To historia owiana nutką tajemnicy. W piwnicy zakopiańskiego domu pan Wacław Jasiewicz odnalazł odlaną z brązu, pieczołowicie ukrytą głowę marszałka Piłsudskiego. Przetrwała dwa reżimy – niemiecki i bolszewicki. Wszystko dzięki ojcu pana Jasiewicza, więźniowi obozów na Syberii, Polakowi ściganemu przez gestapo, którego historię – również dzięki znalezisku – odkrywamy na nowo.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"11209"}
– W czasie okupacji takich rzeczy dzieciom się nie mówiło. Zawsze istniało niebezpieczeństwo, że dziecko pójdzie, opowie o tym kolegom i wszystko się wyda. Po wojnie ojciec wspomniał tylko, że odnalazł głowę marszałka w piwnicach zakopiańskiego magistratu, zabezpieczył ją i ukrył u nas w domu – tak pan Wacław Jasiewicz rozpoczyna opowieść o odlanej z brązu, ważącej ok. 50 kilogramów głowie marszałka Józefa Piłsudskiego
Gdy wybuchała wojna, Zygmunt Jasiewicz, ojciec pana Wacława, pracował na Śląsku, w hucie Batory w Chorzowie. Trafił tam jako młody inżynier, pracownik krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. – Jeszcze przed II wojną w ramach tzw. degermanizacji przemysłu młodych inżynierów ściągano na kierownicze stanowiska na Śląsk. Dostawali lepsze pensje, niż na uczelni. W ten sposób trafiło tam wielu młodych ludzi. Moi rodzice mieszkali wtedy w miejscowości Hajduki Wielkie w służbowym mieszkaniu.
Gdy rozpoczęła się kampania wrześniowa, inżynier Zygmunt Jasiewicz otrzymał nowe zadanie. Został komendantem pociągu ewakuacyjnego z huty Batory. Wcześniej jej urządzenia zostały zniszczone, tak aby okupant nie mógł uruchomić produkcji. Pod Radomiem Niemcy zbombardowali cały skład. Zginęło wiele osób i Jasiewicz wydał rozkaz rozwiązania pociągu, ocalałych poumieszczał w okolicznych folwarkach. Za resztę pieniędzy ze swojej ostatniej pensji kupił rower, który miał tę wadę, że jechał tylko z górki. Mimo że do Zakopanego było właściwie głównie pod górkę, na tym rowerze dotarł pod Tatry. Był koniec września 1939 r. Tu dołączył do reszty rodziny – pana Wacława, jego brata i matki, którzy pilnowali rozpoczętej rok wcześniej budowy domu. Cała rodzina przyjechała do Zakopanego, jak to często bywało, z miłości do gór. Pan Wacław przypomina sobie, jak w każdej niemal wolnej chwili razem z ojcem wędrowali po Tatrach. Wtedy wynajmowali mieszkanie u państwa Koziańskich, w willi, w której teraz na Kozińcu znajduje się muzeum. – Pamiętam, jak jeszcze w sierpniu 1939 r. ojciec przyjechał z pracy, przywiózł mamie pensję i już mówił, że w powietrzu wisi wojenna zawierucha. Mówił jej, żeby w żadnym wypadku nie ruszała się z Zakopanego. To były szczęśliwe wskazówki, bo dzięki nim uniknęliśmy wojennej tułaczki.
Ścigany przez gestapoPrzez pierwszy rok okupacji ojciec pana Wacława ukrywał się. Za ewakuację i zniszczenie urządzeń huty Batory Niemcy wydali na niego wyrok śmierci. Gestapowcy szukali go, ale nie wiedzieli, że może przebywać w Zakopanem. Próbowali odnaleźć go na przykład w Węgierskiej Górce – w tamte okolice rodzice pana Wacława często jeździli na wakacje.
Po roku, gdy wszystko trochę ucichło, ojciec zaczął pracować. Co chwila musiał jednak tę pracę zmieniać. Zatrudnił się w biurze budowlanym, w szpitalu, ale także w magistracie, który wtedy znajdował się w budynku obecnych delikatesów PSS Społem i Galerii Miejskiej przy Krupówkach. Prawdopodobnie w czasie pracy w magistracie Zygmunt Jasiewicz w tajemnicy przewiózł do domu schowaną tam głowę marszałka. – Był to spiżowy odlew z brązu, przystosowany do powieszenia na ścianie, ale także do postawienia na postumencie. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, kto schował głowę w momencie, gdy do Zakopanego wkroczyli Niemcy. Wszyscy świadkowie, którzy pracowali w magistracie, pewnie już nie żyją. Ja, gdy wybuchła wojna, miałem 4,5 roku. Pamiętam, jak w czasie okupacji mieliśmy w domu rewizję gestapo. Nic jednak nie znaleźli. Pewnie był to efekt jakiegoś donosu. Przychodzili zwykle późnym wieczorem albo w nocy. Dopiero po wojnie ojciec powiedział mi, że w domu jest głowa marszałka i pochodzi z magistratu.
Po wojnie, gdy władzę przejął drugi reżim, nie było mowy o ujawnieniu marszałka. Zygmunt Jasiewicz dobrze wiedział, co przynoszą ze sobą bolszewicy. Osiem lat – 1915–1923 spędził na Syberii. Jako żołnierz Franciszka Józefa pod Przemyślem w czasie I wojny dostał się do rosyjskiej niewoli, trafił na wygnanie. Na Syberii zastała go październikowa rewolucja. Został wcielony do tzw. korpusu czeskiego, pod dowództwem „białych” walczył z rewolucją i „czerwonymi”. Za tę kampanię dostał zresztą krzyż walecznych. Przeszedł od Bajkału przez Ural, do europejskiej części Rosji. Tu dostał się do niewoli bolszewickiej i ponownie trafił na Syberię. Po podpisaniu Pokoju Ryskiego, który w 1921 r. kończył wojnę polsko-bolszewicką, nastąpiła wymiana jeńców. Trwała ona 2 lata, Rosjanie bardzo ociągali się z wypełnieniem zawartych w traktacie zapisów. Zygmunt Jasiewicz najpierw trafił po obozu w Brześciu na kwarantannę i w końcu wrócił do ukochanej Polski. – Ojciec zdawał sobie sprawę, co z Piłsudskim mogą zrobić nowe władze. Gdyby posąg został odkryty, marszałek pewnie zostałby przetopiony, a ojciec poniósłby poważne konsekwencje. Nowa władza nie lubiła też żołnierzy AK, a w czasie wojny ojciec pracował w akowskim wywiadzie. Wciąż ukrywał historię marszałka, bo zdawał sobie sprawę, jakie konsekwencje może mieć ujawnienie tej historii. Nie dzielił się nią też z rodziną.
Po wojnie Zygmunt Jasiewicz pracował w krakowskiej AGH. Dostał delegację do organizowania wydziału metalurgicznego w Politechnice Wrocławskiej. Tam przebywał 3 lata. W AGH dosłużył się stopnia profesora. Pracował w Krakowie, do Zakopanego przyjeżdżał na weekendy. Zmarł w 1966 r.
Piłsudski wykopany w piwnicy– W tym roku, w czasie remontu domu odkopałem ukrytą głowę Piłsudskiego. Wtedy przypomniało mi się wszystko, cała ta historia, która przez lata wyleciała z pamięci. Szybko porozumiałem z panem burmistrzem Wojciechem Solikiem, później burmistrzem Januszem Majchrem. Powiedziałem im, że moim zdaniem marszałek powinien wrócić do magistratu, tam jest jego miejsce. Pan burmistrz w wielkim entuzjazmem przyjął taką propozycję. Zajął się transportem. Odlew zachował się w bardzo dobrym stanie.
Głowa marszałka była już eksponowana w sali Piłsudskiego w hotelu Belvedere, w czasie uroczystości 11 listopada. Teraz znalazła swoje miejsce na postumencie w holu, przed wejściem do gabinetów burmistrzów. – Finał jest więc wspaniały. Bardzo się cieszę, że marszałek wrócił na swoje miejsce. Odlew ma swoją wartość historyczną, ale także sentymentalną. Dla mnie jest to też osobista satysfakcja, że po 70 latach wraca na swoje miejsce. Muszę wybrać się teraz do urzędu, aby ponownie zobaczyć marszałka. Pan Wacław dodaje, że w czasie okupacji przeniesienie ważącego 50 kg posągu nie było proste. – Gdyby Niemcy odkryli taki transport, pewnie skończyłoby się na kuli w głowę. Niemcy rekwirowali mosiężne okucia, klamki, a co dopiero 50 kg odlewu brązowego. Odlew udało się ochronić przed oboma reżimami. Może uda się odczytać gdzieś wewnątrz, kto jest jego autorem, kiedy powstał. Jak dodaje pan Wacław, przy wjeździe do Zakopanego na jednym z drewnianych domów widnieje napis „Niech żyje marszałek Piłsudski” – Farba już tam zeszła, ale przy zachodzącym słońcu można zobaczyć napis. Wciąż przebija farba, nawet Niemcom nie udało się go całkowicie wyczyścić, chociaż próbowali.
Marszałek Piłsudski wiele razy odwiedzał Zakopane. Najwyraźniej lubił panującą tu atmosferę, Tatry. Teraz za sprawą rodziny pana Jasiewicza jego odlana z brązu głowa – miejmy nadzieję – na zawsze znalazła swoje miejsce w magistracie. Szkoda tylko, że dokładnej historii tej cennej pamiątki nie poznamy chyba już nigdy.
Paweł Pełka
0 0
Drugi reżim zbytnio chyba nie prześladował p.Jasiewicza, skoro nadał mu tytuł profesora. Zresztą opisana historia dziwnie omija okres powojenny, a wspomina w tym temacie Syberię, która nie ma nic wspólnego z latami powojennymi. Odniosłem wrażenie, że autor jest obrażony na poprzednią władzę, jednocześnie przemilcza działalność powojenną ojca. Poza tym nie wiem jak w AGH można „dosłużyć się stopnia profesora”.
0 0
widzisz, widac mozna było ; pisze tak a propos mojego ojca, który jako bezpartyjny mial klopoty z awansami na stopnie naukowe , za to na \"starosc:\" nadrabia, bo na miedzynarodowym rynku licza sie wiedza i umiejetnosci , nic wiecej
0 0
Kasia, a co z wiedzą, nawet tą z międzynarodowego rynku, na temat samego Marszałka, rzecz jasna POza tą, że był twórcą Legionów Polskich?
0 0
Do Kasi – ale jak można było się „dosłużyć” o tym nie piszesz. Trzeba było żyć zgodzie z władzą i jej służyć. Nie krytykuję, ale takie chyba były realia
0 0
a teraz co? tez trzeba sie kalmek nacałowac, zeby władza była przychylna; wvde Majcher atakujacy busiarza który skrecic w Aleje nie moze :-)
0 0
alias , mój dziadek był piłsudczykiem zatwardziałym a z kolei stryjeczny dziadek: legionistą ...ale to juz inna bajka :-)
0 0
@Kasia, ale zapewne żaden nie wspominał Ci o sanacyjnym obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej, prawda? Jednak są tacy, którzy pamiętają, ale to juz też inna \"bajka\".
0 0
i tu jestes w błedzie, ale to nie moja broszka :P
0 0
był to spiżowy odlew z brązu - tako rzecze syn hutnika
0 0
@Kasia, jaśniej, co nie jest Twoją brożką, ujawnianie prawdziwej przeszłości Twojego dziadka -być może jednego z sadystów-strażników / zatwardziałych piłsudczyków obozu koncentracyjnego, czy to, że do tego nigdy się nie przyznał ?
0 0
no, spiż a brąz to co innego...
czy mógłbys alisie nie przypisywać czlonkom mojej rodziny czynów niegodnych??? btw u mnie klawiszy w rodzinie nigdy nie było ...
0 0
A już się cieszyłem ,że to głowę Kasi,znaleziono.
0 0
Zeby tylko JM nie wczuł sie w role wnuka marszałka - juz w historii byłe takie przypadki mani wielkosci
0 0
tez mi to przyszlo na mysl, szczególnie ze sobie ten pomniczek ustawił przy gabineciku ...
0 0
Alias widzę niestety,że powtarzasz podobnie jak komuniści propagandę na temat Berezy Kartuskiej.Oczywiście Miejsce Odosobnienia Bereza Kartuska istniało,powstało w 1934 roku ale jednorazowo za jego murami znajdowało się od 100 do 600 osadzonych więc jak nawet na skalę liczby ludności w Polsce to niewiele prawda?Dodaj do tego,że większość z osadzonych to członkowie KPP (KPZU) czy ukraińskiego OUN.Oczywiście osadzonymi byli również członkowie ruchu narodowego,a ich liczba w całym okresie istnienia osadzonych narodowców było bodaj 70.Oczywiście w czasach PRL-u propaganda stworzyła niesamowite opowieści na temat Berezy co niestety pokutuje do dzisiaj,a porównywanie Berezy z hitlerowskimi obozami koncentracyjnymi czy sowieckimi łagrami jest po prostu kompletnym nieporozumieniem.
0 0
Oczywiście nie jest moim zamiarem wybielanie karty pod nazwą Miejsce Odosobnienia Bereza Kartuska bo oczywiście,że lepiej by nie miało ono miejsca w naszej historii ale pewne proporcje jednak trzeba zachowywać.Niepokoi mnie też Alias od razu sprowadzanie roli Piłsudczyków do postaci typu o jakim piszesz.Widzę,że przedwojenne różnice poglądów niektórych jednak nic nie nauczyły,a szkoda...Ja jedynie mogę dodać od siebie,sprawiedliwie i w zgodzie ze swoimi poglądami,że zarówno Piłsudski jak i Dmowski byli ludźmi,którzy walnie przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości i tym bardziej nie rozumiem gdy ktoś stara się wzajemnie na siebie najeżdżać.
0 0
Alias mały cytat:
\"...spośród wszystkich osadzonych tam w okresie 6 lat istnienia obozu w Berezie zmarło łącznie tylko 14 osób. Dziesięciu z nich - w szpitalach dokąd ich skierowano na leczenie zewnętrzne, a cztery w samym MO, przy czym trzy z powodu chorób, a jedna wskutek samobójstwa...\"
(źródło Ireneusz Polit „Miejsce odosobnienia w Berezie Kartuskiej”, Toruń 2003).
Dlatego radzę przeczytać tą jedyną jak dotąd naukową monografię Berezy,a nie powtarzać komunistycznej propagandy czy nie sięgać tylko do Wikipedii.Swoją drogą ciekawostką jest,że przez pewien czas pod hasłem Berezy w Wikipedii usuwany był link do opracowania Polita.Na szczęście uległo to zmianie gdy sprawę opisało kilka ciekawych forów.
0 0
@Jurajczyku, rozumiem Twoje wzburzenie. Podejrzewam, że sympatyzujesz z obozem Piłsudczyków i jeśli Cię uraziłem, przepraszam. Jednak problem ma niestety szerszy aspekt, niż nam się wydaje. Otóż zacznijmy może od definicji terminu \"Obóz koncentracyjny\" Otóż Ob.Kon. to\" miejsce przetrzymywania, zwykle bez wyroku sądu, dużej liczby osób uznawanych z różnych powodów za niewygodne dla władz. Służyć może różnym celom: od miejsca czasowego odosobnienia osób, wobec których zostaną podjęte później inne decyzje, poprzez obóz pracy przymusowej, czyli de facto niewolniczej, aż po miejsce fizycznej eksterminacji.\"
Jakże często mylony z hitlerowskimi obozami ZAGŁADY.
Znając przyczyny osadzania oraz metody obchodzenia się z więźniami w -jak to nazywasz Miejscu Odosobnienia-śmiało miejsce to zasługuje na zakwalifikowanie go do kategorii Obozu koncentracyjnego. Przytaczasz argumenty pracy naukowej Ireneusza Polita. Nie znając źródeł, z jakich korzystał ów autor przy tworzeniu jedynej (?) monografii, wybieram źródła oparte na wspomnieniach samych osadzonych. Nie interesuje mnie , czy są nimi żydzi, Ukraińcy, działacze lewicy czy eNDecy. Ważne, że opisy te w znakomitej większości się potwierdzają. Starasz się uwypuklić fakt , że Piłsudski razem z Dmowskim walnie przyczynił się do odzyskania niepodległości. I chwała Ci za to, bo inni jakoś o tym zapominają. Jednak to ie może przesłaniać faktu, do jakich metod potem uciekł się Piłsudski, (już bez Dmowskiego) aby tę wolność utrzymać. A o tym już się dzisiaj nie mówi.
Wracając do meritum sprawy -czyli nazewnictwa, proponuje Ci zapoznanie się nie tylko z pracą I.Polita / i to przedstawioną przez Z.Winnickiego, cytowaną wybiórczo, pewnie tylko sobie wygodnymi fragmentami /, ale także innych historyków, którzy zgodnie-poza jednym, Panem Politem właśnie- więzienie w Berezie nazywają OBOZEM KONCENTRACYJNYM. Wśród nazwisk godne polecenia są: Dr Andrzej Misiuk, Wojciech Śleszyński, Piotr Siekanowicz.
Może na koniec kilka cytatów, różnych środowisk na temat tego miejsca.
\"Po wojnie działacze partyjni pisali o Berezie Kartuskiej często nieprawdziwie. Relacje Czesława Domagały zawierają mniej propagandowej retoryki: \"Nie był on [obóz] miejscem zagłady, jakimi była większość obozów hitlerowskich, ale był ośrodkiem wyrafinowanego terroru, przy pomocy bezprzykładnego bicia, katorżniczej pracy, ćwiczeń fizycznych przekraczających siły człowieka, nieustannego maltretowania tak pod względem fizycznym, jak i moralnym\". -to w/g Polskiego Słownika Biograficznego, Wł. Konopczyńskiego wyczerpuje znamiona nazwy Obóz Koncentracyjny.
Obrońca sanacji, piłsudczyk i historyk Władysław Pobóg-Malinowski tłumaczy: \"Obóz odosobnienia w Berezie był to w istocie swej bardzo przykry, ale w ówczesnych warunkach niemal nieunikniony sposób ochrony państwa przed idącymi z różnych stron próbami podważenia i rozbicia jego spoistości wewnętrznej\".
Zwróć uwagę , nawet tu pada nazwa OBÓZ
\"Konstrukcja przepisu prawnego z 17 czerwca przypomina stworzoną w Niemczech instytucję \"Schutzhaft\", czyli aresztu ochronnego (właściwie prewencyjnego) wprowadzonego zarządzeniem z 28 lutego 1933 r. o ochronie narodu i państwa. Dało to początek hitlerowskim obozom koncentracyjnym. Powyższa analogia stanowiła podstawowe założenie sądów i opinii formułowanych na temat Polski pomajowej w literaturze historycznej PRL. Utworzenie Berezy Kartuskiej na zasadach podobnych do tych, na jakich powstały obozy koncentracyjne w Niemczech, wydawało się wystarczającym uzasadnieniem dla określenia rządów Piłsudskiego jako dyktatury faszystowskiej. Wystarczyło podać przykład Berezy, aby przekreślić cały dorobek II Rzeczypospolitej. Nie zauważano \"drobnej różnicy\": w Polsce eksperyment z obozami odosobnienia rozpoczął się i zakończył na Berezie, natomiast w Niemczech rozwinął się cały system masowej eksterminacji ludności \" -Dr Andrzej MISIUK - doktor historii policji II RP, autor m. inn. książki pt. \"Służby specjalne II Rzeczpospolitej\"
Chyba powyższych nie zaliczasz do komunistów, a ich opracowań do komunistycznej propagandy ?
Pozdrawiam
0 0
Zacytuję końcówkę Twojego wpisu:
\"...Konstrukcja przepisu prawnego z 17 czerwca przypomina stworzoną w Niemczech instytucję \"Schutzhaft\", czyli aresztu ochronnego (właściwie prewencyjnego) wprowadzonego zarządzeniem z 28 lutego 1933 r. o ochronie narodu i państwa. Dało to początek hitlerowskim obozom koncentracyjnym. Powyższa analogia stanowiła podstawowe założenie sądów i opinii formułowanych na temat Polski pomajowej w literaturze historycznej PRL. Utworzenie Berezy Kartuskiej na zasadach podobnych do tych, na jakich powstały obozy koncentracyjne w Niemczech, wydawało się wystarczającym uzasadnieniem dla określenia rządów Piłsudskiego jako dyktatury faszystowskiej. Wystarczyło podać przykład Berezy, aby przekreślić cały dorobek II Rzeczypospolitej. Nie zauważano \"drobnej różnicy\": w Polsce eksperyment z OBOZAMI ODOSOBNIENIA rozpoczął się i zakończył na Berezie, natomiast w Niemczech rozwinął się cały system masowej eksterminacji ludności \" -Dr Andrzej MISIUK - doktor historii policji II RP, autor m. in. książki pt. \"Służby specjalne II Rzeczpospolitej\"
Jak sam widzisz ten Obóz Odosobnienia jak pisze sam autor był usilnie wykorzystywany w propagandzie PRL-u.Nic dodać nic ująć.To są sprawy przykre niestety ale aby porównywać je do obozów koncentracyjnych jakie znamy z historii wg mnie jest przesadzone co naocznie widać po tragicznych statystykach takich obozów.
0 0
@Jurajczyku, szkoda, że pomijasz definicję Obozu Koncentracyjnego, w której może się zawrzeć tak OBÓZ ZAGŁADY przeznaczony do eksterminacji istnień ludzkich, jak i miejsce odosobnienia/uwięzienia oraz przetrzymywania, zwykle bez wyroku sądu, dużej liczby osób uznawanych z różnych powodów za niewygodne dla władz. A więc to, czym była \"Bereza\".
Z resztą jak zwał, tak zwał. Ważne jaki miało charakter, i czemu i w jaki sposob służyło. A najbardziej boli, że o tym się nie mówi podczas oficjalnych uroczystości państwowych, ani na lekcjach historii, za to na spadkobierców Dmowskiego nasyła się anarchistów z kijami bejsbolowymi, a strażnicy Berezy są bohaterami zamordowanymi w Katyniu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz