Zapraszamy do lektury najnowszej książki Marzeny Rogalskiej "Opowieści wigilijne".
Od autorki: „Słyszymy często, że święta Bożego Narodzenia są czasem radości i nadziei. To zdanie, powtarzane po wielokroć, wbiło się nam w pamięć tak bardzo, że przestajemy zwracać uwagę na jego treść i właściwe przesłanie. Bo przecież co to znaczy: czas radości i nadziei? Czy tylko tyle, że mamy się cieszyć i oczekiwać zmian na lepsze? Nie. Przede wszystkim my sami mamy sprawić, że inni, bliżsi czy dalsi, będą się cieszyć wraz z nami. Jeżeli chcemy sami mieć nadzieję – musimy również umieć dawać ją innym.”
W najnowszej książce Marzena Rogalska opowiada o ludziach, którzy nieustannie są obecni w naszych sercach i pamięci, o ciągłej tęsknocie za nimi. I o jedynej nocy w roku, gdy nadzieja rodzi się dla nas wszystkich. „Opowieści wigilijne” wypełnione są niezachwianą wiarą, że nadzieja i miłość zawsze zatriumfują.
Lwów 1909. Spotkanie samotnego wdowca i chłopca szukającego bezpiecznej przystani, które na zawsze odmieni życie ich obu.
Oran 1945. Bliska rozmowa dwojga samotnych ludzi, którzy stracili wszystko, co ważne, ale wciąż wierzą w drugiego człowieka.
Kraków 1950. Wigilia, która sprawia, że starsi państwo, którzy całe życie spędzili obok siebie, odkrywają, co ich naprawdę łączy.
Kraków - Londyn 1979. Rozmowa dwojga rozdzielonych przez los przyjaciół, która ratuje przed rozpaczą i pozwala na nowo odnaleźć sens życia.
I wreszcie Kraków 2004. I wigilijny wieczór, wymarzony, inny niż wszystkie. Taki, który jest nowym początkiem.
"Pięć wigilijnych opowiadań, które macie przed sobą, łączy jedna wspólna myśl. W świecie bohaterów moich dwóch cykli powieściowych - o Agacie Donimirskiej i Karli Linde - to, czy umiemy coś dać innym, stanowi o człowieczeństwie, o prawdziwej wartości ludzi. I nie chodzi tu o dawanie z tego, co nam zbywa. Aby ofiarować komuś radość i nadzieję, często trzeba zrezygnować z czegoś własnego, przezwyciężyć niechęć i lenistwo, wyjść z bańki, w której jest nam dobrze i bezpiecznie. Wszystko to w imię tego, co najważniejsze: w imię miłości."
Marzena Rogalska
Fragment opowiadania „Oran 1945”:
- Tabit? - zapytał, choć wiedział przecież, że to musi być ona. Napięcie, z jakim wchodził do namiotu, spodziewając się kogoś chorego, kto potrzebuje pomocy, zniknęło w jednej chwili. - Tabit - powtórzył. - Silna i mądra kobieta z piasków, która kiedyś w mieście przyszła poprosić lekarza, żeby z woli Allaha ofiarował jej rok życia…
- A ty byłeś jedynym, który chciał z nią rozmawiać i który zechciał być narzędziem Najwyższego – pokiwała głową.
Emil podszedł jeszcze dwa kroki i usiadł na grubym dywanie; od kobiety dzieliły go może dwa metry. Patrzył w jej błyszczące oczy i - jak zawsze, gdy ją widział - zastanawiał się, ile może mieć lat. Jej twarz zdawała się składać wyłącznie ze zmarszczek, była wychudzona, ogorzała od słońca i wiatru. Kobieta mogła mieć lat czterdzieści, pięćdziesiąt lub sto, ale czas tracił znaczenie, gdy tylko spojrzało się w jej czarne oczy, głębokie jak studnia kryjąca w głębi zimną, orzeźwiającą i gaszącą pragnienie wodę.
- Czy udało ci się zakończyć wszystkie niedokończone sprawy, Tabit? - zapytał spokojnie. - Czy rok to nie ze mało?
- Rok już minął - kiwnęła głową. - Jestem prawie gotowa.
- Prawie - westchnął Emil. - Nie mogę zrobić już nic więcej, niż zrobiłem wtedy.
- Nie proszę cię o to - zauważyła łagodnie. – Jesteś zdrożony. Każę się tobą zająć, później porozmawiamy.
Zawołała coś gardłowo. Do namiotu niemal natychmiast wszedł starszy z posłańców. Tabit rzuciła kilka słów rozkazującym tonem. Mężczyzna niemal niezauważalnie skinął głową.
- Ona mówi, że musisz odpocząć - powiedział po arabsku. - Przyjdziesz do niej później.
Emil spojrzał na Tabit.
- Jutro rano muszę być w szpitalu - powiedział. – Czekają na mnie ludzie, którzy zawierzyli mi życie.
- Tym bardziej potrzebujesz odpocząć - odpowiedziała stanowczo. - Wyruszycie o północy. Teraz jest zmierzch, zostało nam trochę czasu.
- Dlaczego mnie wezwałaś? - Emil nie ustępował.
- Później - ucięła. - Teraz odpocznij.
Zrozumiał, że namowy nie zdadzą się na nic. Skinął głową i ruszył za posłańcem.
Przeszli do mniejszego namiotu, przygotowanego na wizytę gościa. Kaganek świecił jasno, posłanie było wymoszczone kobiercami, obok niego stał żeliwny czajniczek, z którego parowała mocna zielona herbata z miętą. Obok, na plecionej z palmowych liści tacy leżało kilka niewielkich podpłomyków.
- Odpocznij, zjedz i wypij - powiedział mężczyzna. - Ona przyśle po ciebie.
Nie czekając na odpowiedź, cicho wyszedł z namiotu. Emil podszedł do posłania i usiadł na nim. Był zmęczony: nocny dyżur, większość dnia na końskim grzbiecie - wszystko to odebrało mu siły; coraz bardziej czuł, że nie ma już ani czterdziestu, ani nawet pięćdziesięciu lat. Nalał herbaty do żeliwnej czarki i spróbował, delikatnie dmuchając, by nie sparzyć sobie ust jej pierwszym łykiem. Była słodka, mocna i krzepiąca. Po chwili dolał sobie, zjadł kawałek podpłomyka i położył się na posłaniu, próbując choćby na chwilę się zdrzemnąć. Nie potrafił jednak. Cały czas myślał o tych trzech tygodniach sprzed roku, kiedy opiekował się starą kobietą, silną i mądrą, pełną spokoju i determinacji. Kobietą, która była taka jak Dorothy. I taka, jaką mogła być Karla. Gdyby żyła.
Zacisnął mocno powieki i zobaczył tę straszną chwilę, gdy w londyńskiej gazecie ujrzał nekrolog. Karla de Linde-Cressley i Peter Cressley. Cała jego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zniknęły, uleciały, zostawiwszy po sobie tylko zgliszcza. Jak na portrecie, który Karla zamówiła kiedyś u Witkacego w Zakopanem. Nie musiał sobie przypominać jej twarzy, była w nim tak mocno, że był w stanie wyobrazić sobie każdy, najdrobniejszy szczegół. Nie, nie wyobrazić sobie. Zobaczyć. Niczym w ostatniej chwili życia, kiedy - jak mówią - widzimy je w całej pełni, w nieskończoności przywoływanych przez gasnącą pamięć obrazów. Emil wiedział, że gdy będzie umierał, nie zobaczy swojego życia. Ujrzy Karlę. I to właśnie sprawiało, że nie bał się śmierci.
Sen nie nadchodził.”
POZNAJ AUTORKĘ:
Marzena Rogalska. Dziennikarka z powołania, potrafi rozmawiać z ludźmi, ale nade wszystko umie ich wysłuchać. Autorka bestsellerowych powieści „Wyprzedaż snów”, „Gra w kolory” i „Druga miłość”.
Uwaga, książka!
Od wydawnictwa ZNAK mamy 2 egzemplarze książki. Po jednym otrzymają osoby, które jako pierwsze wyślą do nas mail na adres: [email protected]. W treści prosimy podać imię, nazwisko i adres. Tytuł maila: Opowieści.
an
::attachment{"type":"image","item_id":"637373", "alt":"zdjęcie", "title":"", "longSide":"900"}

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz