Wojciech Gąsienica Walczak wywodzi się z rodziny gazdowskiej. To zresztą jedna z nielicznych rodzin w Zakopanem, parających się ciągle rolnictwem.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"10320"}
Walczakowie mają pole w dwóch kawałkach – 2 hektary na Lipkach i 3 hektary pod reglami. Żadnego ugoru, wszystko uprawiane i zadbane. Z siana cieszą się 4 konie pana Wojtka i 2 krowy, które ciągle hoduje jego mama, 77-letnia już gaździna.
Konie to wielka pasja pana Wojtka, ale nie jedyna. – U nas w domu zawsze konie się szanowało. Jestem już 4 pokoleniem fiakrów w naszym rodzie – konie były naszymi żywicielami – opowiada. – Zresztą u górala koń zawsze był szanowany i ważny. Jak słyszę ochroniarzy, którzy twierdzą, że fiakrzy w Morskim Oku męczą zwierzęta, to się denerwuję. Szacunek do konia to góralska tradycja. Poza tym jak ktoś da za konia 8 tys. zł, to go nie zajeździ – przekonuje.
Pan Wojtek ma 4 konie – 2 kare i 2 „szpaki”. Fascynatką koni jest też córka Agnieszka, jej mąż (również Wojciech), a także wnuczek noszący także imię po dziadku i ojcu. Mały Wojtuś codziennie odwiedza stajnie, najchętniej karmi zwierzęta. Oczy mu błyszczą, kiedy dziadek daje w ręce lejce.
A okazji jest wiele. Bo choć pan Wojtek nie zajmuje się już fiakierką, co drugi dzień zaprzęga swoją siwą lub karą parę i przejeżdża się nimi po ulicach Zakopanego. – Koń musi mieć stale kontakt z ruchem ulicznym, żeby nie był płochliwy – tłumaczy. Pan Wojtek organizuje też kuligi, uczestniczy w wielu imprezach, weselach, bo posiada nie tylko reprezentacyjne konie, ale także piękny sprzęt, którego jest kolekcjonerem.
Ma całą kolekcję powozów i sań, i imponującą wiedzę o nich. – Modele powozów na Podhalu wypracowali jeszcze przedwojenni rzemieślnicy. Taki mistrzem był „Stelmach” – opowiada pan Wojtek. Swój przydomek wziął od fachu. Stelmach czyli kołodziej to ktoś, kto zajmuje się wyrobem drewnianych wozów i sań oraz części do nich.
- „Stelmach” chodził od domu do domu. Miał 2 heble i 3 piłki, i to mu wystarczało. Robił pudła do powozów. Miał niesamowity smak i wyczucie proporcji – opowiada gazda z Lipek. – Jego pudła sprawiały wrażenie lekkości i jednocześnie były solidne. Mam jego oryginalne sanie – dodaje.
Innym takim mistrzem był zakopiańczyk – Józef Zubek. On robił pudła do powozów i podkładał pod nie żelaza. – Każdy z nich miał swój rozpoznawalny znak na progu – Stelmach ślimaczka, Zubek – łódkę – opowiada gazda z Lipek. W kolekcji pana Wojtka i tych powozów nie mogło zabraknąć.
Także producenci sań mieli swoich niedościgłych mistrzów. Według pana Wojtka do grona najlepszych należał Stanisław Gąsienica Marcinowski z Zakopanego, który dostosował sanie do ruchu ulicznego w mieście. – Jego sanie były stabilne, lekkiej konstrukcji, gdy się nimi wjechało na bandę śniegu, nie przewracały się – opowiada. Z kolei na potrzeby wsi wykonywał sanie Łukasz z Białego Dunajca – te były wyższe, przystosowane do jazdy po drogach polnych, do dziś nazywa się je „łukoskimi”.
W kolekcji pana Wojtka są 4 powozy, 2 landauery, 2 – „vis a vis” (lżejsze od landauerów), 1 fasiąg, 4 góralskie sanie, 1 hrabskie wyprodukowane w Wiedniu. – Gdy odnawialiśmy jeden z tych landauerów, po rozebraniu tapicerki znaleźliśmy czeskie gazety z 1894 roku, czyli sam pojazd musi być jeszcze starszy – przypuszcza pan Wojtek.
Najnowszy nabytek to kupiony na Śląsku „chift glass landauer” pochodzący z początku XX wieku. Oszklony, ze składanymi budami, bardzo elegancki – To bardzo rzadki okaz, ponoć jest jeszcze tylko jeden taki na Śląsku – opowiada.
Kolejny temat rzeka dla pana Wojtka to chomąta. Ma ich 8, każde inne, wszystkie pięknie zdobione i wyczyszczone. – Chomąta góralskie to po prostu zmodernizowane chomąta krakowskie. Te nasze różniły się tym, że miały ozdobne, filigranowe główki końskie. W Zakopanem było 2 majstrów od chomąt – Jamróz i Kluś – opowiada.
Imponująco wygląda też kolekcja dzwonków końskich, pan Wojtek ma ich już ok. 180 – od bardzo prostych do misternie zdobionych. Ich dźwięki układają się w muzykę. Właściciel kolekcji ze wzruszeniem pokazuje dzwonek, który dostał od swojego ojca z wygrawerowanymi literkami BP, czyli Bracia Pawelscy – ludwisarze z Dzianisza. Od niego zaczęła się ta pasja. Jest jeszcze kolekcja lamp powozowych, obrazów z wizerunkami koni.
Panu Wojtkowi marzy się galeria, w której mógłby zaprezentować swoje cenne zbiory. Chciał ją wybudować koło domu na Lipkach, ale nie dostał zgody na budowę, bo to tereny niebudowlane.
Trudno wymienić wszystkie pasje gazdy z Lipek. W latach 70. pana Wojtka porwał folklor. Przez 13 lat tańczył w zespole „Maśniaki”. Potem zajął się fiakrowaniem.
Kiedy stał na Krupówkach, czekając na chętnych do przejażdżki turystów, spotykał się ze starymi fiakrami. – Ich opowieści były bardzo ciekawe, wiedza imponująca. Słuchałem z zaciekawieniem, pytałem. Znali się na sprzęcie i na koniach. Dzięki temu mam wiedzę od starych fachowców – podkreśla. Wzorem fiakra jest dla niego Ryszard Nędza Kubiniec, który ma już ponad 70 lat i coraz rzadziej można go spotkać na postoju. – Zawsze ma ładne konie, zadbane, piękny sprzęt. Sam też zawsze jest czysty i trzeźwy – opowiada o nim z szacunkiem.
W latach 90. pan Wojtek powrócił do zespołu jako muzykant. Gra na basach. Jednocześnie w tym samym okresie zajął się kowalstwem. Jego nauczycielem był Bronisław Cukier. – Sam sobie podkuwam konie, robię okucia do wozów, ale pociąga mnie też kowalstwo artystyczne – bramy, płoty, lampy, grille – wymienia.
Razem z córką zbiera też stare kartki z Zakopanego. Rozpoznaje na nich każdy zakątek miasta, także swoje rodowe włości uwiecznione na wielu widokówkach. – Zakopane się zmienia, ale na szczęście duch góralski nie ginie, tradycje są ciągle żywe – mówi gazda z Lipek.
Beata Zalot
0 0
\"Zresztą u górala koń zawsze był szanowany i ważny. Jak słyszę ochroniarzy, którzy twierdzą, że fiakrzy w Morskim Oku męczą zwierzęta, to się denerwuję. Szacunek do konia to góralska tradycja. Poza tym jak ktoś da za konia 8 tys. zł, to go nie zajeździ – przekonuje.\"
Idioci zakładający na swoje szyje łańcuchy, nie odróżniający niedźwiedzia od wiewiórki i noszący swoje pieski w torebkach jako maskotki w życiu tego nie zrozumieją. Maja już zlasowany mózg i czasami się gubią w swoich urojeniach.
0 0
cyt: Jak słyszę ochroniarzy, którzy twierdzą, że fiakrzy w Morskim Oku męczą zwierzęta, to się denerwuję. Szacunek do konia to góralska tradycja. Poza tym jak ktoś da za konia 8 tys. zł, to go nie zajeździ – przekonuje.
no wlasnie, wczoraj wpłyneła opinia biegłego w sprawie innego górala, który jest zakopianskim dorozkażem i okazauje sie , ze użytkował do pracy rannego konia ...a konkretnie koniowi wrosło wędzidło w pysk
ludzie sa różni, a to ze jeden jest porzadny, nie znaczy ze inni tez tacy są. W koncu i u nas sa złodzieje i pospolici przestepcy, co nie oznacza, ze ja np tez taka jestem...:-)
0 0
alias mierzy wszystkich po sobie...;P
0 0
Żabka też jest rzadkim okazem i znajduje się pod ochroną.
0 0
wiadomo :-)
0 0
A skąd alias wie tyle o damskich torebkach i co się w nich nosi?...czyżby alias \"pedałował\". O tych torebkach i pieskach pisał kiedyś Zelek...czyżby to jego klon?? :-D
0 0
Ana Ty też podejrzanie wiesz co w tych torebkach się nosi.Czyżbyś zatem?...;) ;) ;)
0 0
Alias klonem ?
Przecież powszechnie wiadomo,że zelek, jurajczyk,konopnicka i alias to jedno, prawda Edied ?
Swoja drogą, jak to się stało,że \"Marycha\" jest \"Konopnicka\" ? Czyżby była patronką ćpunów ?
0 0
No i wg Any Kopernik też miała torebkę jakby to nie zabrzmiało...;) ;) ;)
0 0
Koniusiu kochany,zarzys na mniy,łypniys okiym,
dom ci kłacek siana,podchlebiym obrokiym.
Kto z koniym nie obcujy,tyn nie wiy jak siy to cujy!
0 0
kurde jo sie telo nachodzila tymi Lipkami a mnie Gazda nie przewiozl tom swojom brykom:)))ale konia mo superowego:)))
0 0
ten młody, ziec?, to nie ma serca dla koni; czesto widzę jak je ostro pogania , (przy okazji weselisk), chcac z nich wydusić ostatnie poty ..batem!!
0 0
btw , to jest brat naszego burmistrza??
0 0
A co pies znów zarabiający na kiełbaskę robi na Krupówkach???I to w taką zimnicę.....
0 0
stanowi atrakcje turystyczną, mam w tej sparwie wyjasnienia najjasniej nam panujacego M.
0 0
A tej \"Kasi\" to się chyba w życiu nudzi i chyba jest samotna ogląda cudze wesela i śledzi życie innych przez płot.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz