Helsińska Fundacja Praw Człowieka broni dziennikarkę przed oskarżeniami, jakie postawił jej naczelny Radia Alex. Przed zakopiańskim sądem ruszył proces z artykułu o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze Spółka z o.o. w Zakopanem jako wydawca \"Tygodnika Podhalańskiego\" przeprasza Pana Piotra Sambora za opublikowanie w tym czasopiśmie w wydaniu z dnia 12 sierpnia 2012 roku na stronach 1 i 13 oraz jego wydaniu z dnia 2 września 2010 roku na stronie 5 jego wizerunku i danych osobowych bez jego zgody.Sambor oskarżył Annę Szulc, dziennikarkę Przekroju, o popełnienie wykroczenia z art. 26 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (rozpowszechnianie fałszywych informacji, aby zaszkodzić przedsiębiorstwu). Sprawa dotyczy jej tekstu z ubiegłego roku pt. „Prohibicja w Zakopanem”. Autorka opisuje m.in. sytuację, jaka wytworzyła się w Zakopanem w wyniku niezwykłej aktywności Piotra S. Chodziło o doniesienia, jakie składał do wielu urzędów w sprawie odległości punktów sprzedaży alkoholu od placówek oświatowych, kościołów oraz reklamy alkoholu. Obroną dziennikarki zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka – To absurd, że właśnie te przepisy zastosowano przeciw dziennikarzowi. Takie sprawy reguluje prawo prasowe. Wykorzystywanie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jest groźnym precedensem, który szkodzi wolności słowa – mówił Przekrojowi dr Adam Bodnar z helsińskiej fundacji.
Ponad 2 godziny trwała w miniony wtorek pierwsza rozprawa. Sędzią jest Teresa Adamczewska. Piotr S. występuje w procesie jako oskarżyciel posiłkowy. Warszawska policja, która na wniosek S. skierowała sprawę do sądu, przedstawiła dziennikarce 2 zarzuty. Pierwszy, o użyte w tekście zdanie: „S., znany z przedrzeźniania Michnika i innych bezbożników, wystąpił ze swoim oświadczeniem 2 lata temu” oraz drugi dotyczy użycia przez autorkę tekstu słowa donos. Anna Szulc nie przyznała się do zarzutów. W wyjaśnieniach mówiła o wielu rozmowach, jakie wcześniej przeprowadziła z mieszkańcami miasta, z autorytetami. O Zakopanem i jego turystycznym charakterze, wąską zabudową, która wpływała na reakcję restauratorów zagrożonych widmem prohibicji. Wreszcie o korespondencji z S., z której próbowała wyczytać intencje, jakie kierowały nim, gdy zajął się sprawą alkoholu w Zakopanem. – Jaka była konkluzja? Taka, że S. ma chorobliwie emocjonalny i ambicjonalny stosunek do tego. Nie przyjmuje kontrargumentów – mówiła w sądzie. Dziennikarka przekonywała, że nic nie wiedziała, że S. jest właścicielem agencji reklamowej, a sugestie o naruszeniu konkurencji są bezpodstawne, bo jakie mogą być, gdy autorem tekstu jest dziennikarz prasowy, i to jeszcze z Krakowa.
– Inaczej rozumiemy kwestie etyki i rzetelności dziennikarskiej. Wymowa całego artykułu jest obrzydliwie tendencyjna – rozpoczynał swojej wyjaśnienia Piotr S., który na zmianę przedstawiał się jako aktor, przedsiębiorca albo dziennikarz. Jego zdaniem cały tekst to wynik zmowy tytułów prasowych, a nawet telewizji. W tym kontekście kilkakrotnie mówił o Tygodniku Podhalańskim, wspomniał też o Gazecie Wyborczej, Super Stacji, a nawet TVN, której dziennikarka Renata Kijowska miała przestrzegać go przed oskarżaniem Anny Szulc. TVN, zdaniem S., naciskał również na warszawską policję, aby umorzyła sprawę przeciwko dziennikarce Przekroju. – Dowiedziałem się tego od policjanta – mówił oskarżyciel posiłkowy. S. przyznał, że kiedyś naśladował głos Michnika, ale nigdy go nie przedrzeźniał. A używanie słowa donos w stosunku do niego jest krzywdzące i nieuprawnione, bo były to informacje, których tak nazywać nie można. Choćby z tego powodu, że jego zdaniem donos powinien być anonimowy, a on zawsze się podpisywał. – Nie przypominam sobie, żebym użył kiedykolwiek anonimowej formy kontaktu z organami – przekonywał.
Miał za złe dziennikarce, że nie skorzystała z materiałów, jakie dostarczył jej mailem, w tym m.in. z dowodów „przestępczej” działalności Tygodnika Podhalańskiego. Mówił też o bogatej korespondencji z ministerstwem finansów, sportu, od których domagał się wyjaśnień. Pytany przez obrońcę dziennikarki przyznał, że złożył kilka doniesień do prokuratury – Działałem w interesie całego społeczeństwa – konkludował naczelny Radia Alex.
Kolejna rozprawa w tej sprawie odbędzie się w listopadzie.
Piotr S. postawił już przed sądem burmistrza Zakopanego (rozprawa się toczy). Upodobał sobie również dziennikarzy TP. Tygodnikowi wytoczył kilka spraw. Przy okazji od policji bądź prokuratury domagał się już kilkakrotnie ścigania gazety za niepoprawne jego zdaniem treści, a nawet za umieszczenie Tygodnika w internecie bez rejestracji sądowej.
JJ
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz