Ponadtrzymetrowy blaszany płot udający ogrodzenie budowlane odciął mieszkańcom ul. Do Samków dopływ światła. Ma to być zemsta inwestora, któremu cofnięto pozwolenie na budowę.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"11401"}
– Centrum Zakopanego, a mieszkamy tak jak w getcie – Elżbieta i Janusz Klimczyk pokazują wnętrze swojego parterowego mieszkania przy ul. Do Samków 6a. Przez cały dzień muszą palić sztuczne światła, bo mieszkanie zamieniło się w ciemną norę pod koniec lipca, gdy inwestor za płotem wybudował wysokie na 3,2 m ogrodzenie. Teoretycznie miało ogradzać plac budowy, ale w praktyce blaszany mur otoczył tylko balkon niepokornych Klimczyków, którzy upomnieli się o swoje prawa.
Zero budowyKupili mieszkanie w listopadzie 2009 roku. Sąsiedzką pocztą pantoflową dowiedzieli się, że na tyłach domu ma powstać „jakaś inwestycja”. A dokładnie budynek mieszkalno-usługowy. Właściciel domu nr 6 dostał w grudniu pozwolenie na budowę. – Byliśmy zdziwieni, bo o niczym nie wiedzieliśmy od sprzedającej mieszkanie. Nie byliśmy też informowani żadnymi urzędowymi pismami o planach budowy. Zacząłem sprawdzać, okazało się, że nasz sąsiad, prowadzący hurtownię zabawek „Racik”, kupił teren i planuje postawić dom – mówi Janusz Klimczyk.
Zaskoczony, umówił się na rozmowę z inwestorem. Od słowa do słowa skończyło się na kłótni. – Przekonywałem go, że przecież najpierw trzeba znieść współwłasność naszej klatki schodowej, skoro planuje wycinanie ścian, zmianę liczników elektrycznych itp. – tłumaczy Janusz Klimczyk. Numery 6 i 6a stoją bowiem w zabudowie szeregowej, hurtownik korzysta z klatki schodowej 6a, by dostać się do swych magazynów z zabawkami. Nowi lokatorzy usłyszeć mieli od hurtownika, że nie zniesie współwłasności, ponieważ dzięki temu „będzie miał ich w garści”.
– Po tych słowach nie mamy o czym rozmawiać. Poinformowałem starostwo, że jako strona postępowania, jako właściciel lokalu od listopada 2009 nie otrzymywałem żadnych informacji na temat budowy. Starosta nakazał wstrzymanie decyzji o pozwoleniu na budowę. Tak że całą procedurę uzyskania pozwolenia na budowę nasz sąsiad musi przeprowadzić ponownie, już w poprawny sposób, informując sąsiadów, czyli także nas, o planowanej inwestycji – dodaje Janusz Klimczyk.
Inwestor odwołał się od wstrzymania pozwolenia na budowę do wojewody. We wrześniu 2010 przyszła odpowiedź z Krakowa. Postanowienie wojewody ostatecznie utrzymało w mocy decyzję starostwa. „Występujący bowiem o wznowienie postępowania Elżbieta i Janusz Klimczyk przedłożyli akt notarialny potwierdzający, iż 10.11.2009 r. stali się współwłaścicielami działki. W sytuacji, gdy w toku postępowania w sprawie pozwolenia na budowę ma miejsce zmiana stanu prawnego, inwestor ma obowiązek powiadomić o tym organ prowadzący” – czytamy w uzasadnieniu od wojewody.
Zabytkowy zgryzJednak zanim o planowanej budowie wypowiedział się wojewoda, pod koniec lipca hurtownik postawił ogrodzenie. A raczej odgrodził od świata mieszkanie Klimczyków. – W piątek wyjechaliśmy do Krakowa do lekarza. Po powrocie, jak zobaczyłem ten mur, myślałem, że dostanę zawału serca – mówi Janusz Klimczyk. Twierdzi że to zemsta sąsiada za to, że wstrzymali budowę. Od razu zwrócił się o pomoc do nadzoru budowlanego. W październiku zjawiła się inspekcja: mierzono, fotografowano, pisano protokoły.
Rafał G. w ogóle nie chce rozmawiać na ten temat. Zarzuca nam szukanie sensacji. – Wszystko wykonuję zgodnie z prawem. A Klimczyk mi groził, że bandyci mnie załatwią, jak mu nie zapłacę 30 tys. zł za zgodę na budowę. Mam to nagrane. Był pod wpływem alkoholu. Mam na to świadków, swoich pracowników – podkreśla Rafał G. z hurtowni „Racik”. Zapowiada, że stary, zrujnowany dom ma być wyburzony, a ogrodzenie planowanej budowy stoi zgodnie z prawem.
– Nie wiem kiedy będę prowadzić inwestycję, jest zima. Na pewno nie będę pana informował o swych planach. Nadzór budowlany w grudniu orzekł, że moje ogrodzenie stoi zgodnie z prawem. Mam nadzieję, że nie wchodził pan na nasz teren, żeby fotografować? Na koniec dobrze radzi, bym na przyszłość uważał na napis „nieupoważnionym wstęp wzbroniony”.
Rzeczywiście, 27 grudnia 2010 zainteresowani dostali z nadzoru budowlanego decyzję stwierdzającą, że ogrodzenie stoi legalnie. Bo postawiono je w okresie, gdy obowiązywało wycofane potem pozwolenie na budowę. Nie ma słowa o tym, że ogrodzenie jest za wysokie czy że uniemożliwia normalne korzystanie z mieszkania na parterze. O względach bezpieczeństwa w razie pożaru (odcięcie możliwości ewakuacji) też ani słowa.
Wiele wskazuje jednak na to, że nieprędko ruszą roboty budowlane przy ul. Do Samków 6. A to dlatego, że stuletnia chałupa wpisana jest do gminnej ewidencji zabytków. – Nie jest to tożsame z obiektami, jakie mamy w rejestrze zabytków, ale każdą planowaną inwestycję właściciel nieruchomości powinien prowadzić w konsultacji z konserwatorem – podkreśla Tamara Rzucidło, miejski konserwator zabytków w Zakopanem.
– Tym bardziej boli nas stanowisko nadzoru budowlanego. Bo mamy tu do czynienia z zabytkiem, bez wiedzy konserwatora nie powinno się robić nawet remontu, w dodatku inwestor starał się rozpocząć budowę bez poinformowania sąsiadów. Nie ma zatem w tej chwili mowy o żadnej budowie, ale ogrodzenie wzdłuż naszego balkonu stoi, nie widzimy świata bożego za oknem – podkreśla Janusz Klimczyk.
Rafał Gratkowski
0 0
-\"Wolnoć Tomku w swoim domku?\"
0 0
Ale to przecież wspólny domek, to ja nie rozumiem co tam się dzieje.
Nie ma zezwolenia na budowę,to jakim prawem stoi ogrodzenie i to wyższe niż norma przewiduje. Życie jest takie kruche, a tu taka nienawiść wśród ludzi,że aż przykro.
0 0
Współczuję sąsiada panie Klimczyk...
0 0
No jedynie wspólczucia,
0 0
Wydaje mi się patrząc na zdjecia że to ogrodzenie nie ma wiecej jak 2,2 metra.Gdyby było wyzsze to wtedy jest potrzebne pozwolenie budowlane na postawienie takiego płotu.
0 0
inwestor prubuje ich \'zmiękczyć\"
0 0
próbuje raczej :P
0 0
Właściciel \"muru\" jest niewierzący? A gdzie jest proboszcz?
0 0
inwestor pewnie przez lata snuł sobie plany o budowie domu i już był blisko celu,aż tu wprowadził się nowy sąsiad i natychmiast zablokował wszystko.
tera siedzi jak ten kret po ciemku.
0 0
Oto \"Przyjazne Państwo\" jakie obiecywał Tusk
0 0
Żona Rafała G. Pani Agata zapewne jest dumna ze swojego małżonka , teściowie również zachwycają się zięciem biznesmenem
0 0
Bardzo współczuję pp. Klimczykom. Niestety znam wcześniejsze \"dokonania\" p. Rafała G. Kiedy urzędował na ul. Orkana to sąsiedzi i mieszkańcy mieli z nim krzyż pański... Utrudniał zycie ludziom jak mógł (pamiętam awanturę o rzekome bombardowanie jego samochodu pokrywką z garnka). Swoją drogą zastanawiające jest, ze są tacy ludzie, którzy utrudnianie życia innym mają chyba we krwi. Dlatego pp Klimczykom tylko współczuć.
0 0
a ja sie dziwię, ze w tej sprawie urzady nie stoja w obronie zastawionych płotem ludzi?// moze zacznijmy bojkotowac te hurtownie zabawek???
0 0
Jemu się wydaje ,że mu wszystko wolno...zarobił trochę grosza /zaniżając podatki/ i wielki mi biznesmen?....
0 0
Że też jakiś złomiarz kolekcjoner się nie przewinie w okolicy...;) ;) ;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz