Zniżki w hotelach, tańsze skipasy i paleta dodatkowych atrakcji ma przyciągać polskiego turystę na południową stronę Tatr.
Słowacja szybko otrząsa się z kryzysu, jaki rok temu wywołało w turystyce wprowadzenie euro. Gdy tania dla nas słowacka korona zniknęła, z dnia na dzień opustoszały przygraniczne sklepy, do których rodacy zjeżdżali tłumnie na zakupy alkoholowe. A właściciele wyciągów w Zdziarze z zazdrością patrzyli na tłumy narciarzy w polskich stacjach w Jurgowie czy Czarnej Górze.
Trudne początki– Z początku była straszna bida – mówi Miroslav. Na chwilę zjawił się w knajpce przy stadionie FK Poprad. Przy kuflu lanego miejscowego piwa Tatran (0,7 euro za pół litra) czeka na hokejowy mecz. Jego żona pracuje od kilku lat w popradzkim Aquacity. Tak pustego, jak po wprowadzeniu euro, miasteczka wodnego nie pamięta. – Na szczęście teraz jest już lepiej. Polacy powoli wracają – dodaje Miroslav. Gdy pytam barmankę, jak bardzo wzrosły ceny po wprowadzeniu euro, jest obruszona. – Nie mamy wyższych cen. To wasza złotówka jest słaba – klaruje przytomnie. Słowacki kompan od kufla potakuje. – Młodsi już się przyzwyczaili do euro. Idziesz do sklepu i robisz codzienne zakupy. Chleb, masło, mięso, ser. Tylko czasem starsze osoby sobie jeszcze przeliczają, ile by to kosztowało w koronach. Dla nas ceny są te same.
Peter przyjechał akurat, gdy wprowadzono euro. Wrócił z pracy w Londynie. – Było bardzo trudno. Mam 45 lat. Przez pół roku rozglądałem się za pracą. Nie było żadnego porządnego zajęcia. Ale w końcu drgnęło – Peter został kelnerem w hotelu przy miasteczku wodnym. Przyznaje, że Polacy coraz częściej znów zjawiają się w restauracji, na basenach, przybywają też narciarze, by poszusować na Łomnicy.
W Narodowym Centrum Turystyki Słowackiej w Warszawie podkreślają, że po wprowadzeniu euro na Słowacji liczba polskich turystów odwiedzających południową stronę Tatr, spadła o ok. 25%.
Kwestia złotówki– Głównym powodem tego spadku jest globalny kryzys finansowy na świecie i wyraźne osłabienie polskiej waluty do euro – mówi Ján Bošnovič, dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej. Przypomina, że na początku 2009 roku nasza złotówka osłabła wobec euro o mniej więcej 40%. 17 lutego 2009 r. euro kosztowało 4,9 zł. – Dlatego dla polskich turystów w strefie euro, a więc także na Słowacji, zrobiło się za drogo. Nie było to spowodowane podwyższeniem cen usług na Słowacji, jak to jest bardzo często interpretowano w mediach, ale osłabieniem polskiej waluty w stosunku do euro.
Turyści z Polski są dla słowackich przedsiębiorców w turystyce bardzo ważnym klientem. Dlatego natychmiast po osłabieniu złotówki obniżyli ceny usług. Jednak w ubiegłorocznym sezonie nie bardzo to pomogło, bo było już po sezonie narciarskim. Na sezon letni, a przede wszystkim na tegoroczny sezon zimowy większość słowackich hoteli, ośrodków narciarskich i termalnych parków wodnych przygotowała ceny na podstawie kursu polskiej waluty. Ceny zostały ustawione na kurs 1 EUR = 4,10 PLN. Do tego zostały wprowadzone bardzo atrakcyjne pakiety pobytowe, gdzie w cenie pobytu wkalkulowane są – oprócz zakwaterowania i wyżywienia – skipass, dostęp do Internetu, parking, hotelowe wellness i zniżki.
Potaniało– Od 20 do 50 procent mniej płaci się za wstęp do aquaparków, skiserwisów, szkół narciarskich itd. – wylicza Jan Bosnovic. – Przykładowa cena takiego 8-dniowego pakietu w nowym czterogwiazdkowym hotelu Galileo w znanym ośrodku narciarskim Donovaly wynosi w sezonie dla jednej osoby dorosłej tylko 283 EUR. Takich superofert polski turysta znajdzie w internecie o wiele więcej.
Szefostwo Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej oblicza, że obecnie turysta, który spędza na Słowacji 7-8 dni i wykupuje tzw. pakiet pobytowy, wypoczywa około 40% taniej, niż rok temu. Ceny noclegów i skipassów w większości ośrodków narciarskich obniżono o 15-20 procent w porównaniu do roku ubiegłego.
– W kryzysie słowaccy przedsiębiorcy usiedli do jednego stołu i wspólnie zastanawiali się, jak wyjść z impasu, jak zachęcić do przyjazdów na Słowację. To uważam za największy pozytyw i najlepszy sposób na wyjście z kryzysu w turystyce na Słowacji. Do współpracy zgłaszają się kolejni przedsiębiorcy i instytucje, które chcą się razem promować i prezentować – podsumowuje Jan Bosnovic.
Samolotem w TatryPrawdziwym hitem tegorocznego zimowego wypoczynku w Słowacji jest nowe połączenie lotnicze Warszawa-Poprad/Tatry. Coraz więcej osób z Warszawy, Szczecina, Poznania lub Gdańska podróżuje w Tatry samolotem. Słowackie ośrodki narciarskie i kompleksy termalne przygotowały specjalne pakiety pobytowe FLY & SKI lub FLY & SKI & RELAX, które są cenowo bardzo atrakcyjne.
8-dniowy pobyt w Aquacity Poprad kosztuje 550 EUR na osobę (pobyt niedziela-niedziela). Cena obejmuje – oprócz przelotu i transferów z lotniska do hotelu i z hotelu na stoki – także zakwaterowanie w trzygwiazdkowym hotelu Seasons Aquacity, 6-dniowy skipass do ośrodków narciarskich w Tatrzańskiej Łomnicy lub na Strbskie Pleso, śniadanie i obiadokolacje w formie bufetu, wstęp do fitness oraz do wszystkich stref wodnych aquaparku i do Witalnego Świata Saun Aquacity Poprad.
Do tej pory wiele osób planujących zimowy odpoczynek w Tatrach rezygnowało z wyjazdu, obawiając się korków na zakopiance. – Połączenie lotnicze Warszawy z Popradem rozwiązało ten problem i jest to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Godzinę ze stolicy Polski lecimy do stolicy słowackich Tatr i możemy wypoczywać w bajkowej scenerii otaczających nas gór. Połączenie lotnicze jest idealne także dla osób, które planują przedłużony weekend w Tatrach, w jednym z licznych tatrzańskich hoteli SPA & WELLNESS. Dla nich idealny jest wylot z Warszawy w środę wieczorem, o godz. 21.20, i powrót w niedzielę o godz. 13.10 – kusi lotniczymi kursami Ján Bošnovič, dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce.
Słowacy liczą też, że niebawem ich obiekty zapełnią się turystami z Holandii, Niemiec czy Francji. Dla gości z krajów strefy euro obiad za 4-5 euro, piwo, lampka wina, kawa czy herbata za jedno euro to nie lada atrakcja.
Rafał Gratkowski
0 0
a co my mozemy zaproponowac równei atrakcyjnego? od dzisiaj sa juz duże korki na wjezdzie do Zakopanego, smog powstanie wnet ( to z oferty for free) a co jeszcze???
0 0
Chyba nam tylko pozostanie świstaki wypachane i na sadło z biedy sprzedawać. Tylko co na to Edi?
0 0
no, mozesz jeszcze brac przyklad z Sabały i polowac na kozice :-))
0 0
A un czasem na niedzwiedzie nie polował?
0 0
Zakopane nie bedzie nigdy wielkim osrodkiem narciarskim bo nie ma gdzie tych wyciągów robić. Na Kasprowym są wyciągi to znowu sniegu nie ma heheh.A nizej kazdy góral swojej łąki pilnuje i nie da obcym swojej trawy sniegiem zasypanej deptać! Kłóccie sie dalej hehe a wszyscy w około ręce zacierają heh z radosci .A z tą Zakopianką co się przed Poronimem skończy na amen to już najlepszy prezent dla konkurencj Tylko czekam jak okolice w koncu zmadrzeją - Białka, Bukowina, Jugów i się połączą w jeden ośrodek narciarski hehehe o Słowacji nie wspomne
0 0
ale w UMZ zamiast o tym myslec , to se w delegacyjki w uniformach jezdza , a to wymiany a to kandydatury a tu duparzyć...
0 0
Czy postulowanie wypychania i sprzedaży świstaków na sadło to nie jest przypadkiem podżeganie obywateli do czynów karalnych, a więc samo w sobie będące czynem karalnym? Ja tam nie doniosę na naszego Emisia... ale jeszcze to zobaczy jaki gajowy... ;)
0 0
no, jak to wlezie Wlazło to pogoni wiewióra...
0 0
Zakopane niestety zgnije... Ludzie, zgoda buduje, niezgoda rujnuje. No ale jak to sprostakom wytlumaczyc...
0 0
A niek zgnije!Niech to wszystko świstak oszcza i tyle. Mnie tam to zwisa i powiewa!
0 0
Bo powiem więcej... jest mi to nawet na rękę :):):)
0 0
a niby jak??
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz