17 lat trwa gehenna lokatorów bloku przy ul. Nowotarskiej w Zakopanem, którego dwa piętra to samowola budowlana.
Urzędnicy chcą teraz nakłonić inwestora do zalegalizowania bloku, ale ten odpowiada, iż sprzedał wszystkie mieszkania i ma z budynkiem niewiele wspólnego.
W 1993 r. ówczesny Urząd Gminy Tatrzańskiej zezwolił na budowę przy Nowotarskiej 4a (niedaleko Krupówek, naprzeciwko straganów warzywnych) budynku składającego się z 2 kondygnacji – parteru i jednego piętra z poddaszem. Tymczasem inwestor – Ireneusz Olszewski postawił duży blok złożony z parteru, 3 pięter i poddasza. Urząd gminy nakazywał wtedy wstrzymanie prac, później wydawał decyzje rozbiórkowe dotyczące drugiego i trzeciego piętra, które odraczał na 5 lat. Przez cały ten czas Ireneusz Olszewski wykańczał budynek, a następnie rozpoczął sprzedaż mieszkań.
Za samowolę budowlaną w 1994 r. ówczesne kolegium ds. wykroczeń ukarało Irenusza Olszewskiego grzywną w wysokości 5 mln starych złotych. Na tym praktycznie odpowiedzialność przed prawem Ireneusza Olszewskiego skończyła się.
Kilka osób, które kupiły mieszkania w częściowo nielegalnym bloku, poczuło się oszukanych i zgłosiło sprawę do prokuratury. Śledztwo zostało jednak umorzone. Do oszustwa potrzebne jest bowiem zakreślenie kręgu osób pokrzywdzonych. Dwanaście osób, które kupowały mieszkania, wiedziało o wątpliwym stanie prawnym bloku.
Pozostałe, które stwierdziły, że są pokrzywdzone – zdaniem prokuratury – nie poniosły straty materialnej, ponieważ stały się właścicielami mieszkań, co zapisano również w księgach wieczystych.
Przez te wszystkie lata w sądach swoich praw dochodziło tylko dwóch lokatorów budynku, z których jeden – Józef G. nie wykończył lokalu i nie wprowadził się do niego na stałe.
Po latach decyzje rozbiórkowe dotyczące budynku zostały anulowane – urzędnicy doszli w końcu do wniosku, że wyburzenie dwóch środkowych pięter jest po prostu niemożliwe.
– Stwierdzono, że technicznie nie da się tego wykonać – mówi Jan Kęsek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. – Nie można przecież rozebrać dwóch pięter i nałożyć ponownie dachu. Sprawa przeszła przez wszystkie możliwe instancje. Stan prawny budynku jest nieuregulowany i teoretycznie znajduje się on cały czas w budowie. Teraz zobowiązaliśmy inwestora do przedstawienia odpowiedniej dokumentacji, udowodnienia zgodności inwestycji z zapisami planu zagospodarowania przestrzennego. Przeprowadzamy więc postępowanie legalizacyjne, czekamy na przedstawienie projektu zamiennego.
Inwestor odwołał się jednak od takiego postanowienia do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
Według inwestora – Ireneusza Olszewskiego budynek już dawno zostałby zalegalizowany, gdyby nie postawa dwóch mieszkańców, którzy odwołują się od wszelkich decyzji, a jeden z nich ma sądowe sprawy o zaleganie z czynszem. – Wycofałem się ze spraw legalizacyjnych ze względu na nieporozumienia z tymi dwoma lokatorami, którzy blokują praktycznie wszystko i za chwilę będą się odwoływać nawet od prognozy pogody. Teraz ta sprawa leży w gestii zarządu wspólnoty mieszkaniowej – mówi Ireneusz Olszewski.
Na pytanie, dlaczego przed laty wybudował dom, który jest w dużej części samowolą budowlaną, Ireneusz Olszewski odpowiada, że innej możliwości nie było, bo musiałby załatwić sprawę, wręczając łapówkę.
W budynku na stałe mieszka tylko kilka osób. Większość właścicieli mieszkań przyjeżdża tu tylko w wakacje, na sylwestra. Ich sprawy legalizacji budynku niewiele obchodzą. Oczekują tylko, że mieszkania będą ogrzane, i tyle. Przez te lata wiele z lokali zmieniło już zresztą swoich właścicieli.
Stali mieszkańcy twierdzą jednak – podobnie jak nadzór budowlany – że to na inwestorze Ireneuszu Olszewskim spoczywa obowiązek legalizacji budynku. – To on wybudował ten budynek, on jest za to odpowiedzialny, wiadomo przecież, że taka legalizacja wiąże się z dużymi kosztami, trzeba wynająć architekta, biegłych. Dlaczego lokatorzy mają szukać na to pieniędzy – mówi jedna z osób mieszkających w bloku, która podkreśla, że całą sytuacją jest zmęczona i zestresowana.
– Bywało już tak, że po naszymi oknami kłębił się tłum dziennikarzy, to była słynna na całą Polskę sprawa, teraz jakby wszyscy o nas zapomnieli, a wciąż żyjemy w bardzo niekomfortowej sytuacji – twierdzi jeden z mieszkańców.
Józef G. od lat na drodze sądowej i administracyjnej walczy z inwestorem i formalnie nie wprowadził się do swojego mieszkania. – To Ireneusz Olszewski jest winny wszystkich kłopotów osób, które nie wiedząc o samowoli budowlanej, kupiły mieszkania przy Nowotarskiej. Nie płacę czynszu, bo moje mieszkanie jest o 3 metry mniejsze niż w umowie, podłoga nie została wykończona. Być może wielu lokatorów jest zadowolonych, bo kupiło mieszkania po zaniżonych cenach. Ja zapłaciłem pełną kwotę – mówi Józef G.
Teraz, nawet jeżeli Wojewódzki Nadzór Budowlany utrzyma w mocy postanowienie nałożenia na inwestora obowiązku legalizacji budynku, sprawa pewnie trafi do sądu administracyjnego. Przed mieszkańcami z Nowotarskiej 4a kolejne lata niepewności.
Mieszkańcy pokazują też tablicę na ścianie budynku. Widnieje na niej napis „Zaprojektował i wybudował Ireneusz Olszewski” – Zaprojektował, wybudował i nie zalegalizował – komentuje jeden z mieszkańców bloku.
Paweł Pełka
0 0
Jest jak zwykle: prawo chroni przestępce, a poszkodowany musi udowadniać, że nie jest wielbłądem.
0 0
teraz nowi wlasciciele chca przerzucić na bylego wlasciciela koszty legalizacji, to tez dziwne ...
0 0
ale, ale Karpielowi rozebraki jedno pietro , wiec jest to wykonalne; a dlaczego uznano, ze tu nioelegalne sa te srodkowe? dziwna decycja...a i jeszcze powiem, ze w Remie dobudowywano pylony , zeby strop wytrzymal obaciazenie juz po wybudowaniu ...tyle :-)
0 0
\"Na pytanie, dlaczego przed laty wybudował dom, który jest w dużej części samowolą budowlaną, Ireneusz Olszewski odpowiada, że innej możliwości nie było, bo musiałby załatwić sprawę, wręczając łapówkę.\"
Nie bardzo ogarniam, o co w tym zdaniu chodzi. Kto mi wyjaśni ?
Po drugie, też łapówy nikomu nie dałem, ale samowola przez to nie powstała. Może temu, że niekumaty jestem ?
0 0
ojej , wiadomo ze musiałby dać WIĘKSZĄ łapówke :-)
0 0
ojej, dalej nie nadążam. Po co łapówa, jeśli dom buduję legalnie ?
A po drugie, czemu namawiają w takim razie do łamania prawa. Od dziś każdy będzie budował nielegalnie, żeby na łapówie zaoszczędzić.
0 0
Jak nie mogą zdjąć od góry, to może od dołu się da?:)))
0 0
A ja nadążam - \'\'zaprojektował i wybudował....\'\' czyli skończył szkoły,miał uprawnienia,ale nie umiał liczyć do pięciu.
0 0
ale o ile pomnę, to walczył dzielnie z prrzerwatywami ( przypomne, zeby je usunąć z handlu w Z)...
0 0
a tytuł nie oddaje sedna sprawy: 17 lat bezkarnosci , to tak przy okazji ...jak to jest ze \"warszawiance\" na Zywczańskim chce sie rozebrac w ekspresowym tempie całkiem zgrabny budynek a tymczasem gmaszyska Olszewskiego czy Mikudy jakos funkcjonuja, maja przyłącza i przynosza dochody??
0 0
pewno któryś z decyzyjnych urzędników ma \"przyłącze\" do portfela......
0 0
w kazdym razie widać nierównosc w traktowaniu włascicieli takich samych \"nielegalek\"
0 0
A skoro Olszewski składa dokumenty o zalegalizowanie budynku, a dwóch właścicieli mieszkań o nazwiskach na G (w tym bohater artykułu) za każdym razem się odwołują od decyzji, to o co tu chodzi? Chcą legalizacji czy jej nie chcą? Pan redaktor też chyba widział te dokumenty. A może po prostu lubią się kłócić? Tak po góralsku,,,,
I jeszcze jedno - pozostałe osoby zostały wpisane do ksiąg wieczystych. Panowie G zaś nie. To o czymś świadczy
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz