Od siedmiu lat ratuje koty w Zakopanem. - Czasem mam ich 50, przyjeżdżają po nie ludzie nawet z Holandii czy Anglii. Najbardziej przeżyłem historię rannego kota, którym przez tydzień nikt się nie zaopiekował, a dogorywał na deptaku na Gubałówce - opowiada Gerard Wolski.
Gerard Wolski przez wiele lat był zakopiańskim policjantem śledczym. W czasie pandemii poznała go szerzej Polska, gdy angażował się w akcje Góralskiego Veta. Teraz jego pasją stało się ratowanie kotów. Wyręcza w tym szereg instytucji, chociaż ponosi coraz większe koszty swojej charytatywnej działalności.Nawet kilkadziesiąt kotów
- Każdy kot, który do mnie trafia, przechodzi kwarantannę. Musi być pod obserwacją. Sprawdzamy, czy nie jest chory, odrobaczamy go. Dopiero po jakimś czasie może mieć kontakt z innymi kotami, aby nie rozniósł jakiejś niebezpiecznej choroby - opowiada Gerard Wolski.
Kotami zajmuje się ze swoją partnerką Edytą. Pomagają mu także wolontariusze, którzy przybywają z Polski. Za noclegi w wynajmowanych przez Gerarda pokojach pomagają mu w zajmowaniu się zwierzętami. A że zdarza się, że kotów jest nawet kilkadziesiąt, pracy jest bardzo dużo.Wszystko zaczęło się od miauczenia
O dziwo, kiedyś miał na koty straszne uczulenie. Gdy wchodził do sąsiadki, która trzymała kilka kotów, po chwili był cały opuchnięty, dusił się, z nosa ciekło niemiłosiernie. Wszystko się jednak zmieniło. - Siedem lat temu poszedłem z psem na spacer. Z jakiejś rury dobiegało straszne miauczenie. Dokopałem się do dwóch małych kotków. Wziąłem je do domu i uczulenie przeszło. Później znalazłem matkę z małymi i tak się zaczęło - opowiada Gerard.
Koty przynoszą mu ludzie, znajduje je sam, trafiają też z urzędu miasta.
- Staram się im zapewniać jak najlepszą karmę, wodę kupujemy tylko w sklepach, bo ta z kranu może jednak czasem zawierać jakieś niebezpieczne bakterie. Koty mają czysto, regularnie sprzątamy im klatki, kuwety - mówi Wolski.
Koty skrzywdzone przez ludzi
W pomieszczeniach, gdzie przebywają koci goście, zamontował kamery, aby w czasie swojej nieobecności móc w każdej chwili sprawdzić, co dzieje się z jego podopiecznymi. Są takie koty, które ktoś mu podrzuca. Dostaje też telefony, że na przykład w parku w Zakopanem ktoś porzucił cztery małe kotki.
- Wtedy jadę na miejsce i je zabieram. Staram się dla wszystkich znaleźć nowy dom. Trafiają do mnie też koty skrzywdzone przez ludzi, które są bardzo nieufne, zachowują się agresywnie. Muszę być trochę kocim psychologiem, przyzwyczajać je stopniowo do swojej obecności, głaskać. Dopiero, gdy przejdą taką terapię, mogą wejść w kontakt z innymi kotami. Wtedy już nie są agresywne i nie zrobią sobie wzajemnie krzywdy - dodaje Gerard Wolski.Kacper, Melchior i Baltazar, który wybiera się do Holandii
Każdy kot, który do niego przybywa, dostaje imię, a także obowiązkową książeczkę zdrowia.
- Zadzwonił do mnie na przykład ksiądz, który na stałe wyjeżdżał z Małopolski. Nie miał co zrobić z kotami, które zaczął dokarmiać. Dzwonił, że jak on wyjedzie, to te koty nie przeżyją, prosił o pomoc. Przyjęliśmy je od niego. Chłopców nazwaliśmy: Kacper, Melchior i Baltazar, a dziewczynkę Marysia. Trzy już trafiły do nowych domów, a Baltazar niedługo pojedzie do Holandii - opowiada Gerard.
Po koty, przeznaczone do adopcji, przyjeżdżają bowiem do niego do Kościeliska ludzie z całej Polski, ale także z Europy, chociażby z dalekiej Holandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Jeśli nie mogą przyjechać, wynajmowana jest specjalna firma kurierska, która zajmuje się przewozem zwierząt z Kościeliska zagranicę.
Ranny kot na deptaku
Rocznie przez dom Gerarda przewija się nawet kilkaset kotów, które zyskują nowe, lepsze życie. Gdy odwiedziliśmy go w Kościelisku, jeden czarno-biały "kolega" czekał grzecznie w klatce na nowych właścicieli z Krakowa. Niestety, ostatnio zdarzył się jeden przypadek, który pokazał, jaka może panować znieczulica wobec ciepiących zwierząt.
- Dostałem sygnał od pani z Gubałówki, że od tygodnia po deptaku, wśród setek turystów błąka się tam ranny, cierpiący kot - opowiada Gerard. Czworonoga szybko udało się zlokalizować. Nie był w stanie nawet szybko uciekać. Prawdopodobnie został otruty, do tego miał odmrożoną mordkę. Bardzo cierpiał. Na filmiku, który pokazuje Wolski, widać, jak zwierzę tuli się do swojego wybawiciela. Niestety, mimo transportu do weterynaryjnej kliniki w Krakowie, zwierzę nie przeżyło. - Bardzo to przeżyliśmy, bo pewnie, gdyby ktoś wcześniej zainteresował się kotem, to zwierzę by przeżyło - opowiada Gerard.Najpierw popularność, później kontrola
Jedynym plusem całej tej sytuacji była popularność wideo, przedstawiającego ratowanie zwierzęcia. Zyskało ono ponad pół miliona odtworzeń. Dzięki temu zgłosiło się sporo osób, które przekazały datki na pomoc w ratowaniu zakopiańskich kotów.
- Robię to wszystko z pasji, nie dla pieniędzy. Nie chcę zakładać żadnej fundacji, ale utrzymanie tych wszystkich zwierząt kosztuje bardzo dużo. Dzienny koszt utrzymania takiego kota to ok. 10 złotych. Jeśli mam ich 30 czy więcej, to łatwo policzyć, ile to kosztuje. Finansuję to wszystko z prowadzonej przez siebie działalności. Nie narzekam, ale wiadomo, że każdy datek jest potrzebny - dodaje Gerard Wolski. Dziękuje on zakopiańskiej przychodni Tatravet, gdzie ma zarejestrowanych ponad 200 wizyt z kotami. Na całą działalność tylko w ciągu ostatniego roku wydał - szacuje - ok. 100 tys. złotych.
Jeśli ktoś chciałby pomóc, łatwo znajdzie go na Facebooku czy TikToku. Popularność w mediach społecznościowych miała też swoje minusy. Od razu pojawili się krytykujący wszystko hejterzy, którzy zaczęli wysyłać donosy do inspekcji weterynaryjnej. Pokłosiem była kontrola. W miejscu, gdzie urzędniczki wpisują uwagi, co trzeba poprawić, prowadząc taką kocią działalność, pozostały puste rubryki. Wszystko było w absolutnym porządku. Czy koty potrafią się odwdzięczyć za pomoc? - Nawet największe dzikusy po jakimś czasie zaczynają mieć do nas większe zaufanie. Zaczynają dawać się głaskać, tulą się. To wystarcza - podsumowuje Gerard.
Paweł Pełka

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
brawo, respekt i milion lajków dla chłopa!!!!!!!
0 0
komentarze o??? samym sobie będzie tutaj pisał jako! jarek ,tak jest czy dzielnica warszawy :) :) :)
0 0
Przynajmniej taki z tego pożytek, że myszy nie mają prawa harcować po tych "apartamentach"
0 0
Szacun Panie Gerardzie. Sam mam koty w tym przygarnięte znajdy. Odszedł mi ostatnio kotek pomimo wysiłku lekarza weterynarii. Nie zapomnę jego oczu i to podziękowanie że był z nami do ostatka.
0 0
człowieku przez duze c,,mieszkałam na kowancu,,,glodne koty i psy wyrzucone na wódke było,dla zwirzat nie dokarmialismy z mezem,,,ale to ja jestem ta wariatka itd,,kocham pana za to co pan robi.
0 0
czy byl w krymninalnej niewiem
0 0
Jak to jest że pies lubi kota?
0 0
Wielki szacunek za to co Pan robi , wzruszenie i podziw. Będę chciała pomoc. Kocham koty, sama pomogłam psu, ale to mała skala przy Pana zaangażowaniu!
0 0
Mało kogo by było stać, by "Na całą działalność tylko w ciągu ostatniego roku wydał - szacuje - ok. 100 tys. złotych."
0 0
Nie byl żadnym śledczym. A policjantem był przez 8 lat. Resztę na L4. Taki z niego emeryt.
0 0
@ Byw, gadasz głupoty! przeważnie zwykli krawężniki oczerniają go i tacy jak ten z FB który całą służbę przesiedział w dyżurce
0 0
Tak swoją, bez urazy, to czeba mieć nieźle namieszane pod deklem aby tak się upiększyć
0 0
https://wrzesnia.info.pl/pl/14_kultura/6724_najbardziej-jak-sama-o-sobie-mowi-wytatuowana-polska-pisarka-przyjedzie-do-miloslawia-.html
0 0
Jaruś, czy to ty na tym zdjęciu z kotami ???
0 0
Na całą działalność tylko w ciągu ostatniego roku wydał - szacuje - ok. 100 tys. złotych.
No porszę. A podobno za pisiorów była taka drożyzna, bida. Ludzie nie mieli na chcleb lekarstwa... ale na kotki 100 tysięcy złotych było. To i nie dziwota, że potem nie było na chleb o leki....
0 0
jojcenie, SUDOP
kumasz czaczę ?
0 0
Królu Złoty, Ty jeszcze żyjesz ?
No w końcu Cię odnalazłem !
0 0
Pan Gerard to człowiek o dobrym serduszku
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz