25 listopada przypada Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet. Zakopane jest jedyną gmina w Polsce, która nie uchwaliła prawa przeciwdziałającego przemocy w rodzinie.
Sprawa uchwalania tych przepisów przez radnych ciągnie się już prawie 10 lat. Było podejmowanych kilkanaście prób, ale za każdym razem większość radnych była przeciwna. Ustawę, która obliguje gminy do przegłosowania uchwały o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, radni wysyłali nawet do Trybunału Konstytucyjnego. Nieuchwalenie tego prawa skutkuje tym, że wiele instytucji, które powinny zajmować się takimi przypadkami ma związane ręce.
Przypominamy jeden z tekstów na temat przemocy w rodzinie w Zakopanem z 2019 roku:
Koszmar Anny i jej dzieci trwa od lat
Anna twierdzi, że mąż znęca się nad nią i dwójką dzieci od wielu lat. Pije, urządza awantury, nie pracuje. - Kochałam go - tłumaczy lata przeżyte w związku. Teraz chce zakończyć ten koszmar, ale oprawca ma inne plany. Ból w posiniaczonych rękach daje się we znaki. To pamiątka po wczorajszej awanturze. - Mąż znów próbował wedrzeć się do mojej części domu. Na pomoc zawołał matkę i siostrę. Zabrał mi komórkę, żebym nie mogła wezwać policji. Szarpali mnie za ręce, krzyczałam. Zareagował jakiś przechodzień, to z jego komórki zadzwoniłam na policję. Najbardziej jednak boję się tej piły mechanicznej, którą mąż trzyma w pokoju. Nie wiem, czy będzie nią niszczył drzwi i meble, czy rzuci się na mnie i dzieci. - mówi z trudem zachowując spokój.
Ja harowałam, a on przepijał pieniądze i urządzał awantury- Na początku bywało różnie. Człowiek jest młody, wiadomo musi się wyszaleć. Ale przychodzi moment, w którym pojawiają się dzieci i trzeba stać się odpowiedzialnym. Zapewnić dzieciom przyszłość i wziąć się do pracy. Do takiego wniosku wiele lat temu doszła pani Anna i postanowiła zorganizować życie swojej rodziny. Wraz z partnerem zamieszkali w kupionym przez jego ojca starym, niewielkim domu. Trzy pokoje wynajmowali. Anna poszła do pracy. - Zarabiałam nieźle, mąż doszedł do wniosku, że on nigdy tyle nie zarobi i został w domu. Miał zajmować się gośćmi - wspomina. W efekcie i tak to ona musiała przygotowywać pokoje dla gości i koordynować grafik wynajmu. Mąż coraz częściej zaglądał do kieliszka. Był pijany albo leczył kaca.Robił się coraz bardziej agresywny.
Dlaczego tak długo wytrzymywała rękoczyny i wyzwiska pijanego męża?. - Kochałam go - twierdzi. On z kolei tłumaczył, że pije i zachowuje się w ten sposób, bo czuje się samotny, kiedy żona jest w pracy.
Z czasem małżeństwo doszło do wniosku, że trzeba przyspieszyć rozbudowę domu. Postanowili wziąć kredyt. Pożyczkę w banku dostała. Wtedy też w księdze wieczystej pojawiło się jej nazwisko jako współwłaścicielki domu. Rzuciła pracę i mieli razem zajmować się pensjonatem. Dopóki żył teść Anny, jej mąż kontrolował nałóg. Po śmierci ojca puściły wszystkie hamulce. - Mąż pił i mnie szantażował. Ja musiałam zajmować się całym remontem i wynajmem. Zabierał klucze od pokoi i nie oddawał, dopóki nie zrobiłam mu przelewu na konto. Przy całym budynku gości potrafił zakręcić wodę. Ja nic gościom nie mówiłam tylko mu płaciłam, żeby odkręcił zawór. Wszystkie pieniądze przepijał - wspomina kobieta.
A ja go ciągle kochałamAle każda miłość ma swoje granice. Tak się przynajmniej wydawało, kiedy młodsza córka miała trzy miesiące, a pijany mężczyzna zaatakował ze śrubokrętem w dłoni Annę w momencie, kiedy ta chciała dziecko nakarmić. Wezwała policję. Mężczyznę zabarykadowanego w szafie udało się wyciągnąć siłą, został zatrzymany w areszcie na 48 godzin, a Anna skierowała sprawę do sądu. Mężczyźnie groził wyrok za pobicie i znęcanie się nad żoną i kara pozbawienia wolności na 3 lata lub grzywna. - Wtedy zaczął mnie błagać, żebym do niego wróciła. Obiecywał, że przestanie pić, że się zaszyje, a ja w zamian za to miałam prosić sąd o najłagodniejszy wymiar kary dla niego. Przekonał mnie. Ciągle jeszcze go kochałam - mówi bezradnie kobieta. Mąż rzeczywiście poszedł na odwyk. Wszyto mu na rok esperal. Niestety rok minął szybko. Mężczyzna odmówił dalszego odwyku i można powiedzieć, że życie w tym zakopiańskim domu wróciło do normy. Pijaństwa, wyzwiska, grożenie dzieciom.
Od stycznia 2017 r. policja odnotowała aż 45 różnego rodzaju interwencji w ich domu. Mężczyzna był zatrzymywany przez funkcjonariuszy. Każdy z małżonków szukał też sprawiedliwości w sądzie. Sprawy zakładane przez mężczyznę dotyczyły spraw majątkowych, przez Annę - przemocy stosowanej przez męża. To dane z zakopiańskiej komendy. Niestety dzielnicowy, na którego Anna, jak sama mówi, zawsze może liczyć, nie chciał z nami rozmawiać, zasłaniając się tajemnicą służbową.
Walka o przetrwanie
W 2018 r. Anna założyła sprawę rozwodową. Sąd w Nowym Sączu orzekł rozwód z winy męża. Ten jednak odwołał się do sądu wyższej instancji. Małżeństwo ciągle oczekuje na wyrok. W 2019 r, oboje w obecności swoich adwokatów podpisali umowę o podziale do korzystania. Na jej mocy podzielili dom. Każde z nich ma w nim swoje mieszkanie i pokoje do wynajęcia. Choć rachunki za media mają płacić po połowie, to na Annie spoczywa obowiązek ich rozliczania. - Przez jakiś czas pokrywałam te rachunki w całości, a od męża nie zobaczyłam ani złotówki. Teraz jestem w takiej sytuacji, że nie mam już pieniędzy ani na rachunki, ani na spłatę zaciągniętego niegdyś kredytu, który też powinniśmy spłacać razem. Moje długi ciągle rosną - mówi .
Pokazuje ścianę, którą mąż próbował wybić, żeby dostać się do jej mieszkania. Twierdzi, że podczas jej nieobecności mężczyzna okradał ją. Wchodził przez dziurę, którą wybił w suterynie. Swego czasu zamontował w czasie jej nieobecności kamery w pokojach. Pokazuje również pokiereszowane siekierą drzwi od kotłowni. - Kilka miesięcy temu wyprowadziłam się z tego domu, żeby uniknąć awantur. Zresztą była pandemia, i tak nie można było wynajmować pokoi. Poprosiłam SEWiK i Geotermię Podhalańską o zakręcenie dopływu wody. Mąż zerwał plomby i odciął blokadę zaworów. Korzysta z mediów bezprawnie i oczywiście nie płaci za nie - mówi Anna.
ObcaPróbowaliśmy się skontaktować z mężem pani Anny, ale albo ma wyłączoną komórkę, albo nie odbiera. Jego adwokat początkowo chciał umówić się na rozmowę z dziennikarzami. Twierdził, że pani Anna toczy walkę o przejęcie majątku męża. Do spotkania jednak nie doszło. W mailu przesłanym do redakcji napisał między innymi: "informuję, że pomiędzy stronami prowadzone są postępowania sądowe, zmierzające do zgodnego z prawem i sprawiedliwego rozstrzygnięcia. W ocenie mojego klienta zaangażowanie do udziału w sporze Tygodnika Podhalańskiego ma na celu wywarcie na nim dodatkowej presji, której efektem miałoby być spełnienie warunków finansowych pani A. Mój klient, mimo że jest współwłaścicielem nieruchomości zabudowanej, z uwagi na działania i zaniechania pani A. od wielu miesięcy nie może prowadzić działalności gospodarczej, a nadto pani A. nie pozwala na jego kontakt z dziećmi - co stanowi kolejny przejaw wymuszenia na nim określonego zachowania" W nadesłanym mailu nie znaleźliśmy komentarza do przemocy, jaką zdaniem Anny stosował jej mąż wobec najbliższych.
Kobieta nie pochodzi z Podhala. Ten fakt wypominał jej często nie tylko mąż, ale i jego rodzina. - Kuzynki męża mieszkają niedaleko. Utrzymujemy kontakty. Moja teściowa mówi im, żeby zastanowiły się, z kim trzymają. Jestem dla nich obca - opowiada Anna.
Podczas kiedy mąż przesyła jej kolejny SMS: "spalę cię, suko, razem z dziećmi", ona proponuje ugodę. Jest cieniem człowieka i nie ma siły na nierówną walkę, opłatę adwokata i kosztów sądowych. Jednak ani mąż, ani tym bardziej jego adwokat, nie chcą się spotkać poza sądem, w którym na rozstrzygnięcie spraw czeka się w nieskończoność.
Imię bohaterki artykułu zostało zmienione.
***W 2019 roku policjanci przeprowadzili w powiecie tatrzańskim 245 interwencji domowych, rok później - 479. W samym Zakopanem w 2019 r. założyli 17 Niebieskich Kart, w kolejnym roku - 22 takie karty.Beata Denis Jastrzębska
0 0
Doświadczasz przemocy w rodzinie, przełam strach i wstyd, poproś policję lub ośrodek pomocy społecznej o założenie Niebieskiej Karty, może być ona później dowodem przed sądem. Złóż zawiadomienie o przestępstwie przemocy na policji czy prokuraturze.
Mój sąsiad po odbyciu kary więzienia za przemoc domową już jej nie stosuje, sąd ma jeszcze do dyspozycji szereg innych kar.
0 0
Gdyby nie Kaśka nie byłoby Jaśka. Katarzyna dzień jaki, cały grudzień taki. Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie. Katarzyna śmiechem, Andrzej grzechem. Od Katarzyny nie prześladuj już zwierzyny.
0 0
A może zamiast Międzynarodowego Dnia Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet zrobić Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy. Przemoc działa i w jedną i w drugą stronę, może inaczej się przejawia.
0 0
Tak sie zastanawiam co siedzi w głowie tych Radnych głosujących ,,za przemocą". Tak na zdrowy rozum każdy normalny człowiek stara sie pomóc ofiarom. Nie moge w moim małym rozumku wytłumaczyć logiki ich myślenia.
0 0
Liczba przestepstw ,szczegolnie z uzyciem sily /w tym domowych/ wyraznie wzrosla w czasie epidemi covid-19 w wielu krajach.
0 0
Może warto uchwałę tzw. " przemocową " wprowadzać na sesję Rady co jakiś czas tak jak wiele ustaw w sejmie, aż w końcu znajdzie się rozsądna większość !
Proponuję z inicjatywy radnych bez względu na przynależność klubową w Radzie.
0 0
Radni kierują się poradnikiem małżeńskim skierowanym do katolików . Żona nie może uważać swojego męża za agresora czy potencjalnego gwałciciela, ma on prawo domagania się współżycia. Jeżeli w czasie współżycia seksualnego jedno z małżonków nie chce współżyć seksualnie, ale widać, że jest jakaś potrzeba z drugiej strony, to także jakaś forma ofiarowania siebie, dawania z siebie.
Trudny małżonek to prawdziwy dar od Pana Boga.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz