Zakopiańska powieść kryminalna to cykl pięciu książek Mariusza Koperskiego. W kawiarni Kmicic w Zakopanem przed świętami odbyło się spotkanie promujące szóstą pozycję poczytnego autora z Kościeliska. Tym razem jednak jest to powieść awanturnicza o góralach pt. "Pasja Mateusza". Spotkanie prowadził Maciej Krupa.
Pierwsze zdanie najważniejsze
Nie jest łatwo opowiadać o książce tak, aby nie zdradzić jej fabuły, a jednak zachęcić słuchaczy do jej przeczytania. Trzeba przyznać, że na piątkowym spotkaniu doskonale się to udało. - "Wieczorem tego dnia, kiedy Mateusz Grandys zabił swojego kompana i przyjaciela, matka zrobiła mu znak krzyża na czole i czule go pożegnała przeczuwając, że nigdy nie ujrzy swego jedynego syna" - pierwsze zdanie tej powieści jest wspaniałe. Wprowadza w sedno całej intrygi. Mamy pięknie zarysowaną sytuację fabularną, wiemy, co się stało, wiemy, co się będzie działo. To bardzo eleganckie pierwsze zdanie - gratulował autorowi prowadzący spotkanie. Maciej Krupa zauważył również, że fabuła książki jest osadzona w realiach wydarzeń historycznych mających miejsce w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. Nie brakuje rzeczywistych odnośników do wymyślonego przez autora miejsca, co urealnia fikcję literacką. Jak choćby życie mieszkańców w małej wiosce w górach. Co ważne, obok niej leży jeszcze mniejsza wioska Zakopane, ale to właśnie mieszkańcy Cwobergu nadają ton całej okolicy, przynajmniej na początku powieści. - Chciałem stworzyć miejsce uniwersalne. To nie mogło być Zakopane, które jest już opisane wzdłuż i wszerz. Zresztą stworzenie głębokiej fikcji o Zakopanem nie byłoby przekonujące. Wolność pisarza polega na tym, że może tworzyć, co chce. Stworzyłem Cwoberg i on istnieje naprawdę w mojej wyobraźni - opowiadał o kulisach powstania powieści, którą zaczął pisać 12 lat temu, Mariusz Koperski.
Górale - najbardziej ekstremalna wersja Polaków
"Pasja Mateusza" opowiada o wielu różnych pasjach, a zdaniem Macieja Krupy wręcz obsesjach. Główny bohater zabija swojego przyjaciela Leona i musi uciekać, bo wie, że czterej bracia zamordowanego będą się chcieli zemścić. Bracia rzeczywiście ruszają w świat w pogoni za Mateuszem. Sam Mateusz ma obsesję na punkcie pewnej czarnookiej, a jego syn, zresztą również Mateusz obsesję na punkcie "Pasji" serii dzieł sztuki.
Ta książka to rodzaj niewielkiej sagi góralskiej, bo przedstawia losy zaledwie trzech pokoleń dwóch rodzin Grandysów i Chramów. Żyją w niewielkiej góralskiej społeczności w zagubionej wśród gór wiosce. - W usta Mateusza Grandysa, który zresztą posiada kartę Goralenvolk, wkładasz opis wszystkich cech, jakie mają mieszkańcy Cwobergu, ale to są cechy uniwersalne dla całej góralskiej społeczności - zauważył Maciej Krupa. "Goralenvolk, aryjska rasa - śmiechu warte. Co to za pomysł, żeby udowodnić, że tatrzańscy górale to zabłąkany nordycki lud, który trzeba by dla jego i Rzeszy dobra zregermanizować? Był tak niedorzeczny, że gdy pierwszy raz o tym usłyszał, pomyślał, że to żart. Dla każdego, kto choć trochę znał ten naród, było oczywiste iż to Słowianie z krwi i kości. Najbardziej ekstremalne wydanie Polaków, jakie można sobie wyobrazić, tylko jeszcze bardziej uparci, bardziej religijni, bardziej chciwi, bardziej szaleni, bardziej nieobliczalni. Byli większymi bohaterami i większymi pijakami. Mocniej kochali i mocniej dawali po mordzie, i biadolili też jeszcze bardziej niż Polacy spoza Podhala. Rozpierała ich duma i wiara w swoją wyjątkowość i mieli ogromne kompleksy wobec tych, którzy do nich przyjeżdżali i zgrywali panów. To właśnie ta mieszanka dumy przeradzającej się w pychę i niedowartościowanie pchnęła ich w stronę nazistów" - zacytował fragment powieści prowadzący spotkanie. Zauważył, że to bardzo aktualna diagnoza stanu psychicznego tutejszych mieszkańców.
Być może taki obraz mógł zarysować tylko ktoś z zewnątrz. Właśnie ktoś taki jak autor "Pasji Mateusza", kto urodził się daleko stąd, ale mieszka tu i wnikliwie już od ponad trzech dekad obserwuje i analizuje. - Wydaje mi się, że jeżeli jakaś grupa etniczna czy naród czuje się wyjątkowy, to musi zapłacić za to pewną cenę. Trudno w tej sytuacji nie przekraczać cienkiej granicy między dumą a pychą. Jeśli reflektor jest skierowany na taką grupę, to oświetla nie tylko te pozytywne cechy - tłumaczył Koperski. Sam pochodzi z Piotrkowa Trybunalskiego. Dla przykładu porównał społeczność swojego rodzinnego miasta - mieszka tam porównywalna liczba ludzi. Czy wy coś o nich wiecie? Jaka tam panuje mentalność? Co oni robią? Co dla nich jest ważne? - zadawał retoryczne pytania zebranej w Kmicicu publiczności. - O takich miejscach mówi się, że są zwyczajne szare, ale gdyby piotrkowianom wpadło nagle do głowy żeby wszem i wobec opowiadać, że są fantastyczni i wyjątkowi - zresztą mają powody, bo tam się również różne rzeczy w historii działy - to prawdopodobnie ktoś przysiadłby przy księgach historycznych i powyciągałby takie rzeczy, o których nawet sami piotrkowianie nie pamiętają - przekonywał Koperski.
Moje własne Macondo
W "Pasji Mateusza" można znaleźć wiele literackich odniesień. - Sam je ciągle odkrywam, czytając powieść ponownie. Myślę, że wiele z nich jest podświadomych - mówił Koperski i zdradził, że nie wszystko w niej zostało wymyślone. Klasztor w Mariastein, gdzie Mateusz przebywa przez jakiś czas, naprawdę istnieje. Jest położony niedaleko Bazylei. - Zresztą można go sobie wygooglować. Bywałem tam wielokrotnie. Gdyby zsumować wszystkie pobyty, wyszedłby z tego niezły nowicjat - śmiał się Koperski. Życie w klasztorze nieco przypomina świat z Imienia Róży Umberto Eco, ale imiona mnichów są autentyczne. Książka jest im zresztą dedykowana.
Inspiracją do pewnego quasimistycznego wydarzenia, które miało wpływ na życie Cwobergu, okazało się realne wydarzenia z życia autora. - Kiedy wraz z moim kolegą mieliśmy po kilkanaście lat, znaleźliśmy na przedmieściach Piotrkowa metalowy krzyż. Przybiliśmy go dla hecy na drzewie. Zawsze, kiedy przyjeżdżam do Piotrkowa, idę tam i z zaskoczeniem widzę, choć przecież minęło już tyle lat, że leżą pod nim kwiaty i nawet wybudowano mały płot, który otacza to drzewo - opowiadał Mariusz Koperski.
Na stworzenie autorskiego świata osadzonego w realiach Podhala i zamieszkanego przez dwa góralskie rody miała wpływ powieść doskonałego autora, Gabriela Garcii Marqueza pt. "Sto lat samotności". - Kiedy przeczytałem po raz kolejny "Sto lat samotności", to Macondo tak mnie urzekło - zresztą nie tylko mnie. Ktoś kiedyś powiedział, że każdy pisarz chce mieć swoje Macondo - i pomyślałem, że trzeba stworzyć takie właśnie miejsce, w którym nawet Zakopane - jeśli będzie, to będzie się tylko odbijać. Skorzystałem z wolności, jaką ma pisarz. I co tu dużo mówić, nikt nie wie więcej o tej wsi niż ja. Jestem specjalistą od Cwobergu - żartował autor. Maciej Krupa przypomniał, że dobrze wykreowany świat np. w powieści Jalu Kurka pt. "Księga Tatr" może zwieść nawet wytrawnych badaczy. Podobno Janusz Degler, badacz życia i twórczości Stanisława Witkiewicza, powoływał się w przypisach do listów "Witkacego" na postać z tej powieści. - Myślę, że największym sukcesem tej książki będzie, jeśli ktoś po jej przeczytaniu, może niezbyt uważnym jej pochłonięciu, spróbuje zarejestrować sylwestrowy pobyt w Cwobergu na booking.com - zakończył spotkanie Maciej Krupa.
Beata Denis-JastrzębskaUWAGA KSIĄŻKA!
Od autora mamy dla Was 3 egzemplarze książki. Po jednym otrzymają osoby, które napiszą do nas jako pierwsze na adres: [email protected]. W treści maila prosimy podać imię, nazwisko i adres, oraz tytuły trzech książek Mariusza Koperskiego (oprócz "Pasji Mateusza"). Tytuł maila: Książka.
::attachment{"type":"image","item_id":"871211", "alt":"zdjęcie", "title":"", "longSide":"900"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz