Ma 54 lata i po wybuchu wojny w Ukrainie postanowił wstąpić do wojska. Jak wygląda życie w Wojskach Obrony Terytorialnej Pawłowi Pełce opowiada Dariusz Galica.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"106636"}
Dariusz Galica - zakopiański przedsiębiorca. Przed laty radny dwóch kadencji pod Giewontem. Zasłynął wtedy z krytyki władz. W 2018 r. startował w wyborach na burmistrza Zakopanego. Zajął w nich trzecie miejsce na czterech kandydatów. Teraz prowadzi firmę marketingową w branży hotelarskiej.
- To pierwszy twój kontakt z wojskiem?
- Nie, na początku lat 90. odbyłem obowiązkową służbę wojskową. To były czasy, gdy do wojska zaczynali brać na coraz krótsze okresy, ale ja załapałem się jeszcze niemal na 2 lata. Byłem wtedy radnym, krytykowałem władzę i trochę chcieli mnie służbą wojskową uciszyć.
- Skąd teraz pomysł, żeby w wieku 54 lat ponownie zostać żołnierzem?- W latach 90. rozpoczęto proces wprowadzania zmian w wojsku, już wówczas rozważano, aby na wzór państw zachodnich powstała armia złożona z żołnierzy, którzy na co dzień siedzą w domu, ale są wyszkoleni i gotowi do stawienia się na rozkaz. Gdy w 2018 roku powstały Wojska Obrony Terytorialnej, trochę myślałem o ponownym zostaniu żołnierzem, ale stwierdziłem, że jestem już za stary. Wszystko zmienił wybuch wojny w Ukrainie. Obserwowałem, co się dzieje i stwierdziłem, że w razie jakiegoś zagrożenia warto byłoby sobie przypomnieć to, co przeszedłem kiedyś przez 2 lata w wojsku.
- 30 lat temu wojsko było jednak zupełnie inne.- Tak, wojsko bardzo się zmieniło. Gdybym nagle po 30 latach został powołany z rezerwy, to niewiele bym umiał. Wstępując do WOT niewiele wiedziałem, jak to wygląda. Wiedziałem tylko, że mogę połączyć służbę z pracą zawodową. Pamiętam, że późnym wieczorem po północy złożyłem przez internet wniosek. Ktoś wcześniej powiedział mi, że na reakcję trzeba czekać parę miesięcy, a tu nagle po godz. 7:30 rano, praktycznie po kilku godzinach, odbieram telefon. Usłyszałem pytanie, czy mogę się stawić na godz. 9. Trochę jeszcze zaspany, nie patrząc w kalendarz powiedziałem, że tak.
- Jak decyzję o wstąpieniu do wojska przyjęła rodzina?- Miałem akurat kontuzję kolana i dzieci śmiały się, że teraz nawet kulawych biorą do wojska. Partnerka, jak wyjeżdżałem, pytała czy naprawdę zachciało mi się harcerstwa. Powiedziałem, że harcerstwa nie, ale parę rzeczy chcę sobie przypomnieć. Po kilku dniach wstępnych szkoleń, gdy dostaliśmy wyposażenie, umundurowanie, zadzwoniłem do domu i powiedziałem, że byłem kiedyś w harcerstwie, ale tu, w wojsku jest zdecydowanie inaczej.
- Przed wstąpieniem do WOT przeszedłeś jakiś egzamin?
- Tak, po pierwszej rozmowie dostałem skierowanie na kolejną rozmowę i całodzienne badania z psychologiem w Nowym Sączu. Przeszedłem je pozytywnie. Ze mną było pięć osób, a przyjęto tylko trzy. Po kilku dniach od razu znalazłem się w koszarach. Później było osiem dni bardzo intensywnego szkolenia, z ponad stu pięćdziesięciu wcielonych ze mną osób do końca pozostało niespełna setka. Ci, którzy nie przeszli zasadniczej służby mają 16 dni szkolenia zakończonego złożeniem przysięgi.
- Na czym te szkolenia polegają?
- Są to przemarsze w różnych szykach, szkolenia z taktyki, ćwiczenia fizyczne, strzelania, sporo działań z topografii, przetrwania i pierwszej pomocy. Szybko zdaliśmy egzamin ze znajomości broni. Trzeba ją było rozebrać, złożyć, a później zaczęły się szkolenia ze strzelania. W trakcie pierwszego strzelania okazało się, że zupełnie nie trafiałem w tarczę. Broń wziął przełożony i wyszło na jaw, że była trochę źle ustawiona. Po korekcie trafiałem już w tarczę, bo akurat w tym elemencie byłem przed laty dobry. To zresztą jak jazda na rowerze. Nie zapomina się tego. Jest tylko trochę inny odrzut niż w kałasznikowie przed laty, trochę inne przyrządy celownicze.
- Co daje taki powrót w wojskowe buty?
- Po roku spędzonym w wojsku na szkoleniach mogę teraz wstać, ubrać ekwipunek i przejść 20 czy 30 kilometrów, wcześniej byłoby to trudne. Kondycja poprawia się znacząco. To wszystko wielki przeskok, bo przecież przez 20 lat siedziałem za biurkiem, a tu budzą cię o 4 rano i rzucają w teren na cały dzień. Umiejętność skrytego przemieszczania się w terenie, zakładanie posterunków obserwacyjnych czy zasadzek, to już codzienność.
- Co teraz przed tobą?- Dalsze szkolenia potrwają jeszcze 2 lata. Jeśli ktoś przykłada się do pracy może się w wojsku naprawdę wiele nauczyć. Skończyłem kurs wspinaczkowy, zostałem instruktorem i nawigatorem w Grupie Poszukiwawczo-Ratunkowej K9, współpracujemy z przewodnikami psów. Chodzi o ratowanie ludzi zaginionych, czy ratowanie ich spod gruzowisk, to może się przydać w każdej chwili. Dzięki temu mogę służyć ludziom nie tylko z karabinem. Przecież w czasie wielkiego pożaru w Nowej Białej na miejsce zostali też wezwani "terytorialsi". Teraz w jednostce spędzam jeden weekend w miesiącu i raz w roku 14 dni na poligonie. Są też dodatkowe zajęcia, kursy, na które można się zgłosić. Można więc pogodzić służbę z pracą i życiem rodzinnym.
- Spotkałeś w koszarach kogoś z Podhala?- Tak, na przykład porucznika z Olczy. Śmialiśmy się, że jak się "Olcan" z "Harendzianem" w wojsku zeszli i działają razem, to będzie dobrze. W czasie służby mieliśmy już wyjazdy na granicę, gdzie współdziałamy ze strażą graniczną. Zresztą było to duże przeżycie. Pierwszy raz byłem wysyłany na początku agresji Rosji na Ukrainę, po drugiej stronie stało wojsko białoruskie. To fajnie się opowiada dziś, ale wtedy do śmiechu nie było. Sporo jest żołnierzy z Podhala, gdziekolwiek byłem, zawsze mają o nas dobre zdanie, są to żołnierze przykładający się do służby.
- Za służbę w WOT dostaje się pieniądze, jaki masz stopień?- Tak, za każdy dzień szkolenia w jednostce szeregowy dostaje za to 130-140 złotych plus oczywiście wyżywienie i spanie. Jest też 500 złotych za gotowość i wstawiennictwo, gdy musimy się w ciągu kilku godzin stawić w jednostce i dotrzemy na czas. Jestem starszym szeregowym, to stopień, który uzyskałem jeszcze 30 lat temu.
- Gdy tworzono WOT pojawiały się słowa krytyki, że to taka zabawa w wojsko, że potrzebna nam tylko zawodowa armia. Jakbyś odpowiedział na takie sugestie?
- To tak jak ze strażakami. Proszę sobie wyobrazić, jak wyglądałoby gaszenie pożarów bez Ochotniczych Straży Pożarnych. Poza tym, gdyby wybuchła wojna, zostałbym powołany jako rezerwista. Nagle spotkalibyśmy się z 12 innymi nowymi osobami, bez przeszkolenia, bez doświadczenia. Teraz znamy się i w razie jakiejś klęski żywiołowej, czy nie daj Boże właśnie wojny, będzie to wyglądać zupełnie inaczej. WOT-y w Ukrainie pokazały, że takiego typu oddziały dają radę rosyjskiej armii. Jesteśmy wyszkoleni, wyposażeni, możemy działać w każdych warunkach w dzień i w nocy.
- W domu musztry nie wprowadzasz?- Armię zostawiam w armii. Dziewczyny pytają jednak o to co robię w armii, są tym zainteresowane. Czasem, gdy idziemy ulicą, trochę bawimy się w wojsko, wysyłamy różne wojskowe sygnały.
0 0
Brawo, postawa godna naśladowania, dziękuje panu za to.
0 0
Zazdroszczę Jego partnerce takiego faceta!
0 0
Warto o tym mówić bo obronność jest jednym z najważniejszych zadań kraju. To Macierewicz rozwalił wojsko i wywalił cały pomysł projektu PO bo oni zrobią lepszy projekt, no i mamy ten ich projekt beznadziei i rozpaczy, zero obronności kraju , przykład ruskiej rakiety ,to są te Pisowskie uprzedzenia i pogarda odczuwana do PO . Żołnierz zawodowy który to jak się mówi zęby zjadł na różnych misjach musi oddawać honory takim imbecylom jak Misiewicz .
0 0
Jaki Krak taki Rambo
0 0
Temat na czasie bo dzisiaj mija 68 rocznica podpisania Układu Warszawskiego.
0 0
Ciekawy wywiad.
Sam respekt dla p.Dariusza za sama decyzje i konsekwentnosc.
Zdrowia i pomyslnosci dla calej Rodziny.
0 0
Jako spoleczenstwo mamy dlug wdziecznosci u tego rezerwisty i jego oddzialu.
Pozdrowienia.
0 0
Przed służba zasadnicza
Najlepiej uciec do Wiednia
0 0
No coz, za czasow Zdradka w MON inaczej bywalo. Zupelnie inaczej.
Szczesliwie ten czas mamy daleko za soba.
0 0
Wiej Heniek, wiej ,nawet na Kolyme.
0 0
@lewak, Lipiec 2022: kontrakt militarny z Korea Pld. na 5,8 mld dolarow. To tylko czesc jeszcze wiekszego kontraktu. O USA i innych kierunkach nawet nie wspomne.
Nie przychodz z pomyjami do stolu.
0 0
Na samym przedzie Galica jedzie...
E nie, nie tyn. Jesce..
0 0
@blitzo piszesz o tych czołgach których ruski pocisk przebija pancerz i muszą być w Polsce przerabiane a jak się je dociąży to znowu nie mają mocy i nie są takie zwinne.
0 0
Talentów ci u nas dostatek.
Polityk, przedsiębiorca, rycerz - prawie jak Galijany,
Galijany godali - My to fachowcy, siecke rzniymy, drzewo rąbiymy, gnój łoskidujymy.
0 0
HEY.
0 0
@blitzo, trzeba mieć ch w głowie, żeby zamawiać w innym kraju armatohaubice, kiedy Polska produkuje sprawdzone i dobre!
0 0
lewaczku, zeby cos rzeczownego napisac, trzeba posiadac mozg w miare mocny i nieco zwinny.
0 0
Spokojnie. 8* wrocil wlasnie z Kolymy ...a tam wiedzo nojlepi.
0 0
tj. przykład pisowskiego patrioty, który szydzi z miejsca kaźni wielu prawdziwych Polaków
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz