ciebie trolli...kto tu kogo obraża i próbuje kogoś skłócić ? Wyraziłem swoje zdanie, normalne że niektórym się nie podoba ale to akurat mnie (***) interesuje :)
Komentarz zmodyfikowany przez moderatora.
0 0
No to już wiemy wszystko :)
0 0
pieknie pytomy Moderatora zeby wycion \"tego ze śpytola\", bo my takiego \"ritarda\' to trzimomy \"in a kejdż\" .
Z Bogiem misiu !
0 0
Ty psyhiczny....... dosc co jestes rzeczywiscie nawiedzony to i chamski. Nikt Ci nie zabrania wypowiadac sie na dany temat ale wypowiadaj sie kulturalnie, bo Twoje zaczepki akurat tu nie pasuja. Moze juz jestes zima zmeczony i cos Ci sie miesza, ni to wiosna, ni to zima a jeszcze jak halny przyjdzie, to kto wie......... moze i Kobierzyn Cie czeka???
0 0
Tym \"ritardem\" humor mi poprawiłeś :) My takiego ? Ktoś w rodzinie lub znajomych się trafił ? Robus- okres się zbliża, że tak szczekasz ?
0 0
Myślę,żeby przemilczeć już tego Jegomościa i przejść do porządku dziennego.
0 0
P.S. A tym porządkiem dziennym jest kolejny artykuł pt...\"Ludzie boją się szpitali\" ha ha ha.Coś jakby na temat ;)
0 0
Jurajczyk - przecież ty zachwycony byłeś że uczą w szkołach japońskiego? to jak to z tobą jest ? Może lepiej by było żeby w szkołach Podhala były lekcje gwary - naszej, a nie że dzieci się wstydzą że mówią gwara. popieram w 100% tą kobietkę, więcej gwary w TP!
0 0
Ale jenzyk japoński gwarze nie skodzi. Gwarze skodzi głupota, dresizm i postkumuna, w ktorej: radny, biurwy, wymiar sprawiedliwości,inksi mundurowi zarobiom oficjalnie pore razy telo co ucyciel. W skole same baby i 0 dyscypliny.
Same ucycielki z \"awansu\" po \"wsiańsku\" godać nie bedom.
Zreśtom jakie skoły, tako nasa przysłość.
Nie wiem tez cy ta Pani sie kwalifikuje, bo \"góralski rezerwat\" to ino Kościelisko i Poronim, Reśta to nie wiedzom godac cisto po goralen-folkovsku.
0 0
Dana przecież jedno drugiemu nie szkodzi.Gwara być powinna bo to tradycja,a każdy dodatkowy język jak np.wymieniony tu japoński to szansa dla młodzieży.Może podam przykład.Osoba,która zna japoński może dużo łatwiej zrobić karierę w firmie gdzie właścicielami są Japończycy.Łatwiej takiej osobie zostać kierownikiem działu bądź jego zastępcą.Jak sama zapewne zdajesz sobie sprawę firm takich przybywa bo to nie tylko przemysł samochodowy ale również elektroniczny.Powiesz-dlaczego mają być robotnikami u Japończyków?Oczywiście że lepiej byłoby żeby pracowali dla siebie ale prawda jest taka,że nasze firmy ani w elektronice,ani w przemyśle samochodowym nie liderują niestety.Na życie trzeba patrzeć realnie,a nie życzeniowo tylko.Ważne jest to żeby młodzi mieli szansę wyboru i chcieli się uczyć języków.Poza tym Tobie też miło będzie pochwalić się znajomym czy rodzinie,że np.Twój syn,córka czy wnuk biegle włada kilkoma językami.Pozdrawiam.
0 0
jeszcze nam sie tutaj pytoc nie wypowiedział;-))
0 0
;Psychiczny;jak nie lubisz gwary ani górali to co robisz na tym forum?
0 0
GWARA JAK OSCYPEK: uzywac od czasu do czasu jak zanosi na sraczke.
0 0
tu już nie ma gwary tylko wsiański akcent i tyle...
0 0
Duzo zdrowia Pani Agnieszko.
To dobrze ze ma Pani dostep tylko do wydania papierowego.
Oszczedza Pani duzo zdrowia,gdyz nie czta Pani bzdurnych (niektorych) komentarzy na forum.
0 0
gorzej jak wnuczki w sieci babce pokażą...
0 0
Gware warto zachowywac i kultywowac (jam ceper akurat), a kto kogo nie lubi to juz jego problem psychiczny.
0 0
Ja bardzo lubię jak ktoś na forum wypowiada się czystą goralską gwarą.
Czytam i czytam a i tak póżniej nie wiem o co chodzi.
0 0
Do psychicznego. Nie odpisywalem Ci wczoraj, bo czekalem na potwierdzenie mojej prognozy, ze bedzie halny i sie wlasnie sprawdzilo. Bedzie wialo i to porzadnie wiec jak sie i tu czyta, te niektore wypowiedzi mozna przewidziec od razu, ze sie cos niedobrego zbliza np. halny
0 0
A mi brakuje tygodnika po hebrajsku
0 0
No widac jak nie jeden to drugi sie dorwal do pisania jak po...ny. Rzeczywiscie Robus mial racje, ze halny juz dziala
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz