– Zakopane wyhodowało reklamowego potwora. Pokonać go może tylko plastyk miejski – twierdzi Jerzy Juras Gruszczyński, prezes Zakopiańskiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, w rozmowie z Rafałem Gratkowskim.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"10323"}
– O bałaganie w przestrzeni publicznej Zakopanego pisaliśmy niejednokrotnie. Głośno o reklamowym chaosie pod Tatrami zrobiło się m.in. za sprawą działań stowarzyszenia „Miasto moje, a w nim”, które walczy o uporządkowanie naszych miast. Wciąż brakuje jednolitego systemu informacyjnego, o który dobija się pan od lat. Czy to nie jest walka z wiatrakami?– Nie jest to walka z wiatrakami, lecz z brakiem świadomości. Wiem, że kropla drąży skałę – zatem nie ustaję. Szkoda tylko, że miasto niszczeje i to właśnie od środka, praktycznie na własne życzenie. Pozwalają na to władze i my wszyscy, nie protestując.
Ład przestrzenny winien być również domeną artystów plastyków, konserwatorów, także designerów, a więc plastyków-projektantów, wyspecjalizowanych w różnych dziedzinach, na przykład w kreowaniu komunikacji wizualnej. Tymczasem prawo lokalne w tym względzie nie nadąża za potrzebami i zawęża się jego kreowanie. Jako projektant patrzę szerzej, na całe wyposażenie przestrzeni publicznej, na jej atrakcyjność, przychylność dla każdego. Z jednej strony mamy informację; od znaków drogowych, poprzez oznakowanie adresu, szyldy, elementy promocji itp., z drugiej różne urządzenia, jak kosze na śmieci, ogrodzenia, ławki, przystanki itp., czy też ułatwienia dla niepełnosprawnych. W tym wszystkim reklamy są tylko wycinkowym elementem, który w porównaniu z krajami zachodnimi urósł u nas do rozmiarów monstrualnego potwora.
– Reklam jest już tak dużo, że przestają być zauważalne.– Owszem, jednak zanim miasto ureguluje reklamy, to powinno zrobić porządek z tym, za co samo jest odpowiedzialne. Bo jeżeli w mieście turystycznym brak drogowskazu do wulkanizatora czy apteki, to oczywiste jest, że właściciel stawia sobie reklamę, i to możliwie jak największą. I chyba w tym właśnie tkwi sedno, iż burmistrz cały wachlarz problematyki, którą powinien zajmować się plastyk miejski, redukuje wyłącznie do reklam. Wygląda na to, że władzy są zupełnie obce zasady ładu przestrzennego, w tym ładu wizualnego, na który składa się też ład informacyjny, plastyczny, estetyczny czy wszelaka funkcjonalność przestrzeni publicznej. Wszechogarniająca nasze miasto reklama to nie informacja poszukiwana przez turystę czy mieszkańca. To wyłącznie wzajemne przekrzykiwanie się poszczególnych reklamodawców, tworzące informacyjną kakofonię, a miastu nie przynoszące żadnego dobra. I warto jeszcze zapytać: kto za tę reklamę płaci? Mieszkaniec Zakopanego, turysta, bo jej koszt jest ukryty w każdej usłudze i w każdym kupowanym drobiazgu, i to przez okrągły rok.
– Czy jedynym sposobem na zwalczenie bałaganu jest zatrudnienie miejskiego plastyka? – Tak, docelowo jedynym. Ale znam jeszcze kilka sposobów, lecz dotyczą one wyłącznie reklam. Jeden z nich to nakazać wszystko zdjąć i przez pewien okres – zanim bałagan „odrośnie” – będzie względny porządek. Takie koncepcje słyszę głównie z ust architektów, również od urzędników, ale wynika to z braku zrozumienia istoty rzeczy.
– Władze miasta podkreślają, że plastyk miejski i tak będzie bezsilny wobec przepisów prawa? – Czekanie na „odgórne” prawo nie zmienia faktu, że zaniedbania się kumulują, i to z braku tworzenia prawa lokalnego. Bezsilność wynika nie z przepisów prawa, ale z postawy burmistrza, urzędników, a i radnych… Zagadnienia informacji, estetyki czy funkcjonalności przestrzeni publicznej to konglomerat tysięcy drobiazgów. Każdy z osobna traktuje się jako błahe zagadnienie, jednak ich suma stanowi ogromny problem, z jakim obecnie ma do czynienia Zakopane.
W kraju, w ponad 30 miastach są plastycy miejscy i działają z lepszym lub gorszym skutkiem. Jednak ich praca przynosi wymierne i widoczne efekty, a przede wszystkim uświadamia potrzebę troski o uporządkowanie, schludność i estetykę przestrzeni publicznej – nawet pomimo różnych braków, w tym uregulowań prawnych.
W Zakopanem z kolei problematyka takiego porządkowania jest generalnie lekceważona. W konsekwencji lekceważy się turystę, czyli tego, co pod Tatry przyjeżdża i tu zostawia swoje pieniądze.
– Jakie są tego przyczyny?– Tak naprawdę, to jest ku temu kilka powodów. Biznesmani nie chcą być ograniczani w sposobach reklamowania swojej działalności, według zasady – im większa reklama, tym prędzej dostrzeże ją potencjalny klient. Wtórują im właściciele powierzchni do wynajęcia, takich jak ściany, płoty itp. – im większa powierzchnia do wydzierżawienia, tym większa opłata za dzierżawę. Kolejną grupę stanowią twórcy reklam, którym zależy, by tych reklam było jak najwięcej i by były jak największe – co bezpośrednio przekłada się na ich wynagrodzenie, Do tego dołączają się firmy dzierżawiące billboardy – lokalne i krajowych potentatów. Piątą grupę stanowią przedstawiciele władzy, którzy obawiają się, że swoje pomysły musieliby koordynować z jakimś ogólnym, wizualno-przestrzennym porządkiem. Przyzwyczaili się, iż mogą działać wedle swoich gustów, a takie ograniczenia byłyby „zamachem na ich wolność”. Zatem oczywistym staje się, iż lobbing na burmistrzu, urzędnikach, radnych itd., aby nie było miejskiego plastyka, jest skuteczny.
– Jakie są powody, by przestrzeń publiczną porządkować?Właściwie jest jeden. Po prostu turyści oczekują rzetelnej informacji, a nie reklam, oczekują też krajobrazu sprzyjającego wypoczynkowi, a nie wizualnego śmietnika. I jest jeszcze trochę osób świadomych, takich jak ja, chcących w tym mieście wizualnego porządku i funkcjonalności w tej przestrzeni. A złośliwi na pytanie: czy jest w Zakopanem plastyk miejski? odpowiadają: Tak, w trzech osobach urzędniczych i tu padają konkretne nazwiska… Wyniki widać gołym okiem.
0 0
Sprawami ładu i porządku przestrzennego powinien zajmować się miejski konserwator zabytków. Dotyczy to także formy, wielkości tablic reklamowych. Ale przecież od jakiegoś czasu w Zakopanem w Urzędzie Miasta jest miejski konserwator Pani T.Rz. To przykre że w tej kwestii nie widać działań konserwatora.
0 0
JJ Gruszczyński ma wiele racji w całej wypowiedzi. Nie do końca jednak ma rację co do celów naszych turystów. Patrzy on okiem artysty, mówiąc, że nie chce reklam itp śmietniska. Co innego mówią zaś tłumy skupione właśnie w takich śmietniskach (Krupówki, plac pod skocznią,itp) oraz obowiązkowo zapełnione siaty pod koniec urlopu. Po prostu tu teraz przyjeżdżają dokładnie tacy turyści, którzy tego oczekują, to dramat Zakopanego, że ci którzy zbudowali mit Zakopanego - mekki turystycznej letniej i zimowej - nie czują się już tutaj dobrze. Póki nie ma koncepcji dla kogo to miasto, to niczego się nie osiągnie, bo jakże by tu zdejmować już wiszące reklamy albo regulować tylko te nowe?. Koncepcji brak i w jej klimacie realizacji.
0 0
może i taki plastyk jest potrzebny, ale głównie po to by nakazać zasłonić reklamami kilka nowo powstałych budynków na terenie Zakopanego, na które władze na \"bardzo dziwnych warunkach - pozwoliły\" I takie ów inwestycje należy zasłonić banerami - mniej to wtedy będzie szpecić, np Jagiellońska. A odnośnie turysty, co chce itp., to przeciętny turysta traktuje Zakopane jak wesołe miasteczko w którym wszystko wolno, a nie skupia się na pierdołach. W Zakopane każde prawo i każdy urzędnik postępuje względem \"interpretacji\" przepisów - więc wiadomo o co chodzi - tak gdzie będzie kasa będą właściwe interpretacje i reklamy (bo tu jest spora kasa). i jak zawszy ten co sobie załatwi to będzie trzepać kapuchę, a biednemu wiatr w...
0 0
a koło ogólniaka mordują kolejne drzewa - to jest dopiero \"porządkowanie publicznej przestrzeni\" ... ciekawe, że ochrona środowiska pozwala na kolejne czystki
0 0
To miasto już przegrało,proszę tylko przejechać się do Karpacza /zupełnie inny wymiar miasteczka turystycznego/.Zakopane to jedno wielkie blokowisko,tutaj nie liczy się turysta ,który chce wypocząć tylko zarobek na sprzedaży czegokolwiek.
0 0
a ja bym się skupił najpierw na architekturze: nieładzie, wszelakich budach niby regionalnych, paskudnych przystankach, które dają efekt niczym slumsy. śmieci walające się po ulicach, brak koszy... reklamy też szpecą to jest jasne ale wiele ludzi ma swoje interesy poza głównym centrum czyli krupówki, jak do nich dotrze klient? umra z głodu i nie zapłacą za zus nawet.. reklamy powinny byc estetyczne i czytelne, tak samo busy. kązdy ma inny kolor, co wprowadza chaos. nie mówiąc już o strefie pks/pkp gdzie nieład jest tak widoczny, że aż razi. jest to najbardziej widoczne kiedy przyjeżdża się z zewnątrz.. człowiek stoi i zastanawia sie gdzie ja jestem???
0 0
Szczerze mowiąc mnie te reklamy az tak nie przeszkadzają ,jest to taki \"folklor zakopiański\" i juz sie do tego przyzwyczaiłam.Dopoki takich reklam nie widze na szlakach tatrzańskich to jest ok.Pewnie,że ładniej byłoby bez tych reklam ale tez jestem w stanie zrozumiec tych co sie reklamuja,ża szukaja klientów.
0 0
ochrona srodowiska w osobie poani W mieszka w pobliskim apartamentowcu i nie miala gdzie parkowac :-)
niezreczna sytuacja, gdy pJG pretenduje do roli miejskiego plastyka
0 0
ciekawe kto by takim plastykiem miał zostać? kolega kolegów, czy artysta? a może samouk photoshopa.. Ten pomysł nie przejdzie, zakopiańscy twórcy afiszy i szyldów pójdą z torbami, gdyż każdy z nich ma nikłe pojęcie o tym czym jest tworzenie graficznej identyfikacji, tworzą pod klientów, którzy płacą za to co wg ich uważania jest dobre, czyli kwitując \"wiódł ślepy kulawego\"... wszystkie szyldy zakopiańskie to żenada. Nie widzę tego, że np potencjalny \"grafik\" będzie konsultował swoje wypociny z jakimś tam plastykiem na \"stołku\".
0 0
No toś palnął brachu jak \"łysy grzywką o kant globusa\". Wiecej jak połowa reklam, szczególnie tych wiekszych to oferty firm których siedziby są w Warszafce i tamtejsze Biura Reklamowe je tworzyły. A jaki jest ich poziom to własnie wystawiłeś laurkę. W sumie to pozostaje Ci podziekować twardego osądu. Pozdrawiam. Góral z Samych Gór.
0 0
ale faktycznie jakosc tych swiecidelek bozonarodzeniowych czy estetyka koszy czy ławek na miare upodobań Solika ( pomijajac ich g-ą funkcjonalnosc) to sa rzeczy niebagatelne...dobrze, zeby ktos profesjonalny się tym zajął...
0 0
Stanisław Witkiewicz wstydziłby się oglądając S(chlew) Market pod Giewontem:(
0 0
witam
Juras czytaj Gruszczyński to taki Palikot stowarzyszenia Twoje zakopane Janusza Majchra.
A nawet więcej, jest tam przecież vice-prezesem. Wystarczyło podejść na I piętro magistratu Zakopianskiego i wszystko to powiedzeć.
Dziwię się, że dotej pory tego Januszowi nie zasygnalizował.
pozdrawiam
0 0
oj, teraz sie panowie porozumieją i upieką dwie pieczenie w jednym ogniu: posada dla plastyka i efekt PR dla Majchra, którzy wspaniale zarzadza...a na Rowni Krupowej gornej od soboty-rana na kepie lezy mnostwo smieci i nikogo to nie rusza...pewnei dlatego, ze opakowania zaprojektował plastyk i jest to nie-ład uporzadkowany...ot kolaż zwykły, instalacja \":smieć w przestrzeni publicznej\"
0 0
Racja, trzeba zrobić porządek bo wygląda to jak 3 świat.Racja że osoba która miałaby to zrobić musi być projektantem a nie urzędnikiem. Tylko na pewno nie powinien to być udzielający wywiadu.
Wystarczy zerknąć na wizytówkę gościa i wcale nie różni się od bezładu Zakopanego , który krytykuje. Niestety jest to działanie na wyciągniecie kasy bo jest to\"zawodowa specjalność\" . Pierwszoplanowym mykiem jest przekazanie projektu bez prawa do jego dyspozycji. Np płacisz 10 tys. za badziewne logo ale później nie możesz go nawet druknąć bez dodatkowej zapłaty.
0 0
bolo, czyżbyś miał kompleksy?Szyldy reklamowe w Zakopanem to robota Warszawy?chyba ci się coś we łbie pomieszało!Zakopane jest specyficzne, ale ma swój niepowtarzalny urok.Jednak wiadomo co znaczy Warszawa!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz