Film "Zniknięcie Janusza Klarnera" zgarnia kolejne nagrody. Jego twórcami jest dwójka młodych zakopiańczyków - Franciszek Berbeka (reżyseria i scenariusz) i Natalia Jastrzębska (montaż).
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"110440"}
Natalia Jastrzębska otrzymała oststnio za montaż wyróżnienie na Festiwalu Filmowym Przeźrocza w Bydgoszczy.
Szkolna etiuda Franiszka Berbeki, studenta reżyserii w szkole filmowej w Łodzi, miała światową premierę na Warszawskim Festiwalu Filmowym w październiku 2021 r.. Od tego czasu dokument "Zniknięcie Janusza Klarnera" odbił się szerokim echem nie tylko w Europie, ale także w Azji i Ameryce. Ma już pokaźną pulę nagród, a nadal krąży po festiwalach. W Tbilisi na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Studenckich Franciszek Berbeka otrzymał nagrodę za najlepszą reżyserię. Podczas Spotkań z Filmem Górskim "Moc Gór w Zakopanem film zdobył specjalną nagrodę, a na Krakowskim Festiwalu Górskim w 2021 r. II nagrodę.
Film nawiązuje do przedwojennego, niemego kina. Oparty jest wyłącznie na archiwaliach . Opowiada o niezwykłej wyprawie czwórki Polaków w Himalaje tuż przed wybuchem II wojny światowej.
W 1939 roku Janusz Klarner, Stefan Bernadzikiewicz, Jakub Bujak i Adam Karpiński wyruszyli na szczyt Nanda Devi East. Była to pierwsza polska wyprawa w Himalaje. Zdobyli szczyt. Postanowili jednak zdobyć jeszcze Tirsuli. W lawinie, która zeszła na ich obóz, zginęli Bernadzikiewicz i Karpiński. Nigdy nie znaleziono ich ciał. Do Polski wróciła połowa ekipy.
Wkrótce wybuchła wojna. Pozostała dwójka uczestników feralnej wyprawy również zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Jakub Bujak wyjechał do Anglii i tam właśnie w górach w Kornwalii zginął w 1945 r. Janusz Klarner 17 września 1949 r. wyszedł rano po papierosy i ślad po nim zaginąłł.
- Janusz Klarner to była bliska rodzina mojej babci Moniki, jej wujek - opowiada Franciszek Berbeka, syn znanego himalaisty Macieja Berbeki, który zginął na stokach Broad Peak w Karakorum 10 lat temu. - Góry kojarzą się głównie z moim tatą, ale to stronie rodziny mamy był Janusz Klarner, który uczestniczył w pierwszej wyprawie Polaków w Himalaje. - Jego historię znałem od dzieciństwa. Babcia wielokrotnie opowiadała o tajemniczej śmierci swojego wujka a także pozostałych członków tamtej ekipy - opowiada reżyser. - Co się stało z Klarnerem, nie wiadomo. Prawdopodobnie został usunięty przez komunistów. Moja babcia jednak łączyła to z fatum, jakie towarzyszyło członkom wyprawy, którzy zdobyli Nanda Devi.
To bowiem dla hindusów święta góra. Poświęcona potężnej Kali - bogini śmierci i chaosu. Jej siedemnaste imię to Nanda. Polacy wchodząc na nią pokalali świętość, zakłócili jej spokój. Ślad tego Franciszek znalazł w pamiętnikach, które pozostały po Januszu Klarnerze. Pisze w nich: "Zdobyliśmy szczyt. Wdarlismy się do Jej świątyni".
Podczas wyprawy w 1939 r. Stefan Bernadzikiewicz miał kamerę. Kilka lat temu nakręcone przez niego zdjęcia w Himalajach odnalazła dziennikarka Anna Pietraszek w British Film Institut. Berbeka postanowił na kanwie tych kilkunastu minut nagrań zrobić swój dokument. W filmie wykorzytuje także fragmenty innych archiwalnych dokumentów.
Film powstał bowiem w technice "found footage" - oparty jest wyłącznie na archiwaliach. To opowieść z punktu widzenia Janusza Klarnera. Nawiązuje do kina niemego, stąd napisy - które są słowami kluczami prowadzącymi widza przez tajemniczą opowieść (jak fraza "Qui vivra, verra" czyli "Kto dożyje zobaczy),
- Studiując w szkole w Łodzi robimy klasyczne dokumenty. Znajdujemy sobie bohatera, którego obserwujemy, czasem nawet przez rok. Kiedy w 2020 r. wybuchła pandemia, zostaliśmy zamknięci w domach. Nie miałem pomysłu, gdzie znajdę swojego bohatera. Wtedy mnie olśniło, że zrobię film o tajemniczym zniknięciu wujka babci - Januszu Klarnerze - wspomina Franciszek Berbeka. - Chciałem, żeby to był film o tajemnicy - tłumaczy młody reżyser. - Moim założeniem artystycznym jest poszukiwanie transcendentalnych znaczeń - podkreśla. Ta historia była świetnym do tego materiałem. Z pamiętników Klarnera wynikało, że miał wielki szacunek do góry Nanda Devi. Że miał poczucie skalania świętości wychodząc na szczyt.
Film nie jest jednak jednoznaczny. Nie odpowiada na pojawiające się wątpliwości. Wywołuje u widza niepokój. Jest też opowieścią metafizyczną. Ma swoją poetyckość, dzięki czemu odbiorca momentami nie wie, w którym momencie jest to świat rzeczywisty, a w którym mamy do czynienia ze snem, zjawami, omamami. Temu służy między innymi zabieg przenikania się obrazów.
Przeplatają się też trzy warstwy czasowe. Czas wyprawy, czas wojny i czas Polski komunistycznej, kiedy znika Klarner.
Film sugeruje, że bogini Kali się mści. Nie tylko na czwórce Polaków, którzy złamali tabu, ale na całym świecie. Niedługo po ich wyprawie wybucha II wojna światowa.
W tej misternie utkanej, oszczędnej opowieści duża rola montażu Natalii Jastrzębskiej, dostrzeżonego przez jurorów festiwalu w Bydgoszczy. Wyróżnili młodą zakopiankę za "skuteczne poszukiwanie formy opowieści filmowej, która zbliżając nas do bohatera nie odbiera nam jednocześnie poczucia, że niektóre historie wykraczają poza racjonalny porządek. Za utkanie filmu z materiału znalezionego, który z każdym przejściem montażowym staje się budulcem alternatywnej rzeczywistości kreującej własny artystyczny wymiar".
- Montaż to nie jest - jak myśli wielu - wrzucenie zdjęć do komputera i sklejanie w całość. To nie tylko praca techniczna, ale przede wszystkim kreatywna. Odpowiada za historie, emocje, które ma wywołać - tłumaczy Natalia Jastrzębska.
Dla Franciszka Berbeki "Zniknięcie Janusza Klarnera" to trzeci wyreżyserowany film, najważniejszy z dotychczasowych. Obecnie pracuje nad dyplomem fabularnym oraz debiutem - pełnometrażowym filmem dokumentalnym found-fotage o Włodzimierzu Puchalskim. Zanim rozpoczął studia na wydziale reżyserii w szkole filmowej w Łodzi, studiował filozofię w Krakowie i Warszawie.
Natalia Jastrzębska - zdobyła tytuł magistra na PWSFTviT w Łodzi, na wydziale reżyserii - katedra montażu filmowego w 2022 roku . Jej prace zdobywały już wcześniej nagrody na festiwalach - m. in. na festiwalu filmowym w Cannes ("Ja i moja gruba dupa", 2020 r., animacja) i na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni (" Równonoc", 2020 r., etiuda). Od pierwszych dni wojny w Ukrainie zajmuje się dokumentacją działań organizacji Ukraina Pomagamy .
- Ukraina Pomagamy nieustannie prowadzi zbiórkę, w tej chwili zbieramy na karetkę dla naszego przyjaciela Maksa, który jako medyk walczy pod Bachmutem - podkreśla.
bz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz