Zacznijmy od cytatu z kultowego już niewątpliwie – przynajmniej w pewnych kręgach – filmu „Dzień świra” Marka Koterskiego. Oto jedna ze scen. Główny bohater – Adaś Miauczyński – jest w domu i ma zamiar zabrać się do pisania. Tymczasem za oknem robotnicy przystępują do dość hałaśliwej pracy. Próbuje zacząć, przerywa, znowu próbuje i wreszcie nie wytrzymuje – otwiera okno i krzyczy (cytat jest dosłowny, zawiera wulgaryzmy, za przytoczenie których z góry przepraszam, ale chcę w tym miejscu być wierny oryginałowi):
„Czy panowie muszą tak napierdalać, od bladego świtu?! Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?! Już możecie inteligentowi jebać po uszach od brzasku! Żeby se czasem kałamarz nie pospał godzinkę dłużej kapkę od was, skoro zasnął dopiero nad ranem! I żeby się kompletnie spalił w blokach już na starcie! Grunt, że, kurwa, inteligent załatwiony na dzień cały! Wrócicie napierdalać jak siądę do pracy!"
Od lat jestem w sytuacji Adasia Miauczyńskiego. W tej chwili jestem w takiej sytuacji. Jest wczesne popołudnie. Napisałem jak do tej pory niewiele. A mam terminowe zamówienie na tekst. Panowie na sąsiedniej posesji, gdzie trwa remont, napier****** od bladego świtu. Mieszkam w spokojnej dzielnicy, poprzednio też. Nie przy głównej ulicy, niemalże nie słyszę przejeżdżających samochodów. Nie mam uciążliwych sąsiadów, nikt mi nocą nie puszcza zbyt głośno muzyki, ani nie gra na jerychońskiej trąbie. Ale mam pecha do remontów. Od lat. Teraz remont prowadzi nowy sąsiad, który niedawno kupił ten swój dom. Poprzednio przez półtora roku prowadził generalny remont domu drugi z sąsiadów. Co śmieszniejsze, obydwaj nie mieszkają na stałe w Zakopanem i nie byli zmuszeni słuchać tych hałasów. Budowę i remont prowadzili i prowadzą za nich wynajęci ludzie.
Dźwięki wydawane przez młoty udarowe, piły, sprężarki, szlifierki, betoniarki i inne maszyny oraz raźne pokrzykiwania panów robotników niosą się już od świtu. Zwykle od szóstej, rzadziej od siódmej. Próbuję spać – nie da się. Po zbyt wczesnym śniadaniu zabieram się do pracy. Przez chwilę jest cicho – około dziewiątej panowie jedzą chyba drugie śniadanie. A potem dalej jazda. Nieco dalej od moich okien, ale wystarczająco blisko, hałasują w miejskim parku. Też już od kilku miesięcy. Wiem, że tam to już niedługo. Tymczasem próbuję pisać. Potem próbuję czytać. Zamykam wszystkie okna. Na próżno. Ulgę przynosi deszcz. Jak mocno leje to chowają się w środku i nie hałasują na zewnątrz. Dziś po południu lunęło solidnie.
Kiedy indziej w pogodny wieczór próbuję usiąść z książką na balkonie. Panowie już poszli – ulga. Wtedy pozostali sąsiedzi włączają kosiarki. Ale nie naraz. Jakby się umówili. Najpierw jeden przez kwadrans, gdy skończy, to ten drugi przez pół godziny (ma większy trawnik). Czasem zachodzą czasowo na siebie, wtedy mam stereo. Co najmniej raz w tygodniu. Ambitniejsi dwa razy w tygodniu. Policzyłem, że mam siedmiu najbliższych sąsiadów, z tego czterech kosi regularnie. Ulgę przynosi deszcz. Jak mocno leje to nie koszą i po deszczu też nie. I tak się dzieje przez pół roku. A drugie pół?
Lubię zimę. Lubię śnieg, narty, foki, góry zimą. Lubiłem zimę też dlatego, że wówczas nie budują, albo mniej budują, raczej wewnątrz budynku siedzą, no i nie ma potrzeby kosić – trawa pod śniegiem. Ale od kilku lat są te cholerne odśnieżarki – one hałasują bardziej od kosiarek. Już dwóch sąsiadów takie ma. Używają intensywnie. Jak sypie śnieg to codziennie. Jak sypie bardzo, to dwa razy dziennie. To przez drugie pół roku. Ulgę przynosi deszcz. Jak leje deszcz – to kończy się zima. Ale wiem, że zaraz znów wyjadą kosiarki.
Ja wiem, że są u siebie, na swojej działce, wokół swojego domu. Ja wiem, że trzeba czasem coś zbudować, coś wyremontować, coś skosić i coś odśnieżyć. Ale poziom zanieczyszczenia środowiska hałasem jest dziś ogromny. Nie tylko w wielkich miastach, także tu, w Zakopanem. To jest miasto turystyczne, tu ludzie przyjeżdżają wypocząć. A hałas wykracza poza granice działki, dociera do sąsiadów i jeszcze dalszych sąsiadów. Hałas nas niszczy, niweczy nasz wypoczynek, czasem uniemożliwia pracę.
Niektórzy pracują w domu. Ja czasem też. Ostatnio głównie w górach, z wycieczkami, ale w domu czasem też. Tu piszę, tu czytam, tu redaguję, tu tłumaczę. Mam swój pokój do pracy. I nie mogę pracować. Bo od rana napier******. Oczywiście, mogę wyjść, ale przecież – do cholery – ja jestem u siebie! Mógłbym wynająć sobie gdzieś pracownię. Ale po co, skoro mam dom i w nim stosowne pomieszczenie. Zresztą przecież ktoś mógłby tam, za ścianą tej wynajętej pracowni, zacząć remont. Przecież mu wolno.
Co robić? Gdzie uciec? Gdzie się skryć? Może ktoś by to monitorował, jakoś uregulował, uspokoił skołataną hałasem głowę. Może ustalić jeden termin dla wszystkich kosiarek w mieście? Może zaczynać roboty od dziewiątej rano, jak już wszyscy wstaną? Może dać trawie rosnąć? Może dać ludziom pracować, odpoczywać, spać?
Czemu jedynym wybawieniem jest – póki co – deszcz?
0 0
Jeszcze nie jest tak żle bo nic Pan nie wspomniał o szambie którym mnie jeszcze dodatkowo podlewają do tych wymienionych przez Pana "atrakcji".....i też ulgę przynosi deszcz bo rozcieńcza się to g........o w rowach.......;D
0 0
a co ja mam powiedziec, jak kolo mojego domu codziennie stoi w korkach 3/4 Zakopanego?? od siódmej do 15 a potem nazad ... to jest dopiero jazda... a, i mam naglosnione wszystkie pogrzeby, to mnie tez zdżaźnia :P
0 0
Panie Macieju. Górale właśnie są tacy. Z wywalonym jęzorem biegają do kościoła i siadają w pierwszej ławce żeby potem cały tydzień bliźniemu dawać w cztery litery. Katolickie pazerne na dutki ścierwa. Tylko gorzała, zabijanie i dręczenie zwierząt, wylewanie na posesję sasiadów szamba. Ten katolicko góralski naród to wrzód na pośladku Polski
0 0
Maruda ma to do siebie ,że jest wiecznie ze wszystkiego niezadowolony,przy******* się do każdego kto w jego mniemaniu zakłóca jego święty spokój.A kupże se PAN stopery do uszu i po problemie!!!!!!
0 0
Pani Prezes, to lepiej już nie myśleć jak wyglądałaby Pani forumowa "twórczość" gdyby panował wokół Pani błogi spokój. Strach się bać.
0 0
Ciekawe i to jest problem i jak to rozwiazać ?! Czyli to jest zycie jak bez przerwy w zakladzie pracy !!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz