W ciągu godziny zdążył mnie opieprzyć Polityk, o marnym życiu opowiedział Baca, powspominał stare dzieje Nestor. Profesor nie chciał rozmawiać, choć włada trzema językami. Bezdomni żyją w Zakopanem na Kamieńcu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"11205"}
Dwadzieścia dwie osoby. Dwudziestu mężczyzn, dwie kobiety. Różne życiorysy, które skończyły się w jednym starym domu z mylącym szyldem: Zakład Usług Socjalnych. Ludzie w różnym wieku, ale zniszczeni przez życie. Los ich nie oszczędzał, każdy mógłby napisać powieść albo dramat w trzech aktach. Nie chcą jednak otwierać się przed obcym. Pytania zbywają machnięciem ręki. Albo milczeniem. Komuś zaszklą się oczy na wspomnienie lepszego życia. Tego, które odeszło wraz z młodością, z rodziną, z opiekuńczym systemem PRL–u.
Nisko, coraz niżejUlica Kamieniec stromo schodzi w dół. Mijam zakręt wiodący do szpitala. Idę w dół. Z tyłu zostaje zakręt prowadzący do ośrodka dla niepełnosprawnych umysłowo. Ciągle w dół. Zostawiam za sobą bazę spółki komunalnej Tesko. Wielki budynek z napisem „Na sprzedaż”. Jeszcze trochę niżej, jeszcze jeden zakręt. Ślisko. Pomimo mrozu słychać szum. To płynie Zakopianka. Lód jej nie skuł, choć wszystko wokół tonie w śniegu. Zakład Usług Socjalnych pokryty długimi soplami. Bajkowa koronka. Brama obwiązana łańcuchem z kłódką. Furtka też zamknięta na głucho. Dzwonię domofonem. Z domu wychodzi uśmiechnięty mężczyzna. W ręce klucze. Ściąga łańcuch. Otwiera bramę. Jeszcze trzy stopnie w górę. I już jestem w środku.
Choć dom z zewnątrz wygląda na ruderę, która czasy świetności zostawiła pół wieku za sobą, to w środku przyjemne ciepło. W kotłowni od rana napalone koksem. Czysto. Zielone lamperie. Na ścianach święte obrazki. Krzyże. Jest i kalendarz Tygodnika Podhalańskiego. Ten z gazdą siedzącym na schodach w Chicago. Robię kilka zdjęć. Ale mieszkańcy na widok aparatu fotograficznego chowają się po kątach. Odwracają wzrok. Rozchodzą się po pokojach. – Dziwi się pan? Ze mną też nie chcą rozmawiać. Uważają, że nie ma o czym. Nie mają się czym chwalić – tłumaczy Lucjan Kutek, jeden z 6 opiekunów, którzy pracują w zakopiańskiej noclegowni. Pilnuje porządku już od 4 lat. Wcześniej pracował jako kierownik internatu w Zespole Szkół Budowlanych, potem był wychowawcą w zakopiańskim Domu Dziecka.
W spadku po komunieSiadamy w dyżurce pana Lucjana. Jest tak skromny, że nie chce w ogóle mówić o sobie. Ani o podopiecznych. Wielokrotnie zapewniam, że piszę anonimowo. Nie chcę nawet znać imion mieszkańców. – Jak skończyła się komuna, przyszły nowe czasy. Coraz więcej właścicieli odzyskiwało swoje domy. A tam ludzie „z przydziału”. Nie każdy miał szczęście dostać lokal zastępczy. Dlatego, żeby wyrzucani z mieszkań nie lądowali na ulicy, w 1993 roku uruchomiono na Starym Kamieńcu ten Zakład Usług Socjalnych. Teraz podlega on pod Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, jest to noclegownia – tłumaczy Lucjan Kutek. Przyznaje jednak, że nietypowa. Bo ze stałymi mieszkańcami. Plus dochodzący w trudnych, zimowych warunkach okazjonalni goście.
Dwóch wiekowych lokatorów wylądowało właśnie w szpitalu z poważną przypadłością. Nie wiadomo, czy wrócą. Dyrekcja MOPS stara się umieścić ich w Domu Pomocy Społecznej, ponieważ wymagają już całodobowej opieki lekarskiej. W domu jest więc dziś 20 mieszkańców. – Zdecydowana przewaga panów, bo mamy tylko dwie panie. Zajmują osobny pokój. Mamy największą, 14-osobową salę noclegową, do tego trzy 3-osobowe pokoiki. Są piętrowe łóżka, żadnych wygód, jest łazienka, pralnia, kuchnia. Mają swój magazyn żywności. My ze swej strony dajemy tylko dach nad głową i nocleg. O jedzenie muszą zadbać sami – tłumaczy opiekun.
Dzisiaj nie pijęAle żeby dostać dach nad głową i marnej kondycji łóżko, trzeba spełniać podstawowy warunek – być trzeźwym. To regulaminowa podstawa. Pijany nie wejdzie do noclegowni. Teoretycznie. Bo jest zima. Policja co rusz dostarcza na Stary Kamieniec znalezionych w sercu miasta klientów. – Trzeba być człowiekiem. Przecież nie zostawimy na mrozie kompletnie zalanego gościa – rozkłada ręce Lucjan Kutek. Pokazuje ostatnie wpisy do ewidencji. Godz. 23.50 – patrol przywozi zalanego w pestkę „tutejszego”. Stary lokator noclegowni. Dostaje materac i potulnie idzie spać. Kolejna noc. Godzina 2.45 – mieszkaniec Gliwic. Agresywny, zachowuje się wulgarnie, kompletnie nie ma pojęcia, skąd i w jaki sposób znalazł się w Zakopanem. Areszt na komendzie pełen. Policja ma tylko 2 miejsca „na dołku”. Tam w pierwszej kolejności trafiają zatrzymane osoby. Po raz kolejny kłania się brak izby wytrzeźwień w Zakopanem. – Przyjmujemy tych ludzi, ale nasi podopieczni się burzą, bo skoro od nich się wymaga trzeźwości, a tu nagle bierzemy pijanych, to ich też kusi – podkreśla opiekun. Robię zdjęcie dużej kartki na szafce z ubraniami. Napis „Dzisiaj nie piję” ma przypominać o trzeźwości.
Lata w szałasie – Dziennikarz? Znowu bzdury będziecie puszczać w tym radio! Aaa, z Tygodnika? Od Jureckiego? No! To tylko prawdę pisz! I uważaj! Bo my tu nie lubimy ludzi z PO, a ja jestem PiS-owiec! – porządnie ubrany Polityk przestrzega mnie, zamykając szafkę z ubraniami. Wychodzi na miasto. Jest niedziela. Może idzie do kościoła? W pokoju socjalnym kilku gości. Jeden właśnie je obiad. Ryż i kurczak prosto z patelni. – Ja tu jestem od początku – mówi Nestor. Pitrasi coś na kuchence. Nie patrzy nawet w moją stronę. – No, ale nie byłem pierwszym mieszkańcem. Przede mną było coś 3 ludzi. Tak, byłem tu jako czwarty. Ale ile już odeszło! Sięgając pamięcią wstecz – będzie ok. 30 pochowanych kolegów. Rotacja jest więc spora. Do sali wpada jakiś promień światła. Wchodzi piękna, młoda blondynka. Dziewczyna mija nas bez słowa, z kamienną miną przechodzi do następnego pomieszczenia. – Przyszła odwiedzić ojca. Zawsze tak bez słowa – trochę złości się wąsaty mieszkaniec, który jako jedyny bezdomny na święta regularnie odwiedza matkę.
Na łóżku siedzi 68-letni dziadzio. Baca przez 5 lat mieszkał w szałasie. – Latem jest tak pięknie. Ptaszki cię budzą, wiewióreczka zajrzy – uśmiecha się. Baca jest zdunem. Tej zimy nie wytrzymał. – Ciężko. Nie ma w szałasie nawet ubikacji. Tu jest łatwiej żyć. Ciepło. Ludzie pomogą – z westchnieniem wstaje z łóżka. Pozwala zrobić zdjęcie. W szałasie zostawił kolegę. Za to Profesor był dyrektorem w szkole. Jedna z miejscowości „gdzieś w Polsce”. Zna trzy języki. Ma wyższe wykształcenie. Dziś mieszka na Starym Kamieńcu.
Poplątane ścieżkiZrzucenie winy na komunę, na PRL – to tylko jedna strona medalu. Przecież miliony osób przeszły przez zmianę systemu. Czemu jednym życie się ułożyło, a niektórzy lądują na Kamieńcu? W każdym przypadku ścieżki były inne. Jednemu spalił się dom. Kobiecie umarł mąż, który miał przydział na mieszkanie. Właścicielka pozbyła się jej od razu. Kogoś pozbawiła majątku najbliższa rodzina. Ktoś został sam na świecie, bez pomocy. Na wszystkie kłopoty nałożył się nałóg. Alkoholizm. Picie pociągnęło ich na sam dół. Nikt cię nie zatrudni, jeśli po tygodniu znikasz z wypłatą na dłużej. A wtedy szybko dopełnia się los, prowadzi równią pochyłą do bezdomności. – Jedni mają rentę albo emeryturę, dostali zasiłki. Ale trafiają się też ludzie, którzy nie mają dosłownie nic. Dla tych trzeba załatwić zasiłek celowy. Pracują, chwytają się dorywczych robót. Zimą odśnieżą, przyniosą węgiel, latem posprzątają posesję – wylicza Lucjan Kutek. Jego podopieczni starają się wytrzymać. Chodzą na zajęcia z psychologiem, mają spotkania integracyjne. Są stałymi klientami kuchni Brata Alberta. Tam też spędzają Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc. Ale czasem coś w nich pęka. Wychodzą z ośrodka. Przecież nie są w więzieniu. Mówią wtedy, że ich wcięło. Na kilka dni albo na tydzień. Potem wracają. Bo choć bezdomni, to przecież mają swój dom. Z mylącym szyldem. Zakład Usług Socjalnych.
Rafał GratkowskiNestor, Polityk, Baca, Profesor – to przydomki wymyślone, by zachować pełną anonimowość. Mieszkańcy noclegowni ich nie używają.
0 0
a ja dodam, ze prawo do noclegu na Kamieńcu maja tylko te osoby, które kiedys mialy zameldowanie w powiecie tatrzanskim...to bradzo komplikuje dzialania Policji, gdy trafi sie bezdomny-turysta ...
0 0
to jak przyjęli pana z Gliwic?
0 0
a wlasnie, jak??
0 0
Kasiu jak turysta mezulek zaleje sie nad morzem i film mu sie urwal to tez musi miec zameldowanie zeby go zostawili w domu dla bezdomnych,jak policja nie wie co to za gagatek z niego jest i skad pochodzi,widze Kasiu ze ty zeczywiscie szukasz ciasnych drzwi dla ludzi a sama przez wrota przechodzila,wyluzuj troche z tymi przepisami,a miasto nie zbiednieje jak taki biedulek trafi na kilka dni do domu dla bezdomnych,a urzendasy tez nie swiete krowy cudza zlotowka nie pogardza.
0 0
heheh kasia taka \"przepisowa\" a ostatnio sama pisala jak to skarb panstwa oszukiwala przez wiele lat .mam na kompie zdjecie tego posta jak cos.I co pani powie teraz pani kasiu?ma pani tyle odwagi obywatelskiej aby odpowiedziec?
taka szlachetna osoba a okradala nas wszystkich ot co
0 0
nie zabijaj ,powiadasz pani .a co z nie kradnij pani kasiu?
0 0
to wyslij ten post do skarbówki ale najpierw dokładnie przeanalizuj, kto na tym tracił a kto zyskiwał???
a tamto napisalam wlasnei pod rozwagę, ze przepis ogranicza mozliwosc skorzystania z noclegowni osób bezdomnych spoza powaitu, tyle ...
0 0
@hate, zeby ci ułatwic zadanie, bo nie wiem czy kumasz matematykę, ja w zw. z tamtym płaciłam ZAWYZONE podatki , wiec najpierw pomysl...
0 0
nienawisc zaslepia i łatwo rzucać kalumnie, tyle ze czesto ma sie to nijak do stanu faktycznego : pamietaj o tym zawsze
0 0
zamiast sobie podwyższać pensje np. starostwo to powinni pomyśleć o ludziach bezdomnych i dla nich przekazać tę podwyżke.
0 0
Słyszałam właśnie ,że starosta tatrzański pierwsze co zrobił to sobie pensje podwyższył tylko o sobie myśli,a jego koalicja przytakuje.
0 0
ale za to koordynuje kartę rabatową \"tatrzanską\" czego UMZ akurta nie wspiera../
0 0
Z tego wynika ze Polak musi ukrasc pierwszy million, a potem powiada ze jest zetelny i uczciwy wobec ludzi.Nie ma w zyciu najgorszego jak z dziada zrobi sie panocek.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz