To już ponad dwa lata minęły od śmierci profesora Andrzeja Szczeklika. Kim był? Wybitnym lekarzem, profesorem medycyny, szefem kliniki, prorektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorem jednego z podstawowych podręczników dla studentów medycyny zwanego „Interną Szczeklika”. Był znakomitym diagnostą i zarazem najczęściej cytowanym na granicą polskim uczonym. Był pisarzem, autorem kilku wybitnych książek i muzykiem – pianistą, obdarzonym słuchem absolutnym. Był wreszcie górskim turystą i narciarzem, który wybudował sobie drewniany, stylowy dom w Kościelisku. Dom, w którym zgromadził wspaniałą, obszerną bibliotekę i przyjmował znakomitych gości.
Na początku tego roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak książka „Słuch absolutny”, która jest zapisem rozmów jakie przeprowadził z profesorem Andrzejem Szczeklikiem redaktor naczelny Znaku Jerzy Illg. To książka z popularnego gatunku „wywiadu-rzeki”, która ma wiele wątków zakopiańskich, tatrzańskich i podhalańskich. Rozmowy, które się na nią złożyły zostały przeprowadzone w domu profesora w Kościelisku w sierpniu i październiku 2011 roku.
Układ książki jest w zasadzie chronologiczny, zaczyna się od domu rodzinnego, wpływu ojca (także wybitnego lekarza), dotyczy miejsc pracy, kolejnych szpitali we Wrocławiu i Krakowie, aż po własną klinikę chorób wewnętrznych UJ. Rozmowy dotyczą także licznych pasji profesora – muzyki, literatury, Piwnicy pod Baranami, aktywnej działalności w pierwszej „Solidarności” i na polu akademickim.
Mnie – jak zwykle – zainteresowały szczególnie lokalne zakopiańsko-tatrzańskie wątki. W rozdziale drugim „Do książek bardzo mnie ciągnęło”, mówiąc o swoich literackich zainteresowaniach i wspominając okres fascynacji poezją laureata literackiej Nagrody Nobla Seamusa Heaney’a, Szczeklik mówi o rzeźbie, którą zauważył w pracowni zakopiańskiego rzeźbiarza Michała Gąsienicy-Szostaka. „Odwiedziłem go w jakiś weekend, patrzę i widzę odlaną z brązu, niedużą – trzydzieści centymetrów wysokości, dwadzieścia szerokości – figurkę, bardzo zastanawiającą i ciekawą: klęcząca postać trzymająca w rozłożonych dłoniach gniazdo z pisklętami. Coś mi błysnęło w głowie. Pomyślałem sobie: to musi być święty Kevin z wiersza Heaney’a! Miałem to świeżo w pamięci, bo święty Kevin, jak ci wiadomo, jest wspomniany w tej mowie noblowskiej. Pytam tego znajomego górala: ‘Przepraszam pana, co to jest, skąd się to tutaj wzięło?’. A on mówi: ‘Wie pan co, śmieszna historia! Jechałem autem – miał takiego małego fiacika – idzie audycja przez radio i opowiadają o poecie – to był chyba Anglik czy Niemiec – historię, która bardzo mi się spodobała, o takim świętym, nie pamiętam jego imienia, który rozpostarł ręce, i kos przyleciał, i złożył mu tam jajka. To mi utkwiło w głowie, i pomyślałem sobie, że to wyrzeźbię!’.”
Dalej profesor wspomina, że kupił tę rzeźbę od Michała Szostaka, a kiedy Heaney wraz z żoną odwiedził go w Kościelisku, to podarował tę rzeźbę poecie, a dla siebie zamówił kopię. Zauważył później zresztą na zdjęciu gabinetu poety, że owa rzeźba stała na biurku Heaney’a. W rozdziale tym znajdziemy opis wizyty noblisty w Kościelisku w domu Szczeklików.
Kolejny wątek związany jest z synem Michała, również rzeźbiarzem, Karolem Szostakiem, który na zamówienie profesora Szczeklika zrobił rzeźbę poświęconą pamięci Piotra Skrzyneckiego, twórcy i moderatora Piwnicy pod Baranami, która stoi przed budynkiem kliniki profesora przy ulicy Skawińskiej w Krakowie. Co ciekawe pierwotnie, przed Karolem, autorem rzeźby miał być sam Igor Mitoraj! Piękna rzeźba przedstawia parę akrobatów. Historia zamówienia tej rzeźby i dzwoneczka, który ciągle ktoś kradnie, opisana jest na początku trzeciego rozdziału książki, zatytułowanego „Księżna tańczyła w Piwnicy z takim wariatem”.
W rozdziale szesnastym „To jest ten prometejski sen medycyny” Andrzej Szczeklik mówiąc o micie faustowskim, wspomina wizytę w Teatrze Witkacego w Zakopanem. „Tu, w tym pokoju, siedzieliśmy kiedyś z Krysią i Andrzejem Wajdami, był też Jacek Woźniakowski. W czasie kolacji ktoś powiedział: ‘W Teatrze Witkacego wystawiono Fausta Marlowe’a, chodźmy jutro czy pojutrze’. I na drugi dzień poszliśmy. Mnie się to przedstawienie podobało, zapamiętałem je. Jest tam scena, kiedy Faust już po raz trzeci zawiera pakt z diabłem – chodziło m u o wskrzeszenie Heleny, najpiękniejszej kobiety trojańskiej. W teatrze przedstawiono to w ten sposób, że wnoszą mu tę Helenę zapakowaną w coś w rodzaju dywanu. Dywan się odwija i pokazuje się naga kobieta. Koło mnie siedziała Krysia Wajdowa, było piękne lato, a ta aktorka miała nieopalone piersi i dół brzucha. I Krysia powiedziała: ‘To jest skandal, żeby tak nie dograć szczegółów!’. Jako doświadczony scenograf była tym zbulwersowana. Pamiętam to jej żywe i nieudawane oburzenie – nie na to, że goliznę pokazali, ale na brak warsztatu.”
No i wreszcie następuje rozdział dziewiętnasty zatytułowany „Gór nic nie mogło mi zastąpić”, w całości poświęcony miłości profesora do gór, od Beskidów i Gorców po Alpy, ale ze szczególnym naciskiem na Tatry. Andrzej Szczeklik wspomina swoje wędrówki po Tatrach, które zaczęły się już w czasach studenckich, mówi o obozie wspinaczkowym na Słowacji, jeździe na nartach. Opisuje ciekawy epizod kiedy za pieniądze wynosił z kolegami na grań granitowe słupki wyznaczające do dziś granicę polsko-słowacką (wówczas: czechosłowacką), wreszcie mówi o pracy konsultanta w klinice Wysokogórskiej w Davos w Szwajcarii. Profesor wspomina także okres przed zbudowaniem domu w Kościelisku, kiedy to wraz z rodziną wynajmował w Zakopanem u gaździny pod Gubałówką dwa małe pokoiki, gdzie mieszkali spędzając pod Giewontem wolny czas. No i wreszcie o przyjaźni z księdzem Józefem Tischnerem i jego chorobie i odchodzeniu, nad którym czuwał.
Spotkałem go osobiście tylko raz. W 1989 roku zaangażował się wraz z księdzem Tischnerem w próbę rozwiązania konfliktu pomiędzy Komitetem Obywatelskim „Solidarność” w Zakopanem, a komitetem wyborczym Franciszka Bachledy-Księdzulorza, przed wyborami Okrągłego Stołu. Pamiętam go jako ciepłego człowieka pełnego dobrej woli. Nie wiedziałem wówczas, że tak wiele łączy go z Podhalem i Tatrami. Dobrze, że pozostawił nam tę książkę.
W książce zobaczyć można także zdjęcia związane z opisanymi powyżej wątkami – dom profesora w Kościelisku, rzeźbę Karola Gąsienicy-Szostaka, Seamusa Heaney’a na werandzie, zdjęcia z gór i wiele innych. To znakomita książka-rozmowa przybliżająca postać, myśli i czyny jednego z najwybitniejszych polskich lekarzy. Stanie na półce obok bestsellerowych, znakomitych – nie tylko merytorycznie, ale także literacko – książek profesora: „Katharsis”, „Kore” i „Nieśmiertelność”.
Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik w rozmowie z Jerzym Illgiem. Wydawnictwo Znak, Kraków, 2014, ss. 280. (książka dostępna także w wersji cyfrowej).

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Ozesz ty mój..... kolejne in memoriał.
Dajze chlopu porządnie się rozłożyć.
0 0
Statystyka:
W ostatnim okresie ex equo prowadzą w ilości artykułów biorącym i pan Krupa po cztery rzuty na taśmę.
Za nimi z dwoma wypocinami Dorotka ka
A następnie sreglicz aborygen
Wykruszyli się:
Kapelusznica z kroscienka
Bies został wygryziony przez jeffa
Nie widziałem też sabaly
0 0
Prowadzi oczywiście pan K i pani bc
Oczywiście ta ostatnia bije ilością komentarzy i odsłon czego o panu K powiedzieć nie można
Dorotka ka publikuje rzadziej Ale też jest poczytna
0 0
Piszemy Heaneya, nie Heaney'a. Tak jak Disneya.
0 0
Następna ekspertka jak Asia. A czy to takie ważne w którym miescu apostrof
0 0
Do pana Szymszela: Ważne, szczególni że pan Krupa próbuje być redaktorem. Ważne: dlaczego w kwestii polszczyzny należy równać w górę, opowiada pięknie w wywiadzie w "Wyborczej" profesor Miodek.
0 0
eee. a na luzie to polecam opowiesc o Nalepiokach na YT:
0 0
Pani Beata zwyczajnie się pani czepia. Coby nie zarzucić polskojezycznemu blogerowi to ten apostrof bardzo niewinna przewina. Gdyby nie Pani wtret to nawet bym to nie zauważył.
0 0
Dziwi mnie że przeszkadza pani aposttof a nie grafomoanstwo w tych i innych blogach
0 0
I tu sie z Tobą zgodzę, Szymszel
Część redaktorów i blogerów mogłaby sie uczyć języka polskiego u pana Macieja Krupy.
z tej samej beczki:
Pamiętam, że kiedyś (w lutym) zwrócił mą uwagę napisany piękną polszczyzną tekst pani Krystyny Waniczek. Czy pani Krystyna jest stałym współpracownikiem TP, bo jakoś nie zauważyłam jej innych artykułów, a szkoda :)
0 0
Spadowa ode mnie
0 0
Grafomania innych blogerów bardzo mi przeszkadza, czemu daję wyraz. Pan Krupa akurat grafomanem nie jest.
0 0
Wydawnictwo Znak jest czymś okropnym, bo wydało notatki osobiste JPII. Nigdy nie kupię książki wydanej prze tych hipokrytów
0 0
Pan Profesor był wielkim erudytą, wyśmienitym lekarze, miał wielki talent muzyczny i był bez wątpienia uzdolnionym gawędziarzem - moim zdaniem jednak zdolności do opowiadania nie w pełni przekuł na zdolność pisania. W książkach pana Profesora znajdziemy wiele ciekawych treści, jednak te pozycje (oczywiście wyłącznie w mojej opinii) nie staną się nigdy "żelaznymi pozycjami" w swojej klasie; są napisane w sposób rozwlekły i koncentrują się na osobie autora, mniej dbając o czytelnika. W sumie jednak wykorzystywał w pełni tyle swoich talentów, że w jednej dziedzinie mógł sobie pozwolić na nieco mniej :)
0 0
@Beata Słama: jesli z definicji cyt: Grafomania (z greckiego: "gráphein" – rysować, pisać i "mania" – szaleństwo) stanowi patologiczny przymus pisania utworów literackich, to bez wątpienia pozostali blogerzy nie maja ambicji pisania UTWORÓW LITERACKICH.
Blog może byc rodzajem "pamiętnika" w którym zapisujemy swoje opinie, osobiste przemyslenia czy komentujemy rzeczywistość i tylko tyle ... Bez aspirowania do wielkiej literatury :D
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz