Jerzy Juras Gruszczyński proponuje Zakopanemu miejsko-turystyczny system informacji zamiast reklamowego nieładu. Dokumentacja licząca 200 stron od lat znana jest urzędnikom, którzy odłożyli projekt do szuflady. Z zakopiańskim artystą rozmawia Rafał Gratkowski
– Po naszej rozmowie „Turystyka wizualnego śmietnika” (TP nr 38), w której diagnozowaliśmy przyczyny chaosu informacyjnego w mieście, czas na receptę na uleczenie. Trzydzieści lat bez plastyka miejskiego zrobiło swoje, dziś „każdy sobie rzepkę skrobie”. Czy urzędnik poradzi sobie z zaprowadzaniem ładu?– To urzędniczy styl myślenia. Tak myśli burmistrz, radni oraz urzędnicy w magistracie. Tu nie jest potrzebny urzędnik, lecz projektant, fachowiec od informacji wizualnej w przestrzeni publicznej, który będzie równocześnie pedagogiem, negocjatorem, a ostatecznie też urzędnikiem. Projektant proponujący konkretne, systemowe rozwiązania, i to w konsultacji z mieszkańcami. Ład nie powstanie z przypadku, ani w wyniku mało fachowych zapisów w planie zagospodarowania przestrzennego.
– Co będzie robił plastyk miejski?– Wbrew temu, co się uważa, miasto nie będzie „piękne”, gdy plastyk mający upragnione przez urzędników prawo będzie mógł nakazać zdjęcie „brzydkich” reklam i zastąpić je reklamami drewnianymi albo kutymi w metalu. Nawet jeżeli się do tego doda ładne tabliczki z nazwami ulic, kilka ściennych malunków, czy kilka pomników.
Mnie chodzi o utworzenie Miejsko-Turystycznego Systemu Informacji, wychodzącego naprzeciw potrzebom turysty – także niepełnosprawnego – jak i mieszkańca. System taki powinien być przykładowy dla miast o pokrewnym, turystycznym charakterze. Dopiero potem poprzez dyskusję w mediach wypadałoby wypracować stanowisko wspólne z mieszkańcami, jak uporządkować reklamy, a miasto uczynić atrakcyjnym i estetycznym.
– Ale wielu myśli, że cokolwiek będzie się nie działo, to i tak turyści będą do Zakopanego przyjeżdżać.– Niestety, wciąż pokutuje to tragiczne w skutkach przekonanie. Choć może jest ono uzasadnione, to równocześnie wręcz samobójcze. Zwalnia z myślenia, działania, a i z odpowiedzialności. Przecież Zakopane jest jedną ze stolic Polski – stolicą turystyki, regionalizmu, do tego miastem polskim najbardziej znanym za granicą. A postępuje jak rozkapryszona stara panna. Ma ambicje do organizowania olimpiady zimowej czy mistrzostw FIS, a o swój wizerunek dba jedynie w reklamówkach i prezentacjach na pokaz. Zagraniczny turysta czyta w folderach o wspaniałym Zakopanem, ogląda spoty w rodzimych stacjach telewizyjnych, a potem zjeżdża pod Tatry i co widzi? Wpada w środek „małpiego gaju”, w reklamowy galimatias, targowisko badziewiem i różne pułapki, wyciągające od niego pieniądze. I czar pryska… Aż razi brak profesjonalnego podejścia do promowania miasta oraz brak znajomości reguł, jak je porządkować, by móc pokazać światu to, co najlepsze…
A w tzw. międzyczasie pojawiają się albo bezosobowe rozwiązania, albo przerost opacznie pojętego regionalizmu… Na moje stwierdzenie, iż miasto wprowadza źle zaprojektowane tablice z nazwami ulic, jeden z ważniejszych urzędników powiedział: „Lepsze takie, niż żadne”… Zatem wydaje się pieniądze na mierne rozwiązania, które na dalsze lata blokują możliwość zastosowania rozwiązań właściwych, a bylejakość wrasta w pejzaż na stałe.
– Pojawiają się zarzuty, że sprawa walki o ład, to z Pana strony próba stworzenia nowego stanowiska, mnożenie biurokracji. W dodatku stanowisko to chce Pan wywalczyć tylko i wyłącznie dla siebie?– Dziękuje za to pytanie. Słyszałem je wiele razy. I że chodzi mi o pieniądze. Czy to coś zdrożnego, gdy za pracę chce się otrzymać wynagrodzenie? Czy któryś z radnych lub urzędników pracuje za darmo? Z Zakopanem jestem związany od dziecka przez rodzinny dom. Mieszkam tu na stałe już ponad 35 lat i znam to miasto – zwłaszcza od strony zawodowej. Moja żona Maria jest również projektantem wzornictwa przemysłowego i do tego świetnym konsultantem w problematyce, o której mówimy. Proszę wybaczyć nieskromność, ale nie widzę nawet w Polsce osoby, która byłaby bardziej kompetentna.
Walkę o ład prowadzę nieprzerwanie od roku 1979 i nie zamierzam tu streszczać 30 lat pracy. Od tamtego czasu wiele się zmieniło w mieście i w moim projektanckim dorobku.
Wspomnę, że w 2001 roku proponowałem pewne rozwiązania dla miasta, które obecnie na drogi wprowadzają np. Węgrzy. W 2002 roku zrobiłem na zamówienie miasta „Koncepcję systemu komunikacji wizualnej dla Zakopanego”. Praca liczy 200 stron i leży na półkach Urzędu. Natomiast w roku 2003 burmistrzowi Krzysztofowi Owczarkowi zaproponowałem: „Zatrudnijcie mnie jako miejskiego plastyka na rok, w tym czasie zbuduję „Miejsko-Turystyczny System Informacji”, wdrożymy jego główne elementy, a po roku usiądziemy i albo ustalimy plan na dalsze lata, albo się rozstaniemy…”.
Podobną deklarację przedstawiałem obecnemu burmistrzowi Januszowi Majchrowi. W 2008 też proponowałem mu, by Urząd postarał się o fundusze z Unii Europejskiej na oznakowanie miasta, co winno zresztą wyniknąć z zapisu w Strategii Miasta z roku 2004 (cel operacyjny D.3.1 – termin realizacji 2010 r.). Również na spotkaniu opłatkowym w 2008 roku burmistrz deklarował, że już latem w Zakopanem będzie plastyk miejski. Mijają dwa lata i co? Rozmawialiśmy niejednokrotnie o ogłoszeniu konkursu na to stanowisko i nic…
Unika się merytorycznych dyskusji, a w zamian szerzy plotki pod moim adresem, iż za swoją prace żądam kilkakrotnie więcej, niż faktycznie – by mnie zdyskredytować jako nieprzyzwoicie drogiego.
– Jakie są kryteria przy powoływaniu plastyka miejskiego?– Na przykład w konkursie w Bydgoszczy warunkiem było ukończenie Akademii Sztuk Pięknych, wykazanie się swoim dorobkiem oraz przedstawienie koncepcji, co kandydat zamierza dla miasta zrobić. Natomiast w Zakopanem padało wciąż stwierdzenie, że kandydat musi mieć 2-letni staż pracy w administracji samorządowej. Zapytałem zatem: to zależy, co miasto chce mieć – fachowca, czy urzędnika?
Od 2004 roku jestem wykładowcą w ramach corocznego, Podyplomowego Kursu Audytu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, prowadzonego przez Katedrę Budowy Dróg i Inżynierii Ruchu na Politechnice Krakowskiej. Tematem moich wykładów jest „Otoczenie informacyjne drogi i wpływ informacji w polu widzenia kierowcy na bezpieczeństwo ruchu drogowego”. W 2009 r. na II Ogólnopolskiej Konferencji pt. „Projektowanie i zarządzanie drogami – zasady, dobre praktyki, efektywność” wygłosiłem referat, który opublikowano w fachowym Magazynie „Autostrady” (12/2009). Do tego dochodzą liczne artykuły, referaty, też w ramach Pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Plastyków Miast Polskich itd.
– Jak chce pan wykorzystać swój dorobek, gdyby został pan plastykiem miejskim?– Nie będę zdradzać swoich wypracowywanych latami rozwiązań, skoro i tak na dzisiaj miastu ani starostwu nie są potrzebne. Proponowałem, że dam miastu swój kompleksowy projekt, którym dysponuję, a wdrożę go, obejmując urząd plastyka miejskiego i konsultując go ze społeczeństwem. A jako prezes Zakopiańskiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków optowałbym za powołaniem zespołu ekspertów ds. funkcjonalności i estetyki miasta. Są w rejonie artyści i projektanci, których prace powinny wzbogacić i uatrakcyjnić przestrzeń naszego miasta.
0 0
Ooo, znowu się pojawiło, ( ciekawe, czy na długo).
Ja bym jeszcze gdzieś w to zdjęcie wkomponował wizerunek Apple\'a z wydzierganym napisem na czole: MAJCHER NA BURMISTRZA,
Pasowałby do tego burdelu.
0 0
Juras, ty chyba szukasz po prostu pracy, chcesz się dorwać do koryta , uzdrowicielem nie jesteś i nie będziesz, całe życie siadziałeś w domku i udzielałeś prywatnych lekcji a teraz nagle jesteś fachowcem , ciekawe od czego?Oj Juras Juras, niedobrze z tobą.A i za ile chcesz sprzedać ten swój projekt?
0 0
A Ja mysle ze najwyzszy czas zrobic porządek z kolorowymi reklamami w zakopanem i nie tylko.
Zakopane i drogi dojazdowe wygladaja jak kolorowanka dla dzieci...
0 0
Myślałby kto, że sie przejął wyglądem miasta i otoczenia. Kasa, kasa, kasa. Powołani eksperci,doradcy to oczywiście sami znajomi, rodzina. porządek to trzeba bylo zaprowadzać od razu jak zaczęły pojawiać się pierwsze paskudztwa.
0 0
Jak my przyjezdzamy z zagranicy do Zakopanego , to od Krakowa do samego Zakopanego jest tyle reklam , ze nawet nie zdarzymy ich przeczytac. Wyglada to OKROPNIE z tymi reklamami . Wszyscy zyjemy w XXI wieku , gdzie jest internet i wszystko w nim mozna znalesc . Zamowic wyjazdy na urlopy za granice itk.... Te reklamy , to sa zarobki , dla tych ktorzy maja troche miejsca do wynajecia. Turysci , ktorzy przyjezdzaja od strony Krakowa i tak nie wiedza, gdzie te rozne firmy i ulice leza.
Cala ta trasa wyglada OKROPNIE i ja nie wiem , gdzie mozna znales inne kraje , co maja tyle reklam co jest w Polsce.
Moje zdanie jest - SKASOWAC I ZABRONIC WSZYSTKIE REKLAMY.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz