Sport

Zamknij

Józef Łuszczek: 150 tysięcy kilometrów na nartach

Paweł Pełka 03:57, 02.04.2008
Treść artykułu pod wideo ↓
Skomentuj Józef Łuszczek: 150 tysięcy kilometrów na nartach

W 1978 roku w fińskim Lahti \"dał nam przykład Łuszczek, jak zwyciężyć mamy\". Niestety, od czasu jego wiktorii żaden Polak nie poszedł w ślady górala z Zębu. 30 lat po wielkim sukcesie z JÓZEFEM ŁUSZCZKIEM, jedynym polskim mistrzem świata w biegach narciarskich, rozmawia PAWEŁ PEŁKA.

- Na Mistrzostwach Świata w Lahti zdobył Pan złoty i brązowy medal. Czy spodziewał się Pan, że przez 30 lat żaden nasz rodak nie zbliży się nawet do tego sukcesu?

- Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się tego. Myślałem, że mój sukces pociągnie za sobą następców. Wszystko wskazuje na to, że będę musiał długo czekać na naśladowców wśród mężczyzn. Mamy co prawda dwóch niezłych biegaczy, ale to raczej sprinterzy i nie są już najmłodsi.

Jeśli chodzi o panie, to doczekaliśmy się na rodzynka - Justynki Kowalczyk, która walczy o pierwszą trójkę w zawodach Pucharu Świata. Dawno nie mieliśmy ani takiej zawodniczki, ani takiego zawodnika.

- Czy można powiedzieć, że Justyna Kowalczyk jest już rasową zawodniczką?

- Zdecydowanie tak, mimo jeszcze bardzo młodego wieku. Dla mnie rasowy zawodnik to taki, który z powodzeniem startuje i w sprintach, i na długich dystansach. O sukcesie w sprincie czasem decyduje dyspozycja dnia, trochę szczęścia, złamany kijek, a w startach na długich dystansach liczy się talent i wiele lat pracy, treningu.

- Gdy zdobył Pan dwa medale w Lahti, rozpoczęło się coś w stylu \"Łuszczkomanii\". Został pan najlepszym sportowcem w Polsce w prestiżowym plebiscycie \"Przeglądu Sportowego\", ale następców nie było.

- Rzeczywiście było wielkie zainteresowanie. Nie można tego porównywać do Małyszomanii, bo wtedy tak wielkiej roli nie odgrywała jeszcze telewizja. Niestety, jak zwykle poszło o prozaiczne rzeczy - moi następcy nie mieli sprzętu, warunków do treningu.

- Ten złoty i srebrny medal był sukcesem niewyobrażalnym. Został Pan wybrany na najlepszego zawodnika mistrzostw i to na Półwyspie Skandynawskim, gdzie biegi to w każdym niemal kraju sport narodowy.

- Tak, pokonałem wszystkich Norwegów i po zwycięstwie chciał się ze mną nawet spotkać i pogadać sam król Norwegii. Powiedziałem, że czułem się po prostu silny w tych zawodach, miałem formę i zwyciężyłem. Ale to się już długo nie powtórzy. Przecież oni na jednych mistrzostwach świata zdobywają kilkanaście medali, a my w sumie mamy ich ledwie kilka.

- Czego brakuje teraz w Polsce, aby biegacze odnosili podobne do pańskich sukcesy?

- Brakuje przede wszystkim tras, z trenerami różnie bywa, sprowadzają ich z zagranicy. Teraz mamy świetnego trenera Priwetelnego, który trenuje Justynę Kowalczyk. Ona zdobyła już brązowy medal na olimpiadzie, zresztą w telewizji komentowałem ten bieg i poza ekranem przeklinałem, czemu Justynka oglądała się przed metą.

Cały czas podtrzymuję moją deklarację, złożoną wtedy w studiu, że jak Kowalczyk zdobędzie złoty medal, to z Warszawy przyjdę do Zakopanego na piechotę.

- Oprócz Justyny Kowalczyk mamy też zdolne juniorki.

- Tak, na ostatnich mistrzostwach świata Sylwia Jaśkowiec była 5., a Kornelia Marek 13. w biegu na 10 kilometrów techniką klasyczną. Moja córka Paulina zajęła 31. miejsce. Tak więc razem z Justyną Kowalczyk moglibyśmy stworzyć niezłą sztafetę.

Trzeba jednak porozmawiać z trenerami, aby utworzyli mocną grupę, zapewnili odpowiednie warunki, bo u nas śniegu ostatnio jak na lekarstwo, a tras nie ma.

- To bardzo smutne, że w zimowej stolicy Polski nie ma właściwie tras biegowych z prawdziwego zdarzenia.

- O czym więc możemy śnić, o jakich medalach? Nawet trasa koło Krokwi to tylko dwa kilometry, więc co to za trasa. Tereny biegowe powinny być na Cyrhli - tam jest piękne miejsce, czy na Butorowym Wierchu, tak jak udało się to ostatnio w czasie Mistrzostw Świata juniorów. Niestety, przy inwestycjach sportowych często jest teraz tak, że wygrywa firma, która w przetargu daje najniższą cenę, a później - wiadomo, że za najmniejszą kasę jakość inwestycji nie jest dobra.

Powiem prosto z mostu o d... rozbić takie inwestycje i taką zimową stolicę.

Świetnie powiedział pan Celej, trener kadry juniorskiej skoczków, że w Niemczech czy Austrii wszystko jest przygotowane od rana do wieczora, a u nas trudno się o cokolwiek doprosić. Nasi zawodnicy muszą ćwiczyć u Słowaków w Szczyrbskim Plesie, bo tam są lepsze od zakopiańskich warunki.

- To chyba także kwestia finansowa.

- W Niemczech na jedną dyscyplinę, na biathlon czy skoki jest więcej pieniędzy, niż na wszystkie narciarskie sporty u nas. Przy takiej dysproporcji nie ma co mówić o sukcesach. Nie można oczekiwać wielkich wyników bez zapewnienia warunków i odpowiedniego finansowania.

- Wróćmy jeszcze do pamiętnych mistrzostw w Lahti. Gdy biegł Pan na 15 km, myślał Pan w ogóle o zdobyciu złota?

- Miałem już brązowy medal w biegu na 30 km. Na 15 km biegłem cały czas w trójce - takie były meldunki na trasie, ale mój trener Edward Budny już półtora kilometra przed metą powiedział: - Józek, możesz to nawet wygrać. Dostałem takiej wielkiej siły, że nawet nie biegłem, a frunąłem, można powiedzieć, że prułem jak strzała.

Teraz dopiero, po 30 latach, redaktor Artur Szulc z telewizji wygrzebał w archiwach dłuższą relację z tego biegu. Aż mi się łezka w oku zakręciła, gdy znowu to zobaczyłem.

- Po mistrzostwach był tryumfalny powrót do Zakopanego.

- Były przywitania, muzyka góralska. Mieszkałem wtedy na Krzeptówkach i kapela przyszła do mamy, zlecieli się sąsiedzi, ale nie było czasu na świętowanie. Musiałem jechać na Puchar Świata. To, co się później stało, to wina jednego ministra sportu, który w 1987 roku pytał, czy będzie medal na mistrzostwach. Jak miałem odpowiedzieć na to pytanie?

Jakbym odparł, że będzie złoto, to pewnie bym pojechał. Byłem zresztą jeszcze w dobrej formie, mogłem startować. Wtedy pojechałem na Bieg Wazów i długo prowadziłem.

- Po zakończeniu kariery wielu o Panu zapomniało.

- Rok po zakończeniu kariery władze już nie pamiętały o moich sukcesach. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść - tak można to podsumować.

To nasza polska rzeczywistość. W innych krajach jest zupełnie inaczej, mistrzowie świata mają zapewnioną przyszłość. Pracowałem nawet przez rok w Austrii. Niestety, w porównaniu z dzisiejszymi czasami nie było wielkich pieniędzy w sporcie, nie było nawet reklam na kombinezonie.

I tak jestem jednak uszczęśliwiony, że Polak potrafił mimo tego wszystkiego zostać mistrzem świata. Gdybym miał jeszcze raz wybierać swoją życiową drogę, zostałbym biegaczem.

- Kilka tygodni temu zaczął Pan uczyć najmłodszych adeptów biegów narciarskich.

- Przez całe ferie uczyłem dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 na Skibówkach, którą sam skończyłem. Niektóre dzieci pierwszy raz biegały, szkoła kupiła trochę nart. Zrobiłem tor koło szkoły, później biegaliśmy pod skocznią. Widać zapał u tych najmłodszych, nawet u sześciolatków. Taka dziewczynka Wita bała się troszkę, ale biegała i zjeżdżała. Dziewczyny chciały też skakać, a chłopcy na przykład startować w kombinacji.

Sam zaczynałem w wieku 13 lat, oni mają przed sobą całą przyszłość. Jak zaczynałem, interesowały mnie tylko skoki. Moim idolem był niemiecki skoczek Aschenbach. Potem Tosiek Marmol, nauczyciel w szkole, namówił mnie na biegi i tak już zostało. W skokach dwa razy miałem poważne wypadki.

Początkowo, gdy zacząłem biegać, nie mogłem ustać na tych wąskich nartach, wstydziłem się, wieczorami próbowałem sam i gdy przyszły pierwsze zawody, wygrałem ze wszystkimi, nawet z tymi, co kilka lat trenowali. I później poszło powoli do przodu, bo w biegach jest tak, jak we wspinaczce na Giewont. Szczyt zdobywa się krok po kroku. W sumie przebiegłem ok. 150 tys. km, czyli prawie cztery razy okrążyłem kulę ziemską.

- Czy żałuje Pan czegoś w swojej sportowej karierze?

- Kiedyś przyjechał do mnie słynny biegacz z Kazachstanu Władimir Smirnov i powiedział, patrząc na moje medale: Josef, paru medali ci brakuje. I brakuje szczególnie tego olimpijskiego i tego trochę tego żal, a było tak blisko. W Lake Placid byłem 5. i 6., ale cóż, taki jest sport, nie zawsze może być medal.

(Paweł Pełka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%