Wakacje - czas pomyśleć o jesiennych warsztatach.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"19691"}
Nie mogę się doczekać momentu, gdy staję przed nową grupą. Nie znam nikogo, choć z wyników rekrutacji wiem kogo powinienem się spodziewać. Mimo wszystko zawsze zanim się powie pierwsze słowo coś ściska gardło. Ale gdy tylko się zacznie jest już z górki.
- Uczyć się trzeba przez całe życie - przekonują szkoleniowcy różnej maści.
- Ale ja już zasadniczo wszystko wiem - odpowiadają inni.
I jakoś trudno obu stanowiskom zejść się gdzieś pomiędzy. Nie pomaga temu stereotypowe wyobrażenie o szkoleniach, a właściwie "spotkaniach integracyjnych", podczas których ilość spożywanego alkoholu urosła do monstrualnych rozmiarów.
Do nauki przekonujemy głównie dziennikarzy. Raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Każde warsztaty napawają radością patrząc na zainteresowanie i aktywność uczestników. Gdy przyjdzie zebrać chętnych na kolejne - już tak dobrze nie jest. Bo właściwie po co się uczyć, skoro ogólnie jesteśmy dobrzy? A poza tym jest kryzys i nikogo nie stać na zbędne wydatki.
Z doświadczenia
Kilka dni temu do Nowego Sącza przyjechała grupa białoruskich dziennikarzy. Kolejne już warsztaty zorganizowało Małopolskie Towarzystwo Oświatowe. Przyjechali przedstawiciele mediów niezależnych, o ile o niezależności w tym kraju można w ogóle mówić. Dzielimy się swoimi doświadczeniami i problemami. Oni mówią o naciskach, zatrzymaniach przez milicję, ja o realiach jakie powinny panować w demokratycznej rzeczywistości. I zachęcam do pisania o sprawach dotyczących zwykłych ludzi - sąsiadów, najbliższego otoczenia. Otwarcie się na drugiego człowieka zawsze przysparza gazecie czytelników.
Gdy Białorusini odwiedzają naszą redakcję Jurek Jurecki pokazuje pierwszy egzemplarz Tygodnika Podhalańskiego. Osiem stron, fatalny papier, sążniste teksty "o demokracji". Wiadomo - 1989 rok, inne realia, technika, sprzęt. Ale ważne jest co innego - tak jak Białorusini przechodziliśmy tą samą drogą. A spotykamy się nie po to, byśmy ich mieli uczyć. Mamy dzielić się doświadczeniami, jak osiągnąć choć mały sukces.
A po co?
Taka jest też idea warsztatów Akademii Medialnej Tygodnika Podhalańskiego - bez względu czy przyjedzie na nie gimnazjalista, student, czy etatowy dziennikarz. Wspólnie pracujemy nad praktycznymi rozwiązaniami, ćwiczeniami. Przygotowujemy rozwiązania, które można będzie wykorzystać w swej pracy. Często korzystamy z udziału eksperta.
Ale dlaczego o tym piszę w środku sezonu urlopowego?
Planując kolejne warsztaty, szukając tematyki i grupy docelowej czasem czuję się jakbym... siedział na koniu tyłem.
0 0
zaskakująca pointa :)
btw tej reklamy Old Spice'a nie lubię...
:P
0 0
Żeby tylko TP nie zinfiltrował Łukaszenko bo dopiero zaczną wypisywać...;) ;) ;)
0 0
Media niezależne, u nas?; - nie rozśmieszajcie mnie, bo mam zajady. W PRL, też były niezależne, ale można było czerpać informację z kilku źródeł na świecie(podobno też niezależnych). Tylko dziennikarzy fachowców brak.
0 0
nic to, ważne że mamy takich niezależnych fachowych komentatorów
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz